beyhive444
03.03.18, 02:04
Dobry wieczór! Po przejrzeniu już chyba całego internetu zgłaszam się tu o pomoc, może ktoś będzie umiał mi jej udzielić...
Sprawa wyglada tak ze od 4 dni choruje na grypę. W przeciągu ostatnich 5h krew w nosa leciała mi 4 razy. Ale to co się działo przed chwila poprostu mnie zwaliło z nóg, nigdy się z aż takim „wylewem” nie spotkałam . Miałam ogromny krwotok, siedziałam z chusteczkami 40min, a krew się lała jak z kranu. Na szczescie udało mi się ja zatamować, nie leci już prawie wcale(czasem poleci jakas jedna kropelka na 5min).
Niestety pojawił się inny problem. Oczywiście nałykałam się krwi okropnie i w tym tez skrzepów. I ciagle mam uczucie ze coś siedzi mi w gadle. Dosłownie mam wrażenie ze jakiś skrzep zaczepił się o zatoki i zwisa mi aż do gardła. Zaświeciłam sobie aż latarka do buzi i za języczkiem cała ta ścianka jest w czerwone „paski” gęstej krwi (i inne wydzieliny z reszta chyba tez tam są)
Błagam czy wie ktokolwiek co mam zrobić. Nie jestem w stanie tego ani przełknąć, ani wykrztusić. Może powinnam się czegoś konkretnego napić.
Z góry dziekuje za pomoc. Pozdrawiam.