Gość: Punia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 17:12 ... nie wypisać tabletek antykoncepcyjnych, bo kłóci się to z jego przekonaniami religijnymi? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: yyyyy Re: Czy lekarz ma prawo?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 17:49 słucham?to jakiś żart,prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anna Re: Czy lekarz ma prawo?? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.05, 18:22 to niech ten lekarz schowa dyplom do szuflady i zostania księdzem. jestem pewna że w swoim prywatnym gabinecie już nie pamięta o swoich przekonaniach religijnych i robi duzo więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: e Re: Czy lekarz ma prawo?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 19:30 jesli jestes z Poznania to dam ci namiar na lekarza, lktory bez niczego wypisze ci pigulki i to nie prywatna wizyta. no zadziwilo mnie to co napislas, ja nie moge teraz brac pigulek bo biore betablokery i nie mozna hormonow laczyc, to on proponuje spirale i wogole wymyslamy jak sie zabezpieczac. tak wiec czas zmnienic lekarza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sonka Re: Czy lekarz ma prawo?? IP: *.int / *.zsi.pl 18.02.05, 18:29 Puniu... ma prawo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Czy lekarz ma prawo?? IP: *.wroclaw.mm.pl 18.02.05, 18:51 Naprawdę? Prawo na takie coś zezwala? A jak okaże się śwaidkiem Jehowy to odmówi wykonania transfuzji krwi?? Zgodnie z prawem, bo zgodnie ze swoimi przekonaniami? To chyba jednak żart! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sonka Re: Czy lekarz ma prawo?? IP: *.int / *.zsi.pl 18.02.05, 19:00 mniej więcej ( w dużym uproszczeniu oczywiście ) i nie krzyczeć na mnie proszę - nie ja to wymyśliłam :-))) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aha Re: Czy lekarz ma prawo?? IP: 217.153.181.* 18.02.05, 19:27 to jakiś dowcip w bardzo złym guście,to przecieć XXI wiek a nie średniowiecze,leki hormonalne to nie tylko antykoncepcja coś się komuś pomyliło a jeżeli pan doktorek nie chce lub nie może przepisać tego typu leków to niech idzie na "zieloną trawkę",mam ogromne wrażenie ,że przez takich właśnie konowałów coraz więcej noworodków znajdujemy w kubłach na śmiecia można byłoby uniknąć tego typu przykrych sytuacji zarówno dla kobiet jak i tych nieszczęsnych noworodków. Odpowiedz Link Zgłoś
rezurekcja Re: Czy lekarz ma prawo?? 21.02.05, 12:43 > to jakiś dowcip w bardzo złym guście,to przecieć XXI wiek a nie adwokat tez ma prawo odmowic obrony > średniowiecze,leki hormonalne to nie tylko antykoncepcja coś się komuś pomyliło ALe ona chciala antykoncepcyjne. Tak napisala. > a jeżeli pan doktorek nie chce lub nie może przepisać tego typu leków to niech > idzie na "zieloną trawkę", zaden lek nie jest bezpieczny, dotyczy to takze hormonow. > konowałów coraz więcej noworodków znajdujemy w kubłach na śmiecia można byłoby > uniknąć tego typu przykrych sytuacji zarówno dla kobiet jak i tych > nieszczęsnych noworodków. Nie, to nie jest kwestia konowalow lecz srodowiska wychowawczego. Sa inne "konowaly", one wypisza recepte bez umoralniania. Wybor jest, trzeba go tylko dokonac. Swoją drogą, moja kolezanka zmuszona do zazywania lekow hormonalnych na choroby kobiece bardzo przezywa, ze maja dzialanie antykoncepcyjne. Ona sie boi o swoje przyszle dzieci. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
maszar Re: Czy lekarz ma prawo?? 18.02.05, 19:59 MIłe panie, trudno wypisywanie środków antykoncepcyjnych uznać za leczenie (w takim wypadku każdą ciążę należałoby uznać za stan chorobowy). W takiej sytuacji jak nabardziej lekarz ma prawo do decyzji odmownej. A porównywanie tej sytuacji do konieczności podawania krwi w stanie zagrożenia życia to czysta demagogia... Odpowiedz Link Zgłoś
maryjanka34 Re: Czy lekarz ma prawo?? 18.02.05, 21:04 maszar napisał: > MIłe panie, trudno wypisywanie środków antykoncepcyjnych uznać za leczenie Ja niedawno zgłosiłam się do ginekologa, gdyż nękało mnie jakieś dziwne kłucie w dole brzucha. Pan doktor mnie zbadał, nie stwierdził żadnych nieprawidłowości. Jednak uznał, że powinnam zażywać środki hormonalne typu Cilest, czyli jak najbardziej antykoncepcyjne również. Już pomijam fakt, ze nie robiło to na nim żadnego wrażenia, ze mam żylaki i chorobę dróg żółciowych i że samą antykoncepcją hormonalną nie jestem wcale zainteresowana. On cały czas twierdził, że to własnie w celach leczniczych mam brać ten Cilest. Chodziło o zminimalizowanie nieprzyjemnych objawów PSM. Czy jakikolwiek lekarz miałby prawo odmówić mi wypisania takiej recepty gdybym rzeczywiście zdecydowała się na przyjmowanie Cilestu? Przecież to jakieś chore podejście. Całkowicie zgadzam się z przedmówcami. W pracy powinien się kierować swoją wiedzą i dobrem pacjenta. A o przekonaniach może rozmyślać na długim spacerze w parku bądź w kościele. > A porównywanie tej sytuacji do konieczności podawania krwi w stanie zagrożenia > życia to czysta demagogia... No ale jeśli komuś przekonania mogą nie pozwolić na wypisanie recepty to jak mógłby w niezgodzie ze swoim sumieniem wydać zgodę na taką ingerencję jak transfuzja krwi? Czy są jakieś przepisy regulujące takie kwestie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Re: Czy lekarz ma prawo?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 21:15 Puniu, a ja na Twoim miejscu skontatkowałabym się z jakąś zaprzyjaźnioną dziennikarką, która udałaby się do lekarza po środki antykoncepcyjne, a potem tę wizytę opisała, bo to o czym piszesz, to skandal. Pan doktor - zgodnie z miłościwie nam panującym prawem mógłby odmówić Ci aborcji, ale nie recepty. Skandal! Odpowiedz Link Zgłoś
maszar Re: Czy lekarz ma prawo?? 18.02.05, 22:10 Magda pisze: " Pan doktor - zgodnie z miłościwie nam panującym prawem mógłby odmówić Ci aborcji, ale nie recepty." Jesteś w błędzie, za wypisany lek (i ewentualne powikłania po zastosowanym leczeniu) odpowiada lekarz wypisujący receptę. Absolutnie mie ma on obowiązku przepisywania leku "na życzenie" pacjenta. Równie dobrze możesz mieć pretensję do farmaceuty, że nie sprzedaje ci wszystkich leków według Twego uznania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laki Re: Czy lekarz ma prawo?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 21:13 Owszem, może odmówić wypisania tabletek, tak samo jak innych działań niezgodnych z jego sumieniem. Nie sa to indywidualne wymysły, ale wynika to z aktu prawnego jakim jest ustawa o zawodzie lekarza. Art. 39. Lekarz może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem, z zastrzeżeniem art. 30, z tym że ma obowiązek wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w innym zakładzie opieki zdrowotnej oraz uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej. Lekarz wykonujący swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby ma ponadto obowiązek uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego. Zas artykuł 30 głosi że Art. 30. Lekarz ma obowiązek udzielać pomocy lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia oraz w innych przypadkach nie cierpiących zwłoki. Czyli tłumacząc z polskiego na nasze - o ile niewypisanie tabletek antykoncepcyjnych nie stanowi bezpośredniego narażenia życia pacjentki -może powołać sie na klauzulę sumienia plus to co z niej wynika. tak stanowia przepisy, zaś o podwójnej moralności mozna długo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joluś Re: Czy lekarz ma prawo?? IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 21:32 Jeśli niema zagrożenia życia to ma prawo odmówić czegoś co jest niezgodne z jego sumieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
maarzenka Re: Czy lekarz ma prawo?? 19.02.05, 12:54 Ja myślę, że lekarz może odmówić zapisania tabletek antykoncepcyjnych ale w sytuacji, gdy uzna, że zaszkodzą one pacjentce. Wtedy powinien zasugerować inną metodę. Ale na milość boską - nie powinien sie powoływać na swoje przekonania!! Od razu wiadomo o co mu chodzi - łapa go swędzi - jak mu dasz kasę to ze śpierwem na ustach Ci wypisze receptę. Mi lekarz w 2 miesiącu ciąży (zagrożonej, byłam w szpitalu) nie chciał dać skierowania na badanie moczu i stwierdził, że kasa chorych daje mu 2 zł za moją wiztytę wiec mu nie zależy. Przynajmniej był szczery.. Odpowiedz Link Zgłoś
diastema Re: Czy lekarz ma prawo?? 19.02.05, 13:21 ma prawo nie wypisac chyba postinoru :) moze o to ci chodzi ?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Punia Dalej... Czy lekarz ma prawo?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 13:40 Pomijamy aspekty brania hormonów ze względów zdrowotnych - to chyba oczywiste. Rozszerzając temat: Czy lekarz ma prawo w związku z różnicą poglądów indoktrynować pacjenta? Czy na studiach medycznych powinno dochodzić do sytuacji kiedy jedni lekarze akademiccy wymieniają antykoncepcję hormonalną jako jedną z dostępnych metod o takich "za" i takich "przeciw"(neutralnie), a inni wiedzeni swoimi przekonaniami mają same "przeciw" i skreślają studentów uważających inaczej? Moim zdaniem to skandal! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: Dalej... Czy lekarz ma prawo?? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 19.02.05, 13:43 > Rozszerzając temat: Czy lekarz ma prawo w związku z różnicą poglądów > indoktrynować pacjenta? Indoktrynowac nie. Nie mam zamiaru przekonywac pacjenta do moich pogladow na to czy tamto. Po prostu powiem nie, bo nie uwazam tego za sluszne i koniec. Niech pacjent szuka sobie innego lekarza. To zagadnienie nie ogranicza sie tylko do antykoncepcji. Wspomniano juz transfuzje, ale przeciez np sa anestezjolodzy, ktorzy nie znieczula do aborcji, sa lekarze, ktorzy nie przeprowadza eutanazji, i to nawet tam, gdzie to jest prawnie dopuszczalne. Sumienie lekarza jest wazniejsze od widzimisie pacjenta. > Moim zdaniem to skandal! Nie, to jest podstawa wolnego zawodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki jak najbardziej IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 19.02.05, 13:41 Patrz kilka postow wyzej, na artykuly z kodeksu etyki lekarskiej. Lekarz nie musi wcale stosowac sie do zyczen pacjenta. Pacjent nie jest ani klientem, ani zleceniodawca lekarza, prosze o tym nie zapominac. Jesli uwaza, ze pigulki sa niemoralne, to nie bedzie ich przepisywal. W koncu antykoncepcja nie jest niczym pilnym ani nie usuwa stanow zagrozenia zycia. Lekarz- swiadek Jehowy ma pelne prawo odmowic wykonania transfuzji. Pacjent ma od lekarza dostac to, czego potrzebuje, a nie zawsze to, czego sobie zyczy- to tak na marginesie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Punia Sprostowanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 17:13 To jest idea wolnego zawodu... właśnie i indoktrynowanie studentów podług swoich przekonań - to uważam za skandal! Nie poruszaliśmy tematu transfuzji i aborcji - to na inną dyskusję. Trochę innego kalibru są to sprawy. Pacjent nie jest klintem? Oczywiście, że jest. Transakcja jak w każdym innym zawodzie: pacjent płaci, a lekarz leczy. Nie żyjemy w świecie kuglarzy i nietykalnych szamanów. Nie twórzmy mitów. (Przez takie podejście potem lekarzowi nie można dać nawet napiwku, bo zostanie to uznane za próbę przekupstwa albo coś jeszcze innego). Problem polega na tym, że jeszcze zbyt często pacjent jest skazany na danego lekarza, bo z różnych powodów nie może pójść do innego. A to właśnie jest często żródłem wielkich-małych ludzkich dramatów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki zadne sprostowanie IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 19.02.05, 17:36 > To jest idea wolnego zawodu... właśnie i indoktrynowanie studentów podług > swoich przekonań - to uważam za skandal! Moment. To, co nazywasz indoktrynowaniem studentow, ja moglbym nazwac przekazywaniem pewnych zasad etycznych. Mozna to robic zle, mozna dobrze. Jest obowiazkiem nauczyciela akademickiego przekazac oprocz samej wiedzy takze jakies ramy- etyczne, kulturowe- dla tej wiedzy. Nie jako jedynie sluszne- to bylaby indoktrynacja- ale jako produkt przemyslen lub do takowych przemyslen punkt wyjscia. Nie indoktrynuje sie pacjentow. > Nie poruszaliśmy tematu transfuzji i aborcji - to na inną dyskusję. Trochę > innego kalibru są to sprawy. Nie zgodze sie. To tez sa kwestie etycznego podejscia do praktyki. A gdyby chodzilo o odciecie koltuna albo przekonanie pacjenta, ze tylko odczynienie uroku mu pomoze. > Pacjent nie jest klintem? Oczywiście, że jest. Transakcja jak w każdym innym > zawodzie: pacjent płaci, a lekarz leczy. Nie, bo miedzy klientem i uslugodawca jest umowa co do skutku dzialania uslugodawcy, a miedzy lekarzem a pacjentem takiej umowy nie ma (poza wyjatkami, np niektore przypadki chirurgioi estetycznej). Jest tylko umowa, ze lekarz dolozy staran, by zamierzony skutek osiagnac, ale dopoki nie udowodnisz mu, ze tego starania znaczaco zaniedbal, to chocby i skutku (wyleczenia) nie osiagnieto- nie ma zlamania umowy. Poza tym relacja lekarz- pacjent jest oparta na wzajemnym zaufaniu, ktore w znacznie mniejszym stopniu konieczne jest miedzy klientem a wykonawca uslugi. > Przez takie podejście potem > lekarzowi nie można dać nawet napiwku, Samo slowo "napiwek" w odniesieniu do mojej pracy uwazam za uwlaczajace. > Problem polega na tym, że jeszcze zbyt > często pacjent jest skazany na danego lekarza, bo z różnych powodów nie może > pójść do innego. Nie wiedzialem, ze jestes odcieta od swiata. Nie sadze, zeby gdziekolwiek pacjnet byl "skazany" na lekarza. Tak samo zaden lekarz (z wyjatkiem stanow naglych) nie jest skazany na pacjenta. Zaden lekarz nie ma obowiazku leczyc zadnego pacjenta, jesli nie chce (no chyba ze istotnie jest pracownikiem najemnym i zobowiazuje go do tego umowa o prace, ale to juz jest problem miedzy lekarzem i pracodawca, a nie miedzy lekarzem a pacjentem). Moge kazdemu pacjentowi odmowic podjecia sie leczenia i nawet nie musze tego specjalnie uzasadniac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Punia zadne sprostowanie:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 19:49 Ciekawi mnie to co piszesz... może dlatego, że przykładasz do tego trochę starań. Powiedz mi ile lat pracujesz jako lekarz i w jakiej specjalności? P.S. Mozna mieszkać w dużym mieście i nie mieć do kogo pójść. Są takie sytuacje i dziwi mnie Twoje zdumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: zadne sprostowanie:) IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 19.02.05, 20:09 Tytul specjalisty anestezjologa uzyskalem 7 lat temu. Potem dorobilem intensywna i nagla. > P.S. Mozna mieszkać w dużym mieście i nie mieć do kogo pójść. Są takie sytuacje > i dziwi mnie Twoje zdumienie. Dziwi mnie zdziwienie. To tak, jakbym powiedzial, ze w duzym miescie kompletnie nie ma gdzie zjesc, bo zadna restauracja akurat nie ma swiezych homarow. Lekarzy jest duzo, moze czasem trzeba poczekac w kolejce, moze niektorzy sa drozsi, ale sa. PZDR :-) PS: problem jest moim zdaniem troche naciagany, choc nie watpie, ze realny. Formalnie mozna bylo na Twoje pytanie odpowiedziec krotko: tak, lekarz ma takie prawo. Wysilalem sie, by wytlumaczyc dlaczego tak jest. To jasne, ze warto zachowac zdrowy rozsadek. Na kazdego nawiedzonego, ktory odmawia przepisania pigulek przypada przynajmniej jeden, ktory nie bedzie widzial w tym problemu. Mnie osobiscie zdarzalo sie podziekowac pacjentom i zrezygnowac z dalszej wspolpracy tylko 2, moze 3 razy od chwili uzyskania dyplomu- raz za wyzwanie mnie od "polaczkow" i raz Swiadkowi Jehowy (od tego czasu zreszta troche zrewidowalem swoj poglad na Swiadkow Jehowy) ten trzeci- nawet nie pamietam. Wiem, ze w moim miescie lekarze domowi maja "czarna liste" pacjentow, ktorzy sa agresywni i na wizyty domowe do nich jezdza z asysta policji albo wcale. Odpowiedz Link Zgłoś
maarzenka Do Doki'ego 19.02.05, 20:47 Witaj. Czy mogę Cię odrobinkę wykorzystać? Mam prośbę bo nurtuje mnie jeden problem: miałam w listopadzie wycinane migdały (znieczulenie miejscowe). Klilka godzin po zabiegu przyszedł lekarz, spojrzał do buzi i zauwazył, że jest skrzep. Wziął mnie do zwykłej zabiegówki i bez rękawiczek, bez maseczki jechał mi ssakiem po rozgrzebanych ranach i przykladał tampony. Czy to dopuszczalne, ze wcześniej wszystko było sterylne, zabieg na sali operacyjej, dawali mi fartuch, czepek itp a kilka godzin później "poprawka" w sali zabiegowej? Przepraszam, ze Cię wykorzystuję ale nie daje mi to spokoju. Aha - tamowali mi ten krwotok chyba z 20 minut nie dając ŻADNEGO znieczulenia, wszystko było świeze, rozkopane gardło, bolało jak cholera..czy tak może być? Błagam o odpowiedź. Marzena Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki off-topic IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 19.02.05, 21:12 Z przeprosinami dla gospodyni watku. Prawde mowiac to nie mialem "przyjemnosci" ogladac usuniecia migdalkow w znieczuleniu miejscowym, bo nikt tu tak nie pracuje- niby po co kombinowac ze znieczuleniem miejscowym, jak mozna spokojnie zrobic w ogolnym. No i w razie problemow jest tak, jak opisalas. Niezachowanie aseptyki nie jest w porzadku. Mam przynajmniej nadzieje, ze Yankauer (taka plastikowa "koncowka" ssaka) byl jednorazowy! Niby jama ustna to nie jest teren jalowy, ale zasady sa zasadami, a ich olewanie moze sie kiedys zemscic. Nie sadze, zebys z tego powodu poniosla jakas szkode, ale zostal Ci niesmak, prawda? Z tym tamowaniem krwotoku bez znieczulenia to moge zrozumiec- miejscowe znieczulenie do operacji migdalkow polega na podaniu srodka znieczulajacego pod migdalek, co przy okazji ulatwia oddzielenie go od podloza. Jak juz migdalka nie ma, to nie bardzo jest jak znieczulac, bo nie ma gdzie podawac- w pustke? Stad nieprzyjemne wrazenie. Odpowiedz Link Zgłoś
maarzenka dzięki :) 20.02.05, 09:39 Bardzo Ci dziękuję :) Teraz już wiem co mam o tym myśleć, niestety nie jest to jedyny przypadek niefrasobliwości lekarzy w moim przypadku (i mojej rodziny :() Gdybym umiała wtedy mówić może bym się upomniała o swoje prawa :) ale kazali być cicho, nie kaszleć itp. Jeszcze raz dziękuję :) :) :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ww Re: zadne sprostowanie:) IP: *.012-5-65736b10.cust.bredbandsbolaget.se 19.02.05, 21:11 Tak wracajac do antykoncepcji... Pigulka jest preparatem wykazujacym dzialanie farmakologiczne podawanym z zalozenia ZDROWYM kobietom, a wiec nie w celach leczniczych, czyli - trywializujac - w pewnym sensie zawsze dzialania niepozadane moga przewyzszac ewentualne korzysci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Punia Tak:) Do Doki. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 02:53 "PS: problem jest moim zdaniem troche naciagany, choc nie watpie, ze realny". No tak. To prawda, trochę jest. Prawdę mówiąc nie chodziło mi o uzyskanie odpowiedzi na tytułowe pytanie, bo ją znam, ale raczej przyjrzeniu się w jaką stronę dyskusja podąży. Zadziwia mnie bowiem pewna reguła w dyskusjach dotyczących ....powiedzmy tematów kontrowersyjnych związanych z wiarą. Dlaczego ludzie głęboko wierzący, tradycjonaliści, konserwatywni itd w dywagacjach na pokrewne tematy mają tendencję do ataku, nachalności i chęci przekonywania, że to oni maja rację? Dlaczego na codzień "uciekają" od ludzi, którzy mają bardziej liberalne poglądy? Nie jedna dyskusja w moim życiu już się taka odbyła i stwierdzam ze zdumieniem że nie stanął na mojej drodze jeszcze żaden "nawiedzony", z którym można by kulturalnie i wszechstronnie z wzajemnym szacunkiem wymienić światopoglądy:( "To, co nazywasz indoktrynowaniem studentow, ja moglbym nazwac przekazywaniem pewnych zasad etycznych". Podstawową zasadą etyczną w zawodzie lekarza powinna być neutralność! Odwracając piłeczkę, równość pacjentów. Kwestia wiary, uprzedzeń rasowych i jakichkolwiek innych "halo" nie powinna mieć prawa wstępu do gabinetu. Tak jak dla żołnierza na wojnie. Czy do armii idą sami socjopaci co lubią mordować? Ten zawód, tamten czy jakikolwiek inny. Czy lekarze sami siebie nie stawiają za wysoko w tej całej ludzkiej hierarhii dając sobie przywileje, do których nie mają prawa? P.S. A propos bycia "skazanym" na lekarza: w tym konkretnym przypadku chodiło o taką sytuację, jak się okazuje nierzadką: Sex zaczynają uprawiać dzieci w wieku 16-17 lat. To się nie zmieniło. Zmienia się natomiast ich podejście i wiedza dotycząca zabezpieczeń i coraz więcej nastolatków chce pigułki. Powstaje koszmarny problem z rodzicami, primo, bo zaczynają współżycie, secundo, bo z niemoralnym zabezpieczeniem. I tu zaczyna się dramat, bo wszystko oczywiście musi się odbyć w tajemnicy! Błędne koło frustracji, kłamstwa i niepewności (dochodzi aspekt finansowy). Blokowiska wszystkich polskich miast pełne są takich dzieciaków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: Tak:) Do Doki. IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 20.02.05, 09:02 > "To, co nazywasz indoktrynowaniem studentow, ja moglbym nazwac > przekazywaniem pewnych zasad etycznych". Podstawową zasadą etyczną w zawodzie > lekarza powinna być neutralność! Owszem, ale powtarzam, dotyczy to kontaktow z pacjentami. Studenci medycyny aspiruja do tego, zeby stac sie czlonkami "gildii lekarskiej", to co innego. Ta sama neutralnosc wobec pacjenta dziala jednak w druga strone. Lekarz, wbrew temu, co tu niektorzy pisali, TEZ ma prawo do swoich pogladow i nie musi robic niczego, co jest z jego swiatopogladem sprzeczne. Lekarz nie jest ani niewolnikiem, ani sluzacym. Takie stanowisko jeszcze wcale nie implikuje paternalizmu wobec pacjenta, tylko zwykly szacunek dla pogladow drugiej osoby. Niby dlaczego ja mam bardziej szanowac poglady pacjenta niz pacjent moje? Poza tym to zupelnie politycznie niepoprawnie uwazam, ze istnieje zdrowa dawka paternalizmu, ktora sie pacjentowi przydaje. > Czy lekarze sami siebie nie stawiają za wysoko w tej całej ludzkiej hierarhii > dając sobie przywileje, do których nie mają prawa? Nie. Zawod lekarza powinien byc, jesli juz nie ponad prawem, to jednak tak troche obok. D latego wlasnie prawo jest ustawione tak, jak jest. W stosunku lekarz- pacjent nigdy nie bedzie do konca rownosci (czy tez rownorzednosci) we wzajemnych relacjach, zawsze bedzie tak, ze ten, co moze wiecej, pochyla sie nad tym, co akurat niewiele moze. W przeszlosci zdarzaly sie naduzycia teo, dlatego Twoje (i zreszta powszechne) widzenie tego problemu jest reakcja obronna (chocby przedwczesna) na mozliwosc naduzyc. To, krotko mowiac, nieufnosc. Niestety, nieufnosc niszczy relacje miedzy lekarzem a pacjentem. Z drugiej strony narzucenie pseudorownosci w relacji lekarz- pacjent w krotkim czasie schlodzi, sformalizuje te relacje i rzeczywiscie uczyni lekarza uslugodawca i to bedzie koniec medycyny takiej, jaka znamy. Co do 16- latkow, ktorzy zaczynaja wspolzyc w tajemnicy przed wszystkimi, to jest tu rola dla edukacji, w tym takze koscielnej. Uwazam za zle, ze w spoleczenstwie takim, jak polskie (chodzi o strukture spoleczna, gdzie np. zarowno kobiety, jak i mezczyzni musza byc aktywni zawodowo, bo jedna osoba nie utrzyma rodziny) mlodziez tak wczesnie zaczyna wspolzycie. To nie jest dobre i byc moze trzeba temu jakos przeciwdzialac. Ostatni akapit wywola "swiete oburzenie", wiec zmykam na razie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Punia Re: Tak:) Do Doki. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 13:59 Cześć. "Lekarz TEZ ma prawo do swoich pogladow i nie musi robic niczego, co jest z jego swiatopogladem sprzeczne" - ok zgadzam się z ideą wolnego zawodu. Odmówić i kropka... ale wpływać na pacjenta? Mówić tylko o działaniach niepożądanych? Odradzać za wszelką cenę? Rodzicom "tamtej" dziewczynki kłaść do głowy całą swoją filozofię? Nie na tym polega neutralność. Jestem przeciwko uzurpowaniu sobie przez lekarzy prawa (z resztą zgodnie z tradycją w tym kraju) do bycia "ponad wszystkim". Skoro: "zawsze bedzie tak, ze ten, co moze wiecej, pochyla sie nad tym, co akurat niewiele moze" i "w przeszlosci zdarzaly sie naduzycia tego, dlatego Twoje (i zreszta powszechne) widzenie tego problemu jest reakcja obronna (chocby przedwczesna) na mozliwosc naduzyc. To, krotko mowiac, nieufnosc. " - ok racja. Więc:"Z drugiej strony narzucenie pseudorownosci w relacji lekarz- pacjent w krotkim czasie schlodzi, sformalizuje te relacje i rzeczywiscie uczyni lekarza uslugodawca i to bedzie koniec medycyny takiej, jaka znamy". DLACZEGO? "Uwazam za zle, ze w spoleczenstwie takim, jak polskie...mlodziez tak wczesnie zaczyna wspolzycie". W jakim społeczeństwie nie uznałbyś tego za złe? Pozdro:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laki Re: Tak:) Do Doki. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.05, 21:09 punia, czym innym jest wkładanie komus do głowy swoich poglądów, odradzanie za wzelką cenę (choć tu już rzesza wyjątków jest nader liczna, np. odmówię wypisania tabletek anty kobicie po zakrzepowym zapaleniu zył, choćby mi groziła że skoczy z okna lub że sprowadzi TVN czy inna znajomą dziennikarkę), a czym innym życie według własnych zasad. wq ustawie którą cytowałam powyżej, lekarz ma prawo nie podejmowac działań niezgodnych ze swoim sumieniem. Jego sumienie jest tak samo ważne jak sumienie pacjenta. Nie można łamać niczyjego sumienia, nigdzie. Stąd wynika druga część artykułu - lekarz ma wskazać gdzie pacjent może zrealizowac swoje prawo do opieki medycznej. Nie ma w tym nic zdumiewającego ani oburzającego. A co to znaczy wg ciebii bycie ponad wszystkim? To tak straszny ogólnik, że wychodzi z tego mowa - trawa. Ponad prawem? Przecież prawo samo dało mozliwość skorzystania z klauzuli sumienia. Ponad moralnością (rozumiem - pacjenta)? Czyli że jedna moralność jest cacy, a druga be?Ponad Panem Bogiem? Pheee.,, Proszę o wyjaśnienie w tej konkretnej sytuacji - odmowy wypisania tabletek anty w sytuacji konfliktu sumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nonno Re: Tak:) Do Doki. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 15:51 Należy zachować ostrożność przy ordynowaniu antykoncepcji hormonalnej u nastolatek. Leki te "blokują" oś podwzgórze-przysadka mózgowa-jajnik, która dojrzewa w pełni około 5-ciu lat po pierwszej miesiączce. zastosowane hormonalne środki antykoncepcyjne we wczesniejszym okresie zaburzaja dojrzewanie tej osi co może być przyczyną problemów póżniej. Od 12 lat zajmuję się ginekologią , w tym dziecięco-młodzieżową i uważam, że odmowa napisania recepty na hormonalne tabletki antykoncepcyjne nastolatce może mieć podstawy medyczne. U osób dorosłych i bez przeciwwskazań przepisuję je bez problemów, ale uważam, że lekarz ma prawo do postępowania zgodnie ze swoim sumieniem we wszystkich przypadkach w których nie zachodzi stan zagrożenia życia bądź zdrwowia. W jednym z poprzednich postów zapytano czy tabletki antykoncepcyjne są lekiem. Odpowiedź zależy od celu ich stosowania czy tylko antykoncepcja wtyedy nie, czy leczenie np zaburzeń cyklu wtyedy tak. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Punia Re: Tak:) Do Doki. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 23:17 To jest bardzo rozsądne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleksander Re: Tak:) Do Doki. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 01:27 zacząły zbulwersowane kobiety a kończą lekarze między sobą -ale może to będzie dla wszystkich pouczające-więc dołożę swoje trzy grosze:-przewinął się na chwilę Postinor-on nie jest tabletką poronną i proszę to zapamiętać -tabletki anty-terrorystyczne ,jak mówią pacjentki,zapisywane dla leczenia są lekiem i jako takiego nie wolno go odmówić(jak pisał poprz kolega) -tabletki stosowane jako środek antykoncepcyjny POWINNY ZOSTAĆ zapisane,jeśli nie ma p-wskazań -jeśli nie -ZMIEŃ lekarza -co do 16 latek-sam mam ciągle ten dylemat prawno-moralny ,powinienem małoletnią leczyć za wiedzą rodziców-tak mówi prawo, ale jeśli Jej ich nie zapiszę ona i tak pójdzie do łóżka - i jeśli zajdzie w ciążę to poZOSTAJE MI ŚWIADOMOŚĆ ,ŻE PRZŁOŻYŁEM DO TEGO RĘKĘ-nawet jeśli nie podoba nam się że dzieciaki zaczynają przygodę z seksem tak wcześnie to nie jesteśmy w stanie niczego zmienić -możemy tylko obserwować tę AKCELERACJĘ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laki Re: Tak:) Do Doki. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 07:16 > -tabletki stosowane jako środek antykoncepcyjny POWINNY ZOSTAĆ zapisane,jeśli > nie ma p-wskazań -jeśli nie -ZMIEŃ lekarza Tabletki anty jako środek antykoncepcyjny MOGĄ zostać zapisane (jeżeli to nie kłóci się ze światopoglądem przepisującego), jeżeli nie jest zgodne - szukaj innego lekarza, a właściwie - domagaj się wskazania lekarza, który je przepisze. Tabletki anty jako lek - nawet lekarz z nieakceptującym ich światopoglądem - MUSI zapisać, zresztą Kościół katolicki w takich sytuacjach (leczniczych) nie ma nic przeciwko ich stosowaniu, akceptując ich działanie anty jako dobrodziejstwo (lub jak wolicie 0 zło-dziejstwo) inwentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaska ma prawo ale.... 21.02.05, 21:53 musi cie skierować do takiego, który wypisze Odpowiedz Link Zgłoś