Dodaj do ulubionych

5 pomysłów na pokonanie alzheimera

28.11.06, 18:50
Byleby tymi szczepionkami nie zaszkodzili ludziom!
Obserwuj wątek
    • maruda.r 5 pomysłów na pokonanie alzheimera 29.11.06, 01:40

      Niepokojące jest również to, że nasze luki w pamięci nie uchodzą uwadze bliźnich
      - dodaje. Jeśli tak się dzieje, to znak, że trzeba pójść do lekarza i
      ewentualnie rozpocząć kurację, która co prawda nie wyleczy pacjenta, ale odsunie
      moment, w którym straci on zainteresowanie otoczeniem, orientację w czasie i
      przestrzeni, aż w końcu przestanie rozpoznawać bliskich i stanie się całkowicie
      zależny od innych.

      *******************************************

      Jakim dramatem jest ta choroba, to trudno sobie wyobrazić, gdy nie ma się
      codziennego kontaktu z chorym na Alzheimera. W przypadku osób pedantycznych i
      schematycznych pierwszych objawów w ogóle nie widać. One po prostu kładą swoje
      klucze w tych samych miejscach od bardzo wielu lat. Ba, bliskim umykają awarie
      pamięci związane z postrzeganiem bieżących zdarzeń, bo chory często wraca do
      wspomnień i opowiadając nam, jak to ongiś bywało, sprawia wrażenie osoby o
      bardzo dobrej pamięci.

      Kiedy najbliżsi zaczynają się orientować, jest już zazwyczaj za późno. I nie ma
      (na razie) odwrotu. Na początku są trudności z wyłapaniem przywidzeń czy raczej
      powrotów do przeszłości, gdyż relacjonowane są one w sposób bardzo
      prawdopodobny. Przełomem jest zazwyczaj szok, gdy chory przestaje nas
      rozpoznawać lub gdy widzi osobę nieobecną. Rozmawiając z nami, pyta "gdzie
      jesteśmy?" i "dlaczego nie przyszliśmy?" w osobie trzeciej. Za chwilę wraca do
      rzeczywistości i zupełnie nie pamięta, o co przed chwilą pytał. Później zmienia
      się proporcja: chory coraz słabiej świadomie rejestruje rzeczywistość, a coraz
      częściej przebywa we własnym wyimaginowanym (zapamiętanym dawniej) świecie.
      Piszę o świadomym rejestrowaniu, bo nawet w dość poważnym stadium zdarzają się
      bardzo niezwykłe przebłyski: całkowity powrót do rzeczywistości z pełną
      świadomością np. wieku wnuków i ich osiągnięć w szkole (więc pamięć w jakiś
      sposób działa). Za chwilę jednak koszmar wraca i kontrast w pojmowaniu
      rzeczywistości uświadamia nam dramat choroby.

      Dla bezpieczeństwa chorego dobrze jest nie zmieniać mu otoczenia. Popełnia w nim
      znaczniej mniej błędów i czuje się pewniej. Pytania, czy jest świadom swej
      choroby, zazwyczaj są bezcelowe, gdyż wewnętrznie i tak je odrzuca. Zdrowa
      fizycznie dorosła osoba na naszych zamienia się w dziecko. To naprawdę straszne
      i bardzo, bardzo smutne.

      • kp2407 Re: 5 pomysłów na pokonanie alzheimera 17.12.06, 22:56
        Piszę te słowa z wewnętrznej potrzeby niesienia pomocy wszystkim tym,
        którzy jej bezskutecznie poszukują, pomocy w walce o zdrowie i godne życie dla
        swoich bliskich, dotkniętych ciężką „nieuleczalną” chorobą.
        Mija dziesięć lat odkąd zmagam się z chorobą Alzheimera. To właśnie ta
        straszna choroba stała się udziałem mojej mamy i mnie jako jej opiekunki. Przez
        pierwsze osiem lat, zdając się na działanie tzw. medycyny konwencjonalnej,
        choroba rozwijała się można rzec książkowo, nie zostawiając wątpliwości, co do
        trafności postawionej diagnozy. Diagnozy przerażającej, bo niedającej szans na
        jakąkolwiek poprawę stanu zdrowia ani nawet na zatrzymanie postępów choroby.
        W obliczu pogarszającego się stanu zdrowia, bezsilności oficjalnej medycyny,
        pomna swoich pozytywnych doświadczeń, a przez to darząca ogromnym zaufaniem
        naturalne metody lecznicze, ani na chwilę nie ustawałam w poszukiwaniu pomocy
        ze strony medycyny alternatywnej, opierającej się na leczeniu przyczyn, nie
        tylko skutków trawiących nas chorób.
        W listopadzie 2003 roku, kiedy to tak naprawdę straciłam nadzieję,
        niespodziewanie nastąpił przełom w leczeniu. Właściwie trafniej byłoby napisać
        odbicie od dna, ponieważ w tym czasie stan zdrowia psychicznego i fizycznego
        mojej mamy, dobiegał kresu swoich możliwości. Skrajne wycieńczenie organizmu i
        listopadowe chłody spowodowały rozwój zapalenia płuc. Po podaniu mamie serii
        antybiotyków, obserwując niestety tragiczne, wyniszczające skutki ich działań
        ubocznych, zdecydowałam się na leczenie infekcji metodą naturalną. Odstawiłam
        antybiotyki, a w ich miejsce zaczęłam podawać duże dawki czosnku, trzy razy
        dziennie po cztery, pięć świeżo roztartych ząbków (aby wykorzystać aseptyczne
        właściwości tego specyfiku, należy spożyć świeży czosnek, jednak nie wcześniej
        niż 15 minut po jego rozdrobnieniu, jest to jeden z najsilniej działających
        naturalnych antybiotyków).
        W tym czasie był to z mojej strony akt rozpaczy, jednak jak się później okazało
        zrobiłam wreszcie coś naprawdę „mądrego”. Powoli, ale systematycznie zaczęły
        ustępować objawy zapalenia płuc.
        W tym samym czasie natknęłam się na książkę amerykańskiego lekarza,
        naturoterapeuty Petera J. D’Adamo pod tytułem „Jedz zgodnie ze swoją grupą
        krwi. Encyklopedia zdrowia”. Dzięki niej uzmysłowiłam sobie jak kardynalne dla
        naszego zdrowia jest prawidłowe odżywianie. Słowa Hipokratesa „ niech
        pożywienie będzie dla was lekarstwem a lekarstwo pożywieniem”, stały się dla
        mnie w pełni zrozumiałe.
        Co znaczy prawidłowe odżywianie w kontekście najnowszych odkryć a w
        szczególności diety zgodnej z grupa krwi? Na to pytanie nie można odpowiedzieć
        jednym zdaniem. Przyzwyczajono nas do tego, że odżywianie
        i medycyna to dwie różne sprawy. Rzadko uzmysławiamy sobie, że to właśnie
        jedzenie, za pośrednictwem skomplikowanych procesów zachodzących w organizmie,
        ma wpływ na każdą z komórek naszego ciała. Grupa krwi nie jest obojętnym
        czynnikiem w tym procesie. Pełni miedzy innymi funkcję zaworu kontrolnego
        układu immunologicznego i trawiennego, nadzoruje zdolności organizmu do
        przetrwania i rozwoju. Autor diety w swo-ich książkach szczegółowo wyjaśnia
        mechanizm pozytywnego i negatywnego reagowania poszczególnych grup krwi na
        różne pokarmy. Wyjaśnia również szczegółowo naukowe i antropologiczne
        przesłanki do powstania czterech odrębnych grup krwi. Gdyby nie przemiany,
        jakie zaszły w strukturze krwi, nie przetrwałby gatunek ludzki. Każda z
        czterech grup ewoluowała pod wpływem rozwoju fizjologicznego gatunku ludzkiego
        i zmieniających się warunków klimatycznych. Grupa krwi odegrała znaczącą rolę w
        procesach adaptacyjnych, które
        w toku ewolucji uzbrajały nasz system odpornościowy przeciwko nowym wirusom i
        bakteriom, przystosowywa-ła czuły system trawienny człowieka do nieznanych mu
        dotąd pokarmów. Tak, więc grupa krwi stanowi swego rodzaju dziedzictwo
        decydujące o naszej indywidualności.
        W tym miejscu pozwolę sobie wrócić do historii mojej mamy. Zaczęłam ściśle
        i rygorystycznie stosować zasady diety zgodnej z grupa krwi, licząc na to, że
        chociaż spowolnię lub zatrzymam postęp choroby. Teraz, po trzech latach od jej
        zastosowania, mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że następuje jej
        powolny regres. To nie chwilowa poprawa zdrowia, to stały, systematyczny do
        niego powrót. W przeciągu kilku miesięcy dietetycznej kuracji stało się
        oczywiste, że przyjmowane wcześniej przez mamę lekarstwa psychotropowe byłyby
        tylko zbędnym balastem zatruwającym jej organizm. Ostre objawy choroby
        psychicznej zupełnie ustąpiły i tak jest do dziś. Powoli mama wyrywa się z
        objęć demencji, staje się coraz bardziej komunikatywna, zaczyna na nowo
        rozumieć i interesować się otaczającym ją światem.
        W marcu 2005 roku natknęłam się na stronę internetową Pani Alicji
        Krzywańskiej (PrimaNatura). Z wielkim zainteresowaniem przestudiowałam
        zamieszczone tam materiały. Moją szczególną uwagę zwróciła dieta dr Budwig.
        Stała się ona dla mnie kolejnym potwierdzeniem na to, że dzięki diecie można
        pokonać nawet najgroźniejszą chorobę.
        Od kwietnia 2005 stosuję kanony żywieniowe tej diety w powiązaniu z dietą
        zgodną z grupa krwi. W praktyce oznacza to wyłączenie z jadłospisu niektórych
        zalecanych przez dr Budwig pokarmów a niewskazanych ze względu na grupę krwi. W
        przypadku grupy „A”, bo taką ma moja mama, jest to rezygnacja na przykład z
        ziemniaków, pomidorów, papryki, pomarańczy, mandarynek, bananów, na rzecz
        brokułów, marchwi, pietruszki, cebuli, pora, czosnku, grapefrutów czy cytryn.
        Lista pokarmów jest oczywiście o wiele dłuższa, te wymienione przeze mnie
        stanowią tylko przykład na negatywne lub pozytywne oddziaływanie pożywienia na
        organizm w zależności od posiadanej grupy krwi. Trudno mi autorytatywnie
        stwierdzić, że jest to najsłuszniejsze rozwiązanie, ale na pew-no nie osłabia
        działania ani jednej, ani drugiej kuracji zdrowotnej. Mam nadzieję, że jest
        wręcz przeciwnie, bo efekty są nadspodziewanie dobre. Coraz częściej mama mile
        mnie zaskakuje niebywałą od kilku lat jasnością umysłu. Na razie są to chwile,
        ale chwile piękne, powtarzające się coraz częściej i trwające coraz dłużej.
        Pasta dr Budwig, oprócz niezaprzeczalnych walorów zdrowotnych, okazała się
        bardzo smaczna, daje mi wiele nowych możliwości kulinarnych, których nie miałam
        stosując tylko dietę grupy krwi. Znakomicie zastępuje mi śmietanę czy majonez,
        a przez to wzbogaca jadłospis o potrawy, z których dotychczas musiałam
        zrezygnować. Świetnie nadaje się do mizerii z ogórków, stanowi bazę sosów do
        surowych i gotowanych jarzyn, koktajli z truskawkami czy jagodami. Wraz z
        czosnkiem, kiełkami lucerny, poppingiem z amarantusa lub otrębami owsia-nymi
        jest smacznym, leczniczym śniadaniem dla osób z grupą krwi „A”.
        W tym miejscu chciałabym zachęcić do regularnego spożywania kiełków z ziaren
        zbóż. Są one niezwykle cen-nym źródłem witamin i składników mineralnych. Łatwo
        można je wyhodować w domu. Znali je już bardzo dawno temu mieszkańcy Dalekiego
        Wschodu i z powodzeniem wykorzystywali przyrządzając różne potrawy. Kiełki
        dostarczają organizmowi to, co niezbędne do prawidłowego funkcjonowania - wiele
        witamin m.in. A, C, PP a także składników mineralnych – potas, żelazo, cynk,
        magnez, fosfor. Kiełki zawierają tych składników więcej niż ziarna, z których
        zostały wyprodukowane. Dodatkowym plusem przemawiającym za kiełkami jest to, że
        są bardzo dobrze przyswajalne przez organizm i lekkostrawne. Kiełki lucerny
        (alfalfa) zawierają rzadko wy-stępującą w roślinach witaminę B12, poza tym są
        bogate w witaminy A, C i D oraz lecytynę. Poprawiają pamięć, mają właściwości
        pobudzające. Kiełki rzodkiewki dzięki dużej ilości witaminy C podnoszą
        odporność organi-zmu. Zawierają dużo siarki, dlatego wpływają korzystnie na
        stan skóry, włosów i
    • tigerness.74 5 pomysłów na pokonanie alzheimera 29.11.06, 08:35
      "Zanim doczekamy się na dobry preparat i udzielimy odpowiedzi na te pytania,
      możemy pocieszać się tym, że część z nas w naturalny sposób wytwarza dużo
      przeciwciał przeciw beta-amyloidowi "

      Jak możemy pocieszać się, skoro nie wiadomo JAKA część z nas wytwarza dużo
      przeciwciał? Ta większa część, czy ta mniejsza? Jaki odsetek populacji?

      "Badania idą w kilku kierunkach. Jednym z nich jest próba znalezienia genów
      odpowiedzialnych za alzheimera. Udało się to w przypadku dość rzadkiej tzw.
      rodzinnej postaci choroby. Jej objawy pojawiają się bardzo wcześnie (bywa, że
      nawet przed trzydziestką), przebieg choroby jest szybki, pacjenci przeżywają
      zwykle pięć-sześć lat. "

      To chyba jest kilka "rodzinnych postaci choroby": babka znajomego ma 92 lata,
      od 4 lat choruje na pełnoobjawowego Alzheimera a u jej o 2 lata starszego brata
      (obecnie 94 lata) A.zdiagnozowano ponad rok temu.
      • aleste Re: 5 pomysłów na pokonanie alzheimera 09.12.06, 16:51
        ... skoro trwaja badania to nadejdzie taki moment ze w koncu nam to oglosza
        czy i w ktorej czesci ciala sa wytwarzane przeciwcciala dla beta-amyloidu.
        co do rodzinnej postaci choroby...to sa caly czas spekulacje na podstawie
        prowadzonych ciagle badan na DNA...nie ma sie co oburzac.
        nie od razu rzym zbudowano...
        • pia.ed Re: 5 pomysłów na pokonanie alzheimera 17.12.06, 23:57
          Moze jeszcze raz ktos wytlumaczy co to jest ta "rodzinna postac choroby".
          Czy jest wtedy kiedy wystepuje bardzo wczesnie?

          Najwczesniejsza przypadek o ktory czytalam, to kobieta-pastor w Szwecji,
          ktora zapadla na te chorobe majac 48 lat.
          Teraz ma 53 lat i czuje sie wzglednie dobrze jedynie dlatego, ze caly czas
          przyjmuje lek, ktory o ile pamietam, daje nieprzyjemne skutki uboczne.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka