sheissick
07.12.17, 22:05
moja choroba.
zaczęłam chorować pod koniec lipca, na początku bóle brzucha i biegunki, oraz gorączki codziennie i zawroty głowy,bóle w różnych miejscach cały brzuch niezależnie od tego co zjadłam, wypróżniałam się śluzem co mnie też przerażało i sugerowało choroby jelit, przeszły mi przez myśl choroby weneryczne gdyż tydzień przed rozpoczęciem wszystkiego odbyłam przygodny stosunek płciowy. Wtedy jeszcze nie znałam wirusa CMV. Choroba się nasilała a mozolne badania lekarza pierwszego kontaktu nie wykazywały nic,był widoczny stan zapalny i anemia, mogę tylko dodać że było to w UK.
Gdy po czterech tygodnia przez 5 dni prawie nic nie zjadłam bo wszystko prowadziło do ogromnego bólu żołądka i czułam jakby on przestał pracować, zgłosiłam się w stanie wycieńczenia wysłano mnie do szpitala by sprawdzić czy to nie kamienie, po dwóch dniach oczekiwania na skan wykluczono kamienie rozpoczęto leczenie omeprazolem, i skierowano na gastroskopię.
Lek zadziałał zaczęłam jeść, przeszłam na dietę pewna że moje problemy to wrzody, jednak stan złego samopoczucia osłabienia zawrotów głowy nie mijał. Ból brzucha tak.Zauważyłam również czerwoną rankę na wardze sromowej którą nie chciała się goić dopiero po miesiącu smarowania clotrimazolem pozbyłam się jej, swędziało mnie również w uszach i czułam jakby również w nich było coś jak grzybica.
Po 5 tygodniach w badaniu żołądka okazało się że wrzodów nie ma, ani helikobakter której szukano trzykrotnie. Wróciłam do lekarza rodzinnego ponieważ byłam nadal chora i pojawiła się wysypka...
Przebarwienia które najbardziej widoczne były po kąpieli początkowo głównie na brzuchu płaskie plamki różowo-lekko brązowe, z czasem rozlewały się po całym moim ciele i po kolejnych 4 tygodniach zaczęły już doskwierać robiąc się wybroczynami i swędząc w miejscach pocenia się skóry.
Dostałam bólu pod żebrami. Złapał mnie w pracy i był na tyle mocny że nie mogłam się wyprostować. Na drugi dzień z gorączką lekarz wysłał mnie znów do szpitala.Kilka godzin czekania prześwietlenie, diagnoza: zapalenie opłucnej w skojarzeniu z wirusem CMV.
Wtedy pierwszy raz o nim usłyszałam. Dostałam Ibuprofen 400mg i sterydy na zaognioną wysypkę. Wirus miał sam przejść.Co dwa dni jeździłam na pobieranie krwi jednak żadnych wyników mi nie pokazywano, tylko mówiono że jest lepiej i mam odpoczywać. Po 7 dniach sterydów wysypka zeszła a od dużej ilości ibuprofenu i paracetamolu zalecanej przez lekarza dostałam krwotoków z nosa. Jednak nadal nie czułam się zdrowa,doszły powiększone węzły chłonne,ból gardła, hemoroidy które krwawiły i migające punkty przed prawym okiem,myślałam że od anemii, postanowiłam wydłużyć chorobowe do urlopu który miałam na wyjazd do PL żeby lepiej się wykurować, jednak zaczęły się problemy ze stawami i musiałam przyśpieszyć wyjazd do domu.
Uczucie drętwienia mrowienia i łaskotania pod skórą rąk i nóg potem bóle w różnych stawach kostkach kolanach rękach czerwone swędzące plamki..wiedziałam że to kolejny etap choroby jednak w Uk sama na pastwę łaskawie robionych kolejnych badań już pewnie bym się wykończyła.
Po przyjeździe do PL od razu zgłosiłam się do szpitala nie miałam wyników poprzednich badań więc tylko opowiadałam co przeszłam i pokazałam wypisy ze szpitala które dostawałam z diagnozami. Przez tydzień na oddziale zakaźnym potwierdzono aktywną Cytomegalie oraz obecność jaj glisty w kale. Leczono zapalenie stawów zastrzykami opuchlizna ustąpiła,zażyłam lek na glistę i byłam przerażona gdyż czytałam że nie jest łatwo pozbyć się pasożytów. Dostałam również Heviran i nystatynę ponieważ w jamie ustnej miałam mnóstwo ran aft które nie chciały się goić po żadnych lekach i utrzymując się tygodniami.
Po 7 dniach wyszłam do domu i opuchlizna nóg wróciła, chodziłam od lekarza do lekarza, laryngolog, ginekolog okulista, Pani reumatolog która testowała na mnie przez kolejne tygodnie różne leki zaprosiła oddział reumatologii gdzie spędziłam kolejny tydzień na badaniach zaczęło mnie boleć dodatkowo w prawym boku ale nie wykryto żadnych nieprawidłowości być może od leków, pobolewała mnie głowa w różnych miejscach i zaczęło buczeć w uchu straszne uczucie przytkania i buczenie od którego można oszaleć. Kolejne przeróżne badania które zasugerowali inni specjaliści potwierdzili zachorowanie na boreliozę. Dostałam antybiotyk, który trzeba zażyć w każdym stadium choroby.
zastanawiałam się czy to już wszystko? Komplet? Wirus Bakteria i Pasożyty. Trio które postanowiło zniszczyć mi zdrowie. Trzeci był wirus który przeważył szale gdy organizm postanowił się poddać i zachorować.
Nie wiem co będzie dalej. Nie mogę myśleć pozytywnie choruję prawie 5 miesięcy. Jestem otumaniona bóle zawroty głowy buczenie w uszach bóle i opuchlizny stawów miganie przed oczami ranki i owrzodzenia w różnych miejscach pobolewanie brzucha ciągłe zmęczenie i depresja to co obecnie mi doskwiera. Nie mogę w sobie zebrać ani jednej pozytywnej myśli. nie da się. Nie wiem co mnie jeszcze czeka. Już nie pamiętam jak to jest być zdrowa.
Dla tych co narzekają na Polską służbę zdrowia cieszcie się że nie chorujecie w UK.
Dotychczas nie zdawałam sobie sprawy jak wiele wokoło zagrożeń. Jak łatwo zachorować na te powszechne choroby Borelioza? przecież nie miałam żadnego kleszcza! to wszystko jest aż trudne do pojęcia i jakże ciężko się przed tym uchronić.
Doceniajcie swoje dobre zdrowie!