Gość: antyvilcacor
IP: *.toya.net.pl
01.03.05, 19:01
Tak, tak, moi dordzy. Namnozylo sie tych roznych osrodkow medycyny andyjskiej
co za grube pieniadze sprzedaja ten caly syf. To czyste zlodziejstwo bo
vilcacora nikogo w trakcie choroby nie uratuje, ba , czasami nawet przyspieszy
nieuchronny koniec. A potem pracujacy tam ludzie dzwonia po wielu misiacach
od smierci i prosza ku naszemu zaskoczeniu i zdumieniu, zszokowaniu do
sluchawki ukochana Nam osobe, ktora odeszla a uwierzyla w cudowne dzialanie
vilacory. Dzwonia bo potrzebne im to jest do statystyk, z uczuciami zalobnikow
sie nie licza!