wlodekbar Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 02.03.05, 00:55 W przychodni dziennikarskiej w W-wie przyjmowal kiedys (zagrypionych etc. pacjentow) lek. med. MACIEJ MOGIELNICKI. Wszyscy mowili, ze uchodzi za WZIĘTEGO chirurga-onkologa. Nawet ja kiedys zagrypiony do ambulatorium poszedlem, i powiedzialem mu, ze tak o nim mowia, zas on mi na to (byl b. sympatyczny),odparł: 'Staram sie'. Naturalnie owe dyzury 2 x w tygodniu w ambulatorium przy ul Foksal byl dla niego dodatkiem (nb. wczesniej przyjmowal tam jego ojciec; on przejal po ojcu paleczke). Nie wiem, ale moze dr Mogielnicki pracowal w Centrum Onkologii? - cos mi tak kolacze po glowie. Ale moze najlepiej zapytac w SDP - Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich - Oddzoal Warszawski? MOzna wpisac nazwe i znalezc kontakt. Pomoglem tyle, co moglem:) Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 05.03.05, 21:05 DZIĘKUJĘ :) zainteresuję się :) Odpowiedz Link Zgłoś
olkaaaa Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 09.03.05, 20:52 susia a możesz mi napisac jakie miał objawy twój ojciec jak wykryto u niego raka przepraszam że pytam może to być trudne ale bardzo prosze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nastka Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 10:40 Sorry, że się wtrącam, ale chcę ci przekazać to co wiem - początki są bezobjawowe, bardzo często sam chory nie ma pojęcia, że ma nowotwór, nic go nie boli. A kiedy lekarze już wykryją nowotwór, to jest on w zaawansowanym stadium choroby. U mojej mamy przez przypadek go wykryli, bo miała kołatania serca. Zaczęli od badań serducha i nic nie wykryli, więc wysłali ją na gastroskopię. Tam wykryli, że "chyba " ma wrzód. Pobrali wycinek i trzy razy dwali go do badań histopatologicznych, zanim wpadli na to, że to nowotwór. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 11.03.05, 05:49 Pragne tez sie podzielic swoimi wiadomosciami. Moj syn ma bialaczke a wiec problemy ludzi z rakiem zoladka sa mi sila rzeczy bliskie. Uwaznie przeczytalem caly watek. Moj syn choruje przeszlo 1,5 roku i wiem co przezywaja najblizsi chorego, wiec calym sercem jestem z toba. Z niektorymi opiniami niezbyt sie zgadzam, ale uwazam, ze nawet niezbyt trafnym opiniom przyswiecaly szlachetne intencje. Jesli cokolwiek mogloby to pomoc, to podziele sie z toba swoimi doswiadczeniami, ktore zaczely sie z dniem choroby mojego syna. Wraz z moja zona przeczytalismy wiele ksiazek i w sumie zebralismy tysiace roznych opinii. Probowalismy wielu roznych naturalnych kuracji (niektore z nich znalazlem w tym watku). Oczywiscie, ze zgadzam sie z wieloma opiniami, ale w pierwszych miesiacach stosowania nie mialo to wystarczajaco pozytywnych wynikow. Moj syn caly czas jest poddawany chemioterapii, ktora bardzo oslabia organizm i stosowalismy rozne naturalne kuracji, zeby wzmocnic jego uklad odpornosciowy. Od okolo roku po namowie znajomych znajomych, zaczelismy kuracje produktem, ktory jest otrzymywany z aloesa. Blizej mowiac jest to wyciag osmiu cukrow z aloesa, ktore powoduja w krwi selekcje komunikatywna miedzy krwinkami. Pisze z pamieci i byc moze zle cos sformulowalem - prosze nie miec mi tego za zle. Wiem jednak jedno - od roku czasu organizm syna wyraznie sie wzmocnil. Wciaz jest poddawany chemioterapii. Zapewne zastanawiacie sie, co ma wspolnego bialaczka z rakiem zoladka. Wszyscy ludzie chorzy na nowotwor maja jeden problem - organizm jest wyniszczony a uklad odpornosciowy organizmu jest mocno oslabiony. Najwazniejsza rzecza jest wiec wzmocnienie ukladu odpornosciowego organizmu. Wkrotce napisze ciag dalszy. Pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 11.03.05, 13:21 czesc Olkaaa, te objawy, ktore opisuje Nastka, u mojego taty byly podobne. zaczelo sie jakos w listopadzie - grudniu (tato cale dnie pracowal, wiec w sumie my, tzn. rodzina, nie bylismy w stanie ich zaobserwowac). Tato chodzil do pracy na 6 (wtedy mysmy spali), wracal ok. 22. Duzo schudl (to bylo widoczne), jakos na poczatku grudnia zaczal mniej jesc. Bolal go zoladek, miewal gorzko w przelyku i/lub czeste zgagi i - jak sie okazlo - mial krew utajona w kale. W koncu grudnia jego zoladek nie przyjmowal juz niczego - tato zwracal nawet plyny. Nie pomogly przepisane przez lekarza maaloxy, rennie i WSZYSTKIE inne reklamowane tego typu produkty. Niestety z rakiem zoladka jest tak, ze mozna uznac go za wrzody zoladka (objawy takie same praktycznie), a kiedy zaczynaja sie bolesnosci, swiadczy to o jego ostatnim - wyniszczajacym organizm stadium choroby :( 31 grudnia tato mial badania robione w IOnkologii na obecnosc markerow - nie wykryli takowych, a niecale 3 tyg pozniej okazalo sie, ze rak jest nie do wyciecia z przerzutami :| nie wiem, co o tym myslec :( pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 12.03.05, 02:22 Wczoraj troche rozpisalem sie o aloesie, poniewaz wiem, ze jest dostepny w Polsce i uwazam, ze bardzo wzmacnia system odpornosciowy. Jednakze jest tylko lekiem pomocniczym w proponowanej przeze mnie kuracji. Zasadniczym lekarstwem na raka nie tylko zoladka zoladka jest specyfik. ktory odkrylismy z zona dzieki mojemu znajomemu, ktory wedlug amerykanskich lekarzy nie powinien zyc juz od conajmniej 4 lat. Lekarstwo to nie jest znane w Europie. Nie mam zamiaru opisywac jego zalet, nie wymienie tez nazwy, bo to wygladaloby jak kryptoreklama. Poza tym lek ten nie ma certyfikatu na Europe, i dopiero od kilku lat jest na rynku amerykanskim (tzw lek nowej generacji). Rynek amerykanski ma to do siebie, ze lek wyprodukowany nie w wielkim koncernie potrzebuje kilkunastu lat, zeby sie przebic na rynek. Chcialbym przeslac ci to lekarstwo. Zadnych pieniedzy za to nie oczekuje. Jedyne, czego od ciebie oczekuje jest to, zebys napisala UCZCIWIE, czy twojemu ojcu pomoglo czy tez nie. Jezeli jestes tym zainteresowana, prosze o jakis kontakt. Lekarstwo otrzymasz po tygodniu. Sok z aloesu zalatw we wlasnym zakresie. Uwazam, ze sok z aloesu - to jest to najlepsze, co mozez dac ojcu teraz, przed wlasciwa kuracja. Pozdrawiam i zycze zdrowia tobie i ojcu. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 12.03.05, 10:14 jestem pod wrazeniem... nie wiem, co powiedziec.. oprocz, oczywiscie DZIEKUJE!!! moj adres mozna znalezc na stronie www.socius.prv.pl czekam z niecierpliwoscia na info :) pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 13.03.05, 04:01 Susiu, sprawdz poczte i odpisz. Mam kilka pytan o stanie zdrowia twojego ojca. Byc moze ten watek czytaja tez inne osoby, ktore maja raka zoladka lub ich bliscy. Tak wiec chcialbym wiedziec czy uwazasz, ze pytania te powinienem zadawac na tym forum czy tez prywatnie - mailem? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 13.03.05, 10:26 Czesc! Odpowiedz na maila juz poszla :) A co do innych osob, to nie przeszkadza mi to, zebys pytal o stan mojego taty. Jezeli innym to cos pomoze - prosze bardzo :) zadnych przeciwskazan. I jesli ktos zechce porozmawiac prywatnie, poprosi o maila czy inny kontakt na tym forum :) Dzieki jeszcze raz za pomoc!:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olkaaaa Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: *.chello.pl 13.03.05, 10:49 bardzo wam współczuje ja 2 lata temu straciłam tate rak w okolicach gardła przełyku nawet dokładnie nie wiem i teraz tak panikuje że ktoś jeszcze zachoruje ja może mój chłopak tfuu takie mam mysli straszne własnie przez tę chorobe bo i babcia zmarła na raka .mama na serce i tak mozna powiedzieć zostałam sama i tak przeraźliwie boje sie tej choroby przepraszam że mówie o śmierci bo wy walczycie z chorobami naprawde wam współczuje wiem co czujecie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AnnaJ Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.03.05, 13:08 Gość portalu: olkaaaa napisał(a): > bardzo wam współczuje ja 2 lata temu straciłam tate rak w okolicach gardła > przełyku nawet dokładnie nie wiem i teraz tak panikuje że ktoś jeszcze > zachoruje ja może mój chłopak tfuu takie mam mysli straszne własnie przez tę > chorobe bo i babcia zmarła na raka .mama na serce i tak mozna powiedzieć > zostałam sama i tak przeraźliwie boje sie tej choroby przepraszam że mówie o > śmierci bo wy walczycie z chorobami naprawde wam współczuje wiem co czujecie Przedewszystkim olkaaaa musisz opanować swój stres i zdenerwowanie bo twoja panika naprawdę może spowodować ciężką chorobę. A ponadto aby się uspokoić winnaś odwiedzić lekarza onkologa-genetyka i przedstawić swoją sytuację. Prawdopodobnie zastosuje badania profilaktyczne, ktore mogą wyeliminować twoje obawy a to pozwoli tobie spokojnie zasypiać i wieść spokojne życie. Bo stres to najgorszy doradca a i chowanioe głowy w piasek też niczego nie daje bo i tak resztę widać. Odpowiedz Link Zgłoś
znachor99 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 13.03.05, 19:53 Bardzo ciekawi mnie czy susia rzeczywiscie otrzyma to lekarstwo. Na dwoje babcia wrozyla. Czy ktos z dalekiej ameryki wyda bezinteresownie swoje dolary? Polonia amerykanska nie slynie raczej z rozrzutnosci a z drugiej strony rzeczywiscie pod wzgledem medycyny i farmakologii USA wyprzedza Europe o kilkadziesiat lat. Ciekawi mnie tez czy ojciec susi dozyje tego dnia, bo jezeli susia zgodnie z radami forumowiczow szprycuje go nafta, sokami z surowego ziemniaka, itd, to mam pewne watpliwosci. Ja chociaz na zdrowie nie narzekam, od samego soku z ziemniakow dostalbym skretu kiszek a od nafty wyrzygalbym swoja watrobe. W kazdym badz razie z uwaga bede sledzic przebieg wydarzen i ewentualnej kuracji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 13.03.05, 21:34 Szanowna susiu. Dziekuje za adres. Mysle, ze droga leczenia twojego ojca jest juz wytyczona. Nie mniej jednak musze zadac ci kilka podstawowych pytan a mianowicie - czy w kale twego ojca jest krew? Czy jego stopy sa obecnie opuchniete i czy mial je opuchniete, gdy go zdiagnozowano? Nie obawiaj sie, lekarstwa przyjda, ale do tego czasu postarajcie sie o zastosowanie ojcu lewatywy, by oczyscic jego organizm. Uzyj w tym celu wody destylowanej oraz soku ze swiezej cytryny. Jest to bardzo wazne, poniewaz jest to jedyny sposob, zeby twoj ojciec pozbyl sie zalegajacych w jego ukladzie pokarmowym toksyn zatruwajacych organizm i oslabiajacych system odpornosciowy. Wez to sobie do serca, bo byc moze nie mamy zbyt wiele czasu - chyba wiesz o tym. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wiedzmablack RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 03.05.05, 14:03 Witaj! Wlasnie wczoraj dowiedzialam sie ze moj tata ma prawdopodobnie nowotwor. Mam 19 lat a tata jest moim najlepszym przyjacielem, najblizsza mi osoba. Swiadomosc ze moge go stracic tak wczesnie zupelnie przeslania mi swiat. Rozumiem Twoje cierpienie. Caly czas mam nadzieje, ze jednak wszytsko bedzie dobrze, ponoc wiara czyni cuda. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pomoc Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.05, 12:08 Zapraszam na gg 5786160 - jest szansa (niestety gwarancj nigdy nie ma w takich przypadkach) Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC 14.03.05, 13:29 Gość portalu: Pomoc napisał(a): > Zapraszam na gg 5786160 - jest szansa (niestety gwarancj nigdy nie ma w takich > przypadkach) Co tak się czaisz ? Sprzedajesz ziółka, pazury nietoperza czy inne panaceum ? S. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC 14.03.05, 14:28 Witam wszystkich! Ano dla wyjasnienia: nie stosuje zadnych wywarow z surowego ziemniaka, tego petroleum tez nie (i nie stosowalam), bo primo, tato sie wzbranial (eh...), secundo i tak od jakiegos tygodnia wszystko zwraca :| nie wiem, co robic i za co sie zabrac... i nie mam pojecia, czy lewatywe da sobie zrobic (mimo, ze chcialabym ten jego organizm wyczyscic z toksyn!). Eh, dzis przychodzi lekarz, moze on to zrobi.. albo przynajmniej cos doradzi... Dziekuje wszystkim za wszystko!! PS opuchnietych nog tata nie ma i zdaje mi sie, ze wczesniej nie mial. Krwi w kale nie ma (wczesniej byla), ale teraz w ogole od paru dni sie nie wyproznia, wiec ciezko stwierdzic. Sama lewatywy nie zrobie, bo tato z jelit ma zrobione obejscie zoladka, wiec obawiam sie o ich uszkodzenie czy cuś... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 17:15 czy Tata bierze Morfine albo inne opioidy? Jakie wogóle leki bierze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOLA Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC IP: *.earth.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.05, 22:12 TRZEBA PRZETOCZYĆ KROPLÓWKE RINGER GLUKOZE SÓL FIZJOLOGICZNĄ BO SIE ODWODNI, JAKIES LEKI PRZECIWWYMIOTNE ZOFRAN LUB ATOSSE .MOZE HOSPICJUM CI POMOŻE/JA MAM PRZYKRE DOSWIADCZENIE Z HOSPICJUM,ALE MOZE BEDZIESZ MIAŁA WIECEJ SZCZĘŚCIA/TRZYMAJ SIE Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 22:24 no prosze kolejna specjalistka.Mam nadzieje ze nie próbujesz na tacie wszystkiego co w pijanym zwidzie Ci tu proponują? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOLA Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC IP: *.earth.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.05, 02:10 A CÓŻ W TYM TAKIEGO DZIWNEGO .CO LEPIEJ GO TAK ZOSTAWIĆ NIECH MU KRĄŻENIE SIĄDZIE Z POWODU ODWODNIENIA? A DLACZEGO MU NIE POMÓC? EUTANAZJI JESZCZE NIE MA NA SZCZĘŚCIE W POLSCE. CÓŻ W TYM DZIWNEGO ŻE DORADZAM DZIEWCZYNIE HOSPICJUM. CHORY WCALE TAM NIE MUSI LEŻEĆ .LEKARZE Z HOSPICJUM PRZYCHODZĄ DO DOMU I RAZEM Z RODZINĄ PROWADZĄ TAKICH PACJENTÓW.DLACZEGO TO TAKIE NIBY W PIJANYM WIDZIE ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robert Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC IP: *.earth.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.05, 02:15 Jolu nie denerwuj sie widać ,że Twój przedmówca świeżo wrócił z Holandii. A poza tym raczej nie ma pojęcia co tu się pisze. Odpuść Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 15.03.05, 03:12 Susiu, nie przejmuj sie. Mysle, ze wkrotce do dyskusji wlaczy sie wiecej ludzi, ktorzy bardziej powaznie traktuja cierpienia twojego ojca. Troche niepokoi mnie zatwardzenie twojego ojca (jakie bylo zdanie lekarza na temat lewatywy?). Czy polecil cos innego w tej sprawie? Czy macie w Polsce lekarstwa zapobiegajace zwracaniu pokarmu? Pytam sie, poniewaz obiecane tabletki dostane prawdopodobnie okolo piatku i mialbym czas dorzucic jakis specyfik przeciwko zwracaniu pokarmu. Domyslam sie, ze stan zdrowia i ogolna kondycja ojc pogorszyly sie ostatnio. Czy bylby on zdolny wykonac jakies najprostsze cwiczenia miesni brzucha? Uwazam, ze to bardzo zastymulowaloby ruchy robaczkowe jelit i wiele problemow by to rozwiazalo. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 15.03.05, 03:43 I jeszcze jedno, susiu, bardzo, bardzo wazne. Czy jest mozliwe, zeby zrobic badania krwi w tym tygodniu? Najprawdopodobniej lekarstwo otrzymasz za tydzien i domyslam sie, ze w twoim otoczeniu i na tym forum pojawi sie wiele opinii krytycznych. Wlasnie powtorne badania krwi pozwola nam sledzic postepy w leczeniu. Czy jestes w stanie zrobic cos w tym kierunku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC IP: *.makow-maz.sdi.tpnet.pl 15.03.05, 08:42 no nie. kolejny znachor i onkolog amator. Kobieto ! jesli juz chcesz na Ojcu wypróbowywac rózne specyfiki to rób to chociaz z głową . Wierze ze wiekszosc tu piszacych chce dobrze ale dobrymi checiami to piekło jest wybrukowane. Jesli potrzebujesz fachowej rady to sie niekrepuj.Pozdrawiam i zycze wytrwałosci i rozwagi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC IP: *.makow-maz.sdi.tpnet.pl 15.03.05, 08:37 nie wróciłem z holandi :-) a nie stety pisze sie tu w wiekszosci( podkreslam w wiekszosci a nie tylko) bzdury. Porady które i kuracje które schorowanemu człowiekowi co najwyzej przyspoza cierpien. Smiem twierdzic drogi Robercie ze wiem na ten temat duzo wiecej od Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC IP: *.makow-maz.sdi.tpnet.pl 15.03.05, 08:34 kachanienka nie mam nic przeciw hospicjum tym bardziej ze jakis czs temu tez tak radziłem Powiem wiecej pracowałem przez rok w hospicjium wiec wiem o czym mówie.Moja uwaga odnosiła sie do twoich stricte medycznych porad o nawadnianiu.Nie uwarzasz ze to powinno nalezec do wykwalifikowanego personelu?? no chyba ze jestes lekarzem albo pielegniarką. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC 15.03.05, 14:38 Witam wszystkich! Tato póki co nie musiał brać "niczego" - tzn. morfiny, nawet Tramalu, etc. Brał (hm.. raczej "wziął" niż "brał") ze trzy glicerynowe czopki na wybróżnienie, czasem jakiś Apap (bół głowy, ale z tym zawsze miał problemy) i Lactulosum (taki syropek na jelita). Co do kroplówek, to akurat się zgadzam, że musi je brać - i od wczoraj faktycznie je dostaje. Nie jest to jakiś wymysł mojej przedmówczyni - nawet w Instytucie Onkologii tato non stop dostawał sól fizjologiczną i glukozę! Wczoraj była u nas p. doktor na wizycie i to ONA (lekarz!!) zaleciła kroplówki, a do tego jeszcze środki antywymiotne. Jak tacie nie pomoże, wróci mu się do szpitala, bo podejrzewa (pani dr), że mógł mu się zrobić jakiś zator w jelitach, i dlatego wymiotuje... no nic, dziękuję za pomoc! (może nie warto tak od razu wszystkich krytykować za chęć niesienia pomocy drugiej osobie??) Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC 15.03.05, 14:47 jeszcze tylko dopisuję... nie jestem w stanie nic powiedzieć na temat badań krwi (czy to zrobię, czy nie), ponieważ do czwartku się powinno okazać, czy tata w piątek powędruje do szpitala. Tam mu badania zrobią, ale podawanie mu czegokolwiek na własną rękę będzie awykonalne. Może wykonywać ćwiczenia mięśni brzucha, ale wiem, że go wtedy boli. Do hosipicjum na razie się nie przymierzamy - tata - jak już wspominałam - jest pod opieką paliatywną (i to właśnie taka pani dr była u nas wczoraj). A co do wyboru odpowiedniej metody leczenia ojca "na własną rękę" - to ja naprawdę jestem w kropce i nie wiem, co robić - nie jestem lekarzem i nie wiem, czym mogę ojcu zaszkodzić, a prawie wszystkie posty na tym forum są przekonywujące i wynikają z chęci niesienia mi i tacie pomocy. Więc proszę się ze mnie nie śmiać, kiedy wolę wypytać o szczegóły... Dzięki wielkie za pomoc! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOLA Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC IP: *.earth.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.05, 15:46 Susiu Jeżeli pisałam o kroplówkach i lekach dla tatusia to tylko na zlecenie lekarza oczywiście i przy pomocy lekarza i pielęgniarki.Ja nie odważyłabym sie podawać leków na własną rękę,a zresztą ktoś musi podkłuć wenflon napisac receptę i tak dalej.Dlatego radziłam skontaktować sie z lekarzem w hospicjum. Oni tam mają swoje metody na podawanie leków np podskórnie -a to może robić rodzina.Chodzą też do domu do pacjentów i przetaczają płyny.Jeżeli tatuś nic nie je i nie pije to może mieć bardzo obniżony potas dlatego potrzebny jest mu ringer czy płyn wieloelektrolitowy żeby krążenie mu nie siadło.Być może nie ma niedrożności jelit tylko obrzęk który da się zlikwidować leczeniem niekoniecznie operacyjnym.W miejscu gdzie miał zrobione zespolenie jelit mógł sie zrobić obrzęk lub zrosty które dają obraz niedrożności.Ale od tego są chirurdzy .Ja nie ryzykowałabym żadnych zabiegów na własną rękę,bo mogą one tatusia uszkodzić lub zabić.Jedno mogę ci tylko doradzić bądź z nim i okazuj mu swoją miłość jak tylko potrafisz.Ja we wrześniu pożegnałam swojego tatusia i nie mogę przeżałować że nie mogłam mu powiedzieć jak wiele dla mnie znaczy ,że był wspaniałym ojcem świetnym facetem inajbardziej na świecie go kochałam.Nie mogłam mu tego powiedzieć bo nie chciałam żeby sie domyślił że to koniec.Doskonale cie rozumiem i bardzo o tobie myślę i o tym co teraz przeżywasz.Ja jestem pielęgniarką i mogłam tatusiowi sama pomagać w domu.Piszę to żebyś nie myślała że tylko się wymądrzam.Jestem z Tobą od pierwszego postu na temat choroby taty.Ja wiedziałam że mojemu tacie nic już nie pomoże modliłam sie więc żeby go nie bolało i chyba Bóg mnie wysłuchał.Sciskam Cie i jestem z Tobą! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC IP: *.makow-maz.sdi.tpnet.pl 15.03.05, 16:05 ja nie krytykuje checi niesienia pomocy. Apeluje tylko o razwage . Nie namawiam tez do odania Ojca do hospicjum. Dobrze ze macie lekarza który zajmuje sie Tata. Trzymaj sie go. I moja rada konsultuj z tym lekarzem wszystkie pomysły i rady które zaczerpniesz z tego forum. W ten sposób najlepiej pomorzesz Tacie. Poza tym zgadzam sie z Jolą w tych chwilach najwazniejsza jest bliskość i miłosc. pozdrawiam sedecznie Odpowiedz Link Zgłoś
znachor99 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC 15.03.05, 18:35 Widze, ze ze skrajnosci wpadacie w skrajnosc. Sam napisalem, ze trzeba byc ostroznym z roznymi domowymi kuracjami i konsultowac przebieg kuracji z lekarzem. Teraz z kolei wpadliscie w druga skrajnosc. Sluchac sie lekarza, ktory jest bezradny i czekac na smierc. Mysle, ze jak zwykle prawda lezy posrodku. Zreszta podejrzewam, ze ten facet z ameryki i tak nie wysle tych lekarstw. Wprawdzie tonacy lapie sie brzytwy, ale z drugiej strony jaki jest sens kupowac i wysylac lekarstwa, ktorych i tak nikt nie wezmie? Dziwi mnie, ze Doswiadczony jeszcze nie napisal jak wlasciwie dziala ten cudowny lek. Czy to jakas tajemnica? Tylko prosze bez jakiejs kryptoreklamy. Badz ostrozna susiu, ale wierz i sie nie poddawaj. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC 15.03.05, 19:12 Z tym lekarzem to sie okaze... Lekarstwa podobno sa juz w drodze - czy dojda, okaze sie za jakis tydzien. Czy zdaze je tacie podac - to zalezy od jego stanu zdrowia przeciez! nie bede przeciez w ciemno ladowac mu niewiadomego srodka!! Mozecie mi wierzyc, ze bede tu opisywac wszystko, co o nim wiem. Kazda opinia na ten temat sie przyda. Wiem, ze euforia niewskazana, ale taki sceptycyzm tez nie... Jolu, strasznie Ci wspolczuje. Ustalonego biegu rzeczy nikt nie jest w stanie zmienic, ale nie wybaczylabym sobie nigdy biernosci. stad tez to forum. pozdrawiam wszystkich serdecznie i jeszcze raz dziekuje za slowa otuchy. naprawde bardzo mi pomagacie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 16.03.05, 02:05 Droga susiu Narazie wyslalem tylko pewne specyfiki wspomagajace, poniewaz sam czekam na to wlasciwe lekarstwo. Leki powinnas otrzymac do pieciu dni od dzisiaj (czasami przesylka przychodzi w przeciagu trzech dni). Przesylka zawiera leki przygotowawcze do wlasciwej kuracji oraz specyfiki te kuracje wspomagajace. Chcialem podac - jakie, ale juz posadzaja mnie o kryptoreklame, znachorstwo, itp, a wiec narazie sie wstrzymam. Poniewaz ty zalozylas ten watek, sama zdecyduj czy mam opisac zawartosc przesylki na tym forum, czy tez wolalabys interesujace cie informacje otrzymac na e-mailowy adres. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC 16.03.05, 10:25 Czesc! To posadzanie o znachorstwo i ogolne sceptyczne nastawienie to juz taki 'urok' tego forum i trzeba sie do tego przyzwyczaic :) (choc nie przecze, czasem odrobina krytyki, ktora ostudza zapaly, moze okazac sie zbawienna). Ale ogolnie rzecz biorac, to ja jestem optymistka i wierze w przyjazne intencje wszystkich 'forumowiczow' (dzieki, ze jestescie :)) jak chodzi o lekarstwo, mysle, ze nie ma zadnych przeciwskazac, co do tego, bys opisal jego dzialanie tutaj - jezeli faktycznie to komus czytajacemu pomoze, to czemu nie? :) o ile Ci sie chce, Doswiadczony - bo ja, jak dostane lekarstwo, to sie z ulotka zapoznam :D a inni nie beda mieli takiej szansy, wiec moze lepiej opisac? :) Dzieki raz jeszcze! pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nastka Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 14:05 Susia, trzymaj się! Jestem z Tobą. Napisz za parę dni co z Tatą, czy go zabiorą do szpitala? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nastka NOWE WIADOMOŚCI - PRZECZYTAJ SUSIA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.05, 10:33 Susia, znalazłam ciekawą stronę, nie będę jej komentować, sama ją ocenisz, mnie na przykład ona zainteresowała. Podaję ci adres: www.tianxian.com.pl/. Pozdrowionka - Nastka Ps. A w ogóle to podoba mi się podejście snajpera55. Wydaje mi się, że chłopak trzeźwo myśli. I nam się też to przyda - tu nie można pochopnie postępować i łapać się byle czego, bo można jeszcze bardziej zaszkodzić niż pomóc - pamiętajmy, że chodzi o żołądek, a nie chore kolano! Trzymaj się Susia! Pozdrawiam również Snajpera 55 Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: NOWE WIADOMOŚCI - PRZECZYTAJ SUSIA 18.03.05, 01:20 Gość portalu: Nastka napisał(a): > Pozdrawiam również Snajpera 55 Dzięki. :)) Pozdrawiam, S. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: NOWE WIADOMOŚCI - PRZECZYTAJ SUSIA 18.03.05, 22:27 > Susia, znalazłam ciekawą stronę, nie będę jej komentować, sama ją ocenisz, mnie > > na przykład ona zainteresowała. Podaję ci adres: www.tianxian.com.pl/. hehe, tak wiem, bylam juz tam --> DZIEKI wielkie za info :) a co do znajpera55, to ja tez go lubie :D za trzezwosc umyslu, choc przynaje - czasem krwi mi napsul, ale mysle, ze chce dobrze i ostudza moje zapaly :P pozdrawiam Was! :) Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: NOWE WIADOMOŚCI - PRZECZYTAJ SUSIA 19.03.05, 13:30 susia_333 napisała: > a co do znajpera55, to ja tez go lubie :D za trzezwosc umyslu, choc przynaje - > czasem krwi mi napsul, ale mysle, ze chce dobrze i ostudza moje zapaly :P > pozdrawiam Was! :) Za psucie krwi przepraszam. Ja znam Twoją trudną sytuację z obu stron, jako opiekun chorej osoby i także jako chora osoba. Miałem też okazję przekonać się od środka jak wygląda praca zawodowych uzdrawiaczy i dystrybutorów środków na wszelkie choroby świata. Stąd może moje opinie są trochę... inne. Trzymam kciuki i pozdrawiam. :) S. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC 16.03.05, 15:15 Gość portalu: Doswiadczony napisał(a): > Chcialem podac - jakie, ale juz posadzaja mnie o kryptoreklame, znachorstwo, > itp, a wiec narazie sie wstrzymam. Ponieważ nie sprzedajesz tych lekarstw, to o reklamie nie można mówić. Połowa tego forum to listy polecające jakieś specyfiki, o których lecznniczym działaniu piszący są przekonani. A zarzuty znachorstwa ? No coż, z nimi musi się liczyć każdy, kto poleca specyfiki czy procedury nie uznane przez medycynę. S. Odpowiedz Link Zgłoś
znachor99 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC 16.03.05, 17:17 Rzeczywiscie, byc moze kazdy opis lekarstw zawiera z definicji elementy kryptoreklamy, ale trudno zabronic na tym forum opisywania dzialania poszczegolnych medykamentow, tym bardziej, ze mnie to tez troche ciekawi i to duzo bardziej niz "fachowe" porady marcina, ktory pracowal w "hospicjium". Nie zwracam uwagi na inne jego bledy ortograficzne, ale uwazam, ze powinien wiedziec gdzie pracowal, zanim zacznie udzielac fachowych rad. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 16.03.05, 23:55 Pierwsza przesylka skladz sie z: 1/. Chlorella - pochodzi z Japonii, jest to specyficzny rodzaj planktonu, ktory rosnie w bogatych w skladniki mineralne wodach. Sa to tabletki, ktore maja za zadanie oczyszczac i pielgnowac system pokarmowy. Jest to najlepszy rodzaj tzw "naturalnej lewatywy", jaki jest obecnie znany na swiecie. Byc moze ktos z forumowiczow zna lepszy? Preparaty z otrebami, to oczywiscie nie ta klasa. Jest to w 100% naturalny srodek bez zadnych skutkow ubocznych (nie liczac tego, ze kal barwi sie na zielono i nieprzyjemnie smierdzi, poniewaz wydalane sa zlogi kalu w jelitach, nawet sprzed kilku lat. Jest to srodek szczegolnie polecany tym, ktorzy przechodzili lub przechodza zwiazana z nowotworem chemioterapie - lagodzi jej skutki. 2/.Acidophilus - jest to tzw "dobra bakteria", wspomagajaca trawienie. Uwazam, ze polskie odpowiedniki typu lakcid, to nie to samo. 3/. Multivitamina - no comments 4/. Aloe vera - jest wiele stron internetowych opisujacych dobroczynne skutki preparatow z aloesu. Nie chcialbym wklejac linka do zadnej z nich, zeby nie byc posadzony o kryptoreklame. Krotko mowiac, te wszystkie specyfiki maja za zadanie oczyscic i wzmocnic organizm przed wlasciwa kuracja. Oczywiscie, ze wszystkie te specyfiki nalezy rozpuscic w wodzie destylowanej przed podaniem. Wszystkie specyfiki podaje sie co 6 godzin. Dokladny schemat podowania otrzymasz, susiu mailem. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
roma52 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC 17.03.05, 10:54 Nie przeczytałam wszystkich odpowiedzi więc jeśli sie powtórzę przepraszam z góry. Ja bym Ci proponowała skonsultować wyniki z innym onkologiem. Moja teściowa w tej chwili umiera na raka i Centrum Onkologii zdyskwalifikowało ją z dalszego leczenia, ponieważ nowotwór jest tak rozległy a ona tak słaba, że nie przetrwała by ani chemii ani naświetlań. My to rozumiemy, że po prostu nic się nie da zrobić a chemia by ją jeszcze bardziej osłabiła a nie pomogła. Odpowiedz Link Zgłoś
znachor99 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC 17.03.05, 23:10 Sadze, ze nowotwory mozna probowac leczyc tylko do pewnego etapu. Pozniej spustoszenia sa zbyt wielkie, zeby cokolwiek pomoglo. Mam nadzieje, ze ojciec susi jeszcze ma troche czasu. Co do proponowanej kuracji przez Doswiadczonego, to troche poczytalem sobie w internecie o chlorelli i "dobrej bakterii" (acidophilus). Na razie nie mam jeszcz wyrobionej opinii na ten temat. Mysle jednak, ze susia, nie ma zbyt wiele innych mozliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC 18.03.05, 22:44 znachor99 napisał: > Sadze, ze nowotwory mozna probowac leczyc tylko do pewnego etapu. Pozniej > spustoszenia sa zbyt wielkie, zeby cokolwiek pomoglo. chyba - niestety - musze sie z tym zgdzic :( > Mam nadzieje, ze ojciec susi jeszcze ma troche czasu. ja tez... Co do proponowanej > kuracji przez Doswiadczonego, to troche poczytalem sobie w internecie o > chlorelli i "dobrej bakterii" (acidophilus). Na razie nie mam jeszcz wyrobionej > > opinii na ten temat. Mysle jednak, ze susia, nie ma zbyt wiele innych > mozliwosci. ja bardzo chetnie uslysze opinie innych forumowiczow na ten temat, poniewaz sama jakos specjalnie sie na tym nie znam. Dlatego z gory dziekuje :) a co do szansy - mam nadzieje, ze to cos pomoze, na nic innego juz chyba tata sie "nie zalapie" :( blagam, 3majcie kciuki, jutro juz chyba ostatecznie sie okaze, czy i kiedy (jesli w ogole) skieruja go do IO, pozdrawiam cieplo! Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC 18.03.05, 22:39 roma52 napisała: > Ja bym Ci proponowała skonsultować wyniki z innym onkologiem. Moja teściowa w > tej chwili umiera na raka i Centrum Onkologii zdyskwalifikowało ją z dalszego > leczenia, ponieważ nowotwór jest tak rozległy a ona tak słaba, że nie > przetrwała by ani chemii ani naświetlań. My to rozumiemy, że po prostu nic się to moze jednak zerkniesz na poprzednie wypowiedzi i moze najdziesz cos dla tesciowej? lekarze juz tak maja - bez owijania w bawelne, zwlaszcza w IO.. no cos, 3mma kciuki za tesciowa, pozdrawiam! > nie da zrobić a chemia by ją jeszcze bardziej osłabiła a nie pomogła. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC 18.03.05, 22:37 Dokladny schemat podowania otrzymasz, susiu mailem. > maila dostalam, dziekuje slicznie :) odpowiadam na forum, aby kazdy wiedzial, na jakim etapie kuracji taty jestesmy.. (znaczy sie na razie nie zaczelismy). Tata poki co jest w domu, a nie w szpitalu (mialo sie okazac dzisiaj, ale sie chyba przeciagnie do poniedzialku - wszak zastac lekarzy w szpitalu w weekend to niemalze cud --> mowie tu o IO ;)) Martwie sie tylko brakiem ulotek.. ale coz... chyba musze Ci zaufac :) Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feline Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOC IP: *.dial.proxad.net 19.03.05, 16:52 Teoria o wieloletnich zlogach kalu w jelitach zapewne zrodzila sie w umysle jakiegos zainspirowanego medycyna hydraulika, przyzwyczajonego do faktu, ze instalacje odplywowe w WC stanowia sztywne i nieruchome uklady rur. Inaczej jest jednak w organizmie zywym, bowiem w jelicie grubym, gdzie odbywa sie wytwarzanie i zageszczanie oraz magazynowanie mas kalowych w warunkach przyzyciowych nie panuje bynajmniej bezruch.Jelito grube stale wykonuje szereg precyzyjnych ruchow majacych na celu przemieszczanie sie mas kalowych w kierunku dystalnym, tzn ku esicy i odbytnicy. Jednoczesnie sluzowka jelita grubego wytwarza substancje sluzowe zapobiegajace przyleganiu kalu do scian jelita. Nawet do bezpiecznego, aseptycznego wykonania operacji chirurgocznej na jelicie grubym wystarczy w zupelnosci jesli pacjent wypije 4 "przepisowe" litry roztworu PEG-u i podda sie dwukrotnemu wlewowi doodbytniczemu w odstepie 12 godzin, w czasie ktorych nie bedzie przyjmowal pokarmu. A nawet w pewnych brytyjskich kregach medycznych odchodzi sie ponoc od tej reguly. Nie ma wiec NAJMNIEJSZYCH przeslanek po temu, by choremu JUZ wyniszczonemu w przebiegu choroby nowotworowej aplikowac dodatkowo jakies glodowki, cytrynowe czy inne kuracje "oczyszczajace" czy lewatywy a nawet o zgrozo hydrokolonoterapie. Wiecej z nich moze byc szkody niz jakiegokolwiek pozytku, o czym juz czesto na tym forum z moimi kolegami z tzw "bialej mafii ;-))) mowilismy. Ostroznie wiec z przenoszeniem prawidel hydrauliki WCtowej do medycyny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyrafa46 Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.03.05, 12:32 Myślę, że jeśli Taty organizm nie odrzuci pomocy (pomocy chlorelli) to by było fantastyczne. Ta roślinka to bardzo, bardzo pożywna rzecz. Przecież organizm Taty musi walczyć. Do tego trzeba siły!!! Cały czas Susiu jestem z Tobą i Tatą. Czytam wszystkie wypowiedzi, trzymam mocno kciuki:)))) Teraz - nie mogę się doczekać - kiedy dotrze do Was przesyłka. Pewnie jest więcej osób, które śledzą tylko, trymają palce za Tatę a nic nie piszą. Wierzę, że to Wam obojgu pomaga. Żyrafa:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) 18.03.05, 22:50 Żyrafo! Dziękuję Ci, że jesteś z nami! W ogóle to cieszę się z każdego otrzymanego postu - stąd wiem, że nie jestem sama na polu bitwy, a to bardzo buduje i wspiera człowieka. i jeszcze pewnie Wam wszystkim nie raz podziękuję! naprawdę cieszę się, że jesteście! :) Odpowiedz Link Zgłoś
znachor99 Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) 19.03.05, 16:16 Susiu, czy juz otrzymalas lekarstwa? Ja tez trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 20.03.05, 02:04 Droga susiu. Jest piatkowy wieczor . Tego wlasciwego lekarstwa jeszcze nie otrzymalem. Nie wiem, co sie dzieje z tym UPS. Powinienem miec to w czwartek. Byc moze w poniedzialek ty dostaniesz moja przesylke a ja swoja. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) 20.03.05, 13:04 Cześć! Feline - dzięki za trzeźwość umysłu :) > > Jest piatkowy wieczor . Tego wlasciwego lekarstwa jeszcze nie otrzymalem. Nie > wiem, co sie dzieje z tym UPS. Powinienem miec to w czwartek. Byc moze w > poniedzialek ty dostaniesz moja przesylke a ja swoja. Dostałam przesyłkę wczoraj (sobota!) i od dziś zaczęłam tacie podawać witaminki (na razie dostał raz, teraz czeka na niego druga porcja - jak się będzie czuł, okaże się wieczorem lub jutro :)) jestem dobrej myśli :D dzięki jeszcze raz za wszystko! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 20.03.05, 22:52 Zapomnialem ci napisac, ze chlorella powoduje, ze jama ustna nabiera zielonego koloru. Jest to zupelnie nieszkodliwe a wrecz pozytywne, bo kontroluje wydalanie toksyn, poczawszy od jamy ustnej. Jeszcze raz przypominam, ze do rozpuszczania tabletek nalezy uzywac tylko wody destylowanej, a tak w nawiasie mowiac, to twoj tata powinien uzywac tylko wody destylowanej. przynajmniej podczas kuracji. Czy wiesz juz cos na temat najblizszego badania krwi? Kiedy ostatnio mu robiono te badania? Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feline Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) IP: *.dial.proxad.net 21.03.05, 08:59 A to niby dlaczego "wylacznie destylowanej"????????????????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) 21.03.05, 12:49 Gość portalu: feline napisał(a): > A to niby dlaczego "wylacznie destylowanej"????????????????????????? Ty jeszcze masz siłę się dziwić ? ;)) S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyrafa46 Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.03.05, 14:16 Cześć, Snajper. Właśnie przed chwilą ktoś mi o TF powiedział, że to nie do końca dobry produkt. O transfer Faktorze - przyznaję, wiem tylko ze słyszenia. Tylko jak do tej pory - same dobre rzeczy. Gdzie jest racja, to ja juz nie wiem. Może miałeś rację. Może. Jednak wszystko inne, co zachwalam, sprawdziłam osobiście. Ponieważ o TF słyszałam takie wspaniałości...pomyślałam o Tacie Sussi. / Znalazłam tu, na forum (nie u Sussi) następnego sprzedawcę. Szukaj sobie :)) Ha ha ha. / Trzymaj się ciepło, Już WIOSNA:))) / Teraz do Sussi: wiosenne życzenia dla Ciebie i Taty. U Taty, rozumiem wiosna "pełną gębą". Przepraszam, to ma być radośnie, ze szczyptą humoru. Pozdrawiam najserdeczniej (tak jak wszyscy:))), Żyrafa. Pozdrawiam również kochanego siewcę wiosny w buzi Taty. Będzie dobrze. Ma być. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) 22.03.05, 15:05 Gość portalu: zyrafa46 napisał(a): > Cześć, Snajper. Właśnie przed chwilą ktoś mi o TF powiedział, że to nie do > końca dobry produkt. O transfer Faktorze - przyznaję, wiem tylko ze słyszenia. > Tylko jak do tej pory - same dobre rzeczy. Gdzie jest racja, to ja juz nie > wiem. Może miałeś rację. Może. Witaj. :) Mnie się wydaje, że gdyby był to środek skuteczny, to byłby w ofercie poważnych firm farmaceutycznych. W końcu one wydają ogromne sumy na badania i szukanie nowych SKUTECZNYCH leków. One nie zajmują się specyfikami działającymi na zasadzie placebo, specyfikami, których działanie nie jest sprawdzalne doświadczalnie. Zbyt wysoko cenią sobie swoje marki. S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Feline Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) IP: *.dial.proxad.net 21.03.05, 15:17 ja sie nie dziwie, tylko jako zadna wiedzy wszelakiej zapytujem (ort. zamierzona ;-)..) Doswiadczony nalezy zapewne do tych purystow, ktorzy podcieraja sie po defekacji papierem toaletowym dokladnie wysterylizowanym. Wiadomo, ze tylko ta metoda zapobiega rakowi odbytu. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) 21.03.05, 16:30 Czesc! odpowiadam po kolei (mam nadzieje,ze o niczym nie zapomne ;)) -tata badania krwi ostatni raz mial robione w polowie lutego (wyniki dobre, tylko potas mial tendencje do wahania sie) -caly czas wymiotuje, wiec nie wiem, czy jest sens podawania mu czegokolwiek :( -na onkologie go nie wezma, bo jak ktos ma juz "krzyzyk na droge", to jest na drodze do hospicjum raczej (jedynie chirurgia) --> poki co czekamy do srody -na razie tatko dostaje kroplowki i srodki antywymiotne -hm.. o czyms zapomnialam? :) rowniez przesylam wiosenne pozdrowienia:D macie moze jakis pomysl na powstrzymanie wymiotow i zatwardzenia? (znaczy ja nie wiem, czy to zatwardzenie, czy po prostu jakas inna niedroznosc przewodu pokarmowego.. w kazdym badz razie czy mamy stosowac lewatywy czy moze dac sobie spokoj?) czekam na podpowiedzi :) dzieki raz jeszcze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOLA Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) IP: *.earth.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 22:12 Susiu widzę ,ze to wszystko co napisałam okazało się realne.Jeżeli tatuś nic doustnie nie przyjmuje,wszystko zwraca to prawdopodobnie nie wiele przedostaje się do jelit.Może to być spowodowane przerzutami które powodują niedrożność jelit,lub jest jakiś pooperacyjny obrzęk.Nikt z nas nie wie co tam naprawdę się dzieje.Być może chirurdzy to wiedzą.Jeżeli opiekuje sie nim lekarz to domyślam się że do kroplówek dodaje potas,w tych płynach które ma przetaczane jest wmieszana pewna ilość potasu.Wprawny lekarz bez badania krwi a po badaniu tętna potrafi stwierdzić czy poziom potasu jest w normie-szybkie tętno może świadczyć o spadku.Ja bałabym sie bez porozumienia z lekarzem wszelkich zabiegów jak np lewatywa.Prawdopodobnie treści pokarmowej nie ma zbyt wiele w jelitach.Może czopki glicerynowe pomogą? Wszelkie gwałtowne zabiegi mogą być niebezpieczne,choćby dlatego ,że dodatkowo go odwodnią i wypłuczą potas.Lewatywa drażni jelita ,może być zbyt silnym boźcem mechanicznym,a przecież nie wiemy czy nie ma tam przerzutów.Nie chcę Cię straszyć a tylko uczulić na niebezpieczeństwa.Cały czas jestem z Tobą myślami.Ja doskonale wiem co teraz przeżywasz. Odpowiedz Link Zgłoś
znachor99 Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) 21.03.05, 23:49 Z ciekawoscia przeczytalem "fachowe" porady feline i JOLI. Byc moze kogos interesuja najnowsze trendy w medycynie brytyjskiej, ale jeszcze lepiej, zeby feline przytoczyla takie najnowsze trendy, ktore pozwola wyleczyc ojca susi a dopiero pozniej nasmiewala sie z innych. Poniewaz prowadze aktywny tryb zycia, to program zlogow kalu w jelitach jest mi calkowicie obcy, ale slyszalem, ze sekcja zwlok Elwisa Presleya wykazala, ze w jego jelitach bylo kilkanascie kilogramow kalu. Mysle, ze wy, lekarze powinnisce "uzgodnic zeznania", bo kazdy z was twierdzi co innego. Podobnie sprawa przedstawia sie z glodowka. Jedni z was "bezsprzecznie i naukowo" udowodnili, ze glodowka wywiera pozytywny wplyw na organizm, szczegolnie niszczac tzw slabsze komorki podatne na raka, a teraz "bezsprzecznie i naukowo" udowodnicie, ze glodowka jest szkodliwa. Co do "bialej mafii", to czy sadzisz, ze twoi koledzy z Izby Lekarskiej dzialaja zgodnie z zasadami etyki lekarskiej i przysiega Hipokratesa? Ja uwazam, ze nie zachouja nawet zasad minimum zwyklej ludzkiej przyzwoitosci. Co do papieru toaletowego, to czyzbys sugerowala, ze nalezy uzywac go wielokrotnie? Chyba nikt z nas nie ma sterylnej du.y, tak wiec wkladanie papieru do piekarnika lub np mikrofali przed uzyciem mija sie chyba z celem. Co do wody destylowanej, to uzywam raczej innych plynow wielokrotnie destylowanych, ale ich reklama jest zabroniona. Odpowiedz Link Zgłoś
derkater Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) 22.03.05, 00:01 Jeżeli Tato nie je i wymiotuje to może nie tyle zatwardzenie ile brak materiału na wypróżnienie, to raz. Dwa jeśli Tato czuje że potrzebuje się załatwić a nie może to rezczywiście pomocna jest lewatywa - przechodziłam to przy mojej babci - inny typ nowotworu, ale problemy z odżywianiem podobne. Można kupić worki do lewatywy jednorazowe. Woda nie musi być destylowana, wystarczy przegotowana, ważne żeby była mniej więcej w temperaturze ciała lekko nawet wyższa, można też używać oleju parafinowego jakkolwiek średnio to brzmi, działa lepiej niż sama woda. Można go kupić w aptece. Bardzo ważne jest oczywiście skonsultować to z lekarzem bo skoro były robione jakieś obejścia na jelitach to trezba uważać. Czopki glicerynowe to raczej zadziałają u kogoś kto ma zatwardzenie bo się nawpylał czekolady i ma sprawne jelita. Bezwzględnie uważajcie na odwodnienie - łatwo to sprawdzić po języku (popękany lub nie) i po skórze - przyszczypujesz skóre dłoni - tak lekko chwytasz palcami i patrzysz czy skóra się rozchodzi spowrotem szybko czy nie - to taki domowy sposób ale polecony przez lekarza. Lekarze - no comments. Wierze że są i dobrzy. Zawsze sądziłam że do onkologii trezba mieć prawdziwe powołanie. Trzymaj się, nie chce siac defetyzmu, ale też podejrzewam że jest taki moment kiedy trezba odpuścić i nie przysparzać choremu cierpień - najcześciej te wszytskie kuracje sokami i diabli_wiedzą_czym to kuracje na naszą bezsilność. Ja też walczę o Tatę. Na razie nikt nie może/potrafi/chce go porządnie zdiagnozować i jak widzę tych LEKARZY,ktorzy tylko marzą żeby ktoś taki jak mój ojciec zniknął im z oczu, bo nie wiedzą co zrobić to mi się siekiera otwiera w kieszeni. My również sięgnęliśmy po coś niekonwencjonalnego, ale raczej na zasadzie panu bogu świeczkę i diabłu ogarek. Poza tym jeszcze polecam bardzo książkę rozmowę z Durczokiem, wydał ją niedawno Znak. Bardzo mądra - bardzo mnie przekonało to co on i leczący go profesor napisali o leczeniu niekonwencjonalnym -za i przeciw. I co napisali o leczeniu cudownymi miksturami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 22.03.05, 04:58 Feline napisala, ze ktos sie bawi w hydraulika. Nie jestem hydraulikiem, ale wielu z nich jest doskonalymi fachowcami i zyczylbym wielu lekarzom tego samego. Nie mniej jednak, nie ilosc tresci pokarmowej zalegajacej w jelitach decyduje o zatruciu organizmu, ale jej sklad. Mamy do czynienia z czlowiekiem bardzo chorym i jego organy nie sa tak zdolne do oczyszczania organizmu, jak w przypadku czlowieka zdrowego. Jesli chodzi o wode, to zwroc uwage ze ojciec susi przebywa na Slasku, gdzie woda jest szczegonie zanieczyszczona. Z punktu widzenia medycznego, jak twierdza lekarze, ojciec susi jest juz spisany na straty, wiec w tym wypadku, jesli lekarze juz nie pomoga, to chyba zostaja juz tylko hydraulicy i medycyna naturalna. Susiu, wracajac do kuracji, jutro wysylam kolejna przesylke, a w niej - witamina B-150, witamina A+D, Papaya Enzyme, witamina E, Green Tea Extract, Odorless Garlic, witamina C, Cell Forte z JP-6 i z inositolem. Powinnas otrzymac to za 5 dni. Uwazam, ze lewatywa jest bardzo dobrym rozwiazaniem. Napisze ci jutro o tzw lewatywie kawowej. Chetnie przeczytabym opinie innych forumowiczow na jej temat. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) 22.03.05, 18:01 moj tato wszystko zwraca - tzn. zdaje mi sie, ze wszystko, a przynajmniej duzo. lekarz z hospicjum twierdzi, ze najlepsze wyjscie to szpital (chirurgia), gdzie tacie wloza jakas rurke i przez nia bedzie jadl. a wtedy nici z JAKICHKOLWIEK kuracji odmiennych od zalecen lekarzy :| lekarzy, ktorzy spisali go na straty :( napisze krotko: jestem w kropce - chwycilabym sie wszystkiego, jakbym miala mozliwosci. po chlorelli tata wymiotuje ze 3x wiecej i juz za Chiny nie chce jej brac! a ja chyba jestem bezsilna:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 23.03.05, 04:15 Rozmawialem ze znajomym chirurgiem na temat twego ojca. Jedyna nadzieja jest uzycie lewatywy. Jesli ten sposob nie pomoze, to pozostaje tylko interwencja chirurga a to przyznam, ze nie wrozy najlepiej. Mimo wszystko badz dobrej nadziei. Pamietaj, ze jestem z toba. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
znachor99 Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) 24.03.05, 00:47 I zrobilo sie dziwnie pusto. Dumni fachowcy w bialych fartuchach nasmiewajacy sie z niekonwencjonalnych metod leczenia nowotworow schowali glowe w piasek, Akwizytorow probujacych zarobic na ludzkim nieszczesciu slusznie przegonil snajper. Co do Doswiadczonego, to przyznam, ze poczatkowo podejrzewalem go o nieczyste zamiary. Teraz wiem, ze chce dobrze ale czy jeszcze jest czas? Na temat proponowanych lekarstw nie mam wyrobionego zdania, ale uwazam, ze srodki te mniej sa szkodliwe niz seria silnych antybiotykow. Czy lecza raka? Nie wiem, bo nie znam dalszej kuracji proponowanej przez Doswiadczonego. Nie znam tez skutecznej kuracji na raka. Nie wiem czy taka istnieje, chociaz znam przypadki, ze ludzie skresleni przez lekarzy wyzdrowieli. Zycze susi, zeby tym razem TEZ TAK BYLO. Z tego co zrozumialem zostaje tylko lewatywa. Gdy to nie pomoze pozostanie juz tylko szpital i chirurg. Ojciec susi wciaz zyje i chyba wlasnie szczegolnie teraz susia potrzebuje wsparcia. Trzymam kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) 24.03.05, 13:52 znachor99 napisał: > I zrobilo sie dziwnie pusto. Dumni fachowcy w bialych fartuchach nasmiewajacy > sie z niekonwencjonalnych metod leczenia nowotworow schowali glowe w piasek, To milczenie chyba nie jest chowaniem głowy w piasek. Czasem nic nie można zrobić i zostaje jedynie zaciskanie kciuków. W molczeniu. Bo jakiż ma sens kolejne obśmiewanie absurdalnych teorii natchnionych uzdrawiaczy ? Trzymam kciuki ! S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Modus Operandi Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) IP: *.mtm-info.pl 24.03.05, 17:20 Czy Twój ojciec spędza jak najwięcej czasu w kontakcie ze światłem słonecznym ? Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re:Trzymamy kciuki:))))))))))))))))))))))) 25.03.05, 20:36 Czesc, przepraszam, ze nie pisalam jakis czas, ale przezywalam kryzys :( otoz moj tato we srode byl juz tak wykonczony, ze po ciezki trudach zawiezlismy go do szpitala (chcial, a i tak nie bylo sensu mu tego wyperswadowac...). No i lekarz na izbie przyjec wyspiewal mu wszystko! (ze jest z nim kiepsko, ze mial opieke paliatywna i w ogole ze krzyz na droge!). I tato sie zalamal. Ale to byla sroda. Dzis jest piatek wieczor, ja jestem po rozmowie z lekarzem prowadzacym, i z tego co wiem, tata nie mogl jesc i zwracal wszzystko,bo mial/ma obrzek przelyku (no i ten jego guz z zoladka zdaje sie urosl). Poza tym istnieje podejrzenie anemii. Wzieli mu wycinki na gastroskopii,wyniki po swietach. Pytalam o wyniki krwi, to mnie wysmiali (lekarz stwierdzil, ze co mnie obchodzi OB i takie tam, skoro - wg niego - w kazdej odmianie raka to OB jest inne). Takze oni (lekarze) beda chcieli usunac mu obrzek, moze zaloza sonde i wypuszcza do domu... Tata siedzi na slonku (w domu tez mu kazalam, ale pogoda byla nie taka, dopiero teraz ladnie sie zrobilo). wszystko nadal zwraca (nawet wode), wiec tabletki odstawilam. lekarz nas opier*iczyl za to, ze przynioslysmy mu z mama sok z buraka. Blah: sama woda i koniec! Ale przynajmniej humor tata ma juz lepszy.. Mysle, ze zaczyna walczyc. szkoda, ze tak pozno. No i na swieta bedzie w szpitalu :( mam nadzieje, ze wszystko sie ulozy jakos, bo opinie lekarzy wcale nie sa optymistyczne... Dzieki Wam za wszystko, z reszta ja juz nie wiem, co robic. Godzic sie na ta sonde, czy nie? (jak sie zgodze, to tacie bedzie lepiej, ale do czasu, kiedy mu ten guz nie urosnie, a to jest kwestia tygodni... podwojenie masy guza o 100% w tym wypadku to jakies 90dni --> to wiem z onkologii, a tacie wcale nie "potrzeba" duzego wzrostu...; jesli sie nie zgodze, to bede miec prawie swobodny "dostep" do jego zoladka=guza i MOZE bedzie sie dalo cos z tym zrobic. choc tato pewnie pocierpi). Nie jestem w stanie o tym zadecydowac, ale wiem, ze tata chce zyc i chce walczyc. i wiem, ze bedzie mogl znosic bol. Mam nadzieje, ze doczekam dnia, kiedy w koncu bedzie lepiej... Dzieki, ze jestescie... Wesolych Swiat! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyrafa46 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.03.05, 08:19 witaj, sussiu, wynalazlam jeszcze coś dla Taty. Jest to "Citosan", preparat zrobiony z pancerzyk,ów czerwonych krabów. Ten akurar ma to do siebie, ze ma niezwykły stopień tzw deacetylacji (85%), czyli oczyszczenia z tego co stanowi o twardości tychże pNCERZYKÓW. Preparat ten (mówiąc w ogromnym skrócie) ma niezwykłe dziełanie oczyszczające (jest ono tak silne, że nie stosuje się jednocześnie przy podawaniu chemii, bo ją również usuwa.) Natomiast właśnie teraz jest niezwykle wskazany, ponieważ mówiąc w s krócie niszczy komórki nowotworowe działając w kilku kierunkach, ale też ma dobre działanie osłonowe na żołądek. Ten takst, który mam przed sobą jest bardzo długi. Ja muszę wyjść z domu zaraz. Przepiszę więć tytlko na co jest zalecany preparat.(część, dot. Taty) - choroby onkologiczne, także w przypadku przerzutów i zatruć - choroby wątroby ( w tym otłuszczenia) - choroby serca i naczyń (napisałam na wszelki wypadek, bo nie wiem czy nie dotyczy) - choroby przewodu pokarmowego (przewlekłe zaparcia) - poparzenia, rany i inne urazyn powierzchni skóry. (to dotyczy również, przewodu pokarmowego. Nie wiadomo dlaczego Tata wymiotuje, może właśnie z powodu podrażnionego przewodu pokarmowego) - brak odporności immunologicznej organizmu - różnego pochodzenia - ostre i chroniczne zatrucia wynikające z zatrucia środowiska; porażenia promieniami np podczas terapii leczniczej ----przeciwskazania: nie podawać dieciom do 12 roku życia. Nic do tej pory nie pisałam na ten temat bo bo myślałam, ze preparaty ze Stanów będą bardziej pomocne. Tu też nie ma żadnej pewności, czy Tata nie wymiotuje. Proponuję Ci Sussiu wysłanie kilkun kapsułek na próbę(wraz z bardzo dokładnym opisem). Kapsułki można oczywiście wysypać i dać z wodą dowypicia. Nie mogą zaszkodzić, mogą pomóc. Tylko to wymiotowanie...Ale warto, myślę sprawdzić. Napisz, co ty na to. wysłałabym priorytetem. Teraz muszę już wychodzić. Do kompa zajrzę dopiero późnym popołudniem, ale jeśli się zgadzasz, napisz do mnie na komórkę, lub zadzwoń. Będę miała kilka kapsułek ze sobą. Wyślę je stamtąd, gdzie będę. Pieniędzy oczywiście nie chcę. Nigdy na fo rum nie podaję swojego komórkowca ale nie ma jak inaczej. Trzeba szybko działać bo wymiotowanie to pozbywanie się płynów i elektrolitów. 0608 30 34 36. Już muszę jechać (zresztą z córką do lekarza). Pozdrawiam ,czekam na tel. lub SMS, Ania Już nic więcej nie mam czasu pisać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Modus Operandi Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: *.mtm-info.pl 26.03.05, 15:29 Od razu mówię, że wierzę w medycynę niekonwencjonalną. Zwracanie pokarmu świadczy o silnym zatruciu. BROŃ BOŻE NIE SŁUCHAJ LEKARZY JEŚLI CHODZI O PICIE SOKÓW !!! GORSZEJ GŁUPOTY NIE SŁYSZAŁEM ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Modus Operandi Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: *.mtm-info.pl 26.03.05, 15:38 Przepraszam, za szybko nacisnęłem Enter. Jeśli chodzi o soki - należy ich pić jak najwięcej i to w potwornie dużych ilościach. Należy się zmuszać do picia ich, nawet jeżeli czuje się objawy mdlenia. W nowotworze żołądka chyba najlepszym możliwym sokiem byłby sok z ziemniaków. Mają one silne działanie oczyszczające błone śluzową, wzmacniają działanie żołądka i niszczą złe spoiwa komórkowe. Polecam także picie soku z buraka i marchewki. Świetnie oczyszczają one krew oraz ją wzmacniają. I pod żadnym pozorem nie kupuj soków ze sklepu !!! Tylko i wyłącznie z sokowirówki, te ze sklepu mają związki powiększające chorobę nowotworową. Przebywanie na Słońcu jest KONIECZNE, nawet w czasie złej pogody. Słońce, emitując energię Chi (w med. chińskiej), silnie wzmacnia organizm. To podstawa - najważniejsza rzecz. Bez niej nie ma szans o powodzeniu kuracji leczniczej. Jeśli chodzi o lekarzy, to nie skomentuje ich tragicznego zachowania. Pociesz ojca i przywróć mu pogodne nastawienie. Bez zdrowia psychicznego nie ma szans zdrowia fizycznego. Mała wskazówka - niech Twój ojciec 3 razy dziennie włoży do ust żabek czosnku i go gryzie, ale nie połyka. Gryźć ma przez 10 minut. Nieprawdopodobnie wzmacnia do tworzenie się odpowiednich związków, koniecznych do zwalczenia choroby. Pozdrawiam i zdawaj codzienne relacje... ! Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 26.03.05, 18:19 Gość portalu: Modus Operandi napisał(a): > Przepraszam, za szybko nacisnęłem Enter. > > Jeśli chodzi o soki - należy ich pić jak najwięcej i to w potwornie dużych > ilościach. Należy się zmuszać do picia ich, nawet jeżeli czuje się objawy > mdlenia. PRZESTAŃCIE DRĘCZYĆ CHOREGO CZŁOWIEKA !!!!!!!!!!!!!!!! S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dr Romano Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: *.dial.proxad.net 26.03.05, 18:37 Wlasnie, wszystko, co napisal modus operandi to wlasnie modus operandi zameczenia ciezko chorego. Potworne i nadzwyczajne w swojej glupocie. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 26.03.05, 23:55 I co ja mam w tej sytuacji robic? spotkalam sie juz z opiniami o pozytywnej energii chi, ziemniakach, burakach, marchewkach i innych podobnych, ale nie spotkalam sie jeszcze z jednomyslnoscia. ja niejestem lekarzem, zeby kwestionowac cokolwiek, co radza wlasnie lekarze, ale juz nieraz zawiodlam sie na nich, wiec co tu duzo mowic - raczej nie do konca wierze w to, co mowia! ale wiara w cos niekonwencjonalnego chyba juz tylko mi (nam!) pozostaje... tata jest dalej w szpitalu. czeka na wyniki gastro, poki co dostaje jakis srodek (robiony osobiscie przez lekarza prowadzacego) na zbicie zapalenia przelyku oraz jakies srodki przeciwbolwe (tzn. tego sie domyslam,bo ci lekarze NIC nie mowia! no ale tate mniej boli). Mam nadzieje, ze to nie morfina. Nawet wynikow krwi nie chca podawac. moze pic tylko wode (tato slucha sie lekarzy,wiec nie ma na razie mowy o innych - konwencjo- czy niekonwencjonalnych sposobach leczenia). Zyrafo! odezwe sie na pewno, ale dam Ci spokoj przez swieta:) wesolych i spokojnych! Doswiadczony! dziekuje Ci pieknie za paczke, doszla rano (sobota). Zaczynam czytac te xera.. pocieszajace, tylko jak ja mam to wmusic w ojca?? eh.. bardziej upartego niz on czlowieka, to swiat dawno nie widzial (Snajper by go polubil, maja takie samo podejscie do metod naturalnych i tym podobnych). no ale to zwykle witaminy na szczescie, mam nadzieje, ze nie bedzie problemow (poczekam, az ustanie obrzek przelyku i do dziela! :) Dzieki raz jeszcze! Dziekuje wszystkim za WSZYSTKO! wesolych, ZDROWYCH i spokojnych swiat!!! :] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feline Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: *.dial.proxad.net 27.03.05, 10:02 Lekarza "nic nie mowia" - ale czy WY PYTACIE? Nalegajcie, pytajcie jak najwiecej, o wszystko, co was nurtuje i niepokoi, chocby pytania wydawaly sie wam "glupie". Lekarze maja obowiazek informowac pacjenta zrozumiale, wyczerpujaco i lojalnie, ale nie miejcie im za zle, jesli nie robia tego spontanicznie, tylko wlasnie czekaja na wasza inicjatywe. Bo obowiazkiem lekarza jest tez informowanie stosowne do potrzeb chorego i rodziny. jesli oni nie putaja, to lekarz obiera wygodniejsza opcje nieinformowania (jako, ze widac "nie maja potrzeby"). Zycze spokojnych Swiat. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 27.03.05, 18:35 susia_333 napisała: > I co ja mam w tej sytuacji robic? > spotkalam sie juz z opiniami o pozytywnej energii chi, ziemniakach, burakach, > marchewkach i innych podobnych, ale nie spotkalam sie jeszcze z > jednomyslnoscia. ja niejestem lekarzem, zeby kwestionowac cokolwiek, co radza > wlasnie lekarze, ale juz nieraz zawiodlam sie na nich, A na doradzaczach się nie zawiodłaś ? Czy pomogli Twojemu ojcu ? Wyleczyli go ? Czy naprawdę sądzisz, że sok z surowych ziemniaków może kogokolwiek z czegokolwiek wyleczyć ? Jedynie może łatwowiernych wyleczyć z ich złudzeń. > wiec co tu duzo mowic - raczej nie do konca wierze w to, co mowia! ale wiara > w cos niekonwencjonalnego chyba juz tylko mi (nam!) pozostaje... Pozostało Ci pogodzenie się z tym, co każdego z nas prędzej czy później czeka. > tata jest dalej w szpitalu. czeka na wyniki gastro, poki co dostaje jakis > srodek (robiony osobiscie przez lekarza prowadzacego) na zbicie zapalenia > przelyku oraz jakies srodki przeciwbolwe (tzn. tego sie domyslam,bo ci lekarze > NIC nie mowia! no ale tate mniej boli). Mam nadzieje, ze to nie morfina. A dlaczego obawiasz się morfiny ? Nie raz morfinę dostawałem i jakoś nie widzę niepożądanych skutków. > Nawet wynikow krwi nie chca podawac. moze pic tylko wode (tato slucha sie > lekarzy,wiec nie ma na razie mowy o innych - konwencjo- czy niekonwencjonal > nych sposobach leczenia). Brawo, masz rozsądnego ojca. ;) > Zyrafo! odezwe sie na pewno, ale dam Ci spokoj przez swieta:) wesolych i > spokojnych! > Doswiadczony! dziekuje Ci pieknie za paczke, doszla rano (sobota). Zaczynam > czytac te xera.. pocieszajace, tylko jak ja mam to wmusic w ojca?? eh.. > bardziej upartego niz on czlowieka, to swiat dawno nie widzial (Snajper by go > polubil, maja takie samo podejscie do metod naturalnych i tym podobnych). Pozdrów go ode mnie. :)) > no ale to zwykle witaminy na szczescie, mam nadzieje, ze nie bedzie problemow > (poczekam, az ustanie obrzek przelyku i do dziela! :) Dzieki raz jeszcze! > > Dziekuje wszystkim za WSZYSTKO! > wesolych, ZDROWYCH i spokojnych swiat!!! :] Spokojnych Świąt ! :) S. Odpowiedz Link Zgłoś
kwa2005 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 27.03.05, 17:24 dlaczego szukasz pomocy na forum u osób, które sie na tym nie znają?w końcu lekarze są od tego fachowcami. oni umieją leczyc. tesoczki i in. to bzdury. słuchaj lekarzy, jeśli nie rozumiesz czegoś i wydaje ci się durne i nielogiczne to pytaj po 100 razy. nie jesteś lekzrzem nie rozumiesz wielu terminów, niech lekarz mówi po polsku, nie po lekarsku. mnie wyleczyli z raka Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 27.03.05, 21:27 > dlaczego szukasz pomocy na forum u osób, które sie na tym nie znają?w końcu > lekarze są od tego fachowcami. oni umieją leczyc. tesoczki i in. to bzdury. bo nic innego mi nie pozostalo?? > słuchaj lekarzy, no wlasnie sluchalam i jak na tym wychodze?? pani doktor z hospicjum dostala niezle baty za zle leczenie mojego taty :( oni maja nas juz gdzies! jak ktos jest spisany na straty, to sie juz nim nie zajumuje, bo i tak umrze! jeśli nie rozumiesz czegoś i wydaje ci się durne i nielogiczne > to pytaj po 100 razy. nie jesteś lekzrzem nie rozumiesz wielu terminów, niech > lekarz mówi po polsku, nie po lekarsku. siedze w tym od jakis paru miesiecy i na razie wszystko gra. tyle, ze oni nic nie mowia! (w onkologii to bylo co innego: szlo sie do lekarza i rozmawialo, tu dostalam opier nawet za to, ze osmielilam sie zapytac o wyniki badan krwi :| poza tym uslyszalam, ze jak ktos wie, ze dlugo nie pozyje, to po co o niego w ogole pytac??) bez komentarza... :( > mnie wyleczyli z raka coz, mialas szczescie... moj tato o raku "dowiedzial sie" za pozno... niestety : ( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feline Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: *.dial.proxad.net 27.03.05, 21:33 Susiu, czy moglabys sprecyzowac kto to jest owi "oni, tu"? Od kogo Pani dr z hospicjum dostala baty? Co to sa za "Oni" majacy waz gdzies? To jakis spisek szatanski czy co? Nie jestes skazana na tych "onych", poradz sie kogos innego, jesli mialas zaufanie do onkologow i dobre z nimi kontakty to wroc do nich i popros o doinformowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 28.03.05, 14:14 Gość portalu: feline napisał(a): > Susiu, czy moglabys sprecyzowac kto to jest owi "oni, tu"? juz wyjasniam: to lekarze ze szpitala miejskiego, a konkretnie z oddzialu wewnetrznego. Od kogo Pani dr z > hospicjum dostala baty? od lekarza, ktory przyjmowal na izbie przyjec mojego tate. zobaczyl jej pieczatke na skierowaniu i sie wsciekl, powiedzial, ze ja zna i ze do niej zadzwoni i opie**zy za to, ze nie potrafi dobrze zdiagnozowac dolegliwosci a "szczyci sie tym, ze ma takie ciezkie przypadki" (-->po tym, jak sie moj tato dowiedzial, ze jest "ciezkim przypadkiem", to sie zalamal)... Co to sa za "Oni" majacy waz gdzies? To jakis spisek > szatanski czy co? no lekarzy, ktorzy spisali tate na straty; na to wyglada, ze szatanski.. ;) Nie jestes skazana na tych "onych", poradz sie kogos innego, > jesli mialas zaufanie do onkologow i dobre z nimi kontakty to wroc do nich i > popros o doinformowanie. hehe, to sie tylko tak latwo mowi: idz do onkologow. Oni nie widza powodow, dla ktorcyh mieliby sie zajac osoba, ktora wypisali ze szpitala. ja juz probowalam! powiedzieli, ze od tego sa wlasnie hospicja... :( Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 28.03.05, 22:59 susia_333 napisała: > no lekarzy, ktorzy spisali tate na straty; na to wyglada, ze szatanski.. ;) Rozumiem, że koniecznie chcesz być okłamywana, a kto nie chce Cię okłamywać jest zły ? > hehe,to sie tylko tak latwo mowi: idz do onkologow. Oni nie widza powodow, dla > ktorcyh mieliby sie zajac osoba,ktora wypisali ze szpitala. ja juz probowalam! > powiedzieli, ze od tego sa wlasnie hospicja... :( A czy nie mają racji ? Skoro nie mogą już Twojemu ojcu pomóc, to po co go w szpitalu trzymać, skoro taką samą opiekę, a może nawet lepszą, otrzyma w hospisjum ? S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 29.03.05, 05:30 Podsumowywujac to wszystko w skrocie, wiem, ze macie taki wrodzony mechanizm obronny, ze nie bierzecie nawet pod uwage, ze taki nowotwor mozesz miec i ty lub ktos z twoich bliskich. Chce wam tylko wytlumaczyc, ze polega to na tym, ze "to nie nas dosiegnie ta choroba i ze to nie my umrzemy". Niemniej jednak co niektorzy powinni zachowywac sie na tym forum bardziej taktownie. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 29.03.05, 14:11 Gość portalu: Doswiadczony napisał(a): > Podsumowywujac to wszystko w skrocie, wiem, ze macie taki wrodzony mechanizm > obronny, ze nie bierzecie nawet pod uwage, ze taki nowotwor mozesz miec i ty > lub ktos z twoich bliskich. Chce wam tylko wytlumaczyc, ze polega to na tym, > ze "to nie nas dosiegnie ta choroba i ze to nie my umrzemy". Chyba wprost przeciwnie. Mam wrażenie, iż niektórzy uważają ludzi za nieśmiertelnych i tylko błędy, niefachowość lub zła wola lekarzy są przyczyną nielicznych przypadków smierci. Taka postawa to chowanie głowy w piasek, ktora jedynie niepotrzebnego bólu jest przyczyną. S. Odpowiedz Link Zgłoś
znachor99 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 29.03.05, 19:03 Z mojej perspektywy sprawa wyglada jeszcze inaczej. Poniewaz duzo podrozuje, mialem szczescie w nieszczesciu byc u lekarza w innych krajach - USA, Szwecja, Norwegia. Teraz juz mi nikt nie wcisnie, ze polscy lekarze pragna informowac o wszystkim pacjentow i ich rodzine, ze chca wytlumaczyc, tylko pacjent nie chce sluchac. Nikt tez mi nie wcisnie takiego taniego kitu, ze to pacjent powinien chodzic za lekarzem, zeby sie czegos dowiedziec. Znacie kogos, kto przychodzi do lekarza i nie chce wiedziec, co mu dolega? Trudno mi porownac poziom wiedzy medycznej lekarza polskiego, szwedzkiego czy tez amerykanskiego, chociaz powszechna opinia jest taka, ze naszym lekarzom troche brakuje do poziomu wiedzy np lekarzy amerykanskich. Z cala pewnoscia moge jednak stwierdzic, ze pod wzgledem kultury osobistej, podejscia do pacjenta dzieli ich od lekarzy amerykanskich czy tez szwedzkich ogromna przepasc - okolo 50 - 100 lat. Rozumie wiec bezradnosc susi w kontaktach z lekarzami. Wiedza o tym wszyscy, ktorzy mieli kontakt z polska medycyna. Mam wrazenie, ze tylko polscy lekarze nie chca tego zauwazyc. Jak zauwazylem, to kuracja Doswiadczonego polega na podawaniu srodkow oczyszczajacych organizm, srodkow budujacych system odpornosciowy i witamin. Nie wiem na czym ma polegac nastepny etap, ale przyszlo mi do glowy takie pytanie: Czy jezeli rzeczywiscie jest umierajacy, to nie nalezy juz wzmacniac jego organizmu? Moze wg lekarzy TAKIEMU to szkoda nawet witamin? Moze wiec eutanazja i juz jedno lozko w hospicjum bedzie wolne? Nigdy tak nie bede myslal, tak samo uwazam, ze jezeli szansa nawet jest minimalna, to zawsze trzeba probowac. Susiu - pamietaj, ze twoj ojciec jeszcze zyje. Nie rezygnuj z zadnej szansy. Z chwila nawet minimalnej poprawy zdrowia, staraj sie go leczyc, wzmocnic. Jezeli lekarze nic nie proponuja w zamian, niech ta beda witaminy. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 30.03.05, 10:08 to jest tak, ze ja doskonale zdaje sobie sprawe z tego, ze raka hoduje sie w sobie dlugo, i tata w sumie poniekąd sam jest sobie winny :( i wiem, ze to nie jest wina lekarzy! ale na litosc boska oni od czegos sa! nie chce generalizowac, bo spotkalam sie z super wyjatkami, ale ci, z ktorymi stykam sie obecnie, chyba na oczy nie widzieli przysiegi Hipokratesa! koniec, juz wiecej nic na ich temat nie powiem, bo szkoda slow. tata dalej w szpitalu. mial dwudniowa przerwe w wymiotach, potem one znow powrocily. czekam na wyniki dalej, potem mam nadzieje na jego powrot do domu. tabletki, ktore dostaje w szpitalu (polprazol zdaje sie), przelyka i ich nie zwraca, takze to dobry objaw (nie zapeszam). jak tylko zaczne kuracje lekami od Doswiadczonego, dam znac :) dzieki i do nastepnego "napisania" :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.05, 13:25 Szanowny znachorze! jak wiekszosć naszego Społeczeństwa wygłaszasz prawdy obiawione i stwierdzenia nie podlegające w twoim mniemaniu dyskusji i jak wiekszość tego Społeczenstwa patrzysz na na rzecz jednostronnie. Nie mam zamiaru bronic lekarzy warto jednak pamietać ze to tacy sami ;ludzie jak inni wiec zdarzaja sie wsród nich pozadni jak i hieny . Słusznie domagasz sie kultury i odpowiedniego podejscia do pacjenta czemu jednak podajac przykład amerykanski zapominasz dodac ze róznica dotyczy takrze zarobków mniej wiecej 50- 100razy??? I prosze nie mów ze zycie ludzkie jest bezcenne bo kosztuje dokładnie tyle ile w danym momencie trzeba zapłacic za jego podtrzymanie czasami jest to zabieg za grube miliony a czasami dawka insuliny za kilka złoty . A lekarze jak wszyscy chca po prostu zrabiac pieniadze bo maja rodziny kredyty chca jezdzic na wakacje i ani moralnosc ani przysiegi nie maja tu nic do rzeczy to jest zawód jak inne i otrzymasz usługe na takim poziomie na jakim zapłacisz . Ale odbiegamy od tematu. Pytasz czy znam kogoś kto nie chce wiedziec co mu dolego -wyobraz sobie ze cały multum ludzi nei chce wiedziec a szczególnie pacjenci z nowotworami. Nie wiem czym sie zajmujesz ale smiem twierdzic ze wiem na ten temat znacznie wiecej od ciebie . Co do informacji to warto zauwazyc ze susia mówiła ze to jej lekarze nie chca udzielic informacji a w swietle prawa nie tylko nie musza jej udzielac informacji ale nawet im nie wolno bo Tato susi jest przytomny i tylko jemu wolno przekazywac informacje chyba ze wskarze córke jako osobe upowarzniona , atego przeciez nie wiemy. Wierze ze w oddziale w którym lezy Tato moga byc nie najlepsi lekarze zdarza sie . nie mam zamiaru ich bronic ale pamietajmy ze zawsze sa dwie strony medalu i nie zawsze to co nam sie wydaje jest do konca prawda . poza tym wydaje mi sie ze mamy tu konflikt oczekiwan zatrosknej rodziny z mozliwosciami a własciwie kresem mozliwosci medycznych.Co do witamin itp. nikt rozsadny nie bedzie sie sprzeciwiał ich podawaniu ale.. moze trzeba sie skonsultowac z lekarzem? moze usilne pojenie chorego sokami przysparza mu tylko cierpien a dje niewielkie lub zgoła zadne efekty?? Moze wreszcie warto sobie zdac sprawe ze czasami pacjenci wolą zyc dzien tydziem czy miesiac krócej bez cierpienia niz w okrutnych meczarniach walczyc o te nastepne kilka godzin. Droga susiu moze trudno Ci w to uwierzyc ale bardzo ci współczuje i tzrymam kciuki . Wiem co czujeszmój ojciec odszedł przed 3 laty z powodu raka płuc i mimo ze miałem w tej kwestii doswiadczenie zawodowe, doswiadczenie pracy z ludzmi terminalnie chorymi , było mi bardzo trudo . Prosze cie pamietaj o tym ze teraz najwarzniejsze jest to co Ojciec czuje czego pragnie i wasza miłosc i bliskośc . Zastanów sie czy twoje usilne próby "leczenia " nie sa czasem ucieczka przed pogodzeniem sie z prawda i tak na prawde to poprawiaja twoje samopoczucie dajac złude ze coś robisz , ? niz przynosza realna korzysc tacie. pozdrawiam . PS nie bój sie morfiny to takie lekarstwo jak karzde inne .powodzenia i trzymam kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 30.03.05, 23:48 Gość portalu: marcin napisał(a): > Słusznie domagasz sie kultury i odpowiedniego podejscia do pacjenta czemu jed > nak podajac przykład amerykanski zapominasz dodac ze róznica dotyczy takrze > zarobków mniej wiecej 50 - 100razy??? A jakież znaczenie ma wynagrodzenie ??? Lekarz ma swoje obobiązki, które albo musi wykonywać, albo powinien zrezygnować z zawodu, skoro mu wynagrodzenie nie odpowiada. Poziom wynagrodzenia nie jest żadnym usprawiedliwieniem odwalania chałtury. Nikt nikogo nie zmusza do pracowania w zawodzie lekarza, każdy może ten zawód porzucić i zająć się zyskowniejszymi zajęciami, takimi jak zbiór runa leśnego lub hodowla świń. S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.05, 15:33 i masz racje. ale ja nie mówiłem o wypełnianiu obowiazków lekarskich tylko podejsciu do pacjenta . Mozna byc fachowym i miłym albo tylko fachowym.i tu ma własnie do rzeczy wynagrodzenia. Natomiast nie ma zgody na odwalanie fuszery . "jak sie ktoś godzi za psa to powinien szczekac" . ale bycie unizonym gdrzecznym miłym itd nie nalezy wbrew pozorom do obowiazków lekarza.Prosty przykład ten sam doktór jest oschły i opryskliwy w szpitalu i nadzwyczaj miły w prywatnym gabinecie. a co powoduje te metamorfoze- własnie pieniadze. a tak na marginesie , pacjenci czesto myla fachowasc i profesjonalizm z miłym usmiechem i grzecznościa a nie zawsze ten najmnilszy jest najbardziej fachowy i odrotnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daria Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: *.leon.com.pl 31.03.05, 09:15 Moja mama też cieprpała na te okropną chorobę....rak rozpanooszył sie w całym żoładku, lekarze przeprowadzili resekcje zoładka....przez kika miesiesy sie mamie poprawiło ale to tylko tymczasowa sytuacja... W tym czasie znalazłam z mamą bioenergoterapeutę w Pszczynie.człowiek na niesamowide podejście do swoich pacjentów i naprawde potrafi zdziałac cuda. Jeśli organizm Twojego ojca jest nienaruszony przez chirurgów.....spróbujcie. Wierze w tego człowieka....on naprawde wiele ludzi wyciągnął z tego ochydstwa. Nazywa sie Jan Wróbel a to jego stronka www.specc.com.pl/ Pozdrawiam Daria Kodziejczyk Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 31.03.05, 12:07 Witaj Susiu, dlaczego nie piszesz?, Ania Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))))))) 31.03.05, 12:27 Susia, 1: czekam, aż się odezwiesz, kapsułki czekają, 2: - mam jeszcze jeden pomysł. Dziwny, ale miły, jeśli zadziała. Poopowiadaj Tacie jakieś super dowcipy. Smiech uzdrawia. na poczatek raczej tylko ducha a nie ciało. Jednak chyba nikt nie przeceni dobrego nastroju chorego i jego rodziny. Mój Tata miał cięzko chore serce. (Od kilku lat nie żyje). Gdy któregos dnia opowiedziałam mu cos takiego, to na te kilka minut gdy po prostu kwiczał z radości - całkowicie zapomniał o wszelkich zmartwieniach:) Tego dowcipu nie pamiętam zupełnie. Bardziej zapamiętałam jednak co innego. Jednak warto bylo. Myślę, że to "dziadostwo" też przestraszy się śmiechu i radości. Nie ma chyba nic gorszego niż ponure miny nad łóżkiem chorego. Zapraszam, chyba (oprócz "dziadostwa")- wszystkim będzie łatwiej jasno patrzeć w przyszłość. Serdecznie pozdrawiam, bardzo serdecznie. Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 01.04.05, 05:19 Wierze, ze stan zdrowia ojca susi sie polepszy i bedzie mogl przyjmowac witaminy. Co do trzeciego etapu kuracji o ktory pytal znachor99, to krotko moge napisac, ze ta kuracja polega na polaczeniu diet Hoxey'a, Gersona, Kelley'a, Gonzalesa i Livingston. Jezeli kogos interesuja blizsze szczegoly, to moge polecic odpowiednia literature na ten temat. Teraz zabawie sie w snajpera. Mam nadzieje, ze nie bedzie on mial mi tego za zle. Daria polecila strone: www.specc.com.pl/ Zupelnie zgadzam sie z tym, co na tej stronie jest oprocz tego, ze mam doswiadczenie z ta woda, a mianowicie okolo 4 lat temu, byla ona w sprzedazy na wszystkich stacjach benzynowych w USA. Ze wzgledu na to, ze dosc duzo podrozuje a raczej tylko uzywam wody, to dokladnie wiem o czym pisze. Bardzo ladna butelka z gustowna, przyciagajaca oczy naklejka. Przez pewien czas byla to najlepiej sprzedajaca sie woda w USA (ja tak mysle osobiscie). Do kupna tej wody zachecal napis miedzy innymi, ze dotleniasz organizm i wlasciwie poza tym nie miala zadnych leczniczych wlasciwosci. Od okolo 2 lat nie ma jej juz w sprzedazy. Okazalo sie, ze ten ozon ulatnial sie automatycznie po odkreceniu butelki i poprostu zostawala woda destylowana. Bylo to podane w wiadomosciach przez glowne stacje amerykanskie. Druga rzecza, z jaka sie nie zgadzam, to ze przy spozywaniu duzych ilosci wody nie bedziemy potrzebowac extra witamin. Woda wyplukuje z organizmu mineraly i czesc witamin a potem anemia pewna. Nie dajmy sie wiec nabic w butelke, jak ten ozon, ktory i tak szybko z niej ucieka. Daria, nie mysl o mnie zle, ale to jest rzeczywistosc. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Daria Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: 213.227.69.* 01.04.05, 21:38 Ja nie napisałam ze polecam te wode...ja pisze o tym człowieku :) Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 01.04.05, 17:45 zyrafa46 napisała: > Susia, 1: czekam, aż się odezwiesz, kapsułki czekają, czesc! tak, wiem, ze czekaja, caly czas o tym pamietam, ale poki tata jest w szpitalu to i tak nie moge mu nic podawac... dzis WRESZCIE maja mu zrobic lewatywe :) poza tym caly czas mowi, ze rak go zzera :| bleee 2: - mam jeszcze jeden > pomysł. Dziwny, ale miły, jeśli zadziała. Poopowiadaj Tacie jakieś super > dowcipy. Smiech uzdrawia. na poczatek raczej tylko ducha a nie ciało. Jednak > chyba nikt nie przeceni dobrego nastroju chorego i jego rodziny. Mój Tata miał > cięzko chore serce. (Od kilku lat nie żyje). Gdy któregos dnia opowiedziałam mu > > cos takiego, to na te kilka minut gdy po prostu kwiczał z radości - całkowicie > zapomniał o wszelkich zmartwieniach:) Tego dowcipu nie pamiętam zupełnie. > Bardziej zapamiętałam jednak co innego. Jednak warto bylo. Myślę, że > to "dziadostwo" też przestraszy się śmiechu i radości. Nie ma chyba nic > gorszego niż ponure miny nad łóżkiem chorego. Zapraszam, chyba > (oprócz "dziadostwa")- wszystkim będzie łatwiej jasno patrzeć w przyszłość. > Serdecznie pozdrawiam, bardzo serdecznie. Żyrafa tak, ja tez tak sadze :) w ogole to dziekuje Ci za cenne rady :) tylko ze jak tam przychodze to normalnie plakac mi sie czasem chce. mimo to "robie dobra mine do zlej gry" i nie daje po sobie poznac, ze jest zle. no nic, 3majcie dalej kciuki :) dzieki raz jeszcze! PS co do kapsulek, to sie odezwe, jak tylko tata wroci ze szpitala. nie iwem, czy mozna je "mieszac" z tymi, ktore mam od Doswiadczonego.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyrafa46 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.04.05, 19:23 Susieńko, słoneczko, jak Ci się chce płakać, to płacz. Najgorsze jest udawanie. Każdy chory to zauważy i - odpowiednio zinterpretuje. Popłacz, popłacz, nawet może przy Tacie. Byłoby dziwne, gdybys była lodem. I ja, gdy mnie boli - płaczę. A przecież Ciebie bardzo boli! Jednak Twoja "robota" polega na tym, abys zmusiła swój mózg do uwierzenia w to, że jutro będzie inaczej - LEPIEJ. O ćwierć włoska, nie widać tego, ale lepiej. Sam lepszy nastrój - to już jest DUŻO LEPIEJ. Twój lepszy nastrój powinien być NA PRAWDĘ lepszym nastrojem. I - wtedy to działa. Nie twierdzę, że to łatwe. Ale jakie dobre. Pyszne. Pomyśl w ten sposób o Tatusiu. Bardzo, bardzo jestem z Wami :))))) Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
znachor99 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 02.04.05, 19:18 Usmialem sie serdecznie czytajac o cudownych wlasciwosciach ozonowanej, zdemineralizowanej wody. Zaraz biegne na stacje benzynowa, kupie wode destylowana, do ktorej wleje troche wody utlenionej. Bede zyl 150 lat. A moze ktos chce to cudowne lekarstwo ode mnie kupic? Niedrogo - tylko 20 zl za pol litra. Czy rzeczywiscie mamy juz XXI wiek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyrafa46 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.04.05, 14:06 co do wody, nie będę sie wypowiadać - nie piłam. Natomiast o tym panu słyszałam (przyznaję, tylko słyszałam) - same dobre rzeczy. Pozdrawiam, Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 05.04.05, 04:04 Susiu, napisz prosze, czy ojciec wyszedl ze szpitala i jak sie czuje. Jesli chodzi o ta kuracje, to mozna podawac cokolwiek, np innego typu witaminy i lekarstwa. Gdyby wszystko bylo dobrze, to po okolo miesiacu przeszedlby twoj ojciec na specjalna diete. Wtedy dopiero trzeba by sie zastanawiac, czy przypadkiem czegos by sie nie przedawkowalo. Dieta jest tu przygotowywana w Ameryce i ze wzgledu na odleglosc potrzebne sa wyniki badan krwi. Jesli nie bedzie badan krwi, to musze miec dokladny opis przerzutow. Mysle, ze lekarz powinien przedstawic to twojemu ojcu. Jesli chodzi o to, co w tej chwili masz, to sa witaminy oczyszczajace organizm i wzmacjajace uklad odpornosciowy. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 05.04.05, 22:36 Gość portalu: Doswiadczony napisał(a): > Susiu, napisz prosze, czy ojciec wyszedl ze szpitala i jak sie czuje. Nie, jeszcze nie wyszedł. I nie wiedzą jeszcze (lekarze), kiedy go wypuszczą. ale już wiem, że tylko po to, by nie zajmował łóżka w szpitalu... A czuje się raz lepiej, raz gorzej. Obrzęk z przełyku już chyba zeszedł, ale tatko ma chrypkę jeszcze. Wymioty są, ale już nie w takich ilościach, zaczyna jeść powoli (zupki), ale raczej je zwraca (choć nie wszystko). Lewatywa zrobiona, ale stolca dalej nie ma. Jesli nie > bedzie badan krwi, to musze miec dokladny opis przerzutow. Zrobi się i badania krwi :) Mysle, ze lekarz > powinien przedstawic to twojemu ojcu. Taaa, jasne. oni i tak nie wiedzą. Za to ja mniej więcej wiem, co mi powiedzieli w Instytucie Onkologii. Jesli chodzi o to, co w tej chwili masz, > to sa witaminy oczyszczajace organizm i wzmacjajace uklad odpornosciowy. > > Pozdrowienia. > Dzięki raz jeszcze!!!! pozdrawiam ciepło i wiosennie! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda do Doświadczonego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 11:26 Witaj, czy to co zaproponowałes Susi pomaga takze na raka niedrobnokomórkowego płuc ????Mój ojciec jest chory.Jest obecnie poddawany radioterapii paliatywnej.Prosze pomoż.żeby nie przeszkadzac Susi podaje moj mail : mistres@op.pl.Z góry dziękuje. Odpowiedz Link Zgłoś
znachor99 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 05.04.05, 22:03 Gość portalu: zyrafa46 napisał(a): > co do wody, nie będę sie wypowiadać - nie piłam. Natomiast o tym panu słyszałam > > (przyznaję, tylko słyszałam) - same dobre rzeczy. Pozdrawiam, Żyrafa Tez pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 07.04.05, 03:25 Magdo, ten sposob kuracji jest praktycznie bezpieczny przy wszystkich typach raka, bez wzgledu na to, czy ktos jest poddawany radioterapii czy tez chemioterapii. SUSIU, CZAS BIEGNIE NIEMILOSIERNIE. Zapytaj ojca, czy by sie zdecydowal przyjac serie zastrzykow, ktore oczywiscie bym ci przyslal. To bardzo wazne. Te zastrzyki wstrzymalyby rozwoj raka. Chcialbym, zebyscie z ojcem podjeli w miare szybko decyzje, bo bede potrzebowal czasu, zeby je dostac. Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dr Romano Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.dial.proxad.net 07.04.05, 08:28 Susiu i wszyscy pozostali. Doswiadczony wyglada mi na istotnie bardzo doswiadczonego naciagacza - hochsztaplera. Uwaga! Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 07.04.05, 12:51 doktorze Romano! moj tato umiera, czuje sie coraz gorzej, wczoraj dowiedzialam sie, ze jest juz na morfinie (4x dziennie), nadal w szpitalu... :( i wrocily wymioty (ciemne, czyli "rakowe", jak ja to mowie... przetrawiona krew, itp.), wiec mnie nie pozostaje nic, jak zaufac Doswiadczonemu, bo niby dlaczego mialabym mu nie wierzyc??? a hochsztapler-naciagacz zazwyczaj za swe uslugi chce pieniedzy - a to sie kloci z dzialaniami Doswiadczonego! chyba, ze ja tu czegos nie zauwazylam. Dzis porozmawiam z tata i dowiem sie, co mysli o zastrzykach, ale mysle, ze raczej sie zgodzi (bardzo chce zyc!). Dzieki za wszystko, pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyrafa46 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.04.05, 13:44 Susienko, popatrz wyżej ^. Czyli, trzymamy kciuki. Walcz. Mi tez podoba sie pomysł z zastrzykami. Chocby dlatego, ze Tata przyjmie je nie doustnie. Nie zwymiotuje, może. Pozdrawiam Was oboje i doświadczonego, Żyrafa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dr Romano Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.dial.proxad.net 07.04.05, 20:15 Sa tez niestety szarlatani, ktorzy wprawdzie nie domagaja sie zaplaty, ale licza na "zaistnienie" - jak wydaje mi sie do nich nalezy "doswiadczony". Popieram glos dyskutanta mowiacego o tym, ze nalezaloby podac sklad tego specyfiku wszystkim potrzebujacym ale po uprzednim jego przeanalizowaniu. inaczej zamiast wzmocnic swojego ojca bedziesz moze mu podawac produkt zupelnie nieskuteczny, jesli nie szkodliwy, zamiast przedluzyc Mu zycie jedynie jego resztki uprzykrzysz a moze i skrocisz. Czy nie lepiej sprobowac cieszyc sie tym, co jeszcze zostalo, przezyc to najintensywniej, spelnic jakies dawne marzenie -co? To juz Twoj Tato i Wy wszyscy jego najblizsi wiecie najlepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOLA Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.earth.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 22:09 sledzę wszystkie wpisy od samego początku. Trochę boję się wpisywać bo kiedyś tam posądzono mnie że w pijanym widzie doradzam co robić.Tak się stało że wszystko co pisałam okazało się prawdą,co wprawdzie daje mi satysfakcję ,ale to przecież nie o to chodzi.W moim poscie z 16 marca napisałam to co ty teraz,prawie to samo.Jeżeli chodzi o podawanie jakikolwiek środków wzmacniających to jestem bardzo sceptyczna po rozmowie z doświadczonym lekarzem na ten temat.Mianowicie zpytał mnie czy jestem pewna że środki wzmacniające działają tylko na zdrowa tkankę i czy napewno omijają tkankę chorą,czy jestem pewna że nie zabiję ojca.W tej chwili ojciec susi będzie wymagał leczenia objawowego,czyli ulżenie mu w dolegliwościach.W tej chwili raczej trudno mówić o spełnianiu marzeń bo pewno jedynym marzeniem jego będzie móc nie wymiotować i żeby nie bolało. Przepraszam ,że tak odzieram z nadzieji,ale wzięłam to wszystko na sobie.Dla mnie najważniejszym było zapewnić ojcu godne umieranie w domu w serdecznej atmosferze w miłości,a nie gdzieś za szpitalnym parawanem,bo uważam że nikt nie zasługuje na taki los,choćbyśmy mieli najbardziej zaprzyjaźniony oddział,sprzyjający personel to zawsze będą obcy ludzie a nie najbliższa rodzina.Nieustająco będę śledzić wpisy i myśleć o sussi jak najserdeczniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.05, 19:01 nareszcie głos rozsadku. Popieram.Ojciec susi nie potrzebuje zastrzyków tylko miłosci wiezi i bycia z Nim . Jesli chce zastrzyki czemu nie ale nie zamiast rodzinnej troski tylko jako uzupełnienie. Umarł Papiez schorowany i cierpiacy dał ludziom ostatnia lekcje , lekcje umierania . To lekcja dla wszystkich ,niezaleznie od wyznania ,wierzacych i nie wierzacych bo wszyscy niezaleznie od swych przekonan umrzemy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie lekarz Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.netcontrol.pl 07.04.05, 16:38 > Te > zastrzyki wstrzymalyby rozwoj raka. Jeżeli znasz lek który "wstrzymuje rozwój raka" to czemu nie podasz jego nazwy publicznie do wiadomości ? Jest wielu potrzebujących. Sprawiłby on zapewne że w szpitalach onkologicznych zabrakłoby pacjentów. Dlaczego tego cudownego leku nie znają lekarze onkolodzy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 08.04.05, 05:08 Wedlug JOLI - w tej chwili ojciec susi będzie wymagał leczenia objawowego, czyli ulżenie mu w dolegliwościach. Z tego wnioskuje, ze lekarze sa potrzebni tylko po to, zeby wypisac recepte na morfine, poniewaz nie ma jej na wolnym rynku. Monopol na jej dystrybucje maja drug dealerzy i lekarze. "Nie lekarz" chce, zebym napisal, co to za zastrzyki. Na to pytanie powinien odpowiedziec dr Romano. Przeciez on wie najlepiej, skoro wyzywa mnie od doswiadczonych hosztaplerow. Jesli chodzi o dr Romano, to niech dokladnie wytlumaczy susi, na czym polega moje hosztaplerstwo. Mam wrazenie, ze wpadl na chwile na ten watek, nie czytal od poczatku, tylko tak sobie napisal z nudow. Zeby mu ulatwic odpowiedz, to sa te same zastrzyki, ktorych uzywaja w Tihuanie, w Meksyku. A jesli chodzi o onkologow, to co by powiedzieli gornicy. gdyby sie dowiedzieli, ze nie ma juz wiecej wegla do kopania. Czy mozna opanowac (epidemie) raka? Sa przeciez ludy, ktore nie znaja tej strasznej choroby, chociaz genetycznie jestesmy bardzo podobni. Czy mozna sie uchronic przed rakiem? Czy ktos z lekarzy zechce zabrac glos na ten temat? Czy tylko nadal beda krytykowac? Kiedys wspominalem o lewatywie kawowej. Czy moze ktos cos o tym slyszal? Moze dr Romano? Czy tylko znowu wyzwie mnie od hosztaplerow? Susiu, mysle, ze to dobrze, ze twoj ojciec dostaje morfine, bo mniej cierpi. Pamietaj jednak, ze ojciec wciaz zyje i chce zyc. Jezeli twoj ojciec zdecydowalby sie przyjmowac zastrzyki, to wysle ci na maila dokladny opis zastrzykow. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dr Romano Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.dial.proxad.net 08.04.05, 18:30 Utrzymywalem dotad, dalej utrzymuje i jesli Doswiadczony nie przedstawi wiarygodnych dowodow, ze jego preparaty sa wiarygodne i skuteczne utrzymywac bede, ze jest zwyklyml szarlatanem. "te same co w Tihuanie", Pernambuko czy w jakimkolwiek innym miejscu w swiecie to nie jest ZADEN miernik skutecznosci. Prosze o NAUKOWE dowody, formule chemiczna preparatu i nazwe producenta. Albo prosze o przeslanie mi preparatu w celu poddania go analizie. NA MOJ KOSZT. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.05, 19:05 szanowny Kolego. daj juz spokuj biednemu Doswiadczonemu. On po prosty"sprzedaje " nadzieje a ta nie poddaje sie naukowej analizie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dr Romano Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.dial.proxad.net 08.04.05, 19:14 Dla mnie "biedniejsi" od Doswiadczonego sa chorzy i ich bliscy ludzeni przez osobnika bez skrupulow. Ciekaw jestem, jak by sie ktokolwiek z nich poczul dowiedziawszy sie ktoregos, bynajmniej nie pieknego dnia, ze w ampulce otrzymanej od Doswiadczonego bylo 0,9% NaCl (w najlepszym przypadku), jesli nie trucizna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.05, 19:21 pewnie masz racje, ale ludzie czesto sa łudzeni na własne zyczenie , taka jest juz ich konstrukcja.Ja kilkakrotnie próbowałem wypowiedziec sie na tym forum merytorycznie bynajmniej nie straszac , ale nie spotkałem sie ze zrozumieniem. ot nie wszyscy sa gotowi do odbiory swiata takim jaki jest wola karmic sie złudzeniami. i trudno im tego odmówic .pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dr Romano Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.dial.proxad.net 08.04.05, 19:24 Ja niestety nazbyt czesto widuje takich wlasnie zadnych nadziei, ktorzy ludzili sie zbyt dlugo. Odpowiedz Link Zgłoś
zdrowy3 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 09.04.05, 03:34 Zastanawiam sie, czy dr Romano i marcin, to ta sama osoba. Podziwiam to uczucie wyzszosci w stosunku do nas, pacjentow, ich bliskich, hochsztaplerow i innych marnych smiertelnikow. Panie doktorze Romano-marcinie. Zamiast poddawac naukowej analizie jakies lekarstwa, niech pan podda lepiej naukowej analizie samego nowotwora i NAUKOWO GO ZWALCZY! Czy to nie jest bardziej logiczne i proste? Cala ta sytuacje mozna porownac do nastepujacego obrazka: Plonie dom. Wlasciciele i sasiedzi probuja go gasic. Obok stoja strazacy, smieja sie z gaszacych i spokojnie sobie koniaczek popijajac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dr Romano Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.dial.proxad.net 09.04.05, 09:00 Nie jestem Marcinem, jestem mna. Zdrowy chorego nie zrozumie - mowi stare przyslowie. Nie tylko widac chorego nie rozumie, rowniez tego, ze nie mozna odzyskac zdrowia "leczac" sie niewiadomo czym poleconym przez niewiadomo kogo niewiadomo skad. To natomiast niestety rozumieja lekarze, bo na codzien spotykaja sie ze skutkami dzialan doswiadczonych cudotworcow i wszelkiej masci jak ich nazywa Marcin "sprzedawcow nadziei". jest tez przyslowie: "nadzieja matka glupich i pocieszycielka strapionych". Od dawna znany byl problem nielegalnej i niekontrolowanej sprzedazy pseudolekow lub np lekow przeteminowanych na afrykanskich targowiskach w krajach "trzeciego swiata". teraz takim targowiskiem w srodowiskach niby -swiatlych cywilizacji staje sie internet. Ale faktem jest, ze kazdy ma prawo wolnego wyboru. Tyle, ze nowotwor nie czeka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inz. Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.pacific.net.hk 09.04.05, 09:29 Nikt nie zauwazył jedneg;: Susia wspominala ze lekarze nie chcieli przyjac ojca do szpitala. Czy poszla do nich z odpowiednio gruba koperta (jezeli w ogole pomyslala o tej metodzie)? Przeciez nie od dzisiaj wiadomo ze onkologia to najbardziej skorumpowany i bezduszny dzial medycyny. Wystarczy zobaczyc jakie samochody stoja pod szpitalami onkologicznymi. Lepiej odeslac chorego do domu, niech tam umrze, nie popsuje wtedy statystyk szpitala. Pare lat temu znajomy z pracy poplynal ok. 5 tyz zl na lapowkach w czasie choroby jego zony. Ostatnie brano w jej ostatnich dniach zapewniajac ze wyjdzie na wlasnych nogach. A tonacy brzytwy sie chwyta... --------------------------- Do Susi: jest cos takiego jak mikroelementy w formie oplatkow prof. Nowickiego z Warszawy, mozna je (przynajmniej pare lat temu) dostac za darmo u tego profesora. W ciezkich stanach to na pewno nie pomoze, ale u zony wspomnianego wyzej kolegi i u mojego dziadka w ciezkim stanie znacznie poprawil sie obraz krwi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feline Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.dial.proxad.net 09.04.05, 09:47 Sa takie momenty w przebiegu choroby nowotworowej, w ktorych w najlepszym, najnowoczesniejszym szpitalu onkologicznym dysponujacym najdoskonalsza z mozliwych kadra lekarsko - pielegniarska i mimo najlepszej woli a nawet najgrubszych kopert nic juz zrobic nie mozna a wtedy o wiele lepiej jest choremu w domu, wsrod najblizszych i z dobra opieka paliatywna, do ktorej szpital nie jest niezbedny. Moze TO nalezaloby zrozumiec??? Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 09.04.05, 11:29 to moze ja sie wypowiem: tata wciaz w szpitalu. chyba chca go pokroic: ale po co i kiedy to ja nie mam pojecia... poki co to nie jest na 100% woalalbym, aby tate wypisali do domu, ale on sie czepil nadziei, ze ta operacja to mu chyba pomoze. ja sama juz nie wiem. nie wiem, czemu krytykujecie Doswiadczonego! wyslal mi ksera ksiazek medycznych dot. takiego a nie innego leczenia raka i wlasnie jestem w trakcie czytania. naprawde niezle rzeczy tam sa napisane! (niezle w sensie wygladajace na skuteczne). jeszcze tacie nie dalam tych zastrzykow, wiec nie ma co burzy urzadzac... na razie jest w szpitalu :( ale dzieki wielkie za glosy w dyskusji! PS tym wszystkim, ktorzy sa w podobnej do mojej sytuacji, nie nalezy odbierac nadziei (niby matka glupich, ale kazda matka kocha swoje dzieci i to ona umiera ostatnia). pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 09.04.05, 18:19 Odpowiedz dla wszystkich. Co jakis czas moje posty wywoluja burze, jak na przyklad temat wody destylowanej czy lewatywy czy teraz - zastrzykow. Chce przypomniec tez, ze na tym forum bylem juz hydraulikiem a teraz jestem hopsztaplerem a byc moze i morderca. Gdybym byl tym ostatnim, to ojciec susi juz by nie zyl (przeciez susia podawala otrzymane ode mnie witaminy). Pseudo Dr Romano - zastanow sie logicznie, czy bym czekal tyle czasu, zeby przeslac zastrzyki, ktore by go usmiercily? Po drugie, susia zna moj adres i telefon, wiec nikt nie mialby w razie czego problemu ze znalezieniem mnie. Po trzecie - na tym forum wszyscy w bialych fartuchach, jak ktos trafnie napisal to sa wlasnie ci strazacy, ktorzy stoja z boku, nic nie robia, tylko krytykuja i pija koniak, ktory dostali jako lapowke. Sam osobiscie mam bardzo zle doswiadczenia z lekarzami amerykanskimi. Moj syn 2 lata temu zachorowal na bialaczke. Doktorzy nie znajac jeszcze wynikow testu, juz mu zainstalowali miejsce do dawania chemioterapii (nie wiem, jak to sie nazywa po polsku). Ludzie, ktorzy nigdy nie mieli nic wspolnego z jakimkolwiek rakiem, nie zdaja sobie sprawy, co to jest, gdy wsrod najblizszych znajdzie sie osoba chora. Niestety, onkolodzy to tez ludzie, ktorzy ze wzgledu na ich niemoc poprostu sa bezduszni, no i przeciez sa czescia jednego z najwiekszych biznesow swiata, bo przeciez te radiacje i chemioterapie sa polaczone z olbrzymimi kosztami. Moje pytanie - czy doktorzy i onkolodzy nie sa na pensji poteznych koncernow farmauceutycznych, bo np moj syn byl przygotowywany na trzy lata chemioterapii, co zostalo im to udowodnione (rok chemioterapii w USA kosztuje kilkaset tysiecy dolarow) Jest duzo przykladow, w ktorych doktorzy udaja glupich i kompletnie nie alarmuja, poniewaz maja w tym konkretny biznes. Susiu, nie zalamuj sie, opisze ci te zastrzki i wysle maila. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inz. Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.pacific.net.hk 09.04.05, 18:39 Jeżeli ktoś jest przeciwko Tobie, to chyba tylko dlatego, że w dzisiejszych, materialistycznych czasach trudno jest zrozumieć że ktoś chce bezinteresownie pomóc. Susia, powodzenia... Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 09.04.05, 22:01 Cieszę się, że jesteście ze mną! i dziękuję za KAŻDY zostawiony tutaj post! Odpowiedz Link Zgłoś
znachor99 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 10.04.05, 23:16 Ja tez z uwaga sledze dyskusje i mysle, ze lekarze powinni powaznie zajac sie roznymi niekonwencjonalnymi metodami leczenia nowotworow, naukowo je opracowac, procentowo ustalic skutecznosc poszczegolnych kuracji, w zaleznosci od rodzaju nowotworu, opisac skutki uboczne, itd, oddzielic ziarno od plew. Mysle, ze zeby cos krytykowac, trzeba najpierw dobrze poznac. Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 10.04.05, 23:27 ...tytuł wszystko Ci powie:-) Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feline Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.dial.proxad.net 10.04.05, 23:31 Jesli myslisz, ze lekarze i naukowcy czekali na te twoja rade to sie mylisz i to grubo. I gdyby cokolwiek potwierdzilo jakakolwiek z tych "cudownych metod alternatywnych" juz dawno bylaby wprowadzona do oficjalnej terapii. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 10.04.05, 23:51 a ja mysle, ze wcale nie :( oni sie ociagaja z wprowadzeniem tego do - jak to nazywasz - oficjalnej terapii, bo maja z tego kase! (hm.. nie pisalabym tego, gdybym nie odniosla takiego wrazenia z IO). przeciez na chemioterapii sie zarabia, a kazdy pacjent to przeciez pieniazki. Chcialabym, zeby bylo tak, jak mowisz, ale naprawde odnosze inne wrazenie i to z autopsji. jestem za oddzieleniem "ziarna od plew", tylko kto sie tego podejmie?? Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 11.04.05, 00:12 MI sie uparli, by zrobic lasr na siatkówkę, którą "sobie przykleiłam" właśnie metodami niekonwencjonalnymi. Nie chcą słyszeć, że nie życzę sobie lasera NA WSZELKI WYPADEK. Zastanawiam sie, skąd ten upór. Przecież ja bym za to nie zapłaciła jako ubezpiecona. Wiecie o co chodzi? Co do tematu, jaki poruszyłyście, to chyba nie tylko o pieniadze chodzi. Metody niekonwencjonalne często są metodami, gdzie nic się NIE DA DOKŁADNIE ZMIERZYĆ. I co napiszą w karcie chorego? Ze pacjent wyzdrowiał od trzymania ręki na głowie? Od ziółek, których dokładnego składu chemicznego nie da sie określić? Zgroza. Medycyna konwencjonalna jest potrzebna czasem bardzo, tak uważam. Ale dlaczego zamykać drzwi przed kimś starszym, zdecydowanie bardziej doświadczonym? Pozdrawiam, Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 11.04.05, 12:58 susia_333 napisała: > a ja mysle, ze wcale nie :( > oni sie ociagaja z wprowadzeniem tego do - jak to nazywasz - oficjalnej > terapii, bo maja z tego kase! Mają kasę z każdej skutecznej metody leczenia. Z metod nieskutecznych mają kasę oszuści. > (hm.. nie pisalabym tego, gdybym nie odniosla takiego wrazenia z IO). > przeciez na chemioterapii sie zarabia, a kazdy pacjent to przeciez pieniazki. > Chcialabym, zeby bylo tak, jak mowisz, ale naprawde odnosze inne wrazenie i to > z autopsji. > > jestem za oddzieleniem "ziarna od plew", tylko kto sie tego podejmie?? Podejmie ? Dawno już się tego podjęto i w dużej części zrobiono. Ziarno zostało usankcjonowane przez medycynę, plewy zostały w gestii szarlatanów. S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyrafa46 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.04.05, 17:35 Mamy w rodzinie problem zdrowotny. Jest dwu dobrych lekarzy. (Zreszta znają się nawzajem i szanują za umiejętności) I co z tego? Jednemu z nich chcialo sie odsiac plewy, drugi zamknął się z tym jedynie, czego go nauczono w AM. A chorego nie obchodzi, gdzie uczył sie Pan Doktór, byle był SKUTECZNY! A moze ja jestem idealistką? Pozdrawiam, Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 11.04.05, 18:18 nie martw sie Zyrafo, nie jestes sama na swiecie, ja tez jestem idealistka :D i dlatego wierze w to, ze z tata bedzie OK poki co bedzie mial tomografie w czwartek, ale nie w gliwicach, potem chca go pokroic (jak juz mowilam), tzn. zdaje sie chca mu jednak ta rurke tam wlozyc, ale nic jeszcze nie wiadomo - bedziemy wiedziec po wynikach tomografii. poki co nadal wymiotuje, nie dostaje juz nic na obrzek przelyku (kazano mu kupic sobie pastylki do ssania na gardlo) i dzis po raz pierwszy od kilku miesiecy mial krew w moczu :( cisnienie w normie, temperatura tez, krew niewiadomo, bo wynikow nam nie pokazuja. pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
cavy Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 11.04.05, 18:21 Może się przyda, jeżeli nie Twojemu tacie, to komu innemu... Ten preparat prof.Nowickiego co ktoś pisał wyżej brała moja mama, ale było grubo za późno. Też krew była lepsza niż powinna być. Lekarze nie mieli nic przeciwko temu, mówili że na pewno nie zaszkodzi. Wtedy (10 lat temu) można go było dostać za darmo, trzeba było tylko przedstawić kartę choroby. Powodzenia... LINK: www.novit.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 11.04.05, 22:27 hm... wygląda ciekawie i (co najwazniejsze ;)) potwierdzone NAUKOWO :P dzieki wielkie! pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AnnaJ Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.04.05, 11:09 Gdy lekarzowionkologowi wspomniałam, że biorę zioła od Bonifatrów to powiedziała tylko, że one nic nie dają. A jednak żyję bez pomocy juz leków Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.04.05, 10:32 Novit to nie opłatek a proszek, który nalezy wypić z herbatą z cytryną lub jogurtem. Zresztą pisałam już na samym początku, że ja właśnie biorę go. A do tego piję zioła od Bonifatrów.I jak pisałam 3.10.2002 r miałam operację jelita grubego a następnie chemioterapię przez pół roku. Po zakończeniu chem. po 2-ch m-cach wyniki pogorszyły się przekraczając granicę. Poddałam się , przez kilka dni byłam załamana, ale przy pomocy bliskich właśnie zaczełam brac wyżej wymienione i juz po miesiącu wyniki minimalnie poprawiły się.I tak jest za każdym razem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: henia Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.TELE.NET 13.04.05, 15:20 -czy wszystko w porzadku. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 13.04.05, 18:26 czesc! zaczelam dzis podawac tacie IP6 (na razie wzial 4, ale potem wymiotowal, wiec ja nie wiem, czy to sie wchlonelo...) caly czas wymiotuje, jest coraz bardziej oslabiony zdecydowalismy sie nie wysylac go na tomografie, poniewaz jest to meczace dla taty (podroz), a potem jeszcze picie kontrastu (wez tu wypij litr kontrastu jak nawet lyk wody to problem, by jej nie zwrocic). Zreszta zabieg, ktory ewentualnie mieliby mu zrobic, polegac mialby na -zacytuje lekarza- zrobieniu dziury w brzuchu i karmieniu przy pomocy strzykawki. Nie ma gwarancji, czy nie wystapia biegunki (oprocz tych wymiotow) oraz nawet tego, czy nie zmarlby na stole operacyjnym :( jutro mamy dac odpowiedz... zreszta tata i tak sie wszystkim stresuje, jest marudny, a taki wyjazd naprawde bylby meczacy :( dam znac, co i jak, ale lekarz powiedzial, ze tata moze nie przezyc weekendu :/ w piatek postaramy sie go wziac do domu... PS ale stolec mial... Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 14.04.05, 14:59 jutro najprawdopodobniej zabieramy tate do domu. zabieg nie jest konieczny, poniewaz jest zachowana droznosc ukl. pokarmowego. wymioty sa nadal, IP6 podaje ciagle, wg instrukcji. 3mjcie za nas kciuki! (Dzieki!) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 15.04.05, 05:20 Przepraszam wszystkich - moich zwolennikow i przeciwnikow, ze tak dlugo nie odzywalem sie. Podrozowalem troche. Bedac na sympozjum w Denver, moj znajomy, ktory tez duzo podrozuje i spotykamy sie z nim w roznych stronach swiata, wiedzac od pewnego czasu, ze moj syn ma naowtwora, zaaranzowal spotkanie ze pewna znajoma mu rodzina. W tej rodzinie okolo 1,5 miesiaca temu, pewna kobieta wrocila ze szpitala w stanie agonalnym. Rodzina Wypisala ja ze szpitala, poniewaz chciano, zeby umarla we wlasnym domu. Nic nie byloby w tym dziwnego, poniewaz doktorzy w 100% spisali ja na straty, gdyby nie to, co zdarzylo sie pozniej. W tej rodzinie byl daleki krewny, ktory wyszedl za Indianke spod granicy z Kanada. On tez zostal powiadomiony o zblizajacej sie smierci swojej kuzynki. Niezwlocznie zjawil sie w Denver z zona, dziecmi i dwoma nieznajomymi Indianami, ktorzy mieli ze soba psa. Kuzyn ku zaskoczeniu wszystkich przedstawil nieznajomych jako szamanow plemienia zony i poprosil rodzine o mozliwosc pozostawienia umierajacej kobiety tylko w ich towarzystwie. Po pewnych wahaniach rodzina sie sgodzila. Szamani poprosili, zeby zagotowac przywieziona przez ich wode, nastepnie zamkneli sie z umierajaca kobieta i wzieli psa ze soba. Po okolo 15 minutach poprosili o wrzatek. Od tej chwili porzucmy relacje rodziny a skupmy sie na relacji kobiety, ktorej sa to pierwsze zapamietane zdarzenia po dlugiej przerwie zupelnej nieswiadomosci. Opowiadala mi ona, ze byla niesiona, ale nie mogla okreslic, jak dlugo. Chociaz nie widziala ich, to jakby wiedziala, ze to sa dwa anioly. W pewnym momencie zostala puszczona i zaczela spadac. Gdy juz lezala, poczula, ze ktos lize jej stopy. Zobaczyla psa. Zobaczyla tez dwoch nieznajomych Indian. Jeden z nich wlal jej do ust jakis plyn. Plyn byl bardzo goracy i gdy go przelykala, to czula, jak to uczucie goraca przenika jej cale cialo, az zasnela. Z relacji jej meza wynika, ze gdy drzwi sie otworzyly, wyszli Indianie niosac bedacego w calkowitym bezruchu psa. Gdy ich zapytano, co sie dzieje, stwierdzili, ze smierc przeszla do psa i musza go wyniesc poza prog domu. Nastepnie polozyli psa pod drzewem i nakazali zamknac drzwi od domu. Pies o dziwo bardzo szybko sie ocknal. Indianie zawolali psa, wsiedli do samochodu i odjechali. Ich kuzyn powiedzial, ze oni wyprowadzili smierc poza dom, ale dlatego nigdy wiecej nie przekrocza progu tego domu, zeby wraz z nimi smierc nie wrocila. Kuzyn zostawil tez ziola, ktore przywiezli Indianie. Z ciekawosci poprosilem, zeby dali mi troche. Powiem wam prawde, ze po wypiciu tych ziol poczulem sie troche dziwnie. Kto chce niech wierzy, kto chce - nie. Niemniej jednak, susiu, owa rodzina dala mi numer telefonu do ich kuzyna. Zadzwonilem do niego i obiecal mi, ze wysle te ziola. Gdy je dostane, natychmiast ci je wysle. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rabra Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.05, 09:38 Doświadczony, wiesz właściwie to nie ma słów dostatecznie obelżywych w słowniku ludzi kulturalnych na to co ty tutaj wypisujesz człowieku. Według tej torii na świecie nie byłoby ani pół chorego człowieka a szamanie/Indianie byliby najbogatszymi z ludzi. No comments Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feline Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.dial.proxad.net 15.04.05, 11:00 W odniesieniu do niego slowa obelzywe przestaja byc obelzywe. sa konstatacja faktu. Kiedys bywal tu niejaki Uve, zdaje sie, ze to jest jego reinkarnacja po ostatecznym skompromitowaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 15.04.05, 11:06 Gość portalu: Doswiadczony napisał(a): > Zadzwonilem do niego i obiecal mi, ze wysle te ziola. Gdy je dostane, natych > miast ci je wysle. A psa i Indian nie mógłbyś wysłać ? S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyrafa46 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.aster.pl 15.04.05, 14:20 ...lekarze odmówili pomocy. A wiara nie boli...Powiem wiecej: słyszałam, że wiara cuda przynosi. Susiu, nie słuchaj osób, które (wprawdzi w dobrej wierze, w to nie wątpię), które podcinają Ci skrzydła. (...Przecież ludzie nie mają skrzydeł...) LUDZIE mają coś więcej:-))))))))Pozdrawiam, całuję, Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feline Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.dial.proxad.net 15.04.05, 17:27 Chcialabym zaapelowac do wszystkich ludzi dobrej z cala pewnoscia woli piszacych tutaj a NIE BEDACYCH LEKARZAMI o niewypowiadanie sie na temat terapii. Macie jak najlepsze intencje ale stanowczo zbyt malo wiadomosci z dziedziny nauk medycznych by pisac tak, jak np niedawno wypowiadajacy sie "znawca" na temat nie stosowania chemioterapii. To, co w medycynie bylo prawda powszechnie uznana jeszcze kilka lat temu niekoniecznie jest nia dzisiaj i z pewnoscia moze sie okazac z gruntu falszywe za kilka lat a "jak dobrze pojdzie" to moze i kilka miesiecy. Nawet my - medycy - doswiadczeni "wyjadacze" nie zawsze nadazamy za tym, co sie w nauce dzieje, ale my przynajmniej wiemy, gdzie aktualnych i wiarygodnych wiadomosci szukac. Odrzuccie tez przyjete az nazbyt powszechne przekonanie, ze w stosowaniu takiej czy innej terapi u tego czy innego chorego kierujemy sie czymkolwiek innym niz dobro tego chorego. Nowoczesna onkologia jest w stanie dopasowac leczenie niemal "a la carte" do konkretnego przypadku. I nic nie zmienia tu koperty ani pozal sie Boze "koniaki", ktore radzicie stosowac jako swoiste "srodki dopingujace" lekarzy. Jesli w obliczu jakiegos chorego lekarze "rozkladaja rece" to nie po to, by wygodniej i pewniej schwycic co pokazniejsza koperte czy butelczyne, ale dlatego, ze nie moga nimi uchwycic w danym przypadku zadnego "oreza", ktorym mogliby sie jeszcze posluzyc. I nikt - powtarzam - NIKT z nas nie "lubi" tracic swoich pacjentow. W takich chwilach glowna rola spada niestety na barki otoczenia chorego. Jest to - nie da sie ukryc - rola nieslychanie trudna i niewdzieczna, ale ktora polegac moze tylko na ulatwieniu i uprzyjemnieniu choremu resztek zycia, wspolnego wykorzystania ich dla obopolnego dobra okreslanego zazwyczaj jako "nacieszeniem sie jego/jej obecnoscia" . Z drugiej strony nie neguje czynnika psychicznego, ktory czasami prowadzi do tego, ze chory pozostajacy w towarzystwie czy pod opieka swoich najblizszych bardziej optymistycznie patrzy w przyszlosc, znajduje w sobie wiecej sil do walki z choroba a nawet CZASEM "cudownego" jej przezwyciezenia Odnosnie cudow natomiast - raz jeszcze przestrzegam przed nabywaniem JAKICHKOLWIEK specyfikow z niesprawdzonych, nieoficjalnych zrodel. Podajcie swoim chorym tyle sokow, owocow, naturalnych witamin ile zechca i beda w stanie spozyc, ale ani grama, ani szczypty jakiegokolwiek niesprawdzonego pod wzgledem skladu i potencjalnego dzialania "cudownego leku" niby to wspanialomyslnie przekazanego przez jakiegos forumowego "altruiste". A mowiac szczerze to wiem, ze i tak zlekcewazycie te slowa i znowu do kogos z moich kolegow - onkologow i nie tylko trafi jakis w najlepszej wierze podtruty chory, ktoremu ktos kochajacy (mowie to bez cienia ironii) podawal skwapliwie jakies cudowne preparaty niewiadomej proweniencji. Odpowiedz Link Zgłoś
znachor99 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 15.04.05, 23:46 Gość portalu: feline napisał(a): > W odniesieniu do niego slowa obelzywe przestaja byc obelzywe. sa konstatacja > faktu. Kiedys bywal tu niejaki Uve, zdaje sie, ze to jest jego reinkarnacja po > ostatecznym skompromitowaniu. -------------------------------------------------- Po tak ostrych slowach, musialem zareagoqwac. Pierwsza rzecza, jaka sprawdzilem, bylo znalezienie adresu IP niejakiego Uve (*.kom / *.kom-net.pl). IP Doswiadczonego tez sprawdzilem (IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* ) - rzeczywiscie amerykanskie. Mam wiec pytanie do feline - czy bycie "medykiem" ZWALNIA OD MYSLENIA?! Czy upowaznia do rzucania ot, tak sobie obelg? Do wywyzszania sie? Kazdy czlowiek, ktory troche chorowal lub mial w rodzinie kogos ciezko chorego. sila rzeczy musial zdobyc spora wiedze medyczna, bo nikt w tym kraju nie ufa lekarzom. Oni sami tez traktuja pacjentow z gory jako dostawcow wypchantch kopert i koniakow. Po ostatnich wystepach modle sie, zeby nigdy nie trafic w rece takich "znawcow- medykow", jak feline. Pozytywnie na tym tle (co wcale nie jest trudne) wyroznia sie snajper. Wywazone wypowiedzi, z ktorymi czasem sie zgadzam a czesciej nie, pewien dystans, poczucie humoru. Przede wszystkim osoby takie jak rabra czy feline powinny nauczyc sie szacunku do drugiego czlowieka i podstaw kultury osobistej. W kazdym cywilizowanym kraju tacy medycy, jak wy blyskawicznie wylecieliby na zbity pysk z pracy, co by szybko nauczyloby szacunku do pacjenta. Wy zerujecie na chorym, odziedziczonym po komunizmie systemie zdrowotnym, gdzie pacjent jest nikim a o awansach decyduja znajomosci a nie rzeczywiste efekty pracy. umiejetnosci i wiedza. Jestescie rownie skostniali intelektualnie i niereformowalni, jak kolejarze i jak oni skutecznie blokujecie wszelkie proby reform. Po raz kolejny pytam sie - co KONKRETNIE macie do zaoferowania ojcu susi. Czytajac was mam wrazenie, ze to witaminki i ziolka sa przyczyna cierpienia ojca susi a nie nowotwor i wasze nieskuteczne, inwazyjne metody leczenia. Z tego miejsca chcialbym pozdrowic nieliczna grupe lekarzy, ktorzy zachowali swoje czlowieczenstwo w tej chorej strukturze i jako szarzy, szeregowi lekarze (tacy uczciwi nie awansuja) z szacunkiem lecza ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyrafa46 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.04.05, 03:35 Znachorze, popieram Cię. Znam kilku lekarzy, którzy szukaja, wciąż szukaja wszystkiego co przyniosłoby wyleczenie lub choćby ulgę choremu i jego rodzinie. Którzy uważają (i słusznie), że pacjent jest takim samym jak oni człowiekiem. Tyle, że czasem mocno cierpiącym, lub nawet "tylko" mocno przestraszonym. Jasne, że krepuje ich skostniała polityka w naszym kraju. Jednak jak się chce, to można. A jak nie...O łapówkach (przepraszam - kopertach) nie bedę pisać. Nigdy nikomu (raz salowej na porodówce, bo by mi nie zmieniła brudnej koszuli) nie dałam pieniędy. Zreszta jak można miec zaufanie do takiego lekarza, który przyjmuje kopertę? Owszem pokłociłam się kidyś z lekarzem, który w spółdzielni przyjął nasze chore dzieci. Nie było juz numerków, więc nie zapłaciliśmy w recepcji. Ale on tez nie chciał ani grosza. Taki był. BYŁ. >>> Kiedys leżał w szpitalu z banalnej przyczyny. Pomylono płyn w kroplówce:-(((. Trochę się rozgadałam. Dr Leśkiewiczowi wystawiłabym pomnik. Wyśmiałby mnie. Susiu, jeśli to czytasz, takiego lekarza Twojemu Tacie bym życzyła. Z całego serca. Mądry, dobry, pełen humoru i - samo serce. Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feline Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.dial.proxad.net 16.04.05, 10:11 Z calym naleznym szacunkiem : znachorze, jesli juz powiedziales "A" i zaczales sie bawic w detektywa (co moim powolaniem nigdy nie bylo) to moze pojdz o krok dalej, powiedz rowniez "B" i poczytaj sobie w archiwum posty uvego - w przewazajacej czesci z nich pisze JAKOBY gdzies z "glebokiej prowincji" kanadyjskiej, gdzie lecznicze ziola znajduje "pod plotem" i tez jest nader sklonny rozsylac je na prawo i lewo (za godziwa wszakze oplata a wlasciwie PRZEDplata). Fakt, "doswiadczony" o oplatach PUBLICZNIE nie pisze. Taka miedzy nimi roznica. Mozesz tez nawet powiedziec "C" i sprawdzic IP uve" (z malej litery). Ale nie musisz, tak sobie tylko POMYSLALAM, jako, ze nigdy z myslenia nie czulam sie niczym zwolniona a juz napewno nie z racji zawodu, wrecz przeciwnie. Mysle tez, ze kazdy, komu zdarzylo sie, ze zachorowal sam albo ktos z jego otoczenia moze miec nawet dosc znaczna wiedze o chorobie, ktora go dotknela, tym niemniej jest to bardzo znikoma czastka calkowiteju wiedzy medycznej niezbednej do prawidlowego wykonywania zawodu lekarza chocby "tylko" ogolnego. Ja bedac specjalista (smiem twierdzic ze niezlym) w mojej dziedzinie nie odwaze sie wypowiadac autorytatywnie w innej, z ktora moj kontakt na codzien jest znikomy. A jesli ktos twierdzi, ze umyslem swoim obejmuje cala medycyne moge mu tylko odpowiedziec, ze jest glupcem lub "szalencem". Co do slowa "szacunek", ktorym znachorze szermujesz malo go widac w stosunku do innych w tym, co piszesz - co Ci na Baga zawinili np kolejarze? czy naprawde myslisz, ze to oni sa winni rozpaczliwemu (podobno) stanowi PKP jak i lekarze takiemuz stanowi systemu polskiej opieki zdrowotnej? Jesli mi dobrze wiadomo to komunizm w Polsce upadl juz kilkanascie lat temu i co? Co spoleczenstwo zbudowalo na jego miejscu? czemu tak kurczowo sie trzyma tak niechlubnego "spadku" po tym ustroju? Co przeszkadza zakasaniu rekawow, poruszeniu neuronow i skonstruowaniu chocby podwalin pod przyszly (jak najszybciej) nowy system? Czy przypadkiem nie wieczne swary i obwinienie sie wzajemne o wszelkie winy popelnione i te niepopelnione? Mnie z dystansu przeszlo 20 lat pracy w innym kraju, w iinnym ustroju, w innych warunkach (bezkopertowych), wsrod ludzi o odmiennej mentalnosci, wszakoz w stalym scislym kontakcie z "krajem przodkow" tak wlasnie sie to widzi. Co konkretnie mamy do zaoferowania ojcu Susi? Tego Ci nie powiem, bo zeby Mu cokolwiek moc zaoferowac musialabym go widziec w osobie wlasnej przed soba, moc zbadac, obejrzec wyniki poprzednich badan, skonsultowac ze specjalistami - onkologami - gastroenterologami i dopiero na tej podstawie ustalic ewentualne leczenie. Slowa corki - nawet najbardziej kochajacej nie sa dla mnie miarodajne. Jednak moze byc i tak, ze mimo najlepszej woli i wiedzy mojej i bardziej ode mnie oswieconych kolegow specjalistow NIE BEDE MOGLA zaproponowac NIC - nic poza odpoczynkiem w scislym uczuciowym kontakcie z najblizszymi, pisalam juz zreszta o tym kilka postow wczesniej. Tak jak pisalam, ze jest to moment, kiedy mozna choremu podawac tyle witamin (najlepiej w formie naturalnej) i sokow (znanego i sprawdzonego pochodzenia) ile ow zechce i bedzie fizycznie w stanie przyjac. Jednoczesnie powtarzam: oby zadrzala im reka, ktora chcieliby podac jakis nieznany, pozornie cudowny specyfik "zdobyty" jakimis specjalnymi kanalami (od znajomej znajomego czy z internetu).Zastanowcie sie wtedy, czy mimo najlepszych intencji waa zareka nie podaje trucizny. piszesz o "naszych metodach inwazyjnych) - takie ziolka czy cudowne granulki tez moga miec dzialanie nader inwazyjne, tylko, ze niewidoczne dla laika, ktorym mimo wszelkiego doswiadczenia jestescie. Czy nader kochajacy syn, corka, zona (niepotrzebne skreslic) nie staje sie mimowolnie...tak, morderca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyrafa46 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.04.05, 12:54 Feline, przeczytałam kilka pierwszych zdań, na więcej nie mam czasu(teraz, wewtorek skończę), ale i tak mi wystarczy. Nie spodobalo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feline Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.dial.proxad.net 16.04.05, 13:39 Czy to ta sama Zyrafa napisala oba posty - ten z godziny 12.54 i poprzedni z 3.35, w ktorym jesli nie explicite to w kazdym razie w formie wyraznego nawiazania i poparcia dla postu Znachora poucza nas, lekarzy o koniecznosci szacunku dla chorego. Zyrafo, Twoj najnowszy post jest dla mnie zaprzeczeniem wselkiego szacunku dla wspoldyskutantow. Czy wyobrazasz sobie, ze ktos z nas, krytykowanych lekarzy mialby czelnosc czesciowo zbadac chorego, czesciowo przejrzec wyniki jego badan, baknac "nie spodobalo", obrocic na piecie i wyjsc, rzucajac przez ramie: wiecej powiem we wtorek"????????????????????????? ...moze jednak chcac ulepszac swiat niech KAZDY z nas zacznie od siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyrafa46 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.04.05, 14:42 Wybacz Feline, nie chcę Ci zrobic przykrości. Chcę rzeczowo napisać, a na to na prawde nie mam teraz czasu. Przeczytałam te 2 zdania ale całego Twojego tekstu - teraz nie mogę. Wyjeżdżam, szykuję się i mam wiele spraw. Czy zreszta to jest konieczne i potrzebne bym sie tłumaczyła? Jeśli tego co napisałam Ci mało...Cóż :-(((( Pozdrawiam ,Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feline Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.dial.proxad.net 16.04.05, 14:58 Niekonieczne bylo, bys sie tlumaczyla, tak, jak i niekonieczne bylo "w goraczce" przygotowan pisanie tamtego postu. nie jestem "naglym przypadkiem" i smialo moglam poczekac do wtorku i dluzej jeszcze. A w medycynie takie potraktowanie naglego przypadku przyniesc by moglo niepowetowane szkody. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 16.04.05, 15:45 znachor99 napisał: > Kazdy czlowiek, > ktory troche chorowal lub mial w rodzinie kogos ciezko chorego. sila rzeczy > musial zdobyc spora wiedze medyczna, bo nikt w tym kraju nie ufa lekarzom. Wybacz, ale to nie jest żadna wiedza. To jest taka wiedza, jaką zdobywa pasażer samochodu o jego kierowaniu. Nie jest też prawdą, że nikt nie ufa lekarzom. Są lekarze, któym nie wolno ufać, ale większość z nich stara się jak najlepiej. Tak jak każdy z nas. Lekarze, kolejarze, informatycy, piekarze. > Oni sami tez traktuja pacjentow z gory jako dostawcow wypchantch kopert i > koniakow. Niestety, miełem dużo kontaktów z wieloma lekarzami i moje wrażenia są takie, że to raczej pacjenci wciskają koniaki, niż lekarze je wymuszają. Oczywiście są nieuczciwi lekarze żądający łapówek, tak samo ja są nieuczciwi urzędnicy, policjanci, nauczyciele czy wojskowi. > Po raz kolejny pytam sie - co KONKRETNIE macie do zaoferowania ojcu susi. Czasem lekarze mają jedynie do zaoferowania ulgę w bólu. Nie zawsze wyleczenie jest możliwe. > Czytajac was mam wrazenie, ze to witaminki i ziolka sa przyczyna cierpienia > ojca susi a nie nowotwor i wasze nieskuteczne, inwazyjne metody leczenia. Nie, Źródłem cierpienia jest choroba, natomiast źiółka i inne specyfiki zalecane przez uzdrawiaczy amatorów mogą być źródłem dodatkowego, niepotrzebnego cierpienia. Mogą być przyczyną pogorszenia się zdrowia chorego a nawet przyspieszenia jego śmierci. Nie można mieć pretensji do lekarzy, że medycyna nie zawsze jest skuteczna. Gdyby była, to bylibyśmy niesmiertelni. Są stany, w których nic już pomóc nie może. Ani medycyna, ani uzdrawiacze ze swoimi ziółkami, kawowymi lewatywami i urynoterapią. > Z tego miejsca chcialbym pozdrowic nieliczna grupe lekarzy, ktorzy zachowali > swoje czlowieczenstwo w tej chorej strukturze i jako szarzy, szeregowi lekarze > (tacy uczciwi nie awansuja) z szacunkiem lecza ludzi. Dołączam się do tych pozdrowień ze świadomością, że to nie jest nieliczna grupka, ale zdecydowana większość. S. Odpowiedz Link Zgłoś
znachor99 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 16.04.05, 19:48 Jednemu, wy medycy nie zaprzeczycie. Sa przypadki wyleczenia chorych niekonwencjonalnymi metodami, gdy lekarze rozkladali rece. Osobiscie znam jeden taki przypadek, ze corka wyleczyla swoja matke ze zlosliwego nowotwora sokiem ze swiezych pokrzyw z dodatkiem miodu i kitu pszczelego. Bylo to ponad 10 lat temu i nie pamietam, jaki rodzaj nowotwora miala ta matka. Nie czuje sie jednak na silach proponowac ojcu susi tego specyfiku, bo nie sadze, ze to jest jakies uniwersalne lekarstwo na wszystkie nowotwory. Rzeczywiscie moja wiedza na temat nowotworow jest minimalna - gdzies tak 10% wiedzy potrzebnej, zeby leczyc raka. Wiedze przecietnego onkologa oceniam na jakies 30% niezbednej wiedzy. Dlatego wiec dziwi mnie takie traktowanie z gory znachorow, zielarzy i innych. Sam na tym forum bede zwalczal wszelkie proby akwizycji, oszustw, kryptoreklamy. Uwazam jednak, ze uczciwy lekarz powinien jasno powiedziec: Umywam rece, medycyna jest bezsilna, prosze sprobowac gdzie indziej. Prosze jednak uwazac, bo wiekszosc z nich to oszusci i naciagacze. Sa jednak, co prawda rzadko przypadki wyleczenia niekonwenconalnymi metodami. Jakas tam mala szansa ciagle istnieje. Prosze uczepic sie tej szansy, uwierzyc, bo wiara w tym przypadku jest wazniejsza ode mnie. Gdy sie poddasz - jestes trup. Tak moim zdaniem powinien postapic uczciwy lekarz. Odbieranie wiary ojcu susi rowna sie zabiciu jego i jest troche niezgodne z przysiega hipokratesa. Onkologia jest to specyficzny dzial medycyny. O ile nigdy bym nie polecil leczenia zapalenia wyrostka robaczkowego zielarzom i znachorom, to onkologia przypomina mi lekarzy, ktorzy jak to powiedzial snajper prowadza samochod a pasazerami sa pacjenci. Tylko, ze moim zdaniem lekarze prowadza samochod po ciemnej szosie bez swiatel. Jest to przewaznie bardzo krotka jazda i wiadomo jak sie konczy. Ja tez koncze, ale obiecuje wrocic do tematu Pozdrawiam ojca susi, zyrafe i snajpera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOLA Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.earth.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.05, 20:51 Nie jestem lekarzem,ale trochę już doświadczyłam i widziałam w swoim życiu.Tym razem chciałabymaby wszyscy rozmówcy zastanowili się nad tym co napiszę.Co przeżywać będzie Susia jeżeli będzie leczyć ojca na własną rękę a to nic nie pomoże?Będzie miała wyrzuty sumienia że to z jej winy,że być może to co mu dała zaszkodziło ojcu...? A jeżeli mu nie poda tych leków to do końca życia będzie żałowała że tego nie zrobiła,bo być może to by go uratowało...? Wszyscy na tym forum maja trochę racji ale dla nas to tylko dyskusja ,a dla niej kwestia życia ojca.Przemyślcie to ! Ja od jakiegoś czasu już nic nie piszę tylko czytam wasze wpisy,i z wieloma opiniami się zgadzam,ale boję się o Susię bo ona musi dacydować.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 17.04.05, 02:50 W koncu ktos nie doktor ale z bardzo trzezwym umyslem slusznie zauwazyl, ze w tej calej dyskusji cos nam umyka, a mianowicie ojciec susi i ona sama. Od czasu do czasu ja uderzam w stol i nozyce sie odzywaja. Bardzo mnie ubodly wyrazy potepienia i lekcjowazenia ze strony bialych fartuchow. Napisalem przeciez wyraznie - chcecie to wierzcie, chcecie nie. Nie jestem zadnym cudotworca, ale wiem, ze wobec raka medycyna jest praktycznie bezsilna. Leczycie tylko niezlosliwe nowotwory w stadium poczatkowym. Ja tez znam przypadki, w ktorych medycyna niekonwencjonalna uratowala zycie skazanych przez doktorow na smierc pacjentow. Nigdy nie dawalem gwarancji, ze wylecze ojca susi, ale sie staram i w odroznieniu od was mam konkretny plan. Na ile skuteczny - pokaze zycie. Staram sie nie reagowac na ciagla agresje ze strony feline, ale kazdy jej post cos sugeruje innym forumowiczom. Raz twierdzi, ze jestem jakims uve, innym razem, ze o oplatach, to tylko PUBLICZNIE nie pisze. Jest to postawa niegodna nawet najgorszego lekarza, ale niestety, czesto w srodowisku lekarskim spotykana. Mysle, ze nie musze tlumaczyc czytelnikom tego forum, ze nie mieszkam w Polsce ani Kanadzie i nie mam nic wspolnego z jakims uve (z duzej czy malej litery) Czytelnicy maja tez na tyle duzo rozsadku, ze nie uwierza w takie chore i nienawistne brednie, ze prywatnie pobieram jakies oplaty od susi, tylko o tym PUBLICZNIE nie pisze. Niektorzy maja to do siebie, ze jak im brakuje juz argumentow, uciekaja sie do brudnych pomowien i obelg. Droga feline. Nic tak nie skraca zycia, jak nienawisc i pogarda do innych. Dlatego tez byc moze przecietna wieku lekarzy amerykanskich wynosi 57 lat, gdy przecietna wieku w USA wynosi 77 i 1/2. Mam takie pytanie - jezeli przecietna zycia w Polsce wynosi okolo 68 lat, to ile lat przecietnie zyja polscy lekarze??? Czy sa jakies statystyki na ten temat? Czyzby racje mieli starozytni Rzymianie mowiac - lekarzu, lecz sie sam? Pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) 17.04.05, 14:17 Gość portalu: Doswiadczony napisał(a): > Nie jestem zadnym cudotworca, ale wiem, ze wobec raka medycyna jest praktycz > nie bezsilna. Leczycie tylko niezlosliwe nowotwory w stadium poczatkowym. Nieprawda. Leczone z sukcesem są także nowotwory złośliwe. Oczywiście, gdy pacjent najpierw próbuje ziólek, akupresury i lewatyw kawowych, a dopiero potem idzie do lekarza, to jego szanse na wyleczenie zmniejszają się drastycznie. > Droga feline. Nic tak nie skraca zycia, jak nienawisc i pogarda do innych. > Dlatego tez byc moze przecietna wieku lekarzy amerykanskich wynosi 57 lat, gdy > przecietna wieku w USA wynosi 77 i 1/2. Jak można bezkrytycznie przytaczać tak absurdalne dane ? Rozumiem, że według Ciebbie do zawodu lekarza idą ludzie, któzy nienawidzą innych i czują do nich pogardę ? Pewnie zostają lekarzami, aby z rozkoszą kroić ich na stołach operacyjnych i w inne sposoby uprzykrzać życie ? Jeśli jeszcze ktokolwiek tutaj traktował Cię poważnie, to chyba po tym Teoim poście otworzą się mu oczy. S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: Trzymamy kciuki, za Tatę, mocno trzymamy:)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 23:34 doswiadczony napisał: "lekarzu lecz sie sam". i bardzo dorze mysle ze damy sobie rade . A kto nie ufa lekarzom ,jego prawo, nie nie korzysta z ich usług tylko leczy sie sam lub u wszelkiej masci cudotwórców. JEst wolnosc i demokracja kazdy moze robic ze swoim zdrowiem i zyciem co chce.Niejaki znachor raczył wycenic wiedze przecietnego onkologa na 30% ; to juz nawet nie jest smieszne to jest załosne. oskarzano mnie tu juz o brak szcunku dla chorych, brak wiedzy i kwalifikacji , łapownictwo , bezposrednie przyczynienei sie lub współudział w usmiercaniu chorych ,obojentnosc na ludzkie cierpienie. Szkoda tylko ze nikt nie skomentowal mojego postu w którym starałem sie zgodnie z moja ,niemała powiem nieskromnie wiedza na temat leczenia terminalnie chorych,wiedza udzeilic rzeczowych rad susi. pewnei dla tego ze nie proponowałem "cudownych" metod na uzdrowienie.pewnie wszechwiedzacy znachor wycenił mnie na mniej niz 10% wiec nie zasłuzyłem na jego uwage. Poziom agresji , bezinteresownej nienawisci głupoty i ignorancj osiagnoł poziom którego nie sposób juz tolerowac. Wszystkim doktorozerca mówie wprost: pocałujcie mnie w ... niedomówienie. Tobie droga susiu zycze wytrwłosci w tych ciezkich chwilach a twojemu Tacie cudu który przyniesie Mu uzdrowienie a gdyby jednak sie nie zdarzył, spokoju ulgi w bólu i godnego wolnego od cierpienia odchodzenia wsród kochajcej rodziny . ( słuze w razie potrzeby rada ale tylko susi ; reszta sznownego Towarzystwa niech sie nie sili na odpowiedzi na mój post, istnieja granice absurdu których nikt nie powinien przekraczac) Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 to juz niestety koniec :( 17.04.05, 23:29 --> nie przeczytalam jakichs 10 ostatnich postow, zerknelam tylko i zobaczylam ostra wymiane zdan (zdaje sie) <-- chcialabym WSZYSTKIM Wam podziekowac za przedstawione na tym forum opinie. mysle, ze czas je zakonczyc. moj Tato zmarl dzisiaj (17.4), w swoja rocznice slubu (!!! --> moja mama jest zalamana) :( zreszta ja tez... Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i zycze wiecej sukcesow w walce z tym paskudztwem.. w zasadzie to nie wiem, co pisac... weszlam na forum tylko po to, zeby Wam to powiedziec... Tate odebralismy ze szpitala w pt wieczorem, bylismy z nim az do samego konca. Wszedl w nowe zycie w spokoju i otoczony rodzinnym cieplem i miloscia. moze to fatalnie brzmi, ale tak bylo... PS podawanie lekarstw od Doswiadczonego skonsultowalam koniec koncow z lekarzami (dwoma) i o dziwo nie mieli nic przeciwko... (wiedzieli, ze nic nie jest w stanie tacie pomoc). wydaje mi sie, ze tatko sie podlamal, jak sie dowiedzial, co mu jest (od siostry swojej) i cos juz mu nie szla ta walka o zycie :( lzy naplywaja mi do oczu, kiedy to pisze... dzieki jeszcze raz za wszystko! ;( Odpowiedz Link Zgłoś
lusia212 (*) (*) (*) 17.04.05, 23:37 Susiu, Rzeczy niewidzialne maja to moc trwania przy nas na zawsze. Trzymaj je zamkniete gleboko w sercu! Wyrazy wspolczucia, Lusia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: to juz niestety koniec :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 23:49 naprawde mi przykro ze cud sie nie zdarzył.To co napisałas było wspaniałe a nie fatalne- zrobiłas moim zdaniem, dla Ojca cos wspaniałego- byłas przy Nim do konca.Pozdrawiam . przykro mi ze przy okazji choroby Twojego taty wylało sie tu tyle flustracji i nienawisci. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 [`] 18.04.05, 00:59 susia_333 napisała: > Tate odebralismy ze szpitala w pt wieczorem, bylismy z nim az do samego konca. > Wszedl w nowe zycie w spokoju i otoczony rodzinnym cieplem i miloscia. I to jest chyba właśnie to, co trzeba było dla niego zrobić. Współczuję Ci serdecznie. Pozdrawiam. Witek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jola Re: to juz niestety koniec :( IP: *.earth.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.05, 03:21 Bardzo serdecznie współczuję z Tobą.Pozdrawiam ,bo teraz już nic nie potrafię doradzić.I tak po ludzku jest mi bardzo przykro . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feline Re: to juz niestety koniec :( IP: *.dial.proxad.net 18.04.05, 16:45 I ja gleboko wspolczuje. To, co zrobilas dla Taty od zabrania go ze szpitala do Jego ostatniego tchnienia to wiecej niz wszystko to, co zrobilas przedtem. Trzymaj sie. Odpowiedz Link Zgłoś
chantal11 Re: to juz niestety koniec :( 18.04.05, 18:18 Łącze sie w bolu.Wyrazy wspolczucia,Susiu. Czytalam ten watek od samego poczatku. Odpowiedz Link Zgłoś
znachor99 Re: to juz niestety koniec :( 19.04.05, 02:04 Droga susiu. Wyrazy glebokiego wspolczxucia. Zrobilas, co moglas, walczylas do konca. Twoj ojciec - tez. Sa granice ludzkiej wytrzymalosci na cierpienie i po pewnej dawce KAZDY sie poddaje. Teraz przyda sie nam wszystkim odrobina pokory. Cala nasza wiedza wyglada groteskowo w obliczu Tajemnicy smierci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zyrafa46 Re: to juz niestety koniec :( IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.04.05, 08:08 Susiu kochana, nadal jestem z Tobą, Tatą i Mamą. Pamiętaj, że TERAZ ON, już lekki, bez dolegliwości trzyma pieczę nad Tobą i Mamą. Trzymajcie się tak, jak do tej pory. On TAM będzie szczęśliwy, jeśli dobrze przejdziecie czas pożegnania. Całuję Was mocno, Ciebie z Mamą - Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doswiadczony Jeszcze jedna bitwa przegrana IP: 65.168.244.* / 65.168.244.* 19.04.05, 18:24 Susiu, ja i moja rodzina calym sercem jestesmy z toba. Niestety, moja wojna z rakiem wciaz trwa. Okazalo sie, ze w tej calej dyskusji nie ma wygranych. Przegralismy wszyscy, jako ludzie. Niemniej jednak w tych ciezkich dniach dla ciebie, nachodzi mnie pewne pytanie. Co wyniesli z tego forum ludzie potrzebujacy pomocy? Analizujac caly ten watek jeszcze raz dochodza do punktu, ze ja, ktory chcialem pomoc i podzielic sie swoimi wiadomosciami, spotkalem sie z otwarta wrogoscia lekarzy, zamiast spotkac sie z zyczliwoscia i pomoca. To tak jak przyslowiowy pies ogrodnika - sam nie zje i drugiemu nie da. W dalszym ciagu feline, ktora posiada wiedze medyczna, niech wytlumaczy, dlaczego nie WODA DESTYLOWANA. Jesli chodzi o snajpera, to niech wytlumaczy dlaczego nie LEWATYWA KAWOWA. Jesli chodzi o ciebie, marcinie, to nie trzeba byc filozofem, bo przeciez w zycie wpisana jest smierc. Filozofem trzeba byc, aby szczesliwie i dlugo zyc w zdrowiu. Nie pisze tego zlosliwie, poprostu tak jak i wiekszosc forumowiczow, tez oczekuje, ze czegos sie dowiem i naucze. Jak napisalem, moja wojna z rakiem jeszcze trwa (moj syn czuje sie dobrze i ma dobre wyniki) i mysle, ze nie jestem sam. Pozdrawiam wszystkich a specjalnie ciebie, susiu. Odpowiedz Link Zgłoś
zdrowy3 Re: Jeszcze jedna bitwa przegrana 22.04.05, 05:43 Moje kondolencje, susiu Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: Jeszcze jedna bitwa przegrana 23.04.05, 15:11 dziekuje wszystkim jeszcze raz za to, ze byliscie ze mna do konca. myslalam, ze ten ostatni moj post z 17.4 jest juz ostatnim na tym forum. doszlam jednak do siebie, przemyslalam pare rzeczy i chce napisac tylko tyle, ze KAZDY z Was mial racje w tym, co mowil. I mysle, ze kazda kurcacja - alternatywna czy 'konwencjonalna' - bylaby skuteczna, gdyby tylko zostala podjeta stosunkowo szybko. Nie ukrywam, ze to moj tato w wiekszej czesci sam byl sobie winien (bagatelizowal objawy choroby, nie chodzil do lekarzy i prowadzil okropny tryb zycia.. mimo, ze nie palil ani nie pil). Raka wczesnie wykrytego mozna zoperowac. 'inne' kuracje (soki?) tez sa skuteczne, byle szybko podjete. Witaminy od Doswiadczonego niewiele mogly zdzialac, gdy moj tato mial obejscie (zespolenie) jelitowo-zoladkowe i wiekszosc wymiotowal (pomijajac fakt, ze byl to rak drobnokomorkowy, zlosliwiec do potegi, a i przerzutow bylo mnostwo). Mysle, ze u kogos innego na taty miejscu moza by i innych terapii probowac... No nic, to chyba wszystko, co chcialam napisac na koniec, by nie poddawali sie Ci, ktorzy moga byc (odpukac) w podobnej do mojego taty sytuacji. Ale dalej nie potrafie odpowiedziec na pyt. "mowic pacjentowi, czy nie?"... Wydaje mi sie, ze odkad ciocia poinformowala tate, ze z tego nie wyjdzie, nastapilo pogorszenie stanu jego zdrowia i bylo juz w zasadzie tylko gorzej :( Ale mial tato czas poukladac sobie zycie do konca... Najwazniejsze, ze bylam z nim do samego konca... DZIEKUJE WAM !!! Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: Jeszcze jedna bitwa przegrana 24.04.05, 17:01 Susiu, Jak Mama się czuje? Czy jakos sie zbiera? Najtrudniej jest kila tygodni PO odejściu kochanej osoby. Pisz do nas, nadal będziemy o Was myślec i wspierać. Każdy z nas miał inne zdanie na temat choroby Taty, nieraz wynikały z tego zgrzyty. Myślę jednak, że nasze kciuki są nadal zacisnięte. W końcu nadal jest Was troje, tylko inaczej... Trudno, a nawet chyba nie możliwe jest pocieszć. Jednak świadomość istnienia życzliwych, często nieujawnionych bardzo ciepłych myśli w Waszym kierunku płynacych - to jest to. Duzo osób czyta nadal wątek, nic nie wpisuje, ale...:-))))))) Pozdrawiam serdecznie, Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lorist Re: Jeszcze jedna bitwa przegrana IP: *.toya.net.pl 24.04.05, 19:43 Droga susiu. Bardzo mi smutno. U mnie ta data byl 14.06.2004. Koniec zycia i walki z rakime u mojej Mamy. Moge tylko przypuszczac jak sie teraz czujesz.Chce Ci powiedziec, ze to wspaniala sprawa, ze bylas do konca z Tata, ze umieral w swoim lozku, z Wami. Ja tez mialem to szczescie, ze bylem z Mama do konca w domu, ciezko by mi bylo z mylsla, ze mnie w tej ostatniej chwili przy niej zabraklo. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nastka Re: to juz niestety koniec :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.05, 13:39 Susia, strasznie mi przykro. Nawet nie wiem co Ci napisac, po prostu brak slow - ale Ty to na pewno rozumiesz. Dawno nie zagladalam tu na forum (chwilowy brak dostepu do netu), ale ostatnio mysl o Tobie nie dawala mi spokoju. Nie wytrzymalam i poszlam do biblioteki by sprawdzic co u Ciebie, a tu taka wiadomosc...Trzymaj sie slonko, ale nie kryj lez. Trzeba sie wyplakac, bo to pomaga. Na pewno bedzie ciezko - wiem cos o tym bo sama stracilam ojca, pisalam o tym wczesniej. Ale najwazniejsze -pamietaj, by nie dusic tego w sobie. I glowa do gory, trzeba dalej zyc i isc naprzod. Piszesz, ze tato zmarl w rocznice slubu -moj zmarl dzien przed urodzinami mojej mamy.Trzymaj sie Susia. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: to juz niestety koniec :( 02.05.05, 21:49 Dzięki Wam raz jeszcze, że jesteście ze mną... No wiadomo.. jest ciężko. Najgorzej to jest jednak z moim bratem, który normalnie to moją mamę do grobu chyba wpędzi :( Ale nic to, musi być do przodu! Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale pochłaniają mnie wszystkie te papierkowe sprawy, formalności "po" tacie, moja praca dyplomowa i takie tam różne... Naprawdę nie wiedziałam, że są tacy ludzie jak Wy - skłonni do pomocy.. dzięki po raz kolejny! 3majcie się ciepło! Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: to juz niestety koniec :( 03.05.05, 13:56 susia_333 napisała: > Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale pochłaniają mnie wszystkie te > papierkowe sprawy, formalności "po" tacie, moja praca dyplomowa i takie tam > różne... Pamiętaj, że Twoje sprawy takie jak praca dyplomowa, to nie są takie tam różne. To bardzo ważne sprawy, którym musisz poświęcić swą uwagę, czas i siły. Ja wiem, że jeszcze niedawno co innego było dla Ciebie najważniejsze i inne sprawy blakły przy tamtych problemach. Ale teraz przyszedł czas na przewartościowanie wielu rzeczy. Musisz na nowo ułożyć sobie sprawy. Pozdrawiam S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOLA Re: to juz niestety koniec :( IP: *.earth.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.05, 21:37 Cześć jesteśmy z Tobą tak jak byliśmy przez cały czas od stycznia.Myślę,że jeżeli chodzi o Twojego brata to pewnie ma kłopoty sam ze sobą i tak odreagowuje tragedię jaka Was spotkała-wiesz ,że faceci są słabsi psychicznie i ze stresami gorzej sobie radzą.Życzę Ci dużo odporności psychicznej i dużo miłości w rodzinie.Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agata Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: *.aster.pl 05.05.05, 22:05 Polecam Pania ordynator oddziału onkologii w szpitalu w Bytomiu, dr med. Zofia Rusinowska, ona ratuje życie wielu osobom! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jola Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: *.earth.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.05, 13:56 Agato! Czy poczytałaś wpisy na tym forum? Czasami dobrze jest coś zrobić starannie.Poczytaj a sama się domyślisz o co mi chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaga Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.05, 14:25 innym ta informacja się może przydać - wiec nie konca jest tak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chochlik Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! IP: *.lublin.mm.pl 06.05.05, 14:46 Odzywki Herbalife, oraz preparat ziołowe , zwłaszcza zawierające duża iloś antyoksydantów są pomocne w rehabilitacji i dozywieniu chorego, oczywiście nie zastąpią kuracji onkolgicznej, ąle moga ją wspomóc. W internecie strona Herbalife (firma amerykańska) polskie badania i atesty. W Polsce siedziba i magazyny w Jankach koło Warszawy, ulica Falencka. Kontakt wyłącznie przez dystrybutorów - konsultantów. Odpowiedz Link Zgłoś
zyrafa46 Re: RAK ŻOŁĄDKA - POMOCY!!!!!!! 06.05.05, 16:51 Ago, chochliku, ...proponuję założyć nowy watek. Moze sie mylę, Susiu, jak myslisz? I - co u Ciebie? Żyrafa Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: To juz niestety koiec :-( 17.05.05, 15:24 Czesc! nie ma problemu, zeby kontynuowac te rozmowy tutaj, na tym forum, chyba ze komus przeszkadza to, ze musi sobie przejsc na kolejna strone z postami :) (i denerwuje sie dlugim czasem oczekiwania na zaladowanie ;)) co do mojego stanu psychicznego to jest raz lepiej, raz gorzej. Dzis mija miesiac od smierci Taty, a do mnie to jeszcze nie dotarlo, co sie stalo. kwestia czasu, jak mysle. Mam mase roboty teraz, z zamykaniem wszystkich spraw "po tacie". grunt to polska biurokracja :/ nikomu nie zycze! z bratem roznie - poki ma mature, to jest zajety, a co bedzie potem, to sie okaze. dzieki za to, ze jestescie!!!! pozdrawiam serdecznie!! Odpowiedz Link Zgłoś
cavy Re: To juz niestety koiec :-( 17.05.05, 21:03 Trzymaj się. Gdy 10 lat temu zmarła moja mama, też do mnie nie docierało. Wiadomo że koniec kiedyś musi nastąpić, ale wydaje się że to będzie kiedyś tam, i przez cały okres choroby i potem, nie docierało do mnie że to już teraz się dzieje. A biurokracja też była, hieny z urzędu skarbowego i na nieboszczyku muszą zarobić. Odpowiedz Link Zgłoś
susia_333 Re: To juz niestety koiec :-( 19.05.05, 10:54 ta... zgadza sie! na wlasnej skorze doswiadczam tych krwiopijcow... choc taka ich praca... eh, szkoda gadac. Ale czas leczy rany, mam nadzieje, i to mnie 3ma przy zyciu. dzieki Cavy za posta, pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś