Gość: Aneta
IP: 212.14.9.*
21.03.03, 12:40
Należy zadać sobie jeszcze jedno pytanie. Co rozumiesz przez
określenie metody kalendarzykowej. Może mówiąc metoda
kalendarzykowa chodzi tu o Naturalną Metodę Regulacji Poczęć
(NPR). Już dawno nie słyszałam, aby ktoś wspominał o metodzie
tyko kalendarzykowej. Od dwóch lat stosuję metodę NPR i jak na
razie nie spodziewam się potomstwa. Planujemy, że dzieciątko
pojawi się za dwa lata i wiem, że jest to realne. Czy wiele mnie
to kosztuje? Nie. Mam 24 lata, rano wstaje na uczelnię, prowadzę
intensywny tryb życia, ostatnio często choruje. To wszystko nie
przeszkadza mi juz teraz po tych dwóch latach w ustaleniu dni
płodnych i bezpłodnych. Rano przez 5 minut mierzę temperaturę,
zapisuję albo po zmierzeniu, albo w ciągu dnia. Obserwuje
wysikaniu się czy wydzielił sie jakiś śluz, czy jest zupełnie
sucho. To wszystko zapisuję na specjalnych kartach i wszystko
jasne. Oboje z mężem przeżywamy za każdym razem, ten moment
oczekiwania na siebie i kiedy on przychodzi jest najwspanialszym
przeżyciem dla nas obojga. Po każdym współżyciu mam całkowitą
pewność, że dzieciątko będzie wtedy, kiedy będziemy gotowi je
przyjąć. Więcej o metodzie moznażć wpisując w przeglądarce NPR.
Sama jako osoba stosująca tą metodę mogę też o niej napisać
więcej. Oto mój adres: ulcia2@go2.pl Zachęcam do spróbowania.