Jest zawsze miejsce na nadzieje...:)

02.07.05, 20:25
Piszę to tylko dlatego, że sama wiem jak szukałam jakiś pozytywnych
rozwiązań, na moją moze mało powzną chorobę.Od zawsze chorowałam na anginy,
dziesiatki antybityków, faszerowanie lekami. Dwa lata temu ASO: 405-
DIagnoza:"wyciecie migdałów". Oczywiście zrezygnowałam. Rok temu: złe
samopoczucie, anginy-ASo:1000, poza tym leukocyty poniżej normy!!!! Wizyta u
lanryngologa(no niestety prywatnie): wymaz z gardła(pierwszy raz w życiu).
Dobór antybiotyku-kuracja.Minął rok...
Dwa dni temu zdecydowałam sie zrobić badania, wziełam juz nawet szczepionke-z
nastawieniem na wyciecie migdałów. WYnik: ASO poniżej 200!!!Reszta badań w
normie!
Nie pozwólcie faszerować sie antybiotykami, które i tak nic nie dają-zróbcie
sobie badanie mikrobiologiczne na wrażliwość drobnoustrojów-niech dobiorą
odpowiedni antybiotyk. Boże, jakie to proste!!! Pozdrawiam!!
    • eewa2005 Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 02.07.05, 20:30
      o proszę- a do.ki twierdzi, ze najlepiej wiedza lekarze i nie ma mowy o
      niekompetencji...
    • staraaga Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 02.07.05, 20:32
      Stosowanie antybiotykow to jeden z podstawowych i wiodacych bledow lekarskich.
      • zyrafa46 Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 02.07.05, 21:19
        Starzy bywalcy tego forum wiedzą, że Żyrafa jest przeciwnikiem wszystkiego co
        nienaturalne. Jednak, i tu cytat:
        > Stosowanie antybiotykow to jeden z podstawowych i wiodacych bledow lekarskich.

        Czasem antybiotyk jest KONIECZNY. Chodzi o to by był podany najkrócej mówiąc -
        mądrze.
        To tyle miałabym do dodania
        Żyrafa
        • staraaga Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 02.07.05, 21:27
          Odpowiedni i stosowany odpowiednio dlugo.Zrozumiano?
          • zyrafa46 Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 03.07.05, 00:13
            Jasne, zrozumiano! Jak już to już.
        • alex189 Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 02.07.05, 21:29
          WIem dziś jedno-antybiotyk mi pomógł. Ale ten jeden, właściwie dobrany(gdzie
          próby badania jego skutecznosci odbywały sie poza moim organizmem). Nie
          rozumiem, dlaczego nie mozna było tego zrobić parę lat temu, zamiast truć mnie
          dziesiatkami tabletek, które w ogóle nie działały.
          Piszę to tylko dlatego,że teraz mozna sobie te wszystkie badania zrobi na
          własną ręke-nawet jesli lekarz tego nie proponuje.Zamiast łykać kolejną serię
          antybiotyków.
          • staraaga Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 02.07.05, 21:32
            Alex, to jest oczywiste.mam szczesci zyc i pracowac w normalnym swiecie.
          • zyrafa46 Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 03.07.05, 00:17
            Alex, popieram Cie w całej rozciągłosci. Poszłabym dalej: najlepiej doprowadzic
            organizm do takiej odpornosci, by antybiotyki lub inne medykamenty nie były
            potrzebne - z braku choroby. Szkoda wielka :-( (dla przemysłu farmaceutycznego).
            Żyrafa
      • snajper55 Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 02.07.05, 21:56
        staraaga napisała:

        > Stosowanie antybiotykow to jeden z podstawowych i wiodacych bledow lekarskich.

        Zwracam uwagę, iż Alex została wyleczona właśnie antybiotykiem.

        S.
        • eewa2005 Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 02.07.05, 22:03
          To ciekawe- była leczona wieloma antybiotykami wcześniej. Bez rezultatu.
          czyż błedem nie było zrobienie juz na poczatku antybiorgamu? Toż nie kazdy
          antybiotyk działa na wszystko.
          Masowo zapisywany np. dzieciakom na róznego rodzaju wirusy przedszkolne czy
          szkolne na pewno nie zadziała, a wręcz zaszkodzi, bo osłabi odporność, a wirusy
          własnie organizm sam ma poonać.
          • staraaga Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 02.07.05, 22:22
            Myslalam, ze rozmawiam z ludzmi,ktorzy wiedza o czym mowia. ODPOWIEDNI
            antybiotyk i stosowany dostatecznie dlugo, zeby zniszczys wszystkie wrazliwe
            bakterie to cudowna bron .Sa kraje, gdzie nieodpowiedzialne uzycie
            antybiotyku(najnowszej generacji) moze doprowadzic do utraty licencji.
          • snajper55 Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 02.07.05, 22:35
            eewa2005 napisała:

            > To ciekawe- była leczona wieloma antybiotykami wcześniej. Bez rezultatu.

            ale jednak wyleczona została właśnie antybiotykiem.

            S.
            • eewa2005 Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 02.07.05, 22:44
              snajper55 napisał:

              > eewa2005 napisała:
              >
              > > To ciekawe- była leczona wieloma antybiotykami wcześniej. Bez rezultatu.
              >
              > ale jednak wyleczona została właśnie antybiotykiem.
              >
              > S.


              Tak- tym właściwie dobranym- po antybiogramie. Ile czasu chorowala, mimo
              leczenia antybiotykami?
              Gdyby sam lekarz ordynujący pokrywal koszty zakupu wypisywanych przez siebie
              leków, to zapewne najpierw wykonalby antybiogram, aby nie wydawać niepotrzebnie
              pieniędzy.
              Ale jesli pacjent płaci- raz za leki, drugi raz -utrata zdrowia i w dodatku
              lekarza nikt nie rozlicza ze źle przepisanych leków (tj. bez podkładki typu
              antybiogram)- to po co lekarz ma sie martwic o takie drobiazgi.w koncu tyle
              osób moze skorzystać na uporczywej antybiotykoterapii... A że nie pacjent?
              Zdarza się przecież.


              **************
              Zapraszam na forum CYTOMEGALIA:
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30315
              oraz
              BŁĘDY , POMYŁKI LEKARSKIE: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30259
            • zyrafa46 Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 03.07.05, 00:22
              Znowu to samo. Snajper, powinienes dostać DOBRY, MOCNY antybiotyk na UWAŻNOŚĆ.
              Czytaj uważnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              Żyrafa
              • zyrafa46 Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 03.07.05, 00:24
                W złym miejscu się posty ustawiają, ale pisze wyrażnie do snajpera. Tak?
                Żyrafa
          • felinecaline Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 02.07.05, 23:21
            Eewo, nie obnazaj ogromu swojej niewiedzy. NIKT nie ordynuje antybiotyky na
            jakiegokolwiek wirusa. Czym chcesz epatowac publicznosc?
            • eewa2005 Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 03.07.05, 00:26
              ??????
              Wystarczy podejść pod gabinet lekarski!
              Wyjatkowo rzadko przy przeziebieniu nie mialam proponowanego antybiotyku. To
              było wyjatkowo.
              Znajomi dookoła równiez- mało kto wychodzi z gabinetu lekarskiego ze zwykłym
              przeziebieniem BEZ recepty na antybiotyk.
              Nie zamierzam tu nikogo i niczym epatować. TWoje teorie a rzeczywistośc to dwie
              rózne sprawy.
              Polska nalezy do krajów, gdzie nagminnie przepisuje się antybiotyki BEZ
              wyraźnych wskazań- tak na wszelki wypadek.
            • zyrafa46 Do felinecaline 03.07.05, 00:28
              Ależ oczywiście, że ordynują!!! Na pytanie pacjenta lub rodziny pacjenta:
              dlaczego antybiotyk na wirusa? Zawsze jest taka sama odpowiedź: OSŁONOWO. No
              już nie powiesz felinecaline, że tego nie wiesz, że tak robią. INNI, Ty nie.
              Żyrafa
              • eewa2005 Re: Do felinecaline 03.07.05, 00:35
                No własnie- dokładnie. Gdyby jeszcie wysilili sie i powiedzieli o objawach,
                które powinny skłonić do wykupienia i przyjmowania antybiotyku- to rozumiem.
                Ale nie- OD RAZU antybiotyk. Toz pacjent sie rozmysli, antybiotyku nie wykupi i
                gratisów od firmy za wiernośc nie bedzie :(
        • zyrafa46 Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 03.07.05, 00:19
          Snajper, włącz myślenie choć wtedy gdy piszesz posty na forum. Przepraszam,
          uniosło mnie. Ale nic nie skasuje.
          Żyrafa
    • alex189 Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 02.07.05, 22:40
      Zwróćcie jeszcze uwagę na fakt,że już dawno nie powinnam mieć migdałów:)
      • eewa2005 Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 02.07.05, 22:46
        Eh, migdalki!
        Toz to drobiazg- tyle dzieciaków musi sie ich pozbywać- wedle uznania lekarza.
        Może gdyby Ci chcieli np. głowę uciąć, to bardziej by sie zastanowili nad
        zasadnością tego pomysłu
        :))
        • zyrafa46 Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 03.07.05, 00:32
          BARDZO CENIĘ SOBIE DOBRYCH I UCZCIWYCH lekarzy. To tak na zakończenie, żeby nie
          było watpliwości.
          Żyrafa
          • eewa2005 Re: Jest zawsze miejsce na nadzieje...:) 03.07.05, 00:40
            To ja dodam- że też. To oczywiste- jesli są fachowcami i ludźmi przy okazji- to
            własnie jest ideał lekarza. I absolutnie nie mam na mysli dostepności na
            komórke przez 24 godz. czy godzinne wizyty. Może być i 2 minuty- byle był
            dokształconym fachowcem, a nie partaczem.
            Lekarz to tez człowiek i powinien miec godne warunki pracy i PŁACY- jednak na
            bylejakość sie nie godzę- tu chodzi o nasze zdrowie i zycie.
Pełna wersja