bebe0702
01.08.14, 10:52
Moja koleżanka kłamie, wymyśla historie i to nie takie, które stawiają ją np. w dobrym świetle, chociaż to też. Najdziwniejsze, że zmyśliła swoje choroby, raka. Miała ich kilka ! Podobno brała najprzeróżniejsze chemie, ale objawów to nikt po tych chemiach nie widział. Beż przerwy podobno przebywała w szpitalach, jeżdziła do różnych miast do klinik. Powiedziała mi, że jej córeczka ma poważną chorobę genetyczną, a potem, że też ma raka ! Podobno nie ma nerki, a tę co ma, to musi dializować. Chodziła z przyklejonym wenflonem w szyi oraz na rękach. Okazało się, że to wszystko kłamstwa były, wielu ludzi tak okłamała. Jak wyszło na jaw, to wymyśliła historię, że mąż ją bije, potem, że jest alkoholikiem. Na moje pytanie - to dlaczego zostawiasz z nim na całe dnie, tygodni dziecko ??!!! - nie umiała odpowiedzieć. Męża znam, nic z tych rzeczy nie jest prawdą.
Najgorsze, że niby zaczęła terapię, skończyła, ale nagadała tam kolejnych kłamstw i teraz jest ofiarą gwałtu , a ostatnio słyszałam historie, że mąż ją seksualnie wykorzystuje czy chce wykorzystywać. Zapytałam go wprost , pierwszy raz słyszy, żeby ona miała takie problemy...
Wiem, że niektórzy mitomani wymyślają różne historie, ale takie???? Ktoś się spotkał z czymś takim? Chce, żeby ludzie traktowali ją z litością? O to jej chodzi?
Jak jej powiedziałam, że teraz już w to nie wierzę, to najpierw płakała, zaprzeczała, a teraz wyczuwam jej wrogość, nie chce utrzymywać kontaktów.
Ja widzę, że ona teraz pławi się w kłamstwach o terapiach, tam opowiada nie wiadomo co, bo męzowi zabroniła udzielać jakichkolwiek informacji na temat jej leczenia, terapii itp. I on nie wie, co ona tam opowiada.
Jak pomóc jej i jej mężowi, który nie wie jak nakłonić ją na prawdziwe leczenie. Ona kategorycznie nie chce upoważnić go, aby mógł rozmiawiać z lekarzami, terapeutami na jej temat....