Gdy pustoszeje gniazdo

IP: *.zchpolice.com 02.05.05, 09:02
wobec tego jestem nietypowa albo bez serca bo mnie cieszy,ze moje dzieci
usamodzielnily się, że skończyly studia, że mają własny dom a ja mam czas dla
siebie i swoje zainteresowania a nawet zwykłe lenistwo. Wcale nie jest mi
przykro, że jedno z dzieci mieszka na drugiej półkuli ale jest szcześliwe a
dzieki internetowi i tak rozmawiamy codziennie. Muszę powiedzieć, że nie wiem
co to jest syndrom pustego gniazda, nie doswiadczam tego, a wszystko
dlategi,że nigdy nie traktowałam dzieci jak swoją własność. Zawsze
wiedziałam ,że przyjdzie moment,że dzieci wyjadą "w świat" bo to ich życie i
mają prawo i obowiązek przeżyć je tak jak chcą. Myśle, że dobrze
przygotowałam swoje dzieci do samodzielnego życia.
    • Gość: corka Re: Gdy pustoszeje gniazdo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 10:34
      jestem wlasnie taka dorosla corka ludzi z pokolenia dzisiejszych 50-latkow i
      mam odwieczny problem z wyposrodkowaniem czestosci odwiedzin rodzicow.
      Mieszkamy 70km od siebie, ja mam meza, (oboje konczymy studia i pracujemy).
      Nigdy nie mialam jakiejs specjalnej wiezi z rodzicami, ale teraz, jako osoba
      dorosla chyba umiem stac ponad naszymi awanturami z czasu mojego dorastania ,
      stad tak naprawde nie mam nic przeciwko odwiedzinom. Ale w kazdy weekend czy
      wolne okazuje sie ze nie ma jak sie wyrwac. Mamy z mezem malo czasu (przez
      prace) na siebie i swoich znajomych, dlatego kiedy przychodzi troche luzniejsze
      pare dni mamy nieodparta ochote to odrobic. (jestesmy bardzo ze soba zwiazani i
      po dniach i tygodniach ciezkiej pracy zwyczajnie za soba tesknimy). Konczy sie
      na tym, ze bywamy u rodzicow pare razy w roku. Czasem oni odwiedza nas, ale tez
      rzadko, (obydwoje jeszcze pracuja i mowia o swoim zyciu to samo co my o swoim:
      ze jest szybkie i zupelnie nie ma na nic czasu). Ja jednak czuje jakiego
      wewnetrznego kaca w zwiazku z taka sytuacja. Poradzcie....:)
    • Gość: ela Re: Gdy pustoszeje gniazdo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.05, 11:21
      odwiedzajcie rodziców kiedy tylko możecie.Ja swoich mogę tylko odwiedzić na
      cmentarzu.Został żal że tak mało było rozmów ,wspołnych chwil.
    • rs.tm .... 03.06.05, 09:44
      wobec tego i ja rowniez jestem "nietypowa". Probuje sie wczuc w przygnebiajacy
      stan, ktory odczuwaja kobiety, kiedy dzieci opuszczaja gniazdo i niestety nie
      udaje mi sie to. Nawiaze jednak z przyjemnoscia kontakt mailowy z takimi mamami
      i tymi, ktore ten proces rozlaki przechodza lagodnie. Wydaje mi sie, ze byloby
      nam razniej i latwiej majac ze soba wiecej kontaktow :)
      Moj adres rs.tm@gazeta.pl
      • marlena12 Re: .... 03.06.05, 10:46
        Temat jest mi bardzo bliski i aktualny. Chętnie "popiszę" i nawiążę kontakty.
        Srednio radzę sobie z sytuacją, ale bardzo staram się . Pozdrawiam. Moj
        adres : marlena12@gazeta.pl
        • ania_05 Re: .... 03.06.05, 20:48
          dołączam się do ,,nietypowych,,. mam jedna córkę, od 2-ch lat jest za
          granicą.ale nie mam syndromu opuszczonego gniazda. mam czas dla siebie, jestem
          zadowolona, ze moje dziecko jest tam szczęśliwe, ze dobrze przygotowałam ja do
          samodzielnego zycia. widzimy się 2-3 razy do roku. ale jest internet, ona
          często dzwoni. miałysmy ze sobą bardzo dobry kontakt, brakuje mi czasem wypadów
          z nią na zakupy, czy zwyczajnie na spacer. ale zawsze wiedziałam, ze nie mam
          jej zycia na własność, ze ułoży je tak jak będzie chciała. i cieszę sie, ze
          zrealizowała wszystkie marzenia . podziwiam jej siłę i wytrwałość. więc
          dlaczego mam być nieszcześliwa?
Pełna wersja