problem z Niquitin

08.01.07, 12:49
postanowiłem, po raz kolejny, podjąć próbę rzucenia palenia.
w tym celu poszedłem do apteki, wypytałem się jaką dawkę powinienem kupić
-pan, stanowczo i fachowo doradził by brać najmocniejszą (plastry 21mg)
i postepowac zgodnie z tabelką
troche sie przeraziłem, bo co prawda palę paczkę dziennie ale papierosy o mocy
5mg.
no i się zaczeło...
ja rozumiem,ze trzeba przecierpieć lata głupoty
ale jeszcze nigdy nie przytrafiło mi się to , co tym razem...
plaster przykleiłem przed snem.
rano obudził mnie potworny ból
było mi niedobrze, ból głowy i oczu .
nie byłem w stanie wstać z łóżka, trzęsły mi się nogi,
miałem wszelkie objawy zatrucia
odkleiłem plaster, udało mi sie zasnać.
po 3 godzinach wstałem.
chcąc zmyć niesmak, poszedłem umyć zęby...
niestety to był błąd!
osłabienie spowodowało krwawienie dziąseł.
lało sie jak z zarżnietego prosiaka.
nie potrafiłem zatamować krwawienia przez godzinę.
pytam więc.
CZY TO NORMALNE?
i jak to się ma do uśmiechnietej, beztroskiej pani z reklamy niquitin?
    • wadera3 Re: problem z Niquitin 08.01.07, 13:53
      niektórzy tak znoszą(znaczy nie znoszą) "czystą dawkę" nikotyny,
      mój chlop mało nie padł na ulicy, kiedy wziął gumę...
      nie każdy może sobie pozwolić, na taką terapię,
      no chyba,że zaczniesz od słabych plastrów, ale nie wróżę sukcesu
      • drzejms-buond Re: problem z Niquitin 08.01.07, 15:29
        TERAZ to wiem...
        ?
        :-/

        póki co, podzieliłem plastry na pół ( szkoda forsy i próby...)
        kręci mi się w głowie,jest mi niedobrze, mimo to.
        o pracy mowy być nie moze..
        chciaz fizycznie jestem tu...
        tego posta też pisze po kilkunastu poprawkach,
        bo właściwie nie bardzo kumam co piszę...

        nie wiem tylko czy nie narobię sobie większych kłopotów zdrowotnych,
        kontynuując po swojemu?
        • wadera3 Re: problem z Niquitin 08.01.07, 17:12
          lepiej daj sobie spokój, bo ozdoba forów odejdzie w niebyt,
          lepiej już Ty pal Jamesie ;)
          (może pal mal/o/?)
    • fraaszka Re: problem z Niquitin 08.01.07, 23:22
      o matko
      to na poważnie?
      bo ja właśnie dostałam plastry od przyjaciółki...
      chce mnie otruć???
      • wadera3 Re: problem z Niquitin 09.01.07, 01:38
        Nieee, niektórzy mogą używać, a nawet wiem,
        że sporo osób używało, ale niektórym całkiem to nie pasuje:)
    • prow-or Re: problem z Niquitin 09.01.07, 09:49
      drzejms-buond napisał:

      > postanowiłem, po raz kolejny, podjąć próbę rzucenia palenia.
      W tym jednym zdaniu jest ukryta odpowiedź na pytanie dlaczego w większości przypadków nie udaje się rzucić palenia. Sformuowanie "próba" jest tutaj kluczem. Inne to "starałem się" albo "staram się" też bardzo często używane.
      A powiedz sobie jeden z drugim: "RZUCAM PALENIE" i ogłoś te decyzję wszystkim dookoła!! W taki sposób albo okażesz charakter albo wyjdzie z ciebie człowiek niegodny zaufania. Po diabła podpierać się jakimiś specyfikami, wyznaczać sobie daty (np 01 stycznia), chodzic na jakieś "czary", szukać usprawiedliwień? Rzucam albo nie rzucam i koniec. Albo rządzi mną posiekany i wysuszony liść zawinięty w papier albo jestem ponad tym! I uwierzcie mi, wiem co piszę. W marcu minie 20 lat jak rzuciłem i doskonale pamiętam jakie emocje mną targały.
    • psychee Re: problem z Niquitin 09.01.07, 11:18
      Witam:) i łączę się z Wami w bólu rzucania palenia. Od 4 dni naklejam sobie
      plasterki. Zaczęłam od tych najmocniejszych bo paliłam paczkę dziennie, słabych
      bo słabych ale paczka "schodziła". I tak było przez 10 lat. Co ja czuję
      naklejając plastry? Nie mam żadnych jazd, nie kręci mi się w głowie, mam inne
      odczucia. W momencie ich naklejenia a więc rano czuję przez następne 5-8 godz.
      dziwny wręcz piekący ból w miejscu gdzie je nakleiłam, czuje też dzwne
      mrowienie w brzuchu. Najlepsze są jednak noce (nie odlkejam ich na noc) to co
      mi sie śni przerasta mnie. I o dziwo nie papierosy ale realne sny i nie jeden a
      4-5 i wsyztskie pamiętam. Nigdy czegoś takiego nie miałam. Mam te same odczucia
      bo to drugie moje podejscie z plasterkami i mam nadzieje ostatnie. W pierwszy
      dizeń naklejonego plastra, nie wytrzymałam zapaliła. Ale nie czułam żadnej
      przyjemnośći z palenia. Papieros mi nie smakował. Smierdział, nie zaciagałam
      się nawet. Nie noszę przy sobie papierosów by nie kusiły. mam nadzieję , że
      wytrwam, najgorszy pierwszy tydzień...
      • drzejms-buond Re: problem z Niquitin 09.01.07, 15:02
        panie PROW cośtam...
        zazdroszczę i gratuluję.
        niestety wjeżdżania na ambicję też próbowałem,
        rozgłaszanie światu
        podpisywanie umów koleżeńskich
        i takie tam...

        prawda jest taka,ze jestem osobnikiem głęboko uzależnionym od nikotyny
        już od dzieciństwa (bierne palenie)
        można powiedzieć nikotynę wyssałem z mlekiem matki.

        a co do mojej reakcji na plastry.
        pod względem medykamentów jestem totalny dziwak!
        można mnie takimi tableczkami załatwić, co to dzieci garściami łykają.
        a jednak

        to co mnie spotkało nie musi dotyczyć wszystkich!
        jeśli koleżanka w darach przyniosła, prosze próbować!
        trzymam kciuki.
        • prow-or Re: problem z Niquitin 09.01.07, 18:21
          Panie DRZEJMS coś tam...
          Nie ma czego zazdrościć tylko podjąć wyzwanie.
          Także byłem biernym palaczem od dzieciństwa. W tamtych latach palili wszyscy, kto nie palił ten był dziwakiem. Rodzice oboje palili i to spore ilości takich, których nazw dzisiaj niewiele osób pamięta: Wawele,MDM-y, Damskie, Płaskie, Silesie. Oboje zbyt wcześnie poumierali na nowotwory.Po pierwszego papierosa (dla zabawy)sięgnąłem gdy miałem 7-8 lat udając twardziela przed kolegą. Tak na serio zacząłem palic mając 15 lat. Rzuciłem palenie po kilkunastu latach palenia,gdy wypalałem paczkę dziennie. Wtedy też wszyscy palili. Lata 80-te, Solidarność, podniecony Naród wizją wolności. Knajpy, kawiarnie,biura,pociągi zasnute gęstym tytoniowym dymem,papierosy zdobywane "po znajomości" całymi "wagonami" albo kupowane przez zakłady pracy (takie odpadowe) na wagę.W tamtych latach nie palił ten kto był chory a paliło się mocne i bardzo szkodliwe. Dlaczego się rozpisuję tak szczegółowo? Żeby uzmysłowić tym co mają dzisiaj po dwadzieścia kilka lat albo i mniej i oszukują się pisząc tutaj, że chcą rzucić, jak w tamtych latach było ciężko rzucać ten nałóg. Dzisiaj zapanowała moda na niepalenie,powstają akty prawne zabraniające palenia. W latach 80-tych i wcześniejszych panowała powszechna moda na palenie. Zasadnicza róznica pomiędzy tymi latami jest taka, że dzisiaj jest cała masa rodzajów papierosów od bardzo słabych do mocnych, są ładnie opakowane. 20 lat temu i wcześniej głównie były mocne i bardzo mocne, silniej uzależniały.
          Dlatego panie drzejms nie trafiają do mnie pańskie farmazony. Rzucić palenie to banalnie prosta sprawa. Należy to ZROBIĆ a nie próbować i bez pomocy plastrów, gum itp. Albo będę się oszukiwał albo zrobię to co SOBIE obiecałem.
          • drzejms-buond Re: problem z Niquitin 10.01.07, 14:30
            Panie Prow-or ( bez cośtam)
            ;-}
            fajno masz!
            i tak ci będę zazdrościł.
            zdrowia,
            silnej woli,
            stanowczosci...

            chyba jesteśmy w podobnym wieku, sądząc po wątku kombatanckim.
            ale ja zawsze powtarzałem i powtarzać będę
            "ludzie różne som"
            jednemu gruszka służy inny ma po niej sr...ę
            fakt!
            farmazony
            i duby smalone piszę...
            zamykam sie wiec...

            w oparach dymu
            :-[
            i znikam
Pełna wersja