Dodaj do ulubionych

Narkoza u małego dziecka

19.10.04, 14:52
Moje dziecko zostało skierowane na wycięcie znamiona, które nagle zaczęło
bardzo brzydko się powiększać i uwypuklać. Chirurg i pediatra mówią, że można
z tym jeszcze chwilę poczekać, ale dla świętego spokoju powinno się wyciąć i
przebadać. Syn ma trzy latka, Starszemu zrobiono by to przy znieczuleniu
miejscowym, ale mój synek nie znosi lekarzy i trzeba ten zabieg wykonać pod
pełną narkozą. Rodzina na mnie napadła, że taka narkoza, może przynieść
więcej szkody niż jeden głupi pieprzyk (dla mnie on też nie wygląda tak
głupio, tym bardziej, że rodzina jest bardzo "nowotworowa"). Czy po pełnej
narkozie faktycznie mogą wystapić jakieś komplikacje
niebezpieczne dla tak małego organizmu? Na ile to jest szkodliwe? Zaczęłam
się bać tej narkozy, czy faktycznie może się stać coś złego?
Obserwuj wątek
    • Gość: anestezjolog Re: Narkoza u małego dziecka IP: *.chello.pl 19.10.04, 15:29
      Zaniepokoiło mnie coś zupełnie innego - nie pełne znieczulenie i ewentualne
      powikłania, ale oświadczenie, że dziecko nie znosi lekarzy! Przecież będzie
      miało z nimi kontakt i przy każdym zabiegu - choćby stomatologicznym nie
      zamierzasz chyba stosować pełnego znieczulenia!
      Proponuję, jako anestezjolog kiedyś znieczulający również dzieci, mocno
      zastanowić się nad zasadnością pełnego znieczulenia. Dziecko powinno poznać
      chirurga, który będzie robił zabieg, poznać gabinet, usłyszeć co go czeka,
      pobawić się w lekarza, wziąć do ręki strzykawkę, słuchawki itp.
      Nie wolno straszyć dzieci lekarzem ( niestety dość częste).
      Trzylatkowi można duzo wytłumaczyć i , o ile zabieg nie jest bardzo bolesny czy
      supernieprzyjemny, zastosować znieczulenie alternatywne.
      Ale ad rem - ryzyko jest minimalne, ale zawsze- jak w przypadku każdego
      zabiegu. Czekać z usunięciem znamienia, w przypadku obciążeń dziedzicznych- nie
      wolno. Przemyśl moje uwagi.
      • vecka Re: Narkoza u małego dziecka 19.10.04, 15:57
        MIalam usuwane znamiona w pelni swiadomosci i nie sadze aby to byl dobry pomysl
        dla 3-letniego dziecka. Starsze dziecko owszem bedzie to rozumialo i wytrzyma
        bol, ktory niestety jest, nie ma co sie oszukiwac, ze to nic nie boli,
        zwlaszcza przy zaszywaniu, ale taki maluch zacznie sie nie daj Boze wyrywac ze
        stolu albo zacznie kopac czy bic raczkami w obronie wlasnej, wiec moze warto
        pomslec o narkozie takiej krotkotrwalej. Poza tym bedzie to dla niego mimio
        wszytko niemile przezycie,noz nie jest mily dla nikogo, nawet doroslego.
        Masowo taka narkoze sie stosuje u dzieci w tym wieku do usuwania migdalkow i
        jakos nie ma z tym problemow.
        POzdrawiam.
        • Gość: Doki Re: Narkoza u małego dziecka IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 19.10.04, 20:31
          Zgadzam sie z vecka. Moj Kolega twierdzi, ze trzylatkowi duzo mozna wytlumaczyc-
          owszem, ale trzylatek nie zapamieta Twojego tlumaczenia na dluzej niz kwadrans,
          a i tak zawsze moze zmienic zdanie. Nawet nie kazdy 8- latek nadaje sie do
          zabiegow w znieczuleniu miejscowym. Chociaz 8- latek moze nawet jeszcze mniej
          sie nadaje od 3- latka, bo jest wiekszy i silniejszy i jak sobie postanowi, ze
          teraz wychodzi z gabinetu zabiegowego, to tylko szybki zastrzyk moze go powstrzymac.
          To, co napisalem, jest moze politycznie niepoprawne i niezgodne z roznymi
          akademickimi trendami, ale praktyczne.
          Nie ma problemu sprawic za pomoca znieczulenia miejscowego, zeby zabieg byl
          bezbolesny. Problem polega na przekonaniu dziecka, ze tak wlasnie bedzie.
          • felinecaline Re: Narkoza u małego dziecka 19.10.04, 20:42
            wcielo mi przed chwila odpowiedz, ostatnie zdanie jest juz nieaktualne, ciesze
            sie,lonfratrze ze wciWitam po dlugiej nieobecnosci na tym forum. Jestem akurat
            diametralnie przeciwnego zdania niz kolega - anestezjolog. OCZYWISCIE, idealnie
            by bylo, gdyby mlody czlowiek mogl zawczasu oswoic sie ze szpitalnym
            otoczeniem, lekarzem, instrumentami, ale niestety, na to potrzeba czasu a
            pokazcie mi chirurga dysponujacego jego nadmiarem ;-(((
            Wspolczesna anestezjologia zas nie ma juz nicwspolnego z niegdysiejszym
            brutalnym "podduszaniem" pacjenta ale sztuka bardzo finezyjna i ZAWSZE istnieje
            mozliwosc optymalnego dobrania znieczulenia, w tym i ogolnego.Tu, gdzie
            praktykuje (poza Polska) obowiazkowe sa dwie konsultacje anestezjologiczne:
            jedna w dwa tygodnie przed interwencja a druga w jej przeddzien, w
            ostatecznosci w tym samym dniu.
            Na pierwszej lekarza - anestezjolog zapoznaje sie szczegolowo z pacjentem i
            jego "przeszloscia medyczna i zaleznie od niej i aktyalnego stanu zdrowia
            dobiera i proponuje pacjentowi (w tym wypadku rodzicom) i koledze - chirurgowi
            rodzaj znieczulenia. Z moich doswiadczen moge stwierdzic, ze koledzy -
            chirurdzy wola pracowac ze spiacymi maluchami. Moim zdaniem slusznie - kazda
            operacja to dla KAZDEGO pacjenta a co dopiero trzylatka bardzo szczegolny
            moment i na banicje zasluguja powszechne dawniej tendencje do obligowania
            dziecka do wykazywania sie "mestwem" ( kiedys niektore operacje stanowily
            swoisty ryt inicjacyjny - cos w rodzaju krwawych postrzyzyn. Na szczescie od
            tego czasu swiat w tym i medyczny nieco ewoluowal.
            Zycze spokoju a malemu pacjentowi milych snow.na sali "op"
            FC ;-)))
            Ciekawe co na to Doki???????? Hej, konfratrze!!!!!!!!!! ;-)))
            az sie zgadzamy ;-)))
            • Gość: Doki Re: Narkoza u małego dziecka IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 20.10.04, 07:25
              Witaj, kotko, kope lat. W sumie nic dodac, nic ujac do Twojej wypowiedzi. Na
              temat obowiazkowych konsultacji anestezjologicznych tez mam swoje politycznie
              niepoprawne zdanie, a jest ono tekie, ze w 99% one nic do sprawy nie wnosza i w
              zwiazku z tym sa jalowa i frustrujaca czescia mojej pracy. Na szczescie na razie
              nie doszlismy do poziomu dwoch konsultacji- jest jedna i tylko na zlecenie
              chirurga lub lekarza domowego albo na zyczenie pacjenta- co w praktyce przeklada
              sie na to, ze widzimy prawie kazdego.
              Odnoszac sie do postu anek.anek ponizej- to mnie przekonuje, zeby wybrac
              znieczulenie ogolne. To ABSOLUTNIE nieprawda, ze bez stanu zagrozenia zycia nie
              praktykuje sie narkozy u maluszkow. Sprobujcie zszyc rane na twarzy takiemu
              delikwentowi, ktory ledwo chodzi i wlasnie przekonal sie, ze niektore kaloryfery
              maja twarde i ostre krawedzie. Swoje wlasne dziecko wtedy poddalbym narkozie bez
              zmruzenia oka, bo juz musialem zszywac wrzeszczace i wyrywajace sie dzieciaki-
              ani to przyjemne dla wszystkich zainteresowanych, majstrujesz igla w poblizu
              przerazonego szarpiacego sie dziecka, a i efekt kosmetyczny nie najlepszy-
              pospiech i brak precyzji.
              Narkoza taka, jaka znamy dzis, jest w granicach statystycznego bledu bezpieczna
              i nieszkodliwa. Nie pozostawia dlugotrwalych skutkow, trudno przez to umrzec...
              Jedna z niewielu procedur w medycynie, dla ktorej nie ma zadnych bezwzglednych
              przeciwwskazan.
      • anek.anek Re: Narkoza u małego dziecka 19.10.04, 22:08
        Problem polega na tym, że mój syn, pomimo młodego wieku, miał już bardzo częsty
        i raczej nieprzyjemny kontakt z lekarzami (na początku rehabilitacja z powodu
        napięcia mięśniowego, później pół roku zakładania gipsów na stopy z powodów
        ortopedycznych, póxniej trzy tygodnie w szpitalu z powodu boreliozy - i to
        chyba było najgorsze, bo musiał przyjmować codzienną porcję antybiotyku i
        sterydów, wszystko dożylnie, musiał, więc często było to robione na siłę:(
        Jedynym lekarzem, którego akceptuje jest nasza prywatna pani doktor, ale zna ją
        od urodzenia, ona przychodzi do nas do domu, a syn i tak daje jej się zbadać
        dopiero średnio po godzinie (!) zabawy znią. Na szczęście zabieg zostanie
        przeprowadzony w szpitalu w którym ta p. doktor pracuje na etacie, i na pewno
        będzie obecna. Od chirurga usłyszałam tylko, że on za żadne pieniądze nie
        podjąłby się robienia takiego zabiegu u naszego synka bez pełnej narkozy - mały
        w ogóle nie chciał dać sobie obejrzeć tego znamiona, do gabinetu też nie wszedł
        i w końcu już myśleiśmy, że zrezygnujemy, ale lekarzowi udało się obejrzeć tą
        główkę już na dworzu! Poza szpitalem! Mały ma alergię na biały kitel, nie
        cierpi lekarzy i tak było od zawsze. Nie straszę dziecka lekarzami, tym
        bardziej, że sama się ich nie boję.
    • Gość: Milka Re: Narkoza u małego dziecka IP: *.dip.t-dialin.net 19.10.04, 20:45
      Mam podobny problem, co prawda moje dziecko ma dopiero 1,5 roku ale juz od
      jakiegos czasu wiem ze czeka go wyciecie znamienia. Bylam u kilku lekarzy i
      moje dziecko jest pod stala kontrola ordynatora kliniki dermatologicznej w
      Gotyndze, lekarze wytlumaczyli nam to w taki sposob, ze jezeli nie ma sytuacji
      zagrozenia zycia to kazdy lekarz bardzo dlugo i gleboko przemysli kwestie
      narkozy u niemowlaka badz malego dziecka dlatego postanowiono jezeli
      nicdziwnego nie bedzie dzialo sie z tym zanamieniem przeprowadzic zabieg pod
      pelna narkoza kiedy malec skonczy 3 lata powiedziano nam ze w tym wieku narkoza
      nie niesie juz za soba takiego ryzyka jak w wieku wczesnodzieciecym a ponad to
      bedzie on uspiony tak krotko i plytko jak tylko to bedzie mozliwe. Rozwazano
      kwestie znieczulenia miejscowego ale u dziecka tak malego to prawie ze utopija
      ( moj starszy syn ma teraz 3 i pol roku i z doswiadczenia wiem choc nie boi sie
      lekarzy jak trudno mi jest wytlumaczyc mu zasadnosc zrobienia szczepionki a to
      tylko glupie uklocie, przy wycieciu znamienia dochodza jeszcze bodzce sluchowe,
      wszystko trwa znacznie dluzej a malec musi przez ten czas ezec nieruchomo -
      wszystkie te czynniki sprawiaja ze cala zabawa jest prawie niewykonalna. Ja
      postanowilam zgodzic sie na zastosowanie narkozy jak malyskonczy 3 lata.
    • Gość: go Re: Narkoza u małego dziecka IP: *.wroc.net 20.10.04, 09:57
      pracuje w klinice chirurgii plastycznej. Zdaza sie ze wycinamy znamiona u
      dzieci. Zwykle radzimy sobie bez narkozy, czasem podajemy niewielka dawke
      dormicum, a jesli dziecko faktycznie nawet po nim jest niespokojne ( kilka razy
      sie zdarzyło) wtedy wzywamy anestezjologa. Trudno jednak mowic w tym przypadku
      o narkozie, bo przeciez do tak malego zabiegu nie potrzeba znieczulenia a
      uspienia i to naprawde na kilka minut. Tego typu zabieg trwa ok 10-15 min.
      Podsumowujac: gdyby twoj synek mial miec zabieg u mnie w klinice, dostalabys
      tabletke ktora nalezaloby podac dziecku na pol godz przed przyjsciem do nas.
      Jesli by nie pomoglo, wezwalibysmy anestezjologa. Nie boj sie wiec...pozdrawiam
    • qoo Re: Narkoza u małego dziecka 20.10.04, 15:09
      Wszystko ma swoje + i - ale biorac ta sytuacje na zdrowy chlopski rozum to
      zastanowmy sie jak zachowa sie Twoje dziecko gdy po pierwsze zobaczy lekarzy i
      caly gabinet zabiegowy badz nawet sale operacyjna po drugie kiedy zostanie mu
      wstrzykniete znieczulenie miejscowe byc moze bedzie to wymagalo kilku
      zastrzykow, nie daj boze jak znamie jest jeszcze na twarzy lub jej okolicy ....
      po trzecie to co tu juz ( chyba Doki ) jaki efekt kosmetyczny zostanie
      osiagniety w przypadku proby wyciecia a potem zaszycia ranki ???? Wydaje mi sie
      ze lepiej poddac dziecko dzialaniu srodkow znieczulajacych i nasennych czyli
      narkozie niz siedziec jako matka na korytarzu badz nie daj boze byc przy
      wrzeszczacym jak zazynane prosie dzieciaku. Nawet jezeli cala impreza nie
      bedzie trwala dluzej niz 15 min to kto widzial trzylatka ktory jest w stanie
      przez 15 minut wysiedziec bez ruchu i poddawac sie bez protestow dziwnym jego
      zdaniem zabiegom !!!! Nalezalo by chyba jeszcze pomyslec o psychice malca,
      jezeli teraz juz ma alergie na lekarzy jak bedzie to wygladalo po zabiegu w
      znieczuleniu miejscowym. Koniec koncow lekarze wiedza co robia a szczegolnie
      anestezjolodzy gdyby narkoza byla tak niebezpieczna dla malych dzieci to pewnie
      operacje cesarskiego ciecia przeprowadzano by na zywca !!!!!
    • panorama22 Re: Narkoza u małego dziecka 21.10.04, 22:50
      U dzieci małych (do ok 3 lat) narkoza może powodować w wieku późniejszym -
      szkolnym - trudności z koncentacją i zapamiętywaniem,czy chcesz żeby Twoje
      dziecko miało w szkole trudności z uczeniem się?
      Pozdrawiam
      • rita78 Re: Narkoza u małego dziecka 22.10.04, 12:23
        powiem tyle...tematu by nie było gdyby chodziło o operacje dziecka np po
        wypadku lub np choroby . Jesli znamie wyglada żle i sa obciazenia to nalezy je
        wyciac, a jesli nie ma innej mozliwosci by to zrobic to nawet pod narkoza.
        ps. Czy gdyby chodziło np o wyrostek robaczkowy ktos zastanawialby sie czy
        nalezy dziecko znieczulac?????
      • Gość: Maja Re: Narkoza u małego dziecka IP: *.dip.t-dialin.net 02.11.04, 20:40

        Biorac pod uwage te rewelacje, mozna smialo powiedziec ze przynajmniej 1/8
        naszego spoleczenstwa powinna byc polglowkami !!! Nie wspomne juz o sobie do
        trzeciego roku zycia mialam 3 narkozy a wlasciwie to 5 bo pierwszy raz jeszcze
        w lonie matki ( miala w ciazy skomplikowane zlamanie kosci piszczelowej ,)
        drugi raz podczas narodzin ( cesarka ), trzeci raz w wieku ok. 1 roku -
        zapalenie wyrostka robaczkowego, 4 raz jakies pol roku pozniej-wypadek przy
        nauce chodzenia i bardzo pozadne rozciecie glowy ( szycie bylo pod narkoza ),
        no i wreszcie piaty raz - wypadek na rowerze i otwarte zlamanie obojczyka. Nie
        bede wymieniac ile razy mialam podana narkoze po trzecim roku zycia ale lekka
        reka licze 7 do 9 razy. Twoim zdaniem powinnam byc pewnie kompletnym debilem -
        przypadkiem klinicznym wartym pokazywania a nie leczenia !!!! Tymczasem wbrew
        tej niezmiernie iteresujacej, rodem z Radia Maryja teorii skonczylam 3
        fakultety i jestem na atapie robienia drugiego doktoratu i to bynajmniej nie z
        wychowania fizycznego.
    • Gość: Ewa Re: Narkoza u małego dziecka IP: *.wroclaw.mm.pl 22.10.04, 19:49
      Jako czteroletnie dziecko miałam pełną narkozę jak miałam operację na oczy.
      Potem za rok to samo, i mam spokój na całe zycie:)
      Ja dobrze zniosłam narkozę, kilka godzin po wybudzeniu się wymiotowałam, tą
      narkozą, co jak określił lekarz...jest bardzo dobre, bo przynajmniej organizm
      dostał mniej chemii. Operację musiałam mieć...
      Pozdrawiam!
      • Gość: Doki Re: Narkoza u małego dziecka IP: *.215-200-80.adsl.skynet.be 22.10.04, 20:03
        > Ja dobrze zniosłam narkozę, kilka godzin po wybudzeniu się wymiotowałam, tą
        > narkozą, co jak określił lekarz...jest bardzo dobre, bo przynajmniej organizm
        > dostał mniej chemii.

        Hmmm, nie wiem co to byla za operacja na oczy, ale jesli na zeza, to nic
        dziwnego, ze wymiotowalas. Wiekszosc wymiotuje, a przyczyna jest nie narkoza,
        tylko rozkojarzone widzenie po operacji.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka