krawiasty
31.10.06, 23:10
Witam, mam głupi problem. Od razu zaznacze, że pewnie wielu z Was powie: mam
to samo, ale tak jednak nie jest. Otóż mam zawsze powazne problemy podczas
lotu samolotem. Podczas startu zatyka mi uszy na kilkadziesiąt minut. W
powietrzu to mija, ale ponownie zatyka mi uszy na amen podczas lądowania. No
i tu jest ten problem, bo... tak niby ma każdy. Fakt, ale każdy tak ma na
chwile. A ja po wylądowaniu jestem głuchy przez cały dzień, dopiero
następnego dnia powoli wracam do rzeczywistosci. No i jest tragedia, bo o ile
przy wylotach wakacyjnych jakos da sie to przezyc (dzien stracony na dwa
tygodnie wakacji to niewiele), o tyle przy locie sluzbowym, jednodniowym, to
masakra. A wlasnie taki mi sie szykuje: lece, zalatwiam sprawe i wracam.
Chyba zwariuje, bede chodzil otumaniony. I tu pytanie: mowil mi kiedys
laryngolog, ze jest na to jakis lek, wymienil jego nazwe, ale ja zapomnialem,
bo dosc dawno nie musialem leciec samolotem. Teraz musze, wiec moze ktos z
Was wie, o jaki lek chodzi? Ponoc bierze sie przed startem i jest ok. Kto
pomoze?