Po długiej rekonwalescencji

23.08.14, 10:21
Kilka miesięcy po zwolnieniu wróciłem do pracy.
Przyczyną zwolnienia było przewlekłe zapalenie ścięgna Achillesa, którego jeszcze resztki skutków odczuwam.
Mam za sobą kilkamiesięcy rehabilitacji, po tym było ostrzyknięcie czynnikami wzrostu.
Jest poprawa ale mam obawy, budzę się z lekkim lękiem przed obciążeniem tej kończyny, którą tak długo leczyłem.
Ortopeda mówił że mogę robić "wszystko" bez biegania, gry w siatkę, w koszykówkę, czyli czegoś, co wymaga znacznych obciążeń.
Rowerem pozwolił po płaskim jeździć, ale jestem ostrożny i "dmucham na zimne", jeszcze nie jeżdżę.
Do tego dochodzą "plotki" w pracy o tym, jak to długo byłem na zwolnieniu i nie ważne z jakiego powodu.
Człowiek czuje się pod "psychologicznym ostrzałem", już na wstępie z uśmiechem nawet lekarz medycyny pracy dał mi po wpisaniu "zdolny do pracy" do zrozumienia: "niech pan idzie już do tej pracy, bo dzisiaj wie pan jak to patrzą na ludzi, co długo chorują..." (z uśmiechem pod nosem i wpatrzony w biurko z papierami, na stole klucze od auta z napisem "Kia").
Pan "współczesny" lekarz...
Czy to taka cechą Polaków sensacja, konflikty i radość z czyjegoś nieszczęścia, zazdrość?
    • wadera3 Re: Po długiej rekonwalescencji 23.08.14, 12:54
      A nie sądzisz, że jeden post by wystarczył?
      Poza tym, chyba powinieneś poszukać forum bardziej tematycznie zwiazanego z Twoim postem, np. Nerwica natręctw czy inna Psychologia.
      Leczylam skręcone kolana, kolejno półtora roku i kilka miesięcy, złamaną z przemieszczeniem piszczel też półtora roku, no może myle się o tydzień czy dwa, działo się to w przeciągu ok. 15 lat. Tym niemniej nie wpadlo mi do glowy martwić się tym "co kto na to", bardziej martwiłam się stanem moich nóg.
    • aqua48 Re: Po długiej rekonwalescencji 23.08.14, 14:51
      piotr111981 napisał(a):

      >mam obawy, budzę się z lekkim lękiem jestem ostrożny i "dmucham na zimne",
      >jeszcze nie jeżdżę.
      >czuje się pod "psychologicznym ostrzałem"

      Słuchaj ortopedy i zacznij chodzić normalnie oraz jeździć na rowerze - to TEŻ jest rehabilitacja.

      Ze swoimi lękami udaj się do psychiatry - dłuższe unieruchomienie i ból oraz obawa przed utratą pracy mogę powodować te lęki i obawy. Specjalista pomoże Ci je niwelować, a przede wszystkim spać dobrze.

      > na stole klucze od auta z napisem "Kia").
      > Pan "współczesny" lekarz...
      > Czy to taka cechą Polaków
      > zazdrość?

      A TY jaką cechą się popisałeś? Zazdrościsz lekarzowi tego auta?
      • piotr111981 Re: Po długiej rekonwalescencji 23.08.14, 19:16
        Coś w tym jest, że człowiek ma czasem psychiczną blokadę, jednak lepiej czasem dmuchać "na zimne", nie zazdroszczę auta lekarzowi jakie by nie było, za dużo aut wokoło.
        Tylko trzeba czasem wykazać się zrozumieniem żeby pojąć cierpienie człowieka, który długo coś leczył.
        • aqua48 Re: Po długiej rekonwalescencji 24.08.14, 11:13
          piotr111981 napisał(a):

          > Tylko trzeba czasem wykazać się zrozumieniem żeby pojąć cierpienie człowieka, k
          > tóry długo coś leczył.

          Mniej się skupiaj teraz na przeszłości i na swojej chorobie, a bardziej na efektach leczenia. To, że lekarz kazał Ci zacząć żyć NORMALNIE nie oznacza, że nie rozumie cierpienia, tylko, że masz funkcjonować normalnie, bo to jest dla Ciebie najlepsze.
          Owszem, mógł siąść z Tobą i użalić się, przytulając Cię mocno i głaszcząc po głowie, ale chyba nie o to chodzi?
    • felinecaline Re: Po długiej rekonwalescencji 24.08.14, 12:31
      Wiesz, ja mam kluczyki od Jaguara, jezdze "cytrynka".
      Boisz sie wciaz jeszcze jezdzic rowerem, chociazby "po plaskim"? Wsiadz na stacjonarny. Nadmierne oszczedzanie tego, co zostalo szczesliwie wyleczone nie jest bynajmniej korzystne i moze doprowadzic do recydywy.
      Gdzie w zachowaniu lekarza widzisz "radość z czyjegoś nieszczęścia,
      > zazdrość?"? Moze powinienes skonsultowac sie z "lekarzem spod klauzuli sumienia"? Jestem pewna, ze na biurku beda lezaly kluczyki od osiolka.
      Zdrowia zycze - tylez somatycznego co psychicznego.

      • piotr111981 Re: Po długiej rekonwalescencji 24.08.14, 13:38
        Spokojnie, dobrze radzicie. Nie użalam się nad sobą, staram się pozytywnie myśleć ale zachowuje standardy realizmu
        Trzeba być ostrożnym, miałem wcześniej dwie długie rehabilitacje za sobą kilka lat temu, wróciłem po tym do sportu
        Bylem dziś kręcić na stacjonarnym w piwnicy tzn. Podpinam rolkę pod tylne koło, radio w jedno ucho dla urozmaicenia
        Na spacer wyjdę ale nie żebym gdzieś wyszedł na godzinę, jeszcze takiej odwagi nie mam
        Dziś na tv Trwam wypowiadał się młody mężczyzna bez nogi, którą stracił w jakiejś bójce
        Jego tok rozumowania był właściwy, podkreślał i porównywał jak to być niepełnosprawnym od urodzenia a mieć to nabyte i być świadomym straty.
        • aqua48 Re: Po długiej rekonwalescencji 24.08.14, 14:49
          piotr111981 napisał(a):

          > Trzeba być ostrożnym,
          > Na spacer wyjdę ale nie żebym gdzieś wyszedł na godzinę, jeszcze takiej odwagi
          > nie mam

          Wiesz ja byłam unieruchomiona mniej lub bardziej po uszkodzeniu kolana, a potem po artroskopii i usunięciu odłamanej części, wszystko to trwało ponad osiem miesięcy. Wiem co piszę i też mam za sobą wychodzenie z domu z rozważaniem czy dojdę tam i z powrotem. I fatalne samopoczucie psychiczne spowodowane trudnym do wytrzymania bólem i niesprawnością. Na szczęście to jest już dawno za mną.
          Radzę na początek robić nieco dłuższe spacery w miejsca gdzie można usiąść, odpocząć i dopiero wrócić, albo tam skąd możesz w razie konieczności wrócić np autobusem. Chodzić możesz też z laską jeśli da Ci to poczucie bezpieczeństwa. Ruszaj się jednak codziennie, wychodź do ludzi, nie oceniaj ich źle i korzystaj z letniej pogody. Powodzenia!
          • piotr111981 Re: Po długiej rekonwalescencji 24.08.14, 15:12
            Wychodzę ale nigdzie dalej jak na pół godziny, muszę jeszcze oszczędzać ze dwa tygodnie tym bardziej że w pracy muszę chodzić.
Pełna wersja