Gość: Metylda
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.11.04, 23:45
Lubię tu zadawać pytania, bo zawsze uzyskuję ciekawe odpowiedzi. Po cichu
liczę, że i tym razem tak będzie.
Zaczęła się zima, a wraz z nią mój odwieczny problem zimnych stóp. Wiem,
wiem, zaraz powiecie, że to kwestia słabego krążenia. Załóżmy, że tak. Ale
czy tylko? Moje stopy są zimne bez względu na to, ile par skarpet założę na
nogi. Od wielu lat kupuję kozaki w większym rozmiarze, by zmieściły się i
rajstopy i 2 pary skarpet. Wszystko na nic :(
Zauważyłam, że stopy dziwnie pocą się. Nie tak jak w lecie, kiedy jest
gorąco. Pot jest zimny i dlatego skarpetki, choćby nie wiem jakie ciepłe
były, po pewnym czasie robią się wilgotne i stopa momentalnie marznie.
A jak już zmarznie, to nic nie jest w stanie jej ogrzać. Żadne poruszanie
palcami w bucie, przytupywanie, marsz itp. Jestem zmuszona wtedy wrócić do
domu, zdjąć wilgotne rajstopy i skarpety, a nogi wymoczyć w gorącej wodzie.
Inaczej zimno ze stóp wędruje w stronę kolana paraliżując po drodze całą
łydkę.
Próbowałam stosować zasypki i specjalne dezodoranty do stóp, które
zmniejszają potliwość stóp. Niestety, wilgoci w postaci "wody" rzeczywiście
nie było, ale nogi marzły jeszcze bardziej.
Jest jeszcze jedna sprawa - z nieznanych mi przyczyn nie mogę nosić skarpet
wełnianych, czym doprowadzam moją babcię do nieomal do apopleksji. Ona mi
dzierga te skarpety, bo wie o moich marznących nogach, a ja je ukrywam
głęboko w szafie i kupuję bawełniane lub frotowe. Po prostu w wełnianych
skarpetach nogi mi marzną najbardziej!
Proszę, potraktujcie mój problem poważnie i doradźcie.
M.