Dodaj do ulubionych

Kłopoty z prozakiem

IP: 82.109.128.* 06.01.05, 18:23
no i jestem pierwszy!!
Obserwuj wątek
    • Gość: miop Kłopoty z prozakiem IP: *.broker.com.pl 06.01.05, 18:24
      ile jeszcze takich tajnych dokumentow
      zostalo zniszczonych?
      bo nie bylo dociekliwego sedziego

      czy ktos pamieta polska afere ze szczepionkami ospy don mullera

      a tak swoja droga czy ten sedzia w polsce bylby rownie dociekliwy

      bylby to ciekawy eksperyment sprowadzenie kilku takich sedziow do
      rozpatrywania skarg obywateli polskich na czynnosci polskich sadow
    • Gość: Elzbieta Re: Kłopoty z prozakiem IP: *.proxy.aol.com 06.01.05, 19:04
      Stan depresji moze byc przyczyna samobojstw i zabojstw, nie potrzeba chemii.
      A swoja droga lekarze nie dopasowuja indywidualnie lekow antydepresyjnych,tylko
      to co jest nowe lub dostaja dotacje za przypisywanie.Dla niektorych osobnikow
      prosta "waleriana"jest lepsza niz prozak,ale "waleriana" jest nie na czasie.
      • Gość: abc nie waleriana a dziurawiec IP: *.10.203.62.cust.bluewin.ch 07.01.05, 09:29
        Na depresje to chyba raczej dziurawiec ("ziele swietego Jana" - pod ta nazwa
        wystepuje rowniez w innych jezykach np po niemiecku Johanniskraut) a nie
        waleriana... I chyba jest bez recety nawet jako tabletki ze stezonym wyciagiem.

        Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

        > Stan depresji moze byc przyczyna samobojstw i zabojstw, nie potrzeba chemii.
        > A swoja droga lekarze nie dopasowuja indywidualnie lekow antydepresyjnych,tylko
        >
        > to co jest nowe lub dostaja dotacje za przypisywanie.Dla niektorych osobnikow
        > prosta "waleriana"jest lepsza niz prozak,ale "waleriana" jest nie na czasie.
    • Gość: psychonauta Moje własne zdanie nt.fluoksetyny - ku przestrodze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 19:41
      Jak wszystko na poczatku miłe są zwykle poczatki. Człowiek czuje sie tak, ze
      zastanawia sie dlaczego do tej pory nie wiedział, ze ma depresje. Niebo
      niebieskie, usta dziewczyn czerwone a trawa zielona. Potem przeba zwiekszyć
      dawkę ale jest dalej super. Potem jest juz tak super ze człowiekowi sie juz nic
      nie chce bo po co? przeciez nie robiac nic tez jest super! Potem sie troche nie
      chce nawet wstać z łóżka, no chyba ze po tabletke ale juz jakos coraz rzadziej
      jest tak super. Potem... to pojawiaja sie rózne przemyslenia w tym łózku i cale
      szczescie ze sie nie chce wstac bo... Potem... no własnie... albo sie odstawi i
      opamieta albo ... nie wiem. Potem po mniej wiecej miesiacu jak człowiek dojdzie
      do siebie to juz wie ze napewno nie ma depresji i czuje sie jakby cało wyszedł z
      czołowego zderzenia samolotów. I wtedy naprawde zmiena podejscie do zycia i
      tzw."depresja" przechodzi raz na zawsze. I wtedy znow niebo jest niebieskie,
      dziewczyhy sliczne a trawa zielona.

      Ale moze tak nie jest. Napewno tak nie jest, w koncu badania naukowe są
      najlepszą i obiektywną wyrocznią. Naukowcy przeciez wiedza najlepiej. A ja
      jestem tylko głupim psychonautą i co tu pisze to tylko moje jakies takie
      psychonautyczne herezje.
      Pozdrawiam tych co na morzu na wieży i na ... fluoksetynie :)
      • iburzynska Re: Moje własne zdanie nt.fluoksetyny - ku przest 06.01.05, 21:28
        Jeżdżę z polską fluoksetyną o nazwie Andepin (jest jeszcze Fluoksetin, Seronil,
        Bioxetin, Fluoksetyna) od miesiąca. odwiedzam lekarzy i informuje o dostępnej
        dla pacjenta cenie. Badania były robione w Poznaniu i porównywano A. z
        Prozaciem. W przeciwskazaniach do stosowania leku jest wszystko wypisane, m.in.
        mozliwość skłonności samobójczych po dłuższym stosowaniu leku. Nie ma leków,
        które byłyby bezpieczne i SSR-je i tak są najmniej szkodliwe. Jest mnóstwo
        chorych ludzi, niestety. Czytałam kiedyś w "Wyborczej" reportaż o polskim
        studencie w Ameryce, który zabił się (?) po Prozacu. Zwróćcie uwagę, że
        szczególnie te leki szkodzą młodym ludziom. W Ameryce Prozac piszą nawet
        dzieciom, u nas jest zakaz do 18 roku życia. Jest taki lek o nazwie Postinor,
        który zażywaja kobiety po stosunku, gdy nie chcą być w ciąży. Można to zrobić 1
        raz na miesią (chmmm...)Wiedzą, że jest szkodliwy, a jednak. Podobnie z Prozac-
        iem. A nuż ulży w cierpieniach, tylko że nie ma leków bez skutków ubocznych.
        Mniejsze zło to sie tak nazywa.
        • Gość: psychonauta blaski i cienie SSR-ow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 21:52
          oczywiscie, masz rację, że kazdy lek ma działania niepozadane i to nie
          fluoxetyna jest złem. Gorzej, moze ze badania nad lekiem i to chyba kazdym są
          prowadzone po to by wykazać tylko jedną stronę medalu. Ja absolutnie nie
          twierdze, że SSR-y nie pomagają. Problem jest w tym, ze jest to lek narzedzie
          bardzo obosieczne i kazdy kto po taki lek siega powinien sobie zdawac, ze to nie
          jest pigułka szczescia tylko preparat który moze totalnie odmienić całe zycie
          człowieka.
          Co do samych badań naukowych... Jak repujesz fluoxetyne czy cokolwiek innego to
          na pewno wiesz jak to wygląda od kuchni i co sie tak naprawde liczy i jak sie
          robi sprzedaż czegokolwiek. Ja nie twierdze że flu jest lepsza czy gorsza od
          czegokolwiek, ale obawiam sie na prawde zawsze trzeba sie BARDZO mocno
          zastanowic przed jego włączeniem po raz pierwszy zwłaszcza u pacjenta nie
          przystosowanego do świata, o którym w chwili obecnej mówi sie ze 'ma depresję".
          Poza tym pamietaj ze to co sie pisze w ulotce to jest tekst faktycznie robiony
          pod kątem zdjęcia odpowiedzialnosci z firmy a nie tego co moze czuc pacjent.
          Ja tez uwazam ze moze sie zdarzyc, że komuś to pomoże , ale to jest terapia
          wstrzasowa. Uwazam ,że najrozsadniej byłoby product managerów poddać
          obowiązkowej terapii SSR-ami zanim obejmą stanowisko. :-) A przy okazji
          pozdrawiam wszystkich "product'ow" to tacy sami ludzie jak my pacjenci.
          Ja mysle,że lepsze od SSR-ow jest zrozumienie na czym polega depresja. Ze
          NAJCESCIEJ (co nie znaczy że zawsze) jest to schorzenie na styku
          człowiek-cywilizacja. Moze czas zeby leczyć cywilizacje a nie człowieka
          • Gość: lata Re: depresja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.01.05, 22:20
            problemy na styku czlowiek-ludzkośc (czyli cywilizacja) owszem, oraz brak życia
            duchowego, rozwoju duchowego, ktory skutecznie chroni przed tymi spietrzeniem
            sie tych pierwszych do nieznośnego subiektywnie poziomu
            także niektórzy ludzie bez ewidentnych problemów w/w zapadaja w depresję z
            powodu pustki wewnętrznej czyli głodu ducha (tylko ci wrażliwsi,
            inteligentniejsi wśrod ludzi sukcesu zewnętrznego)
            • Gość: psychonauta Re: depresja - utrata ducha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 23:17
              masz całkowita rację. Depresja to urata ducha. Ja nie mam na mysli koscioła bo
              to zupełnie inna sprawa. Oczywiscie wszystko zawsze mozna powiedziec ze całe zło
              bierze sie z tego ze człowiek zamiast wierzyć w Boga to wierzy w swój świat.
              Tylko skoro tak to na depresje zapadaliby tylko chrześcijanie.
              Tu chyba chodzi o cos wiecej. O utrate celu, dażenia a to w moim odczuciu jest
              własnie utrata ducha, bo jeden daży do zbawienia wiecznego, inny do nirvany.
              Czasami rozwój duchowy tez prowadzi na manowce, zwłaszcza gdy jest z góry
              narzucony. Człowiek to dziwna istota...
      • Gość: abc Re: Moje własne zdanie nt.fluoksetyny - ku przest IP: 130.60.5.* 07.01.05, 14:13
        Przemyslenia czy doswiadczenia... chyba jednak przemyslenia. W kazdym razie
        niezbyt typowe objawy.
        Prozak ma chyba wiecej skutkow ubocznych niz sie powszechnie wydaje, ale jesli
        juz dziala to raczej powinies dostac kopa z lozka niz do lozka. Dlugotwrale
        lezenie w lozku to raczej objaw samej depresji niz leku antydepresyjnego: ergo
        chyba lek nie dziala, a ktos sie sobie wmowil ze mu pomaga i w ten sposob sie
        uzaleznil. Moze skonsultowac z lekarzem i zmienic na innych inhibitor wstecznego
        wychwytu serotoniny? Sa nowsze. Obajwy moga byc rozne ale slodkie rozmazenie w
        lozku to chyba raczej nie to, raczej juz rozpierajaca energia (pytanie czy
        naturalna to raczej dosc sztuczna ale raczej energia).

        Gość portalu: psychonauta napisał(a):

        > Jak wszystko na poczatku miłe są zwykle poczatki. Człowiek czuje sie tak, ze
        > zastanawia sie dlaczego do tej pory nie wiedział, ze ma depresje. Niebo
        > niebieskie, usta dziewczyn czerwone a trawa zielona. Potem przeba zwiekszyć
        > dawkę ale jest dalej super. Potem jest juz tak super ze człowiekowi sie juz nic
        > nie chce bo po co? przeciez nie robiac nic tez jest super! Potem sie troche nie
        > chce nawet wstać z łóżka, no chyba ze po tabletke ale juz jakos coraz rzadziej
        > jest tak super. Potem... to pojawiaja sie rózne przemyslenia w tym łózku i cale
        > szczescie ze sie nie chce wstac bo... Potem... no własnie... albo sie odstawi i
        > opamieta albo ... nie wiem. Potem po mniej wiecej miesiacu jak człowiek dojdzie
        > do siebie to juz wie ze napewno nie ma depresji i czuje sie jakby cało wyszedł
        • Gość: psychonauta THX :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 17:58
          Niech to zostanie w fazie domysłow czy przemyslenia czy doswiadczenia, zwłaszcza
          ze na sprawe patrze już z pewnej perspektywy. Niestety z tym kopem i to on
          oczywiscie jest ale przez bardzo krótki czas a potem juz tylko równia pochyła.
          Zgadzam sie ze lezenie to objaw depresji jednak to znaczyłoby ze fluoxetyna
          czasami ma działanie paradoksalne i nasila depresje. Do czego to moze prowadzic
          to własnie chyba widac w artykule nt ktorego dyskutujemy.
          Co do uzaleznienia. Na szczescie chyba nie wystepuje, no chyba ze u kogos kto
          potrafi sie uzaleznic nawet od placebo. I to naprade na szczescie bo gorzej by
          było jesli nie dałoby sie z tego bezbolesnie zejsc.
          Co do słoodyczy samego rozmarzenia to zostałem zle zrozumiany. To nie jest
          słodycz. To totalna katatonia (niemoznosc zrobienia czegokolwiek jesli ktos nie
          rozumie słowa).
          Ja osobiscie (znowu moje subiektywne zdanie) nie wierze juz ani w floxetyne ani
          w inny SSRI. To nie kwestia farmakodynamiki i nie o kontakt z lekarzem tu
          chodzi. SSRI nie rozwiazuje zadnego problemu a moze go wrecz stworzyc. MYSLE
          (nie twierdzę) ze to po prostu legalny drug (specjalnie uzywam dwuznaczego słowa).
          Na samą depresję chyba tylko pomaga zwiekszenie poczucia własnej wartosci a
          tego sie w aptece nie kupi. Ale pomaga naprawde.
      • Gość: Zuzia Re: Moje własne zdanie nt.fluoksetyny - ku przest IP: *.net.pl 08.01.05, 18:14
        Popiera, popieram. Depresję wymyslili lekarze, by czerpać zyski z
        naszego "leczenia". No i oczywiście -firmy farmaceutyczne. Nie słyszałam, żeby
        bezrobotny wyszedł z depresji dzięki farmaceutycznym wynalazkom. Ale dzieki
        znalezieniu pracy- i owszem, jakoś szybko ozdrowieć można- wystarcza
        najczęściej sama myśl o tym, że następnego dnai stawiam się w pracy- znam to z
        autopsji i obserwacji.
          • Gość: lata Re: IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.01.05, 20:44
            dobra tez ta twoja metafora o przeżyciu zderzenia samolotów
            ja łykałem prozac 2 lata jakieś 6 lat temu, co najmniej o rok za dlugo, powinni
            go brać wyłacznie ludzie w dużej depresji, inni przesadzą z samopoczuciem:)
            pamietam też że - w innym kraju - gosć ktory bezsensownie kijem zatłukł
            flamingi w parku bronil się przed sadem spożywaniem prozacu - wtedy ten
            argument nie zadziałał, dzis myślę że mógłby już być okolicznościa łagodzącą
            • pli ale 06.01.05, 20:59
              poczynania koncernów coraz bardziej mnie przerażają, ale sama dzięki
              fluoksetynie (akurat nie prozac, ale nieważne) żyje sobie normalnie, a nie jak
              warzywo w łózku. są przypadki, którym perswazja ani "szklanka zimnej wody" nie
              pomoże...
            • Gość: psychonauta Re: poziom lęku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 21:32
              oczywiscie kazdy reaguje inaczej. Duzo ludzi ma nawet podwyzszony poziom leku,
              zwłaszcza jak nie biora z fluoxetyna jakiegos uspokajacza. Ale tu chyba nie
              chodzi o lęk. Po prostu wystepuje totalna olewka, ale to zupełnie totalna. I
              mysle ze wlasnie na tym polega jego działanie terapeutyczne. Depresja, moim
              zdaniem oczywiscie, polega głównie na tym,ze człowiek nie spełnia oczekiwań
              które sam przed sobą stawia. Po fluoksetynie i innych inhibitorach wychwytu
              zwrotnego te oczekiwania spadają do zera. I wtedy juz nie ma depresji bo nie ma
              przyczyny. A ze przy okazji znikają wyzsze uczucia to juz, jakoby, zupełnie inny
              problem.
              I rzeczywiscie jesli człowiekowi uda sie obudzić z tego fluoxetynowego snu to
              potem jest ok, bo sie zwyczajnie cieszy z tego co ma. Gorzej jak pod wpływem
              narobi głupot. Ale wtedy i tak sie powie ,że tak sie stało bo ... miał depresje :)
              • Gość: lata Re: poziom lęku IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.01.05, 22:11
                ad. te oczekiwania spadają do zera

                to znaczy tu akurat chyba nie tak, powiedzialbym że nie tyle autopoprzeczka
                podmiotu łykającego się obniża, co on siebie lepiej ocenia, np. może mu się
                wydawać że jest madrzejszy i wytrzymalszy, bagatelizuje niepowodzenia i
                trudności, całkiem sporo działa de facto nawet pojawia się hectic nadaktywność
                (nie leżenie) - tylko jako rzekłeś mało obchodza go konsekwencje tych działań,
                inaczej - staje się lekkomyślny ze wszystkimi tego następstwami w konkretnym
                jego otoczeniu; i taka to cena za bardzo przyjemne poczucie szczęsliwości
                • Gość: psycho Re: poziom lęku IP: *.cust.tele2.pl 06.01.05, 23:06
                  nawet pojawia się hectic nadaktywność...
                  Biorę fluoksetynę od 4 lat, jeśli nie dłużej. Dzięki temu żyję, bo depresja
                  była potworna, a amitryptylina totalnie usypiająca. Skutki uboczne jakie
                  zaobserwowałam to zaburzenia w skupieniu uwagi, spowodowane nadmiernym
                  pobudzeniem. Wystarczyło zmniejszyć dawkę. Poza tym funkcjonuję normalnie.
                • Gość: psychonauta Re: poziom lęku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 23:30
                  na kazdego to inaczej działa. to tak jak z alkoholem. jeden bedzie po wypiciu
                  przyjacielski a drugi wezmie sztachete i bedzie rozrabiał. nie ma reguły. Ja
                  akurat sie nie spotkałem ze zmniejszeniem krytycyzmu. Krytycyzm pozostaje tyle
                  ze człowika kreci po prostu wewnętrzne poczucie nieokreślonej ale wyraźnej
                  przyjemnosci. Napęd jest moze i trochę wiekszy ale w fazie wzrostu stezenia. Jak
                  sie poziom ustali to juz jest bez zmian. Z tą lekkomyslnością to tez sprawa jest
                  dyskusyjna. Na to wychodzi ale człowiek nie staje sie lekkomyslny tylko po
                  prostu olewka bierze góre nad poczuciem odpowiedzialnosci. To jest tak - zrobie
                  ale jutro. A dzis posiedze sobie i popatrze w sciane bo i tak czuje serotonine i
                  jest fajnie. Najgorzej ze tą serotoninę czuje sie głównie wtedy kiedy ona
                  wzrasta a nie kiedy jest wysoka. To tak jak z dodawaniem gazu w samochodzie. jak
                  wciskasz pedal gazu to przyspieszasz ale w koncu przekrecisz silnik. Nie wiem
                  moze to co pisze jest bardzo subiektywne ale znani mi inni psychonauci mają
                  bardzo podobne odczucia. Ale oczywiscie, zgodze sie erowniez z tym, ze niektórym
                  taki stan po prostu pasuje bo lepiej im tak znieść rzeczywistość.

                  Zdradliwe draństwo...
                  • Gość: lata człowika kreci IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.01.05, 08:28
                    - człowika kreci po prostu wewnętrzne poczucie nieokreślonej ale wyraźnej
                    przyjemnosci: świetnie to ująłeś.
                    A co do wypowiedzi autentycznie zdepresjonowanych osób - absolutnie się
                    zgadzam, brać flu, korzyści są ogromne w porownaniu z jakimikolwiek ubocznymi
                    minusami. Minusy przeważą gdy bierze ktoś kto (już) nie jest w depresji, to
                    mialem na myśli od poczatku rozmowy.
      • Gość: kasia Re: Kłopoty z prozakiem IP: *.autocom.pl 06.01.05, 22:32
        nuu, ja biore bioxetin i dzieki niemu żyje w miare a nie w trzesawce, płaczu i
        bezsensie. Na razie biore pół roku i nie wiem jeszcze jak długo, ale czasem
        wraca mi strach. Ja tam wole nawet jak czasem nic nie czuje, bo zbyt długo
        czułam aż nadto, a to mnie niszczyło potwornie. wreszcie łapy mi sie nie trzesą
        i nie myślę cały czas o kocyku. No i swiat na tym skorzystał, bo nie robię
        głupot i jakos madrzej myślę.
        a do nieprzemyslanych zachowań - taka przed depresja byłam, spontaniczna,
        szalona, energetyczna. troche wrociło, strasznie za tym teskniłam. kto nie
        przezył depresji...
      • Gość: psychonauta THC a deprecha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 00:09
        Oficjalny i jedynie słuszny pogląd przeczytasz w kazdym podreczniku o
        szkodliwości ble..ble.. Tu jest tylko moje subiektywne zdanie (które nijak sie
        ma do prawdy): po pierwsze uspokajajace a przeciwdepresyjne to dwie rozne
        sprawy. Uspokajajace tak, bo bzdurą jest ze człowik pod wpływem thc robi sie
        agresywny. To tylko mit. Ale przeciwdepresyjne? Hm.. dokad thc słuzy jako cos co
        robisz w miłym i fajnym towarzystwie od czasu do czasu to moze Cie to nawet
        trzymac na pow ierzchni. Ale to towarzystwo jest najwazniejsze a nie thc
        Tylko pamietaj ze thc ma dość długi okres póltrwania a muł należy do obrazu
        działania thc i jak jestes na mule to nic ci sie nie chce. Problem zaczyna sie
        robic wtedy kiedy zaczynasz kopcić do lustra bo zyjesz w dwóch swiatach. A thc
        działa tak, ze zaraz jak wypalisz to blokuje neurony hamujace i o wiele słabszy
        bodziec ma szanse przejść dalej ale po prostu na mule zmniejsza ilośc
        neuroprzekaźników w synapsach i to jest stan depresyjny. A jak jeszcze zmieszasz
        raz dajesz thc a raz ...no wiesz co.. to nie obronisz sie przed obłedem.
        Zwłaszcza ze ..... tez działa 2 tygodnie a myslisz ze krótko bo bawisz sie tylko
        z godzine. Da się wylądować ale nie radzę.

        Moja rada jest taka. Unikaj nienormalnych przyjemnosci bo potem te normalne juz
        nie cieszą
        • Gość: psychonauta rules! wreszcie ktos co wie o czym mowi... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 07.01.05, 00:41
          ...i nie ma ochoty miec monopolu na prawde. Choc bym sobie darowal to
          'repowanie' to takie pretensjonalne. Ale reszta - git!

          ps Ciekawe ile wzieli w kieszen misiaki od opluwania Prozaku - jeszcze ciekawsze
          ze pismaczek nie pisze o bioxetinie dostepnym w Polsce (patriota widac)

          psss Zaraz ktos bedzie lansowal jakis nowy n-pierscieniowy... skoro sie
          przyczepili do prozaku (dziwnie w tej branzy nic nie dzieje sie przypadkiem)
          • Gość: abc Re: wreszcie ktos co wie o czym mowi... IP: *.10.203.62.cust.bluewin.ch 07.01.05, 09:41
            Pisal ogolnie fluoxetynie. A Prozak i Bioxetina to ta sama fluoxetyna, rozni sie
            ksztalcem i dodatkami smakowymi ;-)
            Rozumiem, ze mozna by porownac z innym (nowszym) inhibitorem, a nie z inna nazwa
            handlowa...

            Gość portalu: psychonauta rules! napisał(a):

            > ...i nie ma ochoty miec monopolu na prawde. Choc bym sobie darowal to
            > 'repowanie' to takie pretensjonalne. Ale reszta - git!
            >
            > ps Ciekawe ile wzieli w kieszen misiaki od opluwania Prozaku - jeszcze ciekawsz
            > e
            > ze pismaczek nie pisze o bioxetinie dostepnym w Polsce (patriota widac)
            >
            > psss Zaraz ktos bedzie lansowal jakis nowy n-pierscieniowy... skoro sie
            > przyczepili do prozaku (dziwnie w tej branzy nic nie dzieje sie przypadkiem)
              • Gość: abc Re: fluoxetyna i inne SSRI IP: *.10.203.62.cust.bluewin.ch 07.01.05, 23:23
                Po pierwsze to naprawede nikt nie wie jak do dziala na system. Wiadomo z grubsza
                jak to dziala na synapsy (ale w sumie nikt nawet nie wie do konca jak w ogole
                dzialaja synapsy ;-). Po wtore sa olbrzymie roznice miedzy ludzmi - co dziala u
                jednego to nie dziala u drugiego. Ale tez prawda jest taka ze np procz dzialania
                na serotonine jest rowniez dzialanie na rozne neuroprzekazniki czy
                neuromodulatory. Z tego co pamietam floxentyna dziala np tez na Gabe a inne nie
                konieczne. Mozna sobie pogooglac lub poszukac w medline. Nikt do konca nie wie
                jak to dziala ale fakt jest taki, ze poki co najlepiej by lek byl jak dzialal
                jak najbardzie selektywnie na serotonine.

                Gość portalu: psychonauta napisał(a):

                > za stary lis jestem zeby na publicznym forum uzywac nazw handlowych. Pamietajmy
                > ze efekt placebo dotyczy ok 20 % wiec tym bardziej bedzie widoczny przy zmianie
                > preparatu na inny. Problem czy SSRI to pigułka szczescia czy doła pozostaje bez
                > wzgledu na nazwe handlowa.
    • Gość: mafcinek Re: zapewnic sobie szczescie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 23:14
      Mam depresje ale nie biore. Zamiast tego zorganizowalem sobie syna i buduje
      dom. Potrzebna jest wlasna krew obok, przestrzen, zielen i posiadanie. Reszta
      przyjdzie sama. Zdecydowanie mysle o drugim dziecku, bo to pomoze mi kupic
      dzialke nad morzem albo w gorach, znalezc kolejna prace (bo nie ma wyjscia) i w
      ten sposob przezyc kolejne 10 lat. Co bedzie dalej nie wiem - a kto wie? :-)
      • Gość: graga05 Re: zapewnic sobie szczescie IP: *.ny325.east.verizon.net 06.01.05, 23:43
        mafcinek mowi ze ma depresje, i jako terapie zaczal budowac dom i splodzil
        dziecko oraz ma wielkie plany na przyszlosc. Bardzo ciekawe objawy depresji!?
        Inni mowia, ze to brak silnej woli, zycia duchowego, tylko niektorzy otarli sie
        o to co jest prawdziwa depresja. Cale zycie mialam bardzo obnizony nastroj,
        leki, placze, zlosci, co jest meczace nie tylko dla samego delikwenta, ale i
        dla jego otoczenia.. Dwukrotnie mialam bardzo gleboka depresje. Mafcinku jak
        sie ma depesje, to przygotowanie dziecku kanapki jest wyczynem, ktory czesto
        nie jestesmy w stanie wykonac, a przeczytanie tytulu w gazecie niemozliwoscia,
        a wyjscie z domu ze smieciami niechciana wyprawa himalajska, bo lek przed
        upadkiem, unikanie ludzi itd, wiec nie bredz co to jest depresja. Kilkanascie
        lat temu w trakcie glebokiej depresji probowano mnie leczyc lekami starego
        typu, nie bylam w stanie z przyczyn fizycznych przejsc okres przyzwyczajanie
        sie organizmu do leku. Nie pracowalam pol roku, moj kilkuletni syn odprowadzal
        mnie do lekarza, a ja jakos nie umiala sie wziac w garsc i zaczac budowac dom.
        8 lat temu zaczal mi sie podobny stan i wtedy dostalam prozac, po trzech
        tygodniach zaczelam wracac do zycia. Po dwoch latach przestalam brac, po roku
        znow zaczelo sie, poszlam do lekarza za namowa dzieci, ktore byly udreczone
        moja osoba. Znow prozac, niestety juz nie pomogl tak rewelacyjnie, po dwoch
        latach przestalam,. Teraz od roku znow biore, tym razem paxil, moge
        funkcjonowac. nie bredzcie o uzaleznieniach, (na czym polega uzaleznienie?)
        silnej woli (cale zycie przezyc w jednym wielkim smutku, ale za to z silna
        wola?) , skutkach ubocznych (jakich?), ze ktos popelnil samobojstwo? a tak by
        nie popelnil. Moj znajomy w ciezkiej depresji na lekach starego typu popelnil
        samobojstwo, no tak, ale to nie byl ten prozac, co to robi za pigulke
        szczescia w swiadomosci spoleczenstwa i redaktorow piszacych na jego potrzeby
        • Gość: psychonauta dokładnie tak jest z depresją IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 00:21
          masz racje i widze ze mam tu na forum jakas bratnią duszę. czasami wyczynem jest
          zeby wstać i sie wysikać. Kto tego nie miał to nie zrozumie. Ciesze się ze Ci
          pomogło. Ja miałem mniej szczescia i chociaż żyje to ... jak wiesz niektóre
          decyje czasem podejmuje sie w ułamku sekundy... Na mnie fluoxetyna podziałała
          negatywnie. Ale wiesz co mi pomogło? Spotkałem kilku takich samych psychonautów
          jak ja i jakoś udało mi sie przełamć w tym moim depresyjnym marazmnie zeby ich
          holowac. Na poczatku wyczynem było wszystko. Teraz pomału wszyscy stajemy na
          nogi i co dziwne praktycznie bez chemii. Jeden za drugiego skoczyłby w ogień i
          to nas najlepiej trzyma. Do ideału jeszcze daleko ale wiecej szczescia daje
          zwykłe ludzkie ciepło niz SSR-y. A co najwazniejsze wracają uczucia wyzsze a
          tego niestety na SSR-ach brak. Przynajmniej mnie.
        • Gość: mafcinek Re: zapewnic sobie szczescie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 23:02
          Bardzo Ci wspolczuje, ale w pelni zgadzam sie z Psychonauta ktory pisze: " Na
          samą depresję chyba tylko pomaga zwiekszenie poczucia własnej wartosci". I
          dokladnie to robie. JAk tylko zauwazylem pierwsze oznaki depresji, wzialem sie
          w garsc. Nie daje to 100% rezultatow, ale na pewno wieksze niz porady i leki
          przekupionych lekarzy "specjalistow". Trzeba sieprzelamac i cos robic, mozna
          robic mniejsze rzeczy niz budowa domu, ale takie, ktore zakoncza sie sukcesem.
          Wtedy nabierasz poczucia wartosci. Napisalem: zielen, przestrzen, poczucie
          wlasnosci. Pierwsze dwie rzeczy mozna sobie zapewnic po prostu wychodzac z
          domu. A trzecia, pozornie najtrudniejsza, na przyklad sadzac wlasne drzewo.
        • Gość: ReniJus Re: zapewnic sobie szczescie IP: 212.182.47.* 14.01.05, 09:38
          Graga! Własnie chodzi o to, że depresja jest, ale bardzo rzadko (Ty ja masz),
          jednak wiekszość jej nie posiada, tylko lekarze często ją "rozpoznają"- tak jak
          u osoby wyżej.Dlaczego to robią? Dla zysku?
          Mnie też rozpoznano depresję. Przez 6 lat nic nie pomagało.Wreszcie zaczęłam
          szukać informacji w necie i znalazłam to, co szukała. Lekarze oczywiście
          wmawiali mi hipochondrię, depresję. Na własną rękę zrobiłam badania (bardzo
          chcielismy mieć jeszcze jedno dziecko i to badanie miało wykluczyć ostatecznie
          chorobę). I co? Cierpię na bardzo rzadką chorobę z autoagresji, której objawem
          jest stale postepujące zmęczenie, spadek sił, powikłania sercowe. A oni mnie na
          depresję leczyli!
    • Gość: Xenon Bombalina Re: Kłopoty z prozakiem IP: *.localnetwork.pl / 217.153.174.* 06.01.05, 23:36
      "Co będzie dalej? W specjalnym oświadczeniu firma Eli Lilly m.in. stwierdziła., że prozac pomógł milionom ludzi na świecie i jest jednym z najlepiej przebadanych leków w historii. Rzeczywiście większość ekspertów zgadza się z tą opinią i podkreśla, że ryzyko związane ze stosowaniem leków antydepresyjnych typu SSRI jest niewielkie, a korzyści ogromne. Jednak nie o to tutaj chodzi. Kluczową kwestią - jak zauważył Maurice Hinchey - jest fakt powszechnego zatajania pewnych informacji przez firmy farmaceutyczne."

      I również nie o to tutaj chodzi. Chodzi mianowicie o to, że opinia ekspertów o znikomym ryzyku wypowiadana jest na podstawie konglomeratu dostępnych danych, a zatajone dane powodują właśnie ten brak negatywnej opinii. 2-3% wzrost trudno zauważyć gołym okiem jednemu psychiatrze przepisującemu Prozac - nawet gdyby dokonywał własnych prostych obserwacji pod tym szczególnym kątem, to ich wynik byłby statystycznie bardzo wątpliwy, tu trzeba specjalnie skonstruowanych testów. Natomiast w skali całego świata, od każdego miliona leczonych Prozakiem 2-3% to 20-30 tysięcy osób !!!
    • Gość: prozak Farmakologie mialem na piatym roku (1998) i nie by IP: *.zen.co.uk 07.01.05, 01:29
      lo to wtedy dla nikogo tajemnica. prozak najpierw zwieksza naped a potem
      poprawia nastroj. jezeli nie "podeprze" sie jego dzialania innym lekiem przez
      pierwsze tygodnie a pacjent ma tendencje samobojcze, to moze je zrealizowac.
      Mozna to przeczytac w ulotce dolaczonej do kazdego SSRI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Gazeta przechodzi sama siebie. Powolac sejmowa komisje d.s. prozaku, czyli jak
      Dzordz Dablju Mlodszy i Zydzi chcieli otruc Polakow
    • Gość: ROB Re: Kłopoty z prozakiem - pozwy zbiorowe IP: *.bphpbk.pl 07.01.05, 08:15
      No to już widzę jak Elli Lilly wypłaca miliardy dolarów odszkodowań w ramach
      tzw. pozwów zbiorowych w USA. A prawnicy tylko zacierają ręce bo ok. 30-40%
      kwoty odszkodowań trafia do ich kieszeni. Jeśli założyć że zażywających Prozac
      było ok. 1 mln osób w USA a pozwy będą dotyczyć tylko ok. 10% z nich przy
      średnim odszkodowaniu w kwocie ok. 50 tys. $ mamy 5 mld $. 1/3 z tego to prawie
      2 mld $ dla prawników. Niezła sumka. Ameryka to piękny kraj.
    • Gość: ciekawy (poważnie) THC a depresja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 13:31
      Dziękuję Psychonaucie za odpowiedź. Moja "przygoda" z THC zaczęła się właśnie
      od spotkań z Przyjaciółmi ponad 20 lat temu. Sporadycznie na imprezach zamiast
      alkoholu. Potem nasze drogi się rozeszły. Przez wiele lat nie miałem kontaktu z
      trawką. Kilka lat temu zacząłem zauważać u siebie objawy depresji ( a może
      tylko sobie to ubzdurałem). Nie mam zaufania do lekarzy (szczególnie w ZOZach),
      więc do żadnej wizyty nie doszło. Przypadkiem zauważyłem, że po trawce mogę
      spokojniej myśleć, normalnie zasypiam, normalnie śpię i wstaję jakby z większą
      ochotą do życia następnego dnia (pewnie efekt wyspania się właśnie). (WAŻNE:
      Nie chcę tu absolutnie gloryfikować THC!) Zdażyło mi się kilka razy zapalić
      samemu by uśmierzyć tzw. ból istnienia i na razie na tym poprzestałem. Nie chcę
      przegiąć... Zgadzam się z Wami, że najważniejsi są ludzie, z którymi się
      przebywa, tylko, że nie każdy znajdzie w swoim otoczeniu Przyjaciół. I to
      bardziej z takich powodów mam doły, a nie z braku np. kasy, władzy itp. Czasami
      zwlekam się na siłę z łóżka przed przyjściem syna ze szkoły... Co zrobić, żeby
      nie zarazić Go brakiem radości życia?
      • Gość: psychonauta THC a depresja - spox IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 18:22
        Mysle ze nie musisz sie obawiac ze depresja jest objawem paru imprez. Oczywiscie
        oficjalnie i prawnie uznane poglady są taki jakie są i jak pojdziesz do lekarza
        zwłaszcza takiego ktory zna problem tylko z ksiazki to nawet bol zęba przypisze
        temu ze 20 lat temu zapaliłes.

        Po prostu sa takie czasy, ze kazdy NORMALNY człowiek ma objawy depresji ale to
        chyba swiadczy tylko o Twojej normalnosci. Objawow depresji nie mają dzis chyba
        tylko ludzie naprawde którym nie zdarza sie myslec logicznie. Depresja to brak
        celu i obawa przed tym co nastapi. A jakie mozemy miec dzis cele i poczucie
        bezpieczenstwa. A wiezi miedzyludzkie zanikaja i zastepuje je kasa. Piszac o
        władzy i pieniadzach nie miałem na mysli nadmiaru. Miałem na mysli pieniadze na
        normalne skromne zycie i władze nad samym soba. Kto z nas nie jest niewolnikiem
        swojej sytuacji i koncernow?
        Pamietasz pewnie jak 20 lat temu chodziło sie na papierosa do kibla w szkole.
        Mimo ze były na kartki kazdy czestował. Dziś? Hahaha! kazdy pali swoje. To taki
        znak czasu.
        A co do dzieci mam ten sam problem. Ale mam cichą nadzieję ze naucze ich na czym
        rzecz tak naprawde polega a one beda miały czas zeby sie do tego przystosowac. A
        jak nie to bedą psychonautami ale psychonauci tez są chyba na tej ziemi potrzebni.
        PZDR

      • Gość: THC Re: THC a depresja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 12:38
        Odnosnie THC - polecam: "Marihuana w kazdym z nas", Swiat Nauki, styczen 2005,
        str. 24. Autorzy to profesorowie zajmujacy sie neuroprzekaznikami.

        Polecam tez
        www.biopsychiatry.com/
        Sa tam wiadomosci i dla zwyklych ludzi i dla specjalistow (duzo abstract'ow z
        artykulow dotyczacych badan nad lekami psychotropowymi).
    • Gość: dyskutant Re: Kłopoty z prozakiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 11:54
      Trafiłem do psychiatry z powodu uporczywych bólów głowy, z którymi nie mogli
      sobie dać rady neurologowie. Moje bóle powodowały również stany obniżonej
      motoryki i zmniejszenie napędu życiowego, dlatego uważałem za słuszne
      skierowanie się do psychiatry. Otrzymałem receptę na Zoloft, lek jak twierdził
      psychiatra z tej samej grupy co Prozac. Początkowa mała dawka tego leku
      spowodowała u mnie bardzo pozytywne skutki. Zwiekszyło się ukrwienie przedniej
      części mózgu zauważalne zwłaszcza po kilku godzinach od przyjęcia leku. Głowa
      przestała mnie boleć. To był efekt rozszerzenia naczyń krwionośnych pod wpływem
      powyższonego poziomu serotoniny. Jednak po zwiększeniu dawki miałem kłopoty z
      motoryką. Czułem jakieś dziwne drżenie mięśni i osłabienie. Przyjmowałem jednak
      ten lek dłużej wierząc w zapewnienia psychiatry, że tylko dłuższe stosowanie
      pozwoli docenić zalety tej terapii. Niestety objawy niekorzystne były tak
      przykre, że przestałem brać ten lek. Przy następnej wizycie u tego psychiatry
      zauważyłem, że moja reakcja na przyjmowanie tego leku nie była dla niego
      najistotniejsza. Praktycznie bez wysłuchania mnie przepisał następne recepty na
      ten dość drogi lek. Zacząłem podejrzewać, że to nie poprawa mojego zdrowia była
      najważniejszym motywem zastosowania właśnie takiej terapii w moim przypadku.
      Niestety wiele osób cierpiących na depresję nie potrafi podjąć rozsądnej
      decyzji i zrezygnować z terapii, która jest dla nich szkodliwa. Padają oni
      ofiarą oszukańczych praktyk wielkich koncernów farmaceutycznych i korumpowanych
      przez te koncerny lekarzy. Lek w małej dawce i krótko stosowany może przynieść
      poprawę stanu pacjenta ale podawany dłużej zaszkodzić mu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka