avventura
02.02.07, 13:35
Witajcie:)
Moja przygoda z rzucaniem palenia rozpoczęła się od momentu kiedy zdałam
sobie sprawę z teog że kopcę;) czyli od początku.... choć pewnie niektórzy by
to nazwali nei kopceniem ale popalaniem...ale co za różnica?
palę od konca liceum, dość nieregularnie... zrywami.... czasem więcej czasem
mniej, ale jak juz jest to więcej to potrafię usiąść i kopcić własnie jak
opętana...
Udało mi się rzucić palenie na dwa lata - ale to działa jak alkoholizm, w
celach badawczych po dwóch latach chciałam zobaczyć jak będzie smakował jeden
mach no i palę do dziś... w międzyczasie i przed tą przerwą i po zrywałam z
nałogiem kilkadziesiąt razy - na tydzień, dwa, miesiąc,dwa, dwa dni, trzy...
itp:)
generalnie dym papierosowy mnie odrzuca... chyba że sobie sama zapalę to
wtedy nie:) (cholera jak to działa?;)
obecnie rzucam już prawie codziennie... naprawdę można oszaleć....
wszystko jest pięknie jak nei spotykam się ze znajomymi: powiedzmy że nie
palę od poniedziałku przez 5 dni a potem nadchodzi weekend, umawiam się z
kimś na piwko,mam jakies inne spotkanie towarzyskie.... to najzwyczajniej w
świecie ulegam...
jak zerwać z przyzwyczajeniami? ukrywać się w domu? nei spotykać ze znajomymi?
jak samej sobie wyklarować że ten jeden papieros w gronie przyjaciół nic nie
da.... sama dobrze wiem że to ułuda
... chwilowa przyjemność....
męczące to wszystko:)
pozdrawiam wszystkich którym się udało i którzy walczą:)