anna.anna92
24.10.17, 19:30
Dwa lata temu zdiagnozowano u mojej mamy (60l.) raka. Na początku nie było wiadomo czego był to rak, ale jakoś od roku wiemy, że jest to rak jelita grubego. Mama miała już 2 rodzaje chemii. Jedną zmienili, bo się źle po niej czuła, drugą znosiła dobrze, ale po kolejnym tomografie okazało się, że jest gorzej. W sumie guz na jelicie nie zmienił się, ale pojawiły się nowe, w okolicach wątroby, ogólnie jest to jakiś rak "rozsiany" -nieoperacyjny. G3. Teraz czekamy na wyniki badań czy Mamę zakwalifikują do jakiegoś nowoczesnego (czy po prostu innego) typu leczenia. Od kilku dni boli ją brzuch, w TK wyszło, że ma śladowe ilości wody (właśnie gdzieś w brzuchu i koło wątroby). Widzę, że Mama ma już dość. Co 11 dni jeżdziła na chemię przez prawie 2 lata. dodam, że miała operację wycinali jej jajniki, macicę, bo na jajnikach miałą również przerzuty i to od tego się zaczęło. Szukam jakiejś pomocy. Co mogę zrobić więcej? Kupiłyśmy wyciskarkę do soków, pije codziennie sok z buraka. Stara się zdrowo odżywiać. Robi wszystko zgodnie zaleceniami lekarza. Stawia się na każde badania, podejmuje leczenie. Czuję, że sytuacja się pogarsza. Czy ktoś słyszał o jakimś dobrym lekarzu w Polsce? Który stosuje niekonwencjonalne metody leczenia? Czy polecacie może jakąś klinikę w Niemczech? Ktoś ma jakieś namiary? Ile to kosztuje? Na czym polega? Cokolwiek.... Proszę o pomoc.