blackone777
28.05.13, 21:31
Czesc!
Od 2.5 roku mam dziwne pobolewania w prawym boku. Czasem wysoko tuz pod zebrami, czasem nizej, a czasem bardzo nisko ponizej wyrostka robaczkowego.
Niestety jakos do tej pory nie doczekalem sie dobrej diagnostyki i jestem juz na tyle zdesperowany, ze sam chce zrobic badania. Co prawda wykryto u mnie wrzod zoladka, ale po 1.5 mc leczenia jest gorzej niz lepiej, wiec jak przypuszczam to nie wrzod jest winny tym bolom.
Tym bardziej, ze w ostatnim okresie pojawily sie takie rwace bole. Mnie sie to kojarzy z okresleniem kolka nerkowa. Co ciekawe usg wychodzi dobrze (choc pojawila sie ostatnio dosc duza torbiel w nerce 2x3 cm, skad?), rowniez badania moczu sa ok.
Ale jako dziecko mialem juz kiedys piasek w nerkach, wiele wiele lat temu. Moze to znow wrocilo.
Niestety od zadnego lekarza nie dostalem skierowania na zadne dokladniejsze badanie pod katem nerek. Kazdy twierdzi - wyniki moczu dobre, usg ok, to nic nie ma.
Podsumowujac przypuszczam, ze moge miec kamienie nie w nerce a w moczowodach (moze cos sie na dobre zaklinowalo). Pytanie: czy do wstepnego stwierdzenia czy cos jest w moczowodach wystarczy zwykle przegladowe rtg jamy brzusznej czy konieczna jest urografia? Czy urografia pozwala stwierdzic dokladniej jakiego typu kamienie i jak nerki pracuja, a do samego ich wykrycia wystarczy zwykly rtg?
Nie chcialbym sie niepotrzebnie dodatkowo naswietlac (urografia to jednak 4 zdjecia) i dodatkowo pic kontrastu (mowia, ze nie jest korzystny dla nerek). Ze juz nie wspomne, ze po 2.5 latach wydalem fortune, glownie za wizyty lekarskie, a zdiagnozowany wciaz nie jestem. Stad wybor zaplacic 70 zl za rtg czy 260 zl za urografie jednak ma znaczenie.
(zastanawiam sie jeszcze, czy to nie od jelit i rozwazam kolonoskopie....)
Poradźcie prosze!