Problem z mezem.

10.03.06, 04:00
A w sumie z jego stylem zycia. Nie wiem juz sama co mam robic, bo widze ze
moje gadki wychodza mu juz bokiem i jak tylko zaczynam temat- atakuje mnie.
O co chodzi?? w styczniu tego roku dowiedzialam sie, ze u mojego taty
rozpoznano nowotwor zlosliwy jelita grubego. Jest juz po operacji, bierze
chemie, czuje sie dobrze. Nie ma przerzutow i to nas wszystkich jakos trzyma
w nadziei, ze bedzie dobrze. Odkad tata choruje caly czas czytam o tym jak
moglo do tego dojsc. Jestem w sposob znakomity wyedukowana w temacie. I teraz
zaczyna sie problem z moim mezem, ktory sobie na sprawy zdrowia - BIMBA!!!
I to dokladnie! Jego dieta: chleb( oczywiscie jasny), fast food ( ociekajace
tluszczem hamburgery) i w sumie tyle!!Aaaa...i jeszcze parowki! Nie je owocow
bo nie lubi, warzyw tez nie je, bo nie jest krolikiem, mleka nie pija,
jogutrow, serow- NIE!!! Makarony i ryz- bleee, jak juz frytki i kurczak!
POpija to wszystko cola i papierosem. To jest jego menu. Sniadan nie jada, a
ze pali to pali oczywiscie na czczo. Dzien zaczyna od papierosa, coli i
tabletek na permanentna zgage. To jest dramat!!
Uzylam juz wszystkich sposobow, podkladam zupy, oszukuje kanapki ( wkladam
kawalek ogorka) i to wszystko na nic, bo i tak skutecznie odmowi:(.
Byc moze dla wielu ten problem wyda sie banalny, ale ja sie o niego zaczynam
powaznie bac. Mieszkamy za granica, poki co pracuje na czarno, nie ma
ubezpieczenia, jak sie cos nie daj Bog stanie placimy ciezkie pieniadze za
leczenie, wiec chyba lepiej dmuchac na zimne, prawda??
Nie uprawia zadnego sportu, siada przed kompem, jak tylko wroci z pracy.
Martwie sie, mamy polroczna corke. Nigdy nie zjemy razem posilku, bo zawsze
ojciec bedzie mowil: Nie, dziekuje! na "ludzkie" jedzenie. Zeby jeszcze
usiadl i sie herbaty, czy soku napil:( Nic z tych rzeczy!
Zawsze taki byl, ale myslalam ze jak juz bedziemy miec swoj dom ( bedziemy
rodzina) wszystko sie zmieni.
Rozczarowalam sie i to porzadnie. Nie chce zyc z czlowiem, ktory w wieku 30
lat caly czas skarzy sie na cos,a nie daje sobie pomoc!Twierdzi, ze sie nie
zmieni, bo on chce zyc,NORMLANIE ZYC! Jemu smakuje niezdrowe, trudno- on nic
na to nie poradzi. Bardzo to wszystko jest przykre i smutne.
Co robic, kto wie??
    • venus22 Re: Problem z mezem. 10.03.06, 05:12
      uummmmmm... rozwod i nowy, lepszy maz ??


      albo.... przeglodz go ale tak porzadnie, wtedy wszystko smaczne..

      Venus
      • js.2 Re: Problem z mezem. 10.03.06, 09:28
        też myślę że rozwód to najlepsze rozwiązanie. A następnego męża niech poszuka
        Ci dietetyk.
      • badowimo Re: Problem z mezem. 10.03.06, 13:54
        No nie wiem! Wcale nie wydaje mi sie, ze przesadzam. Wiem, ze istnieje powazny
        problem, bo widze to po "jego wiecznie skwaszonej minie, bo go cos boli". Wiem
        dokladnie gdzie tkwi blad- w stylu zycia. Nie twierdze ozcywiscie, ze ja jestem
        jakims idealem dietetycznym i wcale do niego nie daze w wydaniu meza. Mowie, tu
        raczej o marzeniu zmieniania jego stylu zycia powoli, malymi krokami. Zdaje
        sobie sprawe, ze jedna gadka tu nic nie da. Nie obudzi sie nastepnego dnia, nie
        zapali i w koncu zje cos mlecznego. Nie sadze, zeby rady zmiany meza na cos sie
        zdaly. Na to sama moglam wpasc:)
        Poza tym, oczywiscie nie wierzylam w cudowna odmiane po slubie, ale jednak
        ludzilam sie, ze zmieni sie nasz caly rytm dnia na bardziej rodzinny niz jak do
        tej pory -narzeczenski. To logiczne, ze przed slubem duzo nas laczylo ale i
        sporo dzielilo, przede wszystkim dzielila nas "oficjalna" dbalosc o siebie.
        Dbalismy o siebie oczywiscie, ale raczej w sensie udowodnienie atrakcyjnosci
        drugiej osoby. Nigdy mi wtedy nawet nie przyszlo do glowy, ze powinnam
        go "wybadac" pod wzgledem diety. Myslalam,ze jest zwyczajnym czlowiekiem,
        wiedzacym jak smakuje jablko ( od czasu do czasu). Bardzo zalezy mi na tym,
        zeby byl zdrowy, dlatego w ogole odwazylam sie odezwac.
        Mysle, ze najrozsadniejsza rada, zreszta powolutku stosowana to: "oszukanstwo" -
        jakies cuda w ramach obiadow gotowane! Juz widze oczami wyobarazni jak
        to "zarcie" laduje w koszu:(((. Trudno, moze wreszcie cos do niego dotrze. No
        nic, raczej sie nie poddam!
        Z przeglodzeniem tez sprawa odpada, bo jak nie znajdzie parowek w lodowce i
        coli, to sam zamowi sobie pizze, nie patrzac na nic.:)
        No coz....widac taki moj los.
        Dzieki i pzdr.
        • js.2 Re: Problem z mezem. 10.03.06, 14:30
          badowimo napisała:

          "Poza tym, oczywiscie nie wierzylam w cudowna odmiane po slubie, ale jednak
          ludzilam sie, ze zmieni sie nasz caly rytm dnia na bardziej rodzinny niz jak do
          tej pory -narzeczenski. "

          A w co wierzył mąż ?
          Być może łudził się że po ślubie zjecie po parówce, łykniecie coli i razem
          obejrzycie mecz w TV ?
          • dr-divlo Re: Problem z mezem. 10.03.06, 17:13
            a ja współczuję. Bo naprawdę cięzko będzie go przekonać bo takie nawyki
            żywieniowe to jak nałóg, nadmiar cukrów uzależnia, a jej mąż ma przeciez dopiero
            30 lat, co będzie za lat 15?
            • snajper55 Re: Problem z mezem. 10.03.06, 18:47
              dr-divlo napisała:

              > a jej mąż ma przeciez dopiero 30 lat, co będzie za lat 15?

              250 kg ?

              S.
              • badowimo Re: Problem z mezem. 10.03.06, 19:16
                jakos po tym co je nie tyje tak bardzo, a to wszystko dlatego, ze zjada dwie
                konkretnie-chemiczne dawki codziennie:)
                ojej...
    • no1teresa Re: Problem z mezem. 10.03.06, 11:44
      smiejecie sie, ale sytuacja dziewczyny nie jest ciekawa
      jej maz juz ma problemy zdrowotne, a konsekwentnie pracuje na dalsze i to tylko
      kwestia czasu, kiedy sie pojawia
      ja tu nie widze partnera zyciowego, tylko skrajne wygodnictwo i
      nieodpowiedzialnosc i dalsze klopoty
      niech juz od teraz odklada pieniadze na leczenie, z drugiej strony malzenstwo,
      gdzie nie ma porozumienia i wspolpracy i tak zle rokuje
      nie zazdroszcze, twoje poczucie bezpieczenstwa jest pewnie bliskie zeru
    • snajper55 Re: Problem z mezem. 10.03.06, 12:16
      badowimo napisała:

      > Zawsze taki byl, ale myslalam ze jak juz bedziemy miec swoj dom ( bedziemy
      > rodzina) wszystko sie zmieni.

      Skąd my to znamy... Teraz bije i pije, ale po ślubie to się na pewno zmieni. :(
      A dlaczego miałoby się cokolwiek zmienić ???

      > Rozczarowalam sie i to porzadnie. Nie chce zyc z czlowiem, ktory w wieku 30
      > lat caly czas skarzy sie na cos,a nie daje sobie pomoc!Twierdzi, ze sie nie
      > zmieni, bo on chce zyc,NORMLANIE ZYC! Jemu smakuje niezdrowe, trudno- on nic
      > na to nie poradzi. Bardzo to wszystko jest przykre i smutne.

      Sama sobie takiego wybrałaś. Teraz dopiero zaczęłaś myśleć ?

      > Co robic, kto wie??

      Zmień go na nowszy model.

      S.
      • jedrzejowski Porozmawiaj z nim! 10.03.06, 12:29
        No tak ale nie wydaje CI sie że przesadzasz?
        Wiem że wszystko zaczeło CI się walić jak dowiedziałaś się o chorobie.
        Ale teraz zobacz jakie jest Twoje zachowanie.
        Zaczynasz dmuchać na zimne...
        Wcześniej jak nie wiedziałaś co i jak powiedz szczerze jadłaś kurczaki z KFC,
        burgery z MC, ???
        CZy zawsze jadłąś zieleninę itp?
        Poroazmawiaj z mężem, zrób ot co kiebiety robią najlepiej ;)
        Wieczorek siedziecie sobie w łużeczku a ty robiesz maślane oczka i mówisz:
        "wiesz że się o CIebie martwię, nie mógł byś zrobić choć jednej rzeczy aby mnie
        uspoojkić"
        ( i nie chodzi tu o sex )
        Zaczynasz mu grać an sumieniu. Jeśli łączy was miłość to zmięknie i wkońcu zje
        tą kanapkę z ogrórkiem.
        NA żucenie fajek nie licz, chyba że zastosujesz dłuższą terapię.
        Zacznij gotować domowe obiadki.
        Niehch będzie już tren kurczak ale do tego ziemniaczki w śmietance z posypanym
        śierzym koperkiem.
        Potem schabowe z buraczkami ( dużo żelaza)
        Ran jajecznica na pomidorku, boczku, szczypiorku.
        Powoli wproadzaj więcej dobrego jedzenia.
        Powiedz by spróbował Twoich warzy ( ale zrób je w jakiś nowy sposób, nie
        gotowane na wodzie może w bułce zapiekane z serem... eksperymenty :)
        Większośc osób za granicą kożysta z fast foodów...
        Jak byłem troche w stanach to się załamałem.
        I od tego czasu sam sobie już gotuje z żona nie palimy i na spaceri chodzimy.
        A wszystko to dlatego że tam błyó WSZYSTKO drive thru , apteka, bank, KFC, MC,
        wendys... nie trzeba dupy z auta wyciagać....
        Wiecie czemu Amerykanie kupuą pickupy ? Bo te mają mocniejsze resory...

        Jeżeli to nie pomoże to znaczy że jednak miłość wygasłą jest już przyzwyczajenie.
        I jeżeli się źle przy nim czujesz nie widze logicznego sensu dręczenia się i
        męczenia w jego towarzystiw.
        Choć Ty go kochasz bo się o nieg martwisz....
        Rozmowa jest kluczem do wszystkiego!
Pełna wersja