independency.today
21.10.14, 13:52
W tytule ironicznie, ale problem wcale śmieszny nie jest. Chcę zapytać o skuteczne metody radzenia sobie z poczuciem paniki, kiedy coś może dolegać, kiedy chorujemy, a świat wali się spod nóg. Nie wymyślam chorób sobie ani najbliższym, nie wsłuchuję się maniacko w swój organizm, ale uważam się za osobę generalnie zdrową, nie mam bogatej historii chorobowej i może dlatego każda dolegliwość, która mi się przytrafi doprowadza mnie do paniki. Np. teraz siedzę w domu z wirusówką, gardło, katar, osłabienie, a w świadomości mam już półpaśca, chorobę autoimmunologiczną, cały dzień zmarnowany, snuję się przygnębiona, boli mnie brzuch, boję się, że będą jakieś komplikacje, wyjdzie coś strasznego, wsłuchuję się w każdy sygnał z ciała. Do tego paniczny lęk przed robieniem badań, bo oczekiwanie na wynik powoduje, że mam dzień stracony, nie śpię, nie jem, umieram ze strachu. Z powodu tego lęku ograniczam badania do absolutnie niezbędnych, w pracy okresowe, ewentualnie jakieś usg. To straszna głupota niegodna dorosłego człowieka, ale świadomość, że mogłabym usłyszeć jakąś złą diagnozę wykańcza mnie psychicznie. Do tego dochodzi lęk, kiedy dziecko choruje, wtedy wpadam w absolutny dół. Czy ktoś przeszedł przez coś podobnego? Jak wyeliminować taki lęk? Utrudnia mi to normalne funkcjonowanie, proszę o pomoc.