nic-10
28.01.14, 08:30
Na początku grudnia zaczął boleć mnie krzyż, przez pośladek ból schodził niżej aż do łydki, nie był to jakiś bardzo silny ból tak mnie po prostu pobolewało, poszłam do ortopedy, ten po zbadaniu manualnym i zrobieniu usg stwierdził zapalenie stawu krzyżowo-biodrowego, zapisał leki przeciwbólowe). Niestety po sylwestrowych tańcach (tak podejrzewam) rano nie mogłam wstać z łóżka, ból był straszny po paru dniach poszłam do lekarza ponownie, ze zdjęcia RTG które szybko zrobiłam , lekarz stwierdził podejrzenie dyskopatii ( zwężenie między L4 i L5) dostałam inne leki przeciwbólowe do tego przeciwzapalne i zestaw wit z grupy B, ból po paru dniach zmniejszył się więc poszłam do fizykoterapeuty który ze zdjęcia stwierdził jeszcze przestawioną miednicę. byłam na 3 zabiegach które ta miednicę maja naprostować (metoda Ackermana) , niestety po każdym zabiegu ból sie nasila i później znowu maleje. Po ostatnim 3 nastawianiu ból trzyma mnie juz prawie tydzień, a wczoraj nie potrafiłam sie ruszyć. Dziwne jest to że już w ogóle nie ciągnie ból do łydki ani uda tylko teraz ulokował sie tak wyżej w krzyżu i biodrze, chwilami mam odczucie jakbym miała takie mega zakwasy... Nie wiem co robić został mi jeszcze 4 zabieg (ostatni) nastawiania miednicy. Czy któś ma z Was doświadczenie w temacie, czy takie bóle to norma, już nie wiem gdzie iść... do lekarza nie mam po co iść, bo pewnie da mi kolejne leki ;(