BIOENERGOFIKCJA - o bioenergioterapii

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.12.04, 17:42
Tygodnik "Wprost", Nr 816 (19 lipca 1998)

Czy leczenie niekonwencjonalne pomaga?

Co najmniej 6 tys. chorych na raka umiera co roku w Polsce z powodu zbyt
późnego rozpoczęcia terapii, co jest spowodowane korzystaniem z tzw. leczenia
niekonwencjonalnego, głównie bioenergoterapii. Mimo że do tej pory nie
udowodniono skuteczności leczenia dotykiem, pacjenci wybierali tę formę
terapii jako nieobciążającą i pozbawioną skutków ubocznych. Tymczasem
najnowsze badania dowodzą, że twierdzenie o skuteczności tej metody jest
bezpodstawne.
.

PCo najmniej 6 tys. chorych na raka umiera co roku w Polsce z powodu zbyt
późnego rozpoczęcia terapii, co jest spowodowane korzystaniem z tzw. leczenia
niekonwencjonalnego, głównie bioenergoterapii. Mimo że do tej pory nie
udowodniono skuteczności leczenia dotykiem, pacjenci wybierali tę formę
terapii jako nieobciążającą i pozbawioną skutków ubocznych. Tymczasem
najnowsze badania dowodzą, że twierdzenie o skuteczności tej metody jest
bezpodstawne.
Z badań przeprowadzonych przez zespół lekarzy z Kliniki Chemioterapii
Instytutu Onkologii w Krakowie wynika, że rozpoczęcie leczenia chorych na
raka opóźnione jest w Polsce o 3-36 miesięcy, co spowodowane jest
korzystaniem z niekonwencjonalnych metod uzdrawiania. - Zwłoka ta trwa
średnio pięć miesięcy. W tym czasie choroba nowotworowa rozwija się o co
najmniej stopień, a to wiąże się ze zmniejszeniem szansy na wyleczenie o ok.
20-30 proc. - mówi prof. Marek Pawlicki, kierownik Kliniki Chemioterapii
Instytutu Onkologii w Krakowie.
Zespół onkologów prowadził te badania przez kilkanaście lat. Pacjenci
kierowani do leczenia w klinice wypełniali kwestionariusz, udzielając
odpowiedzi na pytania o korzystanie z niekonwencjonalnych metod leczenia, ich
rodzaju, czasu trwania oraz wpływu na stan zdrowia i przebieg choroby
nowotworowej. Przepytano w ten sposób 433 chorych. Co czwarty z nich (czyli
110 osób) przyznał, że przed rozpoczęciem terapii onkologicznej uciekał się
do niekonwencjonalnych sposobów uzdrawiania. Największym powodzeniem cieszyła
się bioenergoterapia. Korzystało z niej aż 40 proc. chorych. Dalsze miejsca
zajęły ziołolecznictwo i znachorstwo (po ok. 20 proc.) oraz leczenie
parafarmaceutykami, przede wszystkim torfem lub preparatami homeopatycznymi
(ok. 20 proc.). Zadziwia to, że choć zabiegi pozamedyczne nie wpłynęły na
zmniejszenie się objawów choroby nowotworowej, a u większości doszło nawet do
ich nasilenia, aż 40 proc. ankietowanych pozytywnie oceniło wpływ leczenia
niekonwencjonalnego. Co piąty sięgający po te metody był krytycznie do nich
nastawiony, a 39 proc. nie miało na ten temat zdania.
Regina J. zgłosiła się do szpitala rejonowego dwa miesiące po zaobserwowaniu
na szyi guza. Lekarz rozpoznał nowotwór tarczycy i zaproponował zabieg
operacyjny. Pacjentka odmówiła. Zaczęła się leczyć u bioenergoterapeuty,
który stanowczo odradził operację i dodatkowo zalecił również picie ziół. Po
trzech miesiącach chorą przywieziono do szpitala w stanie krytycznym z
dusznością. Udało się ją jednak uratować. Po chirurgicznym usunięciu guza i
serii naświetleń pacjentka czuje się dobrze.
- Możliwie jak najszybsze rozpoczęcie terapii jest jednym z podstawowych
czynników zwiększających szanse na wyleczenie. Chorzy boją się proponowanych
przez lekarzy metod, gdyż zawsze wiążą się one z pobytem w szpitalu,
nierzadko okaleczają i wyniszczają organizm. Rezygnują więc z nich, ryzykując
nawet utratę szansy na wyzdrowienie. Lekarze nie potrafią przekonywać
pacjentów do proponowanych terapii. Nie zawsze wyjaśniają, że zaniechanie
leczenia nowotworu złośliwego prowadzi do śmierci - wyjaśnia prof. Pawlicki.
Standardowy zabieg bioenergoterapeutyczny składa się z trzech etapów.
Pierwszy polega na medytacji. Terapeuta koncentruje się wówczas na swojej
woli udzielenia pomocy pacjentowi. Wpływa to korzystnie także na leczącego. W
drugim etapie prowadzący terapię, wodząc dłońmi od stóp do głów kilka
centymetrów nad ciałem pacjenta, stawia diagnozę. W końcu dochodzi do tzw.
interwencji, w której terapeuta przykłada dłonie na chore miejsca i przywraca
równowagę zakłóconemu polu energetycznemu chorego.
Wielu bioenergoterapeutów nie namawia pacjentów do przerwania leczenia lub
wręcz zabrania zrywania kontaktu z lekarzem. Niektórzy za swoje usługi nie
pobierają stałych opłat. Część z nich pracuje nawet za darmo, traktując swoją
pracę jako misję. Zdarza się jednak, że jedynym motywem świadczenia tych
usług jest zysk - ktoś, komu przede wszystkim zależy na nim, nie przebiera w
środkach. U jednego z bioenergoteurapeutów działających na Śląsku pierwsza
wizyta kosztuje 120 zł, następne 50 zł. Spotkanie, w którym uczestniczy
kilkanaście osób, trwa niecałe pół minuty. Za seans indywidualny trzeba
zapłacić 250 zł. Jeszcze droższe są wizyty domowe - na nie mogą sobie
pozwolić tylko najbogatsi. Bioenergoterapeuta przekonuje chorych, że im
więcej spotkań odbędą - najlepiej jedno na tydzień - tym większą mają szansę
na wyleczenie. - To był zwykły hochsztapler. Jego pomocnik przyprowadzał co
pewien czas do poczekalni osobę opowiadającą innym chorym, jak wspaniale się
czuje, bo dzięki seansom nastąpiła poprawa. Twierdziła, że nie jest to tylko
jej odczucie - podobnego zdania są również lekarze z onkolodzy. Kolejna
podstawiona osoba przekonywała, że po takich seansach guz nowotworowy zniknął
całkowicie. Mojej żonie chorej na raka i cierpiącej na anemię terapeuta
odradził zalecany przez lekarzy zabieg przetoczenia krwi, twierdząc, że
wizyty u niego całkowicie wystarczą. Po dwóch tygodniach żona zmarła -
opowiada mąż jednej z uczestniczek seansu. Bioenergoterapia opiera się na
założeniu, że leczący potrafi wykryć ponad ciałem pacjenta pole energetyczne
i świadomie na nie oddziaływać. Linda Rosa, dyplomowana pielęgniarka
działająca w amerykańskiej radzie ds. oszustw medycznych i dr Stephen
Barrett, lekarz z Pensylwanii, przeprowadzali badania mające na celu
potwierdzenie tej tezy. Wyniki ich doświadczeń opublikowano w "The Journal of
the American Medical Association". W eksperymencie wzięło udział 21 osób
zajmujących się bioenergoterapią ze stażem od roku do 27 lat. W losowo
wybranej kolejności terapeuci z zasłoniętymi oczami odgadywali, w którym
momencie nad jedną z ich dłoni pojawia się ręka przeprowadzającego badanie.
Czas udzielania odpowiedzi był nieograniczony. Na 280 prób tylko w 123
wypadkach badani prawidłowo wskazali miejsce przystawienia ręki. Stanowi to
44 proc. prawidłowych wskazań, a więc odpowiedzi udzielano zupełnie
przypadkowo. Staż praktyki terapeutycznej nie wpływał na liczbę trafnych
odpowiedzi. Bioenergoterapia jest nauczana w ponad stu uczelniach w 75
krajach. Oblicza się, że w USA przeszkolono ponad 40 tys. ludzi. Na świecie
jest ich łącznie przeszło 100 tys. Połowa z nich praktykuje. Metoda ta jest
najbardziej popularna wśród pielęgniarek. Ocenia się, że w Ameryce Północnej
wykorzystują ją one w co najmniej 80 szpitalach. - To sprawia, że
bioenergoterapia nie wypiera leczenia konwencjonalnego w takim stopniu, jak
dzieje się to w Polsce. W naszym kraju metodę tę najczęściej praktykują osoby
zupełnie nie związane z medycyną. Dlatego na ogół niechętnie współpracują z
lekarzami. Ma to niewątpliwie wpływ na to, że w USA 60 proc. pacjentów z
rakiem zgłasza się na leczenie we wczesnym okresie choroby, a w Polsce tylko
co trzeci chory - mówi prof. Pawlicki. W 1996 r. James Randi Educational
Foundation zaoferowało 750 tys. USD dla osoby, której uda się zademonstrować
zdolność wykrywania ludzkiego pola energetycznego. Zgłosiła się tylko jedna
osoba. Niestety, badanie nie wypadło pomyślnie. Mimo że oferta nadal jest
aktualna, a kwota wzrosła do 1,1 mln USD, nie pojawiają się żadni ochotnicy.

www.wprost.pl/ar/?O=4773
    • Gość: ppp Re: BIOENERGOFIKCJA - o bioenergioterapii IP: 213.199.253.* 30.12.04, 16:55
      Brawo! Oby wiecej ludzi rozumialo jaka glupota sa metody paramedyczne.
    • snajper55 Re: BIOENERGOFIKCJA - o bioenergioterapii 30.12.04, 17:04
      Leczenie dotykiem jest nieskuteczne ? To straszne. Dobrze, że mamy jeszcze
      akupunkturę, masaż tybetański, homeopatię, bioenergoterapię, urynoterapię,
      świecowanie uszu, leczenie kryształami, zamawianie chorób, odczynianie,
      nacieranie magicznymi kamieniami, hipnozę i mnóstwo leczących ze wszystkich
      chorób specyfików ze skłądników naturalnych. Można się spokojnie leczyć.

      S. ;))
      • m.w.2 Re: BIOENERGOFIKCJA - o bioenergioterapii 30.12.04, 18:31
        snajper55 napisał:

        > Leczenie dotykiem jest nieskuteczne ? To straszne. Dobrze, że mamy jeszcze
        > akupunkturę, masaż tybetański, homeopatię, bioenergoterapię, urynoterapię,
        > świecowanie uszu, leczenie kryształami, zamawianie chorób, odczynianie,
        > nacieranie magicznymi kamieniami, hipnozę i mnóstwo leczących ze wszystkich
        > chorób specyfików ze skłądników naturalnych. Można się spokojnie leczyć.

        > S. ;))


        No i mamy cudowna diete optymalna:)))
      • Gość: are Dla oszolomow: WHO o akupunkturze IP: *.clubnet.pl 30.12.04, 19:34
        www.who.int/medicines/library/trm/acupuncture/acupuncture_trials.pdf

        www.who.int/medicines/library/trm/acupuncture/acupuncture_trials.doc
    • Gość: x Re: BIOENERGOFIKCJA - o bioenergioterapii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 18:15
      czy ma to oznaczać że żywe organizmy nie posiadają pola energetycznego?

      bzdura
      • vecka Re: BIOENERGOFIKCJA - o bioenergioterapii 30.12.04, 22:42
        Oczywsicie, ze posiadaja, tylko ppp i snajper nie lubili uczyc sie fizyki:-)

        Generalnie, to kazde zywe cialo posiada pole energetyczne i tutaj nie ma co
        dyskutowac.
        Nie bede sie wypowiadac dokladnie na temat bioenergoterapii, bo nigdy nie
        korzystalam z tego i nie mam zadnych wlasnych doswiadczen, ale znam mala
        dziewczynke,ktora zostala poddana takiej terapii, dziecko mialo ok. 3 lat,
        rodzice byli wczasie terapii obecni...Dziewczynka wyraznie opowiadala, ze czula
        cieplo, bardzo mile cieplo, ze spac jej sie zachcialo itd...Za mala byla, zeby
        klamac.Zabieg jej pomogly, lekarze nie umieli.
        Mysle, ze tak naprawde, to ta bioenergoterapia ma byc moze, w tych pozytywnych
        przypadkach, nieco wspolnego z leczeniem wizualizacja na odleglosc, przez tzw.
        kanal lacznosci, z tym, ze przy wizualizacji dane osoby musza sie dobrze znac i
        miec miedzy soba pozytywne relacje.
        Faktem jest, ze jak uprawiam wizualizacje regularnie, to odczuwam czasami
        bardzo przyjemne cieplo, rozchodzace mi sie po stopach...Potem wyczytalam, ze w
        tych wlasnie miejscach gdzie to cieplo odczuwam czasem, sa wlasnie punkty
        energetyczne.
        Bardzo duzo powstalo prac na temat pozytywnej energii drzew, co tez jest
        udowodnione naukowo, ze takowa energia przez drzewa przeplywa. Nie pamietam w
        tej chwilii ktore drzewo dokladnie, ale ktores bardzo pomaga ludzim chorym na
        gruzlice.Ogolnie to sie nazywa drzewoterapia i wiele o tym czytalam w
        medycznych czasopisamach, nawet w Bibliotece AM w Łodzi, wiec moze cos w tym
        wszytkim jest.
        Pozdr.
    • Gość: x Re: BIOENERGOFIKCJA - o bioenergioterapii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 02:36
      ech głupota ludzka tylko nie ma granic
      potrzeba tylko uświadomić jedną sprawe
      bioenergoterapia, ta mentalna i manualna, ma pobudzić organizm pacjenta aby sam
      zaczął walczyć z chorobą, i na tym ta sztuka polega, zależy to od siły
      oddziaływania terapeuty oraz możliwości i stanu organizmu pacjenta,-
      jest to działanie niezmirzalne więc skutki są niewiadome.
      • vecka Re: BIOENERGOFIKCJA - o bioenergioterapii 31.12.04, 10:37
        Hej,

        bo ja wiem. Nie znam sie na bioenergoterapii dokladnie, ale zawsze mi sie
        wydawalo, ze ma ona za zadanie przeniesc pozytywna energie na kogos i usprawnic
        przyplyw energii u osby chorej, bo wlasnie zaburzenia przeplywu energii sa
        przyczyna wielu chorob.
        Nie bede sie dalej moze wypowiadac, bo sie na tym dokladnie nie znam i nie mam
        doswiadczen wlasnych na tym polu.
        POzdr.
    • Gość: siedem Re: BIOENERGOFIKCJA - o bioenergioterapii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.04, 10:52
      kolejna fałszywka mafii medycznej. te ku.. tracą grunt pod nogami. w usa i gb
      ponad 50 pieniedzy na leczenie przeznacza sie na medycyne alternatywną. wprost
      siega dna, co ja pisze mułu.

      5040
Pełna wersja