0delilah0
19.07.13, 16:51
Witam serdecznie,
Przyczyna jatrogenna. Tak wdzięcznie brzmi nazwa powikłań pooperacyjnych, wynikających z błędu lub zaniedbania lekarza.
Jestem tego żywym (na szczęście:) przykładem.
W zeszłym roku w marcu przeszłam operację przepukliny lędźwiowego odcinka kręgosłupa.
Następną w czerwcu... ponieważ poprzednia, delikatnie rzecz ujmując, się nie udała.
Potem zaczyna się piekło. Czuję się coraz gorzej, ciśnienie skacze jak oszalałe, dochodzi postępujący niedowład nóg, porażenie nerwu strzałkowego, ból nie do zniesienia, niedoczulica od pasa w dół i wiele innych atrakcji. Wszystko to bagatelizowanie przez (sławnego) profesura.
Trzecia operacja -wrzesień. Kraków. Laminektomia od odcinka piersiowego do lędźwiowego (krótko mówiąc od gardzieli do pierdzieli:) W wypisie: udrożnienie pasażu płynu, mnogie torbiele pajęczynówki.
Dziś torbiele są znowu.
Przyczyną powstania torbieli było uszkodzenie opony twardej podczas drugiej operacji.
Uszkodzenie zostało "zaklejone" ale niestety nie dość szczelnie w wyniku czego płyn mózgowo-rdzeniowy wydostawał się (przez kilka miesięcy!!) na zewnątrz a do środka napływałam krew. (Hulający płyn spowodował już w szpitalu potworny zespół popunkcyjny.) Właśnie tak krew, która znalazła się tam gdzie nie powinna spowodowała powstanie torbieli.
Wszystko to wyjaśnił mi prof. Koszewski.
Profesor operować mnie nie chce. Ryzyko jest ponoć zbyt duże.
Etap godzenia się ze wszystkimi deficytami jakie posiadłam jest jeszcze przede mną.
Pozdrawiam gorąco.
Agnieszka
ps. Marku, chciałabym pogadać z Tobą na privi. Mogłabym prosić o email?