Wypadające włosy, suchość w ustach

05.03.18, 20:19
Witam
3lata temu się przeprowadziłem, od pierwszej zimy (2l.temu) zaczęły się problemy. Bardzo mocne wypadnie włosów, sucha, wędząca skóra głowy, ogólnie włosy na głowie to siano. Po pierwsze zimie bardzo, bardzo mocno przerzedziło mi włosy na głowie (przez lata nigdy nie miałem problemy z włosami, skórą głowy, problem pojawił się pierwszy raz po kilku miesiącach od przeprowadzki, głownie po pierwszej zimie). Do tego od czasu do czasu suchość w ustach. Zmierzyłem wilgotność była bardzo niska, poniżej 30%, zacząłem nawilżać mieszkanie, uszczelniłem, gdzie się dało, ale tak naprawdę efektów specjalnie nie widać. Każdej zimy jest coraz gorzej, teraz jest po prostu koszmar. Może włosów mniej leci, ale lecą nadal, skóra głowy nadal sucha, nie widać poprawy. Skóra głowy często jest już wysuszona chwilę po umyciu, włosy nadal lecą. Natomiast coraz większy problem z jamą ustną, tej zimy jest po prostu dramat - piekący język, dziąsła, brak śliny kompletnie, po prostu jakiś koszmar. Co może być przyczyną? Odrzucam choroby etc., bo... sprawa dotyczy wszystkich domowników w mniejszym lub większym stopniu, a nawet psa (zniszczona sierść, wypadająca, ciągłe mlaskanie z braku śliny, a zawsze miał ładną sierść. Teraz podobnie może traci mniej sierści, ale natomiast problemy w pysku ma ogromne). Nie mam już pomysłów co to może być? W mieszkaniu cały czas jest lekki przeciąg, którego nie potrafię wyeliminować, czy to może powodować takie wysuszenie? Zniszczenie włosów, brak śliny? I stąd, że ten przeciąg jest cały czas to tak wpływa na stan organizmu? Wykluczam choroby, bo nie jest raczej prawdopodobne by dotknęło to wszystkich i także psa. Ewidentnie też widać, co już wyłapałem, że pogorszenie w kwestii śliny, suchości ust, pogarsza się u mnie mnie więcej w tym samym momencie, gdzie jest to też widoczne i słyszalne u psa, co chyba jeszcze mocniej potwierdza przypuszczenie, że problem jest na zewnątrz, a nie w środku.

Tylko gdzie może być ten problem konkretnie? Od roku utrzymuję wilgotność w mieszkaniu na poziomie minimum ok.35% (ostatnie dni faktycznie mniej, gdy zrobiło się zimno, jednak fakt faktem, że przez cały rok nie spadało poniżej 40%), a mimo to nie ma praktycznie żadnej poprawy, w kwestii suchości w ustach jest nawet gorzej... Uszczelniłem ściany przy listwach, przy ścianach która mają kontakt z zewnętrzem, uszczelniłem drzwi, także przy oknach, ale jak widać mimo podniesienia poziomu wilgotności nadal jest źle... Nie wiem już co jeszcze można zrobić? Jest to wrażenie tego przeciągu, ale skąd on i jak go wyeliminować? Czy warto zasłonić chłodną ścianę, która ma kontakt z zewnętrzem np. meblami? Co to coś może pomóc? Szlag mnie trafia w tym mieszkaniu. Nie wiem czy faktycznie w dobrym kierunku szukam rozwiązania problemu? Bo w sumie jeśli idzie o włosy to problem jest też latem, niby wtedy wilgotność jest ok, z suchością w ustach jest lepiej, ale nie widać tak samo jak z włosami, by lato jakoś pomagało, sprawiało że się poprawia. Sam próbowałem różnych rzeczy, tak by nawilżać skórę głowy, ale nic, kompletnie nic nie pomaga, ewidentnie widać, że nic nie pomoże dopóki nie znajdę tej zewnętrznej przyczyny i się z nią nie rozprawię.
Będę wdzięczny jeśli ktoś coś napisze.
    • koziorozka sucho 06.03.18, 08:29
      mat.223 napisał(a):
      > W mieszkaniu cały czas jest lekki przeciąg, którego nie potrafię wyeliminować, czy to może
      > powodować takie wysuszenie?

      Zaczęłabym od najprostszego - skąd ten przeciąg. Zima, okna zamknięte - warunki idealne.
      Jesteś sam w domu, zapalasz świeczkę i obserwujesz płomień - cierpliwie, krok po kroku aż dojdziesz do szczeliny, komina czy co tam jeszcze znajdziesz.
      Szukasz źródła a nie miejsca, gdzie powietrze ucieka.
      Potem starasz się dowiedzieć, co jest za ścianą/przegrodą.
      Sąsiad? czy ma takie same kłopoty?
      Warsztat, coś innego?

      Chłodna ściana - jak zasłonisz, to grzyb może się pojawić.
      • mat.223 Re: sucho 06.03.18, 19:05
        Niestety w tym mieszkaniu ostatnio wyłapałem, że robi się ciąg między pokojami, a klatką schodową... Co ciekawe jeśli otworzę okno w kuchni, to z pokojów zaczyna mniej ciągnąć, a robi się ciąg między kuchnią, a klatką. Mam wrażenie, że klatka schodowa tworzy taki wielki komin i może to jest przyczyna? Jeśli chodzi o mieszkanie to chodziłem ze świecą, ale ciężko coś stwierdzić... Okna - czuć lekki powiew, ale nie jakoś mocny, a przecież też nie mogą być hermetycznie szczelne. Gorzej jest z drzwiami balkonowymi w jednym z pokojów, tutaj jest mocniejszy ciąg. Od zewnętrznych ścian, tych chłodnych też czuć, że bije zimnem. Sąsiedzi raczej podobnych problemów nie mają. Co jeszcze dodam, to mieszkanie na 1piętrze, połowa jednego z pokojów znajduje się nad wejściem do budynku, czyli nad dość wychłodzonym zimą korytarzem, może to jest jakaś przyczyna? Może położenie wykładziny by pomogło? Reszta mieszkania nad sklepem, który jest normalnie ogrzewany.

        Myślałem nad tym, że właśnie zasłonięcie ściany grozi grzybem. Z drugiej strony ściana która wychodzi na zewnątrz jest dość długa i w całości odsłonięta, więc to na pewno też ma wpływ na sytuację w mieszkaniu.
Pełna wersja