Łupież różowy Giberta

10.08.05, 08:55
Czy ktoś z Was na to chorował???
Wczoraj byłam u dermatologa i stwierdził u mnie łupież.
Wyczytałam na necie, że średnio 1,5% wizyt dermatologicznych to pacjenci z
łupieżem różowym. Co do genezy powstania tego czegoś, nie ma jednoznacznej
teorii, ale znawcy tematu twierdzą, że to efekt stresu i przemęczenia lub
ugryzienia przez owada. W moim przypadku zawiniła najpewniej mrówka :(
Pani Dermatolog powiedziała mi, że tego się nie leczy, że sam zniknie, ale to
będze trwać do ośmiu tygodni!!!. Przepisała mi jedynie maść Elosone - ma
złagodzic skutki, mam brać jedynie krótki prysznic, nie trzeć skóry
ręcznikiem, nie wystawiać sie na słońce i czekać aż wysypka zniknie :(
Powiedzcie, może mieliście coś takiego i może jednak są jakieś skuteczne
metody pozbycia się tego szybciej.
    • lena385 Re: Łupież różowy Giberta 10.08.05, 18:21
      rok temu mój maz miał ten łupież i niestety mimo roznych masci trwało to około
      2 miesiecy.Lekarz stwierdził że trzeba uzbroić sie w cierpliwosći dokładnie
      tyle to trwało.Takze życze duzo cieeeeeeerpliwosci
    • kasial70 Re: Łupież różowy Giberta 11.08.05, 20:51
      U mnie to samo - trwało około 2 miesiące. Stosowałam czasem jakąś maść z
      cynkiem robioną w aptece, ale wydaje mi się, że nie była konieczna.
    • meiji Re: Łupież różowy Giberta 13.08.05, 18:09
      czesc,
      do mnie tez przyplatalo sie to chorobsko jakies 2 lata temu. Wygladalam
      okropnie. Ale uwierz mi po 7 tygodniach zniknelo tak nagle jak sie pojawilo i
      nie zostawilo najmniejszego sladu. trzymaj sie i cierpliwosci. Trzeba
      przeczekac chorobe.
    • kajsik Re: Łupież różowy Giberta 16.08.05, 08:04
      Witam,
      Dziękuję ze wypowiedzi. Szkoda, że nie ma na to lekarstwa, cóż muszę jakoś
      przetrwać :) Mam do Was jeszcze dwa pytania. Ciągle mi wyskakują nowe plamki,
      czy tak będzie do końca choroby??? Druga sprawa - ile czasu wylęga się ta
      choroba?? Boję się trochę o moich współmieszkańców, aby nie podzielili mojego
      losu. Pozdrawiam!!
      • daniasyn Re: Łupież różowy Giberta 16.08.05, 20:56
        Miałam to 15 lat temu i byłam w ciąży,wyzdrowiałam, dziecko urodziło się
        zdrowe.to chyba nie jest zakaźna choroba.
      • network-poland Re: Łupież różowy Giberta 18.08.05, 02:35
        jest absolutnie niezaraźliwy - podobno :) u mnie trwał "tylko" 4 tygodni i nie
        zostało sladów - powodzenia !
    • marzim Re: Łupież różowy Giberta 17.08.05, 23:06
      Witaj,
      niczym się nie martw, to przykra dolegliwość, ale minie za jakieś 6 tygodni.
      Ja chorowałam już na to 4 razy, choć podobno można tylko raz. Własnie przechodze
      kolejny raz :( Generalnie nic na to nie pomaga, nie ma sensu kupowac maści i
      smarować się, bo i tak to nic nie daje. Myślę tylko, ze długotrwałe kąpiele
      pogarszają sytuację.
      Martwię się tylko, co będzie jak zajde w ciążę.

      Cierpliwości i powodzenia.

      marcela
      • sad_anna Re: Łupież różowy Giberta 18.08.05, 08:08
        Hej,
        Też na to chorowałam. To było ze dwa lata temu, ale pamiętam że brałam jakieś
        leki. Maść i płyn robione w aptece - to zewnętrznie i jakieś tabletki (nie
        pamiętam nazwy :-/) wewnętrznie + końską dawkę wapna - Calcium 500 na receptę.
        Po miesiącu było po chorobie.Pozdrawiam i życzę zdrówka!
    • kajsik Re: Łupież różowy Giberta 18.08.05, 10:22
      Dzięki jeszcze raz za wypowiedzi. Wczoraj zauważyłam jakby te plamki i blaszka
      macierzysta stawały się bledsze. Od wtorku nie wysypało mnie nowymi plamkami.
      Smaruję się maścią, piję wapno, łykam witaminę C, biorę jedynie szybki
      prysznic i staram się być cierpliwa.
      Pozdrawiam!
    • angula Re: Łupież różowy Giberta 18.08.05, 12:10
      Chorowałam na to jakieś 10 lat temu. Nie mam pojecia gdzie to złapałam.
      Dermatolog powiedział wtedy, że samo przejdzie tylko musiałam odczekac 6
      tygodni. Pamietam, że miałam maść robioną w aptece. I faktycznie po 6
      tygodniach zeszło. Ale bez maści sie nie obeszło, bo strasznie swędziało.
      Nie było nawrotu choroby i mam nadzieję, że nie będzie.
      Życzę cierpliwości.
    • inecita Re: Łupież różowy Giberta 18.08.05, 18:47
      Wpisz w wyszukiwarke tu i na urodzie, pisałam juz o tym, po ponad 2 miesiącach
      samo przeszło, stosowanie czegokolwiek nie ma sensu, dbaj zeby sie nie
      wysuszało i ciesz ze lekarz prawidłowo to zdiagnozował
      Chao!
      • gatakka Re: Łupież różowy Giberta 19.08.05, 14:34
        Ja tez mialam! Pojawilo sie znikad i zniknelo, ale po okolo 2-3 tygodniach.
        Pani dermatolog polecila smarowac takim bialym mietowym plynem chodzacym -
        chyba rowniez stosowaym przy ospie. Nieststy nie pamietam nazwy... ale pomagal!
        • inecita Re: Łupież różowy Giberta 22.08.05, 21:42
          znam ten biały płyn, zmniejsza swedzenie ale wysusza i moga zostac lekkie
          blizny, najlepiej nic nie stosowac!
    • saszina Re: Łupież różowy Giberta 22.08.05, 21:18
      Ja zachorowałam na to trzy tygodnie temu.Smaruje się taką białą maścią i łykam
      clemastin.Od kilku dni nowe krostki nie wyskakują a nowe powoli znikają.Jestem
      dobrej myśli.Łącze się w bólu:)))
    • undyna Re: Łupież różowy Giberta 23.08.05, 00:11
      cześć:) ja też na to chorowałam, w trakcie choroby opatentowałam metodę i już
      parę osób tym wyleczyłam, miałam to 2 tyg., chciałam przeczekać, bo w książce
      do Dermatologii pisało, że niczym się tego nie leczy, ale po 2 tyg szlag mnie
      trafił i postanowiłam kombinować, w 3 dni mi przeszło
      zaraz podeślę kurację:)
      • undyna Re: Łupież różowy Giberta 23.08.05, 00:21
        zamiast mydła (zero mydła nawet najdelikatniejszego) glut z siemienia lnianego,
        gotowałam ok. półlitra do trzechczwartych siemienia lnianego, sypałam na oko
        ok. 2-3 łyżki dobrze wypełnione, po ugotowaniu na wolnym ogniu przecedzałam
        przez sitko, na dole miałam emulsję, a w sitku glut gęsty z nasionami, czekałam
        aż przestygnie, emulsją się myłam normalnie wszędzie, to się odrobinę pieni, a
        potem na bardziej zmienione miejsca nakładałam maseczkę z nasion i z tego
        gęstego gluta i z tym chodziłam aż wyschło (raz dziennie), potem zmywałam wodą,
        po kąpieli miejsca zmienione chorobowo smarowałam Alantanem w kremie i
        normalnie po trzech dniach tej kuracji zniknęło bez śladu, czego i Tobie życzę:)
Pełna wersja