distillers
08.02.14, 13:01
Witam. Mam 24 lata. W wieku ok 16 lat lekarz kardiolog stwierdził u mnie niedomykalność zastawki. Niestety nie pamiętam jakiej (było to za granicą), może dlatego, że uspokoił mnie tym, że nie jest to nic poważnego. Od ok 2 miesięcy odczuwam uprzykrzające mi życie dolegliwości. Miewam kilkudniowe napady niemiarowego bicia serca, niezależnie od pory i tego co robię. Potrafi to trwać kilka dni pod rząd bez przerwy, lub po parę godzin w ciągu dnia z kilkudniowymi przerwami. Uczucie jest takie jakby serce na moment przestawało bić, by za chwile uderzyć z całej siły, po czym kompletnie wymyka się spod kontroli i bije sobie jak chce ;) Prócz tego odczuwam przykre tętnienie w dole serca, na żebrach pod piersią, mam wrażenie, że czuję serce przez żebra. Mniej odczuwam to przy staniu Czasem podobne tętnienie czuję w brzuchu. Przy siedzeniu mam ochotę wydrapać sobie pierś, nie mówiąc już o leżeniu. Tętno zazwyczaj mam ok 100. 2 tygodnie temu udałam się do lekarza w celu wykonania ekg. W czasie badania nie miałam "ataku" jednakże wyszły mi dodatkowe skurcze, co mnie zdziwilo bo ich akurat nie czułam. Udałam się z wynikami do kardiologa, który osłuchał mnie tylko stetoskopem i potwierdził badanie przepisując asparaginian. Wizyta trwała mniej niż 5 minut. Drugi tydzien biorę te tabletki i nie odczuwam poprawy. Niestety zapomniałam wspomnieć lekarzowi o dawnej diagnozie innego lekarza o niedomykalności zastawki. Czy powinnam być spokojna, zaufać lekarzowi i jakoś starać sie pogodzić z objawami jakie serducho mi daje, czy może powinnam zasięgnąć porady raz jeszcze i domagać się chociażby założenia holtera czy wykonania echa serca? Pozdrawiam.