dawidxxo
09.07.14, 18:18
Witam :)
Jakieś 3 tygodnie temu grając w piłkę, niefortunnie wygialem kolano. Ból był straszny i przez kilka minut nie mogłem się ruszać. Wzięli mnie do szpitala. Lekarz stwierdził całkowite zerwanie więzadeł krzyżowych przednich. Przepisał tabletki i wypuścił do domu. Przez te dwa tygodnie nie było źle, nie bolało bardzo, chodziłem o kulach, ze stabilitorem na kolanie. Ale pewnego razu nie miałem stabilizatora i wybrałem się do łazienki. Idąc, stanąłem lekko na chorej nodze (nie pamiętam nawet juz dokładnie) i kolano mi tak jakby uciekło na zewnątrz. Ból był straszny, nie mogłem wytrzymac, brałem te tabletki, no i trochę pomogło, ale w nocy znowu obudził mnie piekielny ból, taki ze aż straciłem przytomność (jestem młody i drobny, nie wiele jestem w stanie wytrzymac). Wzięli mnie do szpitala, okazało się ze mam uszkodzona łąkotke. W szpitalu dawali mi zastrzyki przeciwbólowe, co bardzo mi pomagało. Trzymali mnie dwa dni w szpitalu. Teraz jestem w domu, ale w niedzielę jadę do szpitala, bo we wtorek mam artroskopie. Będą mi operowali łąkotke, a za dwa miesiące mam rekonstrukcje więzadeł.
1.Jestem trochę zaniepokojony, bo czytałem historie innych i nikogo nie bolało po zerwaniu więzadeł, a mnie bolało potwornie. Potrafi ktoś to wytłumaczyc
2.Czy nie mogliby zrobić mi i łękotki i więzadeł w jednym zabiegu?
3.Lepsza narkoza czy zastrzyk w kręgosłup?
Proszę o szybką odpowiedź, to dla mnie ważne