Nowotwór u męża dwa dni po porodzie

17.02.06, 11:35


Dziewczyny
Poszukuję informacji w necie na temat raka jądra, NASIENIAKA,
Wszystkie konkretne strony jakie znalazłam są płatne, a poza tym mam dwoje
małych dzieci i nie mam zbyt wiele czasu na neta.
Proszę o linki.







    • maniusza Re: Nowotwór u męża dwa dni po porodzie 17.02.06, 11:41
      nie wiem o jakie konkretnie informacje Ci chodzi. w googlach jest mnóstwo ale
      pewnie ogólne..

      www.google.pl/search?hl=pl&q=nasieniak+nowotw%C3%B3r+j%C4%85dra&btnG=Wyszukaj+w+Google&lr=lang_pl
      • julinek11 Re: Nowotwór u męża dwa dni po porodzie 17.02.06, 11:55
        dziękuję za błyskawiczny odzew
        ale już szukałam na google i właśnie np pierwszy adres chcąc wejść trzeba się
        zalogować rejestrować już próbowałam ale jakoś nie chce mi przejść.
    • joanah2o Re: Nowotwór u męża dwa dni po porodzie 17.02.06, 12:36
      www.innastrona.pl/lifestyle_rakjader.phtml
      Po angielsku:
      www.emedicine.com/ped/topic2078.htm
      po francusku:
      www.medespace.com/cancero/doc/testic.html (rokowania)
      www.uropage.com/ART_testi2.htm
      To tak po szybkim przejrzeniu.
      j.
      • street Re: Nowotwór u męża dwa dni po porodzie 17.02.06, 12:54
        A może porozmawiaj z lekarzem specjalistą? Tak chyba będzie najprościej. W
        razie watpliwości od reki Ci wszystko wytłumaczy.
        • dorka.3 Re: Nowotwór u męża dwa dni po porodzie 17.02.06, 13:04
          a Ty myślisz, że lekarze mają tyle czasu i chęci, żeby wszystko wyjaśniać?
          Powiem tak, mój mąż też ciężko choruje, co chwile jeździmy do różnych
          specjalistów, i gdybym wcześniej nie poczytała trochę o tych chorobach, to nie
          wiedziałabym o czym mówią. Poza tym, jak jest w poczekalni 20 pacjentów w
          kolejce, to żaden lekarz mimo szczerych chęci, nie ma czasu wsyzstkiego
          wyjaśniać. także uważam, że dziewczyna dobrze robi, że chce trochę o tym
          poczytać, przynajmniej będzie wiedziała o co pytać i będzie wiedziała o czym
          lekarz mówi.
          • julinek11 Re: Nowotwór u męża dwa dni po porodzie 17.02.06, 13:45
            dorka3 bardzo ci dziękuję
            masz rację, jest dokładnie tak jak mówisz. mieszkam w opolskim w małym mieście,
            mąż był teraz w wa-wie w klinice onkologii, "pani doktor" miała dla niego 8
            minut w międzyczasie 5 telefonów, ksero, i cholera wie co jeszcze.
            Chcę poczytać bo wszystkie informacje są dla mnie zbyt ogólne a facet przecież
            się nie zapyta.
            • dorka.3 Re: Nowotwór u męża dwa dni po porodzie 17.02.06, 14:34
              ja tez jestem z małej miejscowości i też z woj. opolskiego, także wiem jak to
              jest. Powiem Ci, że ostatecznie zrezygnowaliśmy z leczenia w Opolu na
              kardiochirurgii i teraz jeździmy do Zabrza, jesteśmy bardzo zadowoleni, nie
              wiem o co chodzi dokładnie, ale i tu i tu nie jeździliśmy prywatnie, a lekarze
              inaczej podchodzą do pacjenta (na pewno nie wszyscy, ale my tak akurat
              trafiliśmy). Juz nie wspomnę, że w Opolu na wizytę u kardiochirurga czekaliśmy
              ponad pół roku. A do Zabrza, zadzwoniłam i jechaliśmy na następny dzień i była
              całkiem inna rozmowa. Lekarz nam wiele wyjaśnił i dzięki temu, że wcześniej
              dużo czytałam, wiedziałam co do mnie mówi.
              • dorka.3 Re: Nowotwór u męża dwa dni po porodzie 17.02.06, 14:35
                i jeszcze jedno, zawsze jeżdżę z mężem, bo on tak jak Twój sam się o nic
                dodatkowo nie zapyta.
    • a.l.o.e.s Re: Nowotwór u męża dwa dni po porodzie 17.02.06, 17:23
      Jak chcesz, napisz do mnie na adres gazety. Mój mąż jest 8 lat po operacji i
      chemii, też nasieniak, do tej pory wszystko onkologicznie jest ok.Moja córka ma
      lat 8, mój syn, niecałe 4.Pozdrawiam cieplutko
      • ledzeppelin3 Re: Nowotwór u męża dwa dni po porodzie 17.02.06, 17:30
        Czy rozpoznanie jest potwierdzone histopatologicznie?
        Jeśli tak, męża czeka operacja i byż może również leczenie uzupełniające w
        postaci chemioterapii. Nasieniak (seminoma)jest guzem złośliwym jądra, rzadko
        występuje, może dawać przerzuty do zaotrzewnowych węzłów chłonnych. Wczesne
        rozpoznanie wiąże się z bardzo dużym odsetkiem wyleczeń. Polecam leczenie w
        jakimś Centrum onkologii (Katowice, Warszawa)
    • kinia2004 Re: Nowotwór u męża dwa dni po porodzie 17.02.06, 21:57
      Mówi się, że rak wcześnie wykryty daje dużą szansę na wyleczenie. Pewnie to i
      racja. Gdyby nie ten nasz system.... opiszę krótko przez co przeszliśmy:
      pierwszy objaw na skórze, stosujemy na własną rękę maści, mazidła - nic nie
      dają, po 3 tygodniach wizyta u lekarza, skierowanie na pobranie wycinka, po
      ponad miesiącu diagnoza - rak penisa!!! Jedziemy na onkologię do Gliwic -
      podobnież są najlepsi, wyznaczają termin operacji na za 3 miesiące (to już
      ponad 5 miesięcy odkąd "to" się pojawiło), i od razu dodają, że trzeba będzie
      dla bezpieczeństwa usunąć także węzły pachwinowe, żeby czasem nie pojawiły się
      przerzuty - kolejne dwie operacje. Operacja usunięcia lewego węzła - za 5
      miesięcy od poprzedniej operacji! Prawego - za kolejne dwa!!! To w sumie jest
      już rok! Gdybym wtedy wiedziała, to, co wiem teraz.... nie można czekać tak
      długo, rak szybko się rozwija... nie będę pisać dalej przez jakie piekło
      musieliśmy przejść, żeby w końcu przegrać! Nie czekajcie z tą chorobą,
      błagajcie (jeśli to będzie konieczne) o szybką operację, w końcu wiele osób z
      tego wychodzi. A tak na marginesie, czytamy w internecie, że rak tych części
      ciała u mężczyzn jest rzadki, to nieprawda. Trzeba wejść tam na oddział i
      zobaczyć na własne oczy, ilu mężczyzn na to cierpi - ja też wcześniej nie
      zdawałam sobie z tego sprawy - i jacy młodzi... Trzymajcie się, wierzę, że
      wygracie! Pozdrawiam
      • kinia2004 Re: Nowotwór u męża dwa dni po porodzie 17.02.06, 22:06
        dodam jeszcze tylko, że lekarze oczywiście czasu na rozmowę dla nas zbytnio nie
        mieli i nigdy żadnej informacji na temat rokowań lub dalszego leczenia nie
        uzyskaliśmy. Smutne, bo pacjentów traktują hurtowo.
        • sowa_hu_hu kinia 17.02.06, 22:08
          przepraszam że pytam ale napisałas że przegraliście walke... tzn że twój mąz
          nie wyzdrowiał? :(
          • kinia2004 Re: kinia 22.02.06, 22:57
            nie pisałam o mężu... całe szczęście. Teraz on jest moją jedyną podporą
    • adriana102 Re: Nowotwór u męża dwa dni po porodzie 19.02.06, 20:16
      Witam! Rzeczywiście długa droga przed wami z tą walką. Ale sprawa nie jest
      beznadziejna. Oprócz medycyny konwencjonalnej z wielkim powodzeniem działa
      również medycyna niekonwencjonalna. I w tej drugiej nie trzeba być zdanym na
      łaskę i niełaskę lekarza. A połączenie obu daje w zaskakujące rezultaty. Dajcie
      sobie szansę na zdrowie i normalne życie. Proponuję lekturę strony i produktu o
      nazwie noni www.lepszezdrowie.pl/produkty/fl0121.php albo olbrzymi serwis na
      ten temat www.noni.com.pl. Jeśli chcesz zadać jakieś pytanie dowiedzieć się
      więcej napisz, chętnie podpowiem co robić.
      • julinek11 Re: Nowotwór u męża dwa dni po porodzie 20.02.06, 10:59
        Bardzo dziękuję za cenne rady.
        Ale przeraziłaś mnie trochę z tą długą drogą walki.
        Nie wiem co o tym wszystkim myśleć.
        Wszystko zaczęło się 6 tygodni temu, mąż ma już usunięte jądro wraz z guzem,
        zrobioną tomografię (odnośnie węzłów i jest czysto wszędzie), zrobione markery
        (też są OK), jest pacjentem kliniki onkologii w Wa-wie, jutro jedzie na podobno
        jednorazową chemię (lek nazywa się karboplatyna) i później co 2 miesące do
        kontorli.
        To tak ogólnie w wielkim skrócie.
        Napisz proszę co miałaś na myśli z tą " długą drogą" walki.
      • moniak7 Do Adriany 102-Jak tak mozna??? 23.02.06, 15:34
        Weszlam na te strony co podajesz bo juz kiedys te strony wciskalas ludziom.i to
        oburzajece!!!Jak mozna w tak powaznej sprawie wciskac ciemnote i np.
        polecac "szczepionke z bioenergia"? To niemoralne. Nieetyczne. jestem w szoku!
    • aalfaa www.onkolink.pl 19.02.06, 22:23
      Polecam tę stronkę... jest to skarbnica wiedzy na temat wielu podobnych chorób,
      dla mnie była pomocna jak zachorowła moja mama.
      Pozdrawiam ciepło i życzę wiele siły oraz wiary w walce z chorobą.
      • Gość: gonia333 Re: www.onkolink.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 08:01
        Jedź z mężem do jakieoś dobrego bioenergoterapeuty. Jeśli mieszkasz na Śląsku
        mogę ci polecić jednego.
        • amikeo Re: www.onkolink.pl 23.02.06, 09:04
          Nie wierz w takie rzeczy!!! Ani w żadne Novity, Vilcacory czy inne takie. Jeśli
          nie zaszkodzi to pozostaje conajmniej obojętne. To tylko wyciąganie pieniędzy
          od zrozpaczonych ludzi. Leczenie onkologiczne, dieta, przygotowanie psychiczne
          (raczej psycholog z onkologii czy jakiś "znachor").
          • moniak7 Re: www.onkolink.pl 23.02.06, 15:28
            Kobieta z tak powazna sprawa a tu porady w postaci bioenergoterapeuty czy
            leczenie niekonwencjonalne z namierem na stronke. Ogarnelo mnei pzrerazenie,
            jak mozna??? Ciarki mi przeszly po plecach.
            Dobrze , ze autorka watku jest rozsadna i nawet na te posty nie zareagowala.
            Zycze odwagi i zdrowia i faktycznie leczyc sie TYLKO w sprawdzonych i uznanych
            klinikach onkologicznych. Pozdrawiam cieplo. Monia
            • Gość: bera Re: www.onkolink.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 15:47
              W sprawie leczenia niekonwencjonalnego powiem tyle,że jeżeli jest nieinwazyjne,
              stosowane równolegle do terapii onkologicznej i pacjent wierzy w jego
              działanie, to jest jak najbardziej wskazane. Wszelkie metody uaktywniające i
              wspomagające naturalne siły obronne organizmu pacjenta są potrzebne . Nie od
              dziś wiadomo że "wiara czyni cuda" a pacjent wierzący w wyzdrowienie i
              skuteczność terapii ma wiecej szans w walce z rakiem.
              • amikeo Re: www.onkolink.pl 23.02.06, 16:48
                Więc wystarczy dobry psycholog oraz miłość i wsparcie rodziny za
                całą "medycynę niekonwencjonalną"! Te metody rzezcywiście uaktywniają...
                gotówkę do wydania oraz wspomagają... kieszenie "niekonwecjonalnych lekarzy".
                Droga Autorko wątku, dobijaj sie do lekarzy, dbaj o męża i bądźcie dzielni! To
                za poważny temat na bio.. coś tam.
                • Gość: bera Re: www.onkolink.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 17:22
                  Drogi(a) amikeo. Świetnie wiesz, że nic nie zastąpi leczenia onkologicznego.
                  Tylko głupiec z niego rezygnuje.Jednakże, gdy chory ma wewnętrzną potrzebę
                  robienia czegoś więcej, niż tylko leczenia się na odziale onkologii to pozwól mu
                  na to. Jeśli go stać na dodatkowe wydatki, to cóż jego wola. Przecież nikt nie
                  liczy pieniędzy w chwili gdy walczy o życie. Jeden wierzy w moc energoterapii,
                  drugi nie.Najwazniejsze są efekty w walce z chorobą a nie udowadnianie, że tylko
                  taka a nie inna metoda alternatywna jest skuteczna.Bo to nie one, ale sam
                  pacjent uruchamia w sobie mechanizmy zwalczające raka.
                  Inną sprawą jest żerowanie na chorym, przez różnych naciągaczy,ale to już
                  innego rodzaju dyskusja.
            • Gość: gonia333 Re: www.onkolink.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 17:00
              Widzę,że jesteście sceptycznie nastawione do leczenia bioenergoterapeutycznego.
              A ja osobiście z niego korzystałam i efekt jest zadawalający. Zaden lekarz nie
              był w stanie mi pomóc a bioenergoterapeuta tak. Znam dziewczynę,która miała
              raka jajnika i po kilkunastu wizytach u bioen... jest zdrowa. Lekarze w klinice
              onkologicznej nie wierzą do dziś jakie ma wyniki.
              Ale to już sprawa osobista każdego z nas. Wierzyć lub nie. Tylko jak się jest w
              sytuaji bez wyjścia to człowiek chwyta się każdej metody, żeby sobie pomóc.
              Pozdrawiam
              Gosia
              • b_a_l_b_i_n_k_a Re: www.onkolink.pl 23.02.06, 17:10
                Tak, tak oczywiście. A może to nie był rak tylko np. torbiel, która się sama
                wchłonęła, co?
                Miała pobierane wycinki z tego jajnika, co?
                • Gość: gonia333 Re: www.onkolink.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 18:10
                  Miała robione wszystkie badania i na pewno to był nowotwór. Teraz dziewczyna ma
                  drugie życie i jest bardzo szczęśliwa.
                  Ja nie byłam aż tak chora ale moje dolegliwości mi bardzo dokuczały. Lekarze
                  nie potrafią wyleczyć człowieka tylko tak ładują na wszystko antybiotyki aż
                  wysiada układ odpornościowy. Tak było u mnie.
                  Już pół roku jestem zdrowa i nie biorę żadnych leków.
                  Jestem bardzo szczęśliwa. Wierzcie albo nie.
                  Gosia
              • magneto5 Jak to możliwe że piszecie tu nie logując się? n/t 25.02.06, 08:52
    • eeela przepraszam, mam pytanie nie dajace mi spokoju 23.02.06, 17:26
      Po czyim porodzie?
      • eeela Re: przepraszam, mam pytanie nie dajace mi spokoj 24.02.06, 01:14
        up
        • Gość: xxx Re: przepraszam, mam pytanie nie dajace mi spokoj IP: *.ghnet.pl 24.02.06, 01:20
          Przestań się znęcać nad autorką wątku, pewnie była zdenerwowana kiedy to
          pisała. Ale trzeba przyznać, że głupio to brzmi...
          • eeela Re: przepraszam, mam pytanie nie dajace mi spokoj 25.02.06, 23:39
            To nie ja sie znecam, to nade mna zneca sie autorka, pozostawiajac mnie w
            niepewnosci.
    • majka365 Re: Nowotwór u męża dwa dni po porodzie 25.02.06, 08:14
      Julinek, cieszę się,że wszystko dobrze sie skończyło. Tylko musicie wiedzieć
      jedno: nie wolno Wam juz zapomnieć o tej chorobie! Systematyczne kontrole to
      warunek zdrowia i życia. Mój sąsiad też miał nasieniaka jądra, 3 lata temu
      suniąte jądro, jedna chemia tak profilaktycznie, jak powiedzieli lekarze, bo
      nigdzie nic nie było. Był zdrowy. Regularnie jednak jeździł na kontrole co pół
      roku. I całe szczęście, bo na jednej z takich kontroli, ok. 2 lata po operacji
      okazało się, że coś jest nie tak, coś jest w węzłach chłonnych. Rozpoczął
      regularną chemię, potem radioterapię. Potem był PET i okazało się, że wygrał,
      nie ma przerzutów. To bardzo pogodny człowiek, myślę, że to mu bardzo pomogło.
      Nie było po nim widać, że ciężko choruje, dochodziło do tego, że to on mnie
      pocieszał, że wszystko będzie dobrze. I na szczęście było. Zapamiętajcie to!
      Pozdrawiam i życzę zdrowia.
Pełna wersja