szymongoldman
19.11.06, 03:34
Bylem leczony z powodu zapalenia oskrzeli z przechodzeniem na pluca 3 różnymi antybiotykami. Lekarka kazała mi zrobić sobie zdjęcie płuc. Nic nie wykazało. Były jeszcze jakieś niewielkie zmiany osłuchowe, ale stwierdziła, że nie ma sensu brać dłużej antybiotyku i zostawiła mnie z rutinoscorbinem. Czułem się nadal dość podle, ale nie miałem gorączki i powróciłem do w miarę normalnej aktywności. Po tygodniu ni z tego ni z owego dostałem bardzo wysokiej gorączki 39 stopni i bóli stawowych, które mam zawsze w gorączce. Matka sprowadziła lekarza, który stwierdził, że nie ma żadnych zmian osłuchowych, gardło wygląda w porządku, migdałki nie są powiększone. Powiedział, że to grypa mimo że nie było żadnych objawów grypowych. Morfologia i OB wyszły w normie, natomiast bardzo wysokie CRP = 40. Lekarz kazał mi zrobić panoramiczne zdjęcie zębów, które jednak nie wykazało żadnych ognisk zapalnych. Lekarz dowalił czwarty antybiotyk w ciemno. Trzeciego dnia zaczerwieniło mi się gardło, ale nieznacznie, prawie zadnego bolu. Kolejnego dnia dostałem strasznego bólu w okolicy krzyżowej, ale być może z powodu ciaglego lezenia w łóżku i przewracania sie z boku na bok. Nikt nie wie, co mi jest, nikt nie potrafi mi pomóc. To nie może być gyrypa, bo gorączka ustąpiła już pierwszego dnia brania antybiotyku, brak jest kataru, kaszel suchy chyba bardziej na tle nerwowym. Zresztą CRP nie zwieksza sie przeciez od infekcji grypowych czy przeziebieniowych.
Wysokie CRP wystepuje przy nowotworach, czuje sie tak fatalnie i jestem tak bardzo wyniszczony chorobą, leczeniem i lękiem, ze nie mam wątpliwości, że długo nie pożyję.
Napiszcie cokolwiek.