piotr111981
23.08.14, 10:21
Kilka miesięcy po zwolnieniu wróciłem do pracy.
Przyczyną zwolnienia było przewlekłe zapalenie ścięgna Achillesa, którego jeszcze resztki skutków odczuwam.
Mam za sobą kilkamiesięcy rehabilitacji, po tym było ostrzyknięcie czynnikami wzrostu.
Jest poprawa ale mam obawy, budzę się z lekkim lękiem przed obciążeniem tej kończyny, którą tak długo leczyłem.
Ortopeda mówił że mogę robić "wszystko" bez biegania, gry w siatkę, w koszykówkę, czyli czegoś, co wymaga znacznych obciążeń.
Rowerem pozwolił po płaskim jeździć, ale jestem ostrożny i "dmucham na zimne", jeszcze nie jeżdżę.
Do tego dochodzą "plotki" w pracy o tym, jak to długo byłem na zwolnieniu i nie ważne z jakiego powodu.
Człowiek czuje się pod "psychologicznym ostrzałem", już na wstępie z uśmiechem nawet lekarz medycyny pracy dał mi po wpisaniu "zdolny do pracy" do zrozumienia: "niech pan idzie już do tej pracy, bo dzisiaj wie pan jak to patrzą na ludzi, co długo chorują..." (z uśmiechem pod nosem i wpatrzony w biurko z papierami, na stole klucze od auta z napisem "Kia").
Pan "współczesny" lekarz...
Czy to taka cechą Polaków sensacja, konflikty i radość z czyjegoś nieszczęścia, zazdrość?