porta2
03.07.14, 16:24
No, cóż! Niedawno oglądałam program, do którego prowadzący zaprosił dietetyka i lekarza. Dietetyk bezdyskusyjnie wykazał, jak niewiele o diecie i prawidłowym żywieniu wiedzą lekarze, którzy podczas studiów mają zaledwie jeden semestr na zapoznanie się (a raczej liźnięcie) z tematem tak ważnym dla ich przyszłych podopiecznych! Lekarz niesamowicie zbłaźnił sie w ogóle podejmując rolę krytyka pewnej diety (nie wymienię jej nazwy, by nie być posądzoną o kryptoreklamę) i nie dziwię się, skoro sposób żywienia ma tak potężny wpływ na pojawienie sie bądź nie - szeregu chorób. 5-cio złotowa stawka w szpitalu to głodowe racje - czyżby pacjent szedł do szpitala po to, by wyjść z niego bardziej chorym. Jeśli lekarz w tym wywiadzie mówi o konsultacji z lekarzem prowadzącym co do prawidłowych produktów dla pacjenta jako paczka żywnościowa, nie zdarzyło mi się nigdy, by coś podobnego miało miejsce. A skoro tak oszczędzają na pacjentach - to przynajmniej maleńka lodóweczka typu "Iglo" powinna być w każdej sali chorych! Za oglądanie telewizorni, przeszkadzającej innym pacjentom nie zapominają pobierać opłat - za korzystanie z lodówki - byłoby bardziej celowe! Nie zaszkodziłoby też po prostu wydrukować informacji dla rodziny chorego, co mogą danemu pacjentowi donosić w ramach "dożywiania" a co jest nie wskazane. Sam chory również taką listę by posiadał i oddawał rodzinie, czego mu nie wolno spożywać! Zamiast potępiać wystarczy doinformować. A o dietach lekarze niewiele wiedzą, skoro tak wielu ich jest otyłych obrzydliwie. No i te nieodzowne papierochy!