Gość: Doki
IP: 81.240.49.*
18.03.03, 09:38
Wiem o tym, ze zakorzenila sie taka praktyka w Polsce,
ze pacjentom nie tylko zaleca sie, ale wrecz naciska na
szczepienie przeciwko wzw zanim poddadza sie zabiegom
chirurgicznym.
Mysle, ze cos z tym trzeba zrobic. Jest to przejaw
spychotechniki najgorszego rodzaju. Szpitale nie
spelniaja norm jalowosci sprzetu, wiec przerzucaja
odpowiedzialnosc na pacjentow. To kompletny nonsens.
Podobnie jka nonsensem jest mozliwosc zakazenia przez
personel, ktory nie przestrzega procedur izolacji.
Poza tym jest wiecej chorob, ktore moga sie przenosic
przez niejalowy sprzet, nie tylko wzw typu B, choc bez
watpienia jest to choroba najczestsza.
Mysle, ze pacjenci powinni wziac sie w kupe i w
rankingach szpitali i klinik uwzgledniac czy szpital
wymaga szczepienia przeciw wzw, czy tez jest w stanie
zagwarantowac, ze sprzet jest jalowy, a personel na
wystarczajacym poziomie profesjonalnym, zeby nie bylo
takich wpadek. Mycie i wyjalawianie sprzetu to cala
sztuka, za ktora w normalnym swiecie odpowiada osobny
departament w szpitalu i obowiazuje tam rygorystyczna
kontrola. Nie ma miejsca na drogi na skroty.
Pojedynczy pacjent nie moze wiele. Moze inicjatywa
ustawodawcza cos by pomogla, np cofniecie licencji
szpitalom, ktore nie poddaly autoklawow testom dluzej
niz rok temu?