Gość: beata
IP: *.240.81.adsl.skynet.be
14.07.04, 16:37
Choruje od dawna, a od 5 lat szukam co mi dolega. Przez te 5 lat widzialam
ponad 10 lekarzy!!! Mieszkam w Belgii i mowi sie, ze tutaj medycyna jest na
wysokim poziomie. Istna bzdura, bo na wysokim poziomie sa badania techniczne,
ale lekarze nie sluchaja co pacjent do nich mowi. Moje zdrowie pogorszylo sie
podczas drugiej ciazy tzn. juz 12 lat temu. Zaczelo sie od problemow
skornych, potem klopoty z trawieniem - wzdecia, odbijania,gazy,potem migreny
i coraz gorsze zmeczenie bez powodu.Przezylam tak ponad 6 lat, a skoro moj
stan byl coraz bardziej "nienormalny" to zaczelam chodzic od lekarza do
lekarza,ktorzy nic nie kojarzac wlasnie za nienormalna zaczeli mnie
brac.Zalowalam tylko,ze moj przyszywany wujek(ktory byl tylko tzw.felczerem)
juz nie zyje - on spojrzal na czlowieka (bez skanerow i rentgenow)i wiedzial
o co chodzi. Zgadzam sie, ze przez wiele lat mialam tak dziwne objawy, ze
mozna sie bylo nie zorientowac. Ale ponad 2 lata temu zaczal sie istny
koszmar w moim zyciu,zaczelam miewac mdlosci bardzo czesto, biegunki,a
zmeczenie bylo takie, ze juz nie moglam normalnie zyc tylko ciagle
sie "pokladalam" i chudlam. Przez 8 miesiecy jakies 10kg, a mdlosci tak sie
nasilily i biegunki rowniez,ze dalej szukalam lekarza,ktory znajdzie
przyczyne. Wielki pan profesor w szpitalu uniwersyteckim w Brukseli
podejrzewal celiakie, ale wyniki badan krwi byly negatywne, wiec stwierdzil,
ze to moze byc lambia (taki pasozyt jelita cienkiego)i dal mi na to lek. Ani
ten lek, ani inne leki na ewentualne inne pasozyty (ktore nie zawsze sa
wykrywalne) NIC nie daly, a raczej bylo coraz gorzej, bo biegunka juz nie
ustawala i do mdlosci dolaczyly rowniez wymioty.Mam dwoje dzieci i dla nich
chcialam zyc, ale nie w ten sposob, bo to juz nie bylo zycie tylko
dogorywanie.Wiec w kwietniu 2003 znowu do innego lekarza , ktory z
kolei "wymyslil", ze skoro mam takie mdlosci to moze byc tylko watroba lub
woreczek zolciowy. Ja przez 20 lat jak zle cos strawilam to zwalalam na moja
watrobe, bo jeszcze w Polsce mialam zoltaczke. Dziwne tylko bylo dla mnie, ze
zaraz po zoltaczce (25lat temu) mialam lepszy apetyt i trawienie niz od kilku
lat. Zbadalam wiec woreczek i usg wykazalo maly kamien. W czerwcu 2003
operacja woreczka i tutaj moj koszmar przechodzi... w jeszcze gorszy. Po
operacji bylam na specjalnej diecie (suchary i suchary i kaszka manna).
Biegunka wodna, mdlosci nieustajace - przez 3 miesiace schudlam ponad 10kg!
Nasz lekarz (czytac:konowal i nie on jeden!!!) domowy widzial, ze sie
wykanczam, ale nie wiedzac o co chodzi ciagle powtarzal, ze jest to zespol
podraznionego jelita (bardzo modna diagnoza ostatnio). Mialam robiona
kolonoskopie,ktora nic nie wykazala, a leki, ktore daje sie podaje na zespol
podraznionego jelita - przeciwskurczowe nic nie pomagaly. Bole brzucha mialam
takie, ze nic nie pomagalo. Na prosbe mojego meza ten konowal dal mi
skierowanie do szpitala na obserwacje.Po tygodniu badan i wywiadow na
oddziale gastrologii wyszlam z diagnoza, ze nic mi nie jest tzn. ze to musi
byc psychosomatyczne! A ja wiedzialam, ze napewno nie! Ale skoro
tylu "lekarzy" nic nie znalazlo, to w myslach zaczelam zegnac sie z tym
swiatem (majac 45 lat)i powiedzialam nawet mojemu mezowi, ze moze na sekcji
zwlok znajda na co kipnelam.Dalej chudlam,lalo sie ze mnie no i doszly czeste
wymioty nad ranem.W styczniu tego roku z waga 44kg i w ostatnim podrygu
instynktu samozachowawczego pojawilam sie u mojego bylego lekarza w Brukseli,
ktorego nie widzialam od 10 lat. Zawsze uwazalam, ze jest dobry i ma 6-ty
zmysl, ale od dawna nie mieszkam w Brukseli i jakos wczesniej nie pomyslalam,
zeby jemu sie pokazac. Jak on mnie zobaczyl w stanie chodzacego trupa i
uslyszal 3 zdania na temat moich objawow to natychmiast powiedzial "przeciez
to jest nietolerancja na gluten". Ja mu na to,ze "badania byly robione i to
nawet 2 razy i wyszly negatywne". A on na to "Beata ty nie jedna masz badania
negatywne, ale objawy sa typowe nietolerancji na gluten". Skierowal mnie do
szpitala, ale tym razem na dozywianie przez kroplowke, bo juz nawet wody nie
moglam pic bez odbijania i boli brzucha!!! Wyszlam ze szpitala 7-ego lutego i
od tego czasu stosuje surowa diete bezglutenowa. Jest lepiej, bo mimo
biegunki (ale to juz nie jest woda,ktora sie ze mnie leje)przytylam 7kg,
mdlosci miewam bardzo rzadko, wiec apetyt czesciej mi wraca, ale poprawa nie
jest ani stala ani wedlug mnie wystarczajaca po 5 miesiacach diety. Duzo na
temat celiakii sie naczytalam i w wiekszosci prac pisza ,ze po kilku
miesiacach diety to koniec choroby! Mysle,ze ten ostatni lekarz postawil
dobra diagnoze bo inaczej to zadnej poprawy by nie bylo a i pewnie mnie juz
by nie bylo, bo ile czasu mozna sie slaniac? Martwie sie jednak, ze nadal
jestem zmeczona chociaz juz nie tak zeby caly dzien lezec, ale po mojej
dawnej, wrodzonej energii slad nawet nie zostal. Mam w Polsce kolezanke,
ktora ma celiake i pociesza mnie,ze jej dochodzenie do zupelnego zdrowia
trwalo 3 lata, a biegunki zaczely sie stabilizowac dopiero po roku!!! Moze
ktos z Was czytajacych byl w takim przypadku lub slyszal o takim przypadku,
bo wedlug "specjalistow" ja nie moge byc na to chora, gdyz po pierwsze
badania krwi nic nie wykazaly, ani biopsja. Z kolei lekarz domowy mowi, ze to
nie wazne, bo biopsje wystarczy pobrac "obok" i bedzie negatywna.Pisze o tym
nie tylko z powodu moich zmartwien i ciekawosci czy sa jeszcze takie lub
tacy "fenomeni" tej choroby, ale tez po to, ze to moze komus pomoc sie
zdiagnozowac!!! Nie dajcie sobie wmowic, ze nic Wam nie jest,jezeli macie
podobne objawy (ta choroba istnieje tez w stanie "bezobjawowym" tzn. mozna
miec "tylko" migreny, problemy skorne,depresje nie poddajace sie zadnemu
leczeniu tzn. ani leki antydepresyjne nie dzialaja, ani psychoterapia - nie
trzeba dojsc koniecznie do takiego stanu, bo czytalam, ze znaleziono tez
celikie u ludzi wrecz grubych i z zatwardzeniem!!!).Jest to choroba auto-
immunologiczna i genetyczna (brak enzymu trawiacego gluten - organizm bierze
gluten za cialo obce jak bakterie czy wirusa i system immunologiczny walczy
ciagle z tym glutenem - dlatego tez jest sie ciagle zmeczonym!). Ta choroba
nie istnieje tylko u dzieci jak do niedawna uwazano - moze byc w
stanie "uspienia" i pojawic sie w kazdym wieku - nawet po 80-atce!!!
Zrobilam badania moim dzieciom - u corki negatywne i ona nie ma zadnych
objawow, a u syna pozytywne i teraz wreszcie rozumiem skad u niego te czeste
bole brzucha i tendencje do biegunek. Beata