Mamografia- jak czesto?

05.05.03, 21:40
Jaka jest wasza opinia , szanowni doktorzy? Kiedy i w jakich interwalach
czasowych robic mamografie?
    • Gość: Artur Re: Mamografia- jak czesto? IP: 192.219.119.* 05.05.03, 21:47
      Nie wiem jakie sa najbardziej biezace zalecenia- chyba powyzej 45 roku zycia.
      Ale jak juz kiedys pisalem, nie jest to metoda, ktora bym az tak zalecal.
      Naprawde bardzo malo kobiet udaje sie uratowac tylko dzieki temu, ze mialy
      mammografie natomiast bardzo wiele zostalo straumatyzowanych mammografia bo,
      zylo z podejrzeniem raka przez dlugi czas zanim go wykluczono.
      O wiele bardziej mozna zwiekszyc swoje szanse na dlugie zycie modifikujac styl
      zycia: duzo ruchu, normalizacja wagi ciala, dieta bogata w swieze owoce i
      zielone i czerwone warzywa, unikanie dymu papierosowego i unikanie alkoholu.
      • medka Re: Mamografia- jak czesto? 05.05.03, 21:54
        Gość portalu: Artur napisał(a):

        > Nie wiem jakie sa najbardziej biezace zalecenia- chyba powyzej 45 roku zycia.
        > Ale jak juz kiedys pisalem, nie jest to metoda, ktora bym az tak zalecal.
        > Naprawde bardzo malo kobiet udaje sie uratowac tylko dzieki temu, ze mialy
        > mammografie

        zaciekawilo mnie Twoje stwierdzenie "bardzo malo kobiet udaje sie uratowac tylko dzieki temu, ze mialy
        mammografie". jest to absolutnie sprzeczne z tym czego uczono mnie na studiach. ale poniewaz nie jestem
        ginekologiem- byc moze nie jestem na bierzaco.
        czy moglabym Cie prosic o literature?

        medka
      • kamea7 Re: Mamografia- jak czesto? 05.05.03, 21:56
        Gość portalu: Artur napisał(a):


        > Naprawde bardzo malo kobiet udaje sie uratowac tylko dzieki temu, ze mialy
        > mammografie
        a to mnie naprawde zaskoczyles! tym stwierdzeniem. Myslalam, z estopien
        wykrywalnosci i zapobiagania jest duzy, dzieki mamografii.
        natomiast bardzo wiele zostalo straumatyzowanych mammografia
        czy nie przesadzasz z ta trauma?
        > zylo z podejrzeniem raka przez dlugi czas zanim go wykluczono.
        dlaczego dlugi czas? Jak mamografia cos wykryje podejrzanego, to chyba w
        szybkim tempie robi sie nastepna/pobiera probki?

        > O wiele bardziej mozna zwiekszyc swoje szanse na dlugie zycie modifikujac
        styl
        > zycia: duzo ruchu, normalizacja wagi ciala, dieta bogata w swieze owoce i
        > zielone i czerwone warzywa, unikanie dymu papierosowego i unikanie alkoholu.

        Nie zaprzeczam. Ale ja sie maja do tego geny, ktore mozemy odziedziczyc i
        ktore zwiekszaja ryzyko zachorowania. Mozesz biegac, jesc papryke na okraglo
        a i tak ryzyko jest duze?
        • Gość: Artur Re: Mamografia- jak czesto? IP: *.saskatoonhealthregion.ca 05.05.03, 22:06
          Pisalem o zwyklym pacjencie. Jezeli, ktos ma podwyzszone ryzyko to wskazana
          jest wieksza czujnosc i wtedy mammografia jest wskazana w wiekszym stopniu.
        • Gość: Doki Re: Mamografia- jak czesto? IP: *.223-200-80.adsl.skynet.be 05.05.03, 22:15
          kamea7 napisała:

          > czy nie przesadzasz z ta trauma?

          Nie, trauma jest duza. Tak duza, ze niektore kobiety wola nie robic mammografii, nie mowiac juz o tym, ze dobrze zrobiona mammografia jest bolesna.

          > dlaczego dlugi czas? Jak mamografia cos wykryje podejrzanego, to chyba w
          > szybkim tempie robi sie nastepna/pobiera probki?

          Nie. Powiedzmy, ze mamy 3 grupy kobiet, ktorym robimy co roku mammografie przez 10 lat: czterdziestki, piecdziesiatki i szescdziesiatki. Dane sa takie (cytuje za NEJM): 56% 40-tek, 47% 50-tek i 36% 60-tek bedzie mialo w tym czasie przynajmniej jeden falszywie dodatni mammogram, ktory niepotrzebnie napedzi im stracha.
          19% z kazdej grupy bedzie mialo biopsje cienkoiglowa. Rak rozwinie sie u 1,9% 40-tek, 2,8% 50-tek i 3,7% 60-tek. Co ciekawsze, w kazdej grupie ok. polowa z tych rakow zostanie wyleczona, niezaleznie od badan przesiewowych. Mammografia pomoze wykryc raka u 0,3% 40-tek i 0,7% populacji pozostalych grup. Zycia uratowane dzieki mammografii: 2 na 1000 wsrod 40-tek, 4 na 1000 wsrod 50-tek i 6 na 1000 wsrod 60-tek.

          > Nie zaprzeczam. Ale ja sie maja do tego geny, ktore mozemy odziedziczyc i
          > ktore zwiekszaja ryzyko zachorowania. Mozesz biegac, jesc papryke na okraglo
          > a i tak ryzyko jest duze?

          A, do tego nie sluzy mammografia, tylko screening w kierunku genow BRCA1 i BRCA2.
          • Gość: orto Re: Mamografia- jak czesto? IP: *.szczecin.pl 05.05.03, 22:43
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            >
            > > Nie zaprzeczam. Ale ja sie maja do tego geny, ktore mozemy odziedziczyc i
            > > ktore zwiekszaja ryzyko zachorowania. Mozesz biegac, jesc papryke na okrag
            > lo
            > > a i tak ryzyko jest duze?
            >
            > A, do tego nie sluzy mammografia, tylko screening w kierunku genow BRCA1 i
            BRCA
            > 2.
            I tu należy dodać, że po wykryciu mutacji w obrębie genów BRCA1 i BRCA2
            wskazane jest od 25 r.ż USG piersi i dołów pachowych raz w roku, a po 30 rż
            mamografia również raz na rok, oraz USG jajników.
      • Gość: Doki Re: Mamografia- jak czesto? IP: *.223-200-80.adsl.skynet.be 05.05.03, 22:04
        Z ta mammografia to jest problem. Ostatnio nie udalo sie wykazac pozytywnego efektu mammografii jako badania przesiewowego (Olsen O, Gotzsche PC. Cochrane review on screening for breast cancer with mammography. Lancet 2001;358:1340-1342): przypuszczalnie (moje przypuszczenie) dodatni efekt wczesnego wykrycia raka sutka zostal zniwelowany przez dodatkowe raki z napromieniowania i chorobowosc zwiazana z dalsza diagnostyka.
        Z najswiezszej prasy (New England Journal of Medicine z 24 kwietnie 2003): mammografia jest najskuteczniejsza jako metoda diagnostyczna u kobiet po 55 roku zycia.
        Wiekszosc zalecen, jakie znalazlem we wzmiankowanym artykule (Suzanne W. Fletcher, M.D., and Joann G. Elmore, M.D., M.P.H. Mammographic Screening for Breast Cancer) podaje czestosc mammografii raz na rok- dwa lata. Zaczynac mammografie od 40 roku zycia jest dyskusyjne, od 50 roku korzysci sa jasne.

        PZDR
        • Gość: Artur Re: Mamografia- jak czesto? IP: *.saskatoonhealthregion.ca 05.05.03, 22:14
          Dziekuje Doki za ta literature, to ja juz chyba nie musze sie wiecej tlumaczyc.
          Prosze tez zwrocic uwage, ze ja nie napisalem,ze mammografii nie nalezy robic.
          Napisalem, ze nie jest to jakas rewelacyjna forma profilaktyki raka -czy nawet
          wrecz przeciwnie jest to slaba metoda i jak dym opadnie naprawde mala grupa
          pacjentek ratuje zycie dzieki mammografii.
          Dlatego sugerowalem lepsze rozwiazanie (zmiana stylu zycia) dla kobiet, ktore
          potrafia lepiej liczyc swoje szanse i aktywnie przeciwdzialac chorobom
          nowotworowym.

          A jako uwaga ogolna: no coz medycyna troche sie zmienia na przestrzeni lat.
          Kiedys mammografie uwazano za wielkie co i ciagle to troche pokutuje w
          ksiazkach i publikacjach.
          • Gość: Doki a co pomaga? IP: *.223-200-80.adsl.skynet.be 05.05.03, 22:20
            Pozna pierwsza ciaza zwieksza ryzyko raka sutka.

            Byla w Holandii kiedys taka akcja, ktorej haslem bylo, w moim niezbyt zgrabnym tlumaczeniu: "Madra dziewczyna jest w ciazy na czas."
            • kamea7 Re: a co pomaga? 05.05.03, 22:29
              alez Arturze, nie tlumacz sie, mozesz mowic to, co uwazasz za sluszne. Bardzo
              cielkawie mowicie. Duzo sie dowiedzialam.
              Ale jesli nie mamografia , to co, jaka metoda jest dobra ? Raz na
              miesiec "obmacywac" piersi? W poszukiwaniu guzkow?

              Nie zaprzeczam, ze zdrowy /alternatywny;-) tryb zycia przedluza zycie, a
              przynajmniej daje sznse na dluzsze zycie. Ale uparcie sie pytam, jesli
              mamografia nie jest az taka rewelacyjna. Udowodnilscie to cyframi- Doki. To
              jaka metoda. Czy w ogole jest jakas metoda?
              • Gość: Doki wszystko razem! IP: *.223-200-80.adsl.skynet.be 05.05.03, 22:40
                Kazda metoda pomaga, a zadna z osobna nie daje ostatecznej odpowiedzi. Czujnosc jest zawsze wskazana.

                "Breast cancer is common, but when viewed over a 10-year period, the risk for the average woman is relatively small. During the past few years, scientific controversy about the benefits of screening mammography has increased. As with most screening tests, there are hazards ? primarily, risks of false positive mammograms, with associated anxiety and unnecessary biopsies, and perhaps a risk of overdiagnosis.(..)When the benefits of medical interventions are controversial and when hazards exist, shared decision making is needed, with the clinician providing facts and the patient assessing her situation from the vantage point of her personal values.(...)Women vary in terms of how much they want to participate in decisions about screening.(...)Because of varying individual values, and because women have a good deal of fear about breast cancer, physicians should be prepared for a decision different from the one they would recommend.(...)All women, regardless of age, should be asked whether they have a family history of breast cancer, ovarian cancer, or both. For women without strong family histories, discussions about breast-cancer screening should begin at 40 years of age and continue until life expectancy is less than 10 years. Evidence supporting the usefulness of mammographic screening is strongest for women between 50 and 69 years of age, and screening should be routinely recommended for women in this age group. For women 40 to 49 years of age, shared decision making is especially important, because the absolute benefit of screening is smaller and the risks associated with it are greater. Screening should be routinely discussed, and the patient and clinician should decide together according to the woman's values.(...)Women should be made aware that at least half the patients given a diagnosis of breast cancer survive regardless of the use or nonuse of screening ? a fact that many women do not understand.


                Zajrzyjcie tez koniecznie: Breast Cancer Risk Assessment Tool: bcra.nci.nih.gov/brc/


              • Gość: Artur Re: a co pomaga? IP: *.sdh.ca 05.05.03, 22:59
                kamea7 napisała:
                Czy w ogole jest jakas metoda?

                Wg mojego skromnego zdania, z ktorym oczywiscie mozna polemizowac, ale ktore
                jest oparte o jako takie oczytanie i bywanie na madrych naradach, takiej metody
                nie ma. Nawet to obmacywanie nie jest zbyt bardzo skuteczne.
                Jeszcze raz powtorze, mozna sobie robic mammografie, mozna sie macac raz na
                miesiac, ale zmniejszenie ryzyka smierci od raka sutka nawet przy uzyciu obu
                tych metod nie jest bardzo znaczace. Wiekszosc znanych czynnikow ryzyka raka
                sutka a wlasciwie prawie wszystkie sa albo niemodifikowalne albo malo
                modyfikowalne. Ciezko bowiem kobiecie po 40-ce zmienic czas pierwszej ciazy.
                Zeby bylo sprawiedliwie to z rakiem prostaty jest podobny problem. Nie wiadomo
                jak mu zapobiegac.

                Na pocieche dla kobiet: leczenie raka sutka niemalze z roku na rok robi sie
                skuteczniejsze a z prostaty to juz raczej ciezko sie wykaraskac.


                • Gość: Doki Re: a co pomaga? IP: *.223-200-80.adsl.skynet.be 05.05.03, 23:08
                  Gość portalu: Artur napisał(a):


                  > Na pocieche dla kobiet: leczenie raka sutka niemalze z roku na rok robi sie
                  > skuteczniejsze a z prostaty to juz raczej ciezko sie wykaraskac.

                  E tam, wiekszosc mezczyzn umiera z rakiem prostaty, ale nie na raka prostaty. U kazdego 80-latka mozna znalezc raka prostaty, jak dostatecznie cienko ustawic mikrotom.

                  A tak poza tym: po co tak dlugo zyc?

                  Chyba czas konczyc na dzisiaj...
                  • Gość: Artur Re: a co pomaga? IP: 192.219.119.* 06.05.03, 00:08
                    Gość portalu: Doki napisał(a):
                    >
                    > A tak poza tym: po co tak dlugo zyc?
                    >
                    Wszystko prawda, rak prostaty jest niezwykle czesty u starszych mezczyzn ale
                    wielu rzeczywiscie zdazy umrzec na cos innego zanim rak prostaty ich wykonczy.
                    Niemniej jego zniwo jest tez znaczace i stanowi on forme przeciwwagi raka sutka
                    u kobiet.
                    A co do twojego pytania: po co tak dlugo zyc? to powinno byc ono odpowiedziane
                    w kontekscie zdrowia i jakosci zycia. Dlugie zycie w obloznej chorobie i przy
                    duzym obciazeniu najblizszych i rodziny nie jest pewnie wiele warte. Dlatego
                    tez wielu przewlekle chorych zabija sie albo chce sie zabic. Wielu stulatkow
                    (ankieta kiedys opublikowana) nie ma wielkiej ochoty by zyc,a zyje bez
                    wiekszych motywacji do zycia.
                    Pewnie dobrze jest zyc dlugo, ale zyjac niezaleznie, czynnie i samodzielnie
                    oraz na nieprzykrym poziomie.
        • medka Re: Mamografia- jak czesto? 05.05.03, 22:39
          Gość portalu: Doki napisał(a):

          >
          > Wiekszosc zalecen, jakie znalazlem we wzmiankowanym artykule (Suzanne W. Fletch
          > er, M.D., and Joann G. Elmore, M.D., M.P.H. Mammographic Screening for Breast C
          > ancer) podaje czestosc mammografii raz na rok- dwa lata. Zaczynac mammografie o
          > d 40 roku zycia jest dyskusyjne, od 50 roku korzysci sa jasne.

          czyli w sumie- nie za wczesnie.
          ale to co ja pamietam to bylo- po 45-raz na dwa lata, po 55 raz na rok. wczesniej- usg+ badanie.
          rozumiem, ze zalecenia nie zmienily sie jakos dramatycznie?

          pzdrw.



          • Gość: Artur Re: Mamografia- jak czesto? IP: *.sdh.ca 05.05.03, 23:08
            medka napisała:

            > Gość portalu: Doki napisał(a):
            >
            > >
            > > Wiekszosc zalecen, jakie znalazlem we wzmiankowanym artykule (Suzanne W. F
            > letch
            > > er, M.D., and Joann G. Elmore, M.D., M.P.H. Mammographic Screening for Bre
            > ast C
            > > ancer) podaje czestosc mammografii raz na rok- dwa lata. Zaczynac mammogra
            > fie o
            > > d 40 roku zycia jest dyskusyjne, od 50 roku korzysci sa jasne.
            >
            > czyli w sumie- nie za wczesnie.
            > ale to co ja pamietam to bylo- po 45-raz na dwa lata, po 55 raz na rok.
            wczesn
            > iej- usg+ badanie.
            > rozumiem, ze zalecenia nie zmienily sie jakos dramatycznie?
            >
            > pzdrw.
            >
            >
            Tak to chyba opisuja w prasie medycznej.
            Ale zaznaczam, ze te rekomendacje to w duzej mierze dawanie zludnej nadziei ze
            robi sie cos naprawde znaczacego dla kobiet, podczas gdy nie jest to az tak
            wiele. Niektore kobiety pewnie potrzebuja taki "comfort blanket" i wtedy nalezy
            im go dac: tak jak to opisuje Doki.
      • Gość: Artur Re: Mamografia- jak czesto? IP: *.sdh.ca 05.05.03, 23:25
        Gość portalu: Artur napisał(a):


        > O wiele bardziej mozna zwiekszyc swoje szanse na dlugie zycie modifikujac
        styl
        > zycia: duzo ruchu, normalizacja wagi ciala, dieta bogata w swieze owoce i
        > zielone i czerwone warzywa, unikanie dymu papierosowego i unikanie alkoholu.

        Podejrzewam, ze mammografia mozna obnizyc ryzko smierci z powodu raka piersi o
        mniej niz 1% (moze nawet tylko o 0.001%- tak sugeruja nasze kanadyjskie
        obserwacje) podczas gdy modyfikacja stylu zycia obnizy go jak sadze o ok 10%(tu
        lece troche na wyczucie ale chyba tak bardzo sie nie myle).
        • Gość: gatka_34latka Piers mastopatyczna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.03, 11:39
          Nie wiem, czy dobrze się wyrazam, ale moje piersi, to takie worki kulek, wiec
          ja nawet nie badam palcami regularnie, bo mam kulke przy kulce. Do tej pory
          robilam jedynie USG, lekarz powiedzial, że za rok powinnam juz, czy raczej dla
          porownan pozniejszych zrobic mammografie. Powiedzcie drodzy Panowie lekarze, co
          Wy na to. Z jednej strony wydaje się, ze ma racje, ale z drugiej, czytalam
          ostatnio w takim paranaukowym pismie, ze mammografia ze wzgledu na dawke
          promieni oraz ucisk podczas, moze zwiekszyc (lub uruchomic) proces rakowy. Co
          przy takiej piersi powinnam zrobic. Nadmienie, ze rodzilam w wieku 22 lat.
          Powiedzcie, bo taka "zrazikowa" budowa czesto sie zdarza. Nie pale i sie staram
          zachowac normalna wage. Piersi czasami mnie pobolewaja przed okresem (chyba
          moga) lub po cwiczeniach tulowia.
          • Gość: Doki Re: Piers mastopatyczna IP: *.223-200-80.adsl.skynet.be 06.05.03, 12:32
            Moim skromnym zdaniem:
            Mastopatia sama w sobie (a raczej: wiekszosc jej form)
            nie zwieksza ryzyka raka. Twoj lekarz obserwuje Cie i
            pewnie wie z jaka postacia mastopatii ma u Ciebie do
            czynienia. Jezeli nie ma w Twojej rodzinie przypadkow
            raka piersi/jajnika, to mozesz spokojnie obserwowac
            rozwoj wypadkow. Jednorazowa mammografia ma niewielkie
            ryzyko zrobienia Ci krzywdy, ale nie wiem na ile bedzie
            mozna porownywac mammografie po, powiedzmy, 10 latach.
            Czasem zwloknienie piersi jest tak duze, ze mammografia
            jest bezuzyteczna. To jest juz wzgledne wskazanie do
            usuniecia piersi i chirurgii plastycznej. Rzecz jasna,
            nie musisz tego robic, chyba ze naprawde niepokoi Cie co
            sie w piersiach dzieje.
        • medka Re: Mamografia- jak czesto? 07.05.03, 21:22
          >
          > Podejrzewam, ze mammografia mozna obnizyc ryzko smierci z powodu raka piersi o
          > mniej niz 1% (moze nawet tylko o 0.001%- tak sugeruja nasze kanadyjskie
          > obserwacje) podczas gdy modyfikacja stylu zycia obnizy go jak sadze o ok 10%(tu
          > lece troche na wyczucie ale chyba tak bardzo sie nie myle).

          artur, nie mac tu do cholery. co ma piernik do wiatraka?przy ilosci kobiet chorujacych na raka- nawet
          niewielka procentowo poprawa to olbrzymia liczba "na sztuki". to jak z ta aspiryna.
          czym innym jest poprawa nawet o 50% wsrod chorob, o ktorych gdzies tam stoi w podreczniku- ale nikt
          na oczy tego nie widzial. a czym innym, gdy potencjalnie zagrozone jest 10% kobiet.
          przestancie tu do §$%&&/ rzucac procentami bo to bzdura .

          a zreszta-modyfikuj styl zycia (sobie i innym)- i przeczytaj sobie uwaznie (oba, lancet 04. 2003)
          tam stoi jak byk- ze nawet 40- latki skorzystaly- choc nie tak jakᡯlatki. co jest poniekad oczywiste - bo
          ta
          grupa zaczyna chorowac "na powaznie"
          zreszta jesli nie ma zmian mastopatycznych- to powinno wystarczyc usg w kazdym wieku.


          www.sciencedirect.com/science?_ob=GatewayURL&_method=citationSearch&_uoikey=B6T1B-48FJMX2-8&_origin=EMFR&_version=1&md5=5c8eea9ec78e3c50500bced8f9395c84

          www.sciencedirect.com/science?_ob=ArticleURL&_udi=B6T1B-48FJMX2-7&_coverDate=04%2F26
          %2F2003&_alid=90499507&_rdoc=1&_fmt=&_orig=search&_qd=1&_cdi=4886&_sort=d&view=c&_acct
          =
          C000032322&_version=1&_urlVersion=0&_userid=616145&md5=1478d56401d18f4df7c0a4122ebe55
          ff



          • kamea7 Re: Mamografia- jak czesto? 07.05.03, 21:38
            moze to glupie pytanie, ale co mi tam, zadam je i prosze o odpowiedz.
            Czy wielkosc biustu ma jakikolwiek wplyw na czestotliwosc zachorowan?
            Czy tylko jest tak, ze przy mniejszym biuscie jest latwiej"namacac" zmiany w
            obrebie biustu? A wielkosc nie ma absolutnie zadnego znaczenia?
            • medka Re: Mamografia- jak czesto? 09.05.03, 21:53
              kamea7 napisała:

              > moze to glupie pytanie, ale co mi tam, zadam je i prosze o odpowiedz.
              > Czy wielkosc biustu ma jakikolwiek wplyw na czestotliwosc zachorowan?
              > Czy tylko jest tak, ze przy mniejszym biuscie jest latwiej"namacac" zmiany w
              > obrebie biustu? A wielkosc nie ma absolutnie zadnego znaczenia?


              wiesz co na pewno nie wiem, ale na zdrowy rozum- to moze miec- wiecej jest tkanki gruczolowej- wiec i
              prawdopodobienstwo jest wieksze, a i kobiety z obfitym biustem- raczej (?) maja wyzszy poziom estrogenu.
              jak prowadzono badania nt wplywu silikonu na rozwoj raka, to wyniki byly wrecz odwrotne od spodziewanych-
              kobiety z biustem silikonowym rzadziej zapadaly na raka sutka; wyniki te zinterpretowano jako efekt malego biustu (nie
              wkladki silikoowej :).
              ale czy te roznice naprawde sa i czy maja znaczenia- nie powiem Ci.
          • Gość: Artur Re: Mamografia- jak czesto? IP: *.sdh.ca 08.05.03, 00:22
            medka napisała:


            > artur, nie mac tu do cholery. co ma piernik do wiatraka?przy ilosci kobiet
            chor
            > ujacych na raka- nawet
            > niewielka procentowo poprawa to olbrzymia liczba "na sztuki". to jak z ta
            aspir
            > yna.
            > czym innym jest poprawa nawet o 50% wsrod chorob, o ktorych gdzies tam stoi w
            p
            > odreczniku- ale nikt
            > na oczy tego nie widzial. a czym innym, gdy potencjalnie zagrozone jest 10%
            kob
            > iet.
            > przestancie tu do §$%&&/ rzucac procentami bo to bzdura .
            >
            > a zreszta-modyfikuj styl zycia (sobie i innym)- i przeczytaj sobie uwaznie
            (oba
            > , lancet 04. 2003)
            > tam stoi jak byk- ze nawet 40- latki skorzystaly- choc nie tak jakᡯlatki.
            > co jest poniekad oczywiste - bo
            > ta
            > grupa zaczyna chorowac "na powaznie"
            > zreszta jesli nie ma zmian mastopatycznych- to powinno wystarczyc usg w
            kazdym
            > wieku.
            >
            Chcialbym zeby to bylo takie latwe jak piszesz, ale korzysci z mammografii sa
            rozne w zaleznosci od tego jak na sprawe spojrzec. Mozna powiedziec, ze
            istnieje pewna roznorodnosc wynikow i ostatnio ta roznorodnosc przewaza raczej
            na niekorzysc mammografii. Znajdziesz w literaturze naukowcow gleboko
            wierzacych w korzysci z mammografii ale moze jeszcze wiecej "ateistow".
            Moze ktos kiedys pokusi sie o porownanie tych roznych prac w zaleznosci od tego
            gdzie byly robione, bo w roznych krajach roznie sie podchodzi do kobiet z
            podejrzanymi zmianami w mammografii. Byc moze szybkie i agresywne podejscie
            bedzie dawac lepsze rezultaty, ale wiekszosc kobiet w Kanadzie idzie do tzw.
            poczekalni gdzie dalsza diagnoza jest odlozona na szereg tygodni lub nawet
            miesiecy. Na ile modyfikuje to korzysc z mammografii nie jestem w stanie
            powiedziec.
            • Gość: feline Re: Mamografia- jak czesto? IP: *.dial.proxad.net 09.05.03, 22:30
              Jesli mam byc szczera to wole przezyc krotkotrwala "traume" zwiazana z
              oczekiwaniem na wynik mammografii niz traume spowodowana "odkryciem", ze mam
              nowotwor zlosliwy piersi w zaawansowanym stadium. mammografi nie nalezy jednak
              traktowac jako srodka samego w sobie i na pewno nie odsylac pacjentek z
              watpliwa mammo do "poczekalni". Jakie jest podejscie we Francji mozecie
              sprawdzic na stronie pages.infinit.net.trh, ktora podaje obfitosc linkow
              i "podlinkow" w przepisywanie ktorych bawic sie nie bede, wierzac,
              ze "posiadacie" rowniez francuzczyzne. jeszcze jeden szczegol: nieprawda jest,
              ze dobrze wykonana mammo MUSI byc bolesna - pozwalam siobie to powiedziec z
              autopsji (jestem posiadaczka "airag'ow).
              • medka Re: Mamografia- jak czesto? 09.05.03, 22:33
                Gość portalu: feline napisał(a):

                > Jesli mam byc szczera to wole przezyc krotkotrwala "traume" zwiazana z
                > oczekiwaniem na wynik mammografii niz traume spowodowana "odkryciem", ze mam
                > nowotwor zlosliwy piersi w zaawansowanym stadium.

                ano, ano,
                very interesting, jak te chlopy sie nasza trauma martwia, nie?

                pozdrowka

                m.

              • Gość: Doki trauma? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 10.05.03, 08:15
                Gość portalu: feline napisał(a):

                > Jesli mam byc szczera to wole przezyc krotkotrwala "traume" zwiazana z
                > oczekiwaniem na wynik mammografii niz traume spowodowana "odkryciem", ze mam
                > nowotwor zlosliwy piersi w zaawansowanym stadium.

                Feline,

                nie o taka traume chodzi, tylko traume spowodowana falszywie dodatnim wynikiem mammografii. Nie jest to wcale trauma krotkotrwala. Tak naprawde lata cale bilabys sie z myslami "a moze jednak cos tam siedzi"?
                Ja tam bardzo nieufnie podchodze do badan screeningowych w ogole.

                > nieprawda jest,
                > ze dobrze wykonana mammo MUSI byc bolesna - pozwalam siobie to powiedziec z
                > autopsji (jestem posiadaczka "airag'ow).

                Wisze, to kwestia definicji. A moze skoro nie bolalo, to nie byla dobrze wykonana? Spojrzyj na to tak: przypuscmy, ze jakosc zdjecia jest tym lepsza, im bardziej rozplaszczysz piers. Poniewaz piers mozna rozplaszczac tylko do momentu wystapienia istotnego bolu, zatem maksymalna jakosc osiaga sie, gdy boli. Jesli nie boli, to znaczy, ze mozna bylo jeszcze "dokrecic srube", czyli poprawic jakosc. Aha, pamietaj, ze ten wywod zaczalem od "przypuscmy".

                • Gość: feline Re: trauma? IP: *.dial.proxad.net 10.05.03, 10:18
                  Mon cher et très savant collegue! Z przyjemnoscia sobie "pogdybam": a gdyby
                  mammo wyszla mi "falszywie dodatnia"? - oczywiscie, jest logiczny dalszy ciag
                  postepowania, zreszta juz to przerabialam, moje szczescie, ze mam tuz pod
                  bokiem "klinike senologii" w Centre Anti-Cancer (link na zyczenie), z ktorym na
                  codzien wspolpracuje i mam zaufanie do pracujacych tam kolegow (wiem, wiem,
                  wiekszosc pacjentek moze "utknac w poczekalni"). Co do bolesnosci wg moich
                  tamtejszych kolegow zasada jest taka, ze nie powinno sie "airbag'a" splaszczac
                  ponad granice, ktora jest twardosc rowna twardosci dloni przy wyprostowanych
                  palcach. po prostu NICZEMU to nie sluzy - zdjecie nie bedzie juz "lepsze".
                  fakt, raz mnie zabolalo, ale moze mam wysoki prog tolerancji, bo bylo mimo
                  wszystko "do wytrzymania". Znacznie trudniej byloby mi wytrzymac bole fazy
                  terminalnej. No, ale na sile tez nie ma sensu nikogo przekonywac. Moze, gdybys
                  OSOBISCIE mial "airbagi" (choc bywa i meski rak sutka)...
                • Gość: 34latka Re: czy to tylko o traumę chodzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.03, 10:46
                  z tego co zdazylam sie dowiedziec, to nie chodzi tylko o traume, tylko o fakt
                  ze male dawki promieniowania przy mammografiii moga wywolac raka piersi,
                  znalazlam nawet artykul na ten temat i rozmawialam z lekarka wykonujaca USG
                  piersi.. wiec trauma trauma, ale rak na zyczenie to chyba nie jest swietny
                  pomysl?
                  • felinecaline Re: czy to tylko o traumę chodzi 10.05.03, 10:55
                    oczywiscie, ze nie chodzi tylko o traume, po prostu wespol - zespol z Doki'm
                    sie troche przekomarzamy. A co do dawki promieniowania przy mammo - nie
                    demonizujmy, raz na rok czy dwa taka dawka ma "marné szansé" wywolac Ci raka.
                    jesli Twoja Pani dr USG tak "uwaza" a przynajmniej glosi to moze "wietrzac
                    konkurencje", tymczasem mammo i USG nie sa konkurencyjne ale komplementarne.
                    Znowu musze powtorzyc nader czesto przewijajace sie w moich postach "u mnie (i
                    wybaczcie powodz "-"): a wiec u mlnie rutynowo wykonuje sie mammo + USG.
                    • Gość: Sonia Re: czy to tylko o traumę chodzi IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 10.05.03, 11:08
                      A wlasnie, czy ktos moze mi wyjasnic, dlaczego w Polsce kobietom do 40 roku
                      zycia wykonuje sie USG, a po 40 mammografie? Czy jest roznica w dokladnosci
                      tych badan na korzysc mammografii?
                      Pozdrawiam.
                      • kamea7 Re: czy to tylko o traumę chodzi 10.05.03, 13:52
                        Dziekuje wszystkim za dyskusje, ale sie duzo dowiedzialam, chocia prawde
                        mowiac w miejscu drepcze:-)
                        USG??? nic na ten temat nie wiem, prosze odpowiedzcie na post mojej
                        poprzedniczki. Dlaczego USG i jak to wyglada? OT laik pyta;-)
                • medka trauma 10.05.03, 13:46
                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                  > nie o taka traume chodzi, tylko traume spowodowana falszywie dodatnim wynikiem
                  > mammografii. Nie jest to wcale trauma krotkotrwala. Tak naprawde lata cale bila
                  > bys sie z myslami "a moze jednak cos tam siedzi"?

                  zaraz, zaraz- a jak sobie baba wymaca guzka pod pachom- to co, to ni ma traumy? to co, ma sie
                  nie macac, bo trauma?
                  a jak tak jej tak chlop w cycu cos wymaca (a tak i najcyjsciej bywa)- to co, to ni ma traumy?
                  to ni ma jej macac, cy jak???


                  • kamea7 Re: trauma 10.05.03, 13:53
                    no medka:-) nie przesadzaj, macajmy sie;-)))
                    • medka Re: trauma 10.05.03, 14:27
                      kamea7 napisała:

                      > no medka:-) nie przesadzaj, macajmy sie;-)))

                      kamea7 napisała:

                      > no medka:-) nie przesadzaj, macajmy sie;-)))

                      to nie ja, to nie ja to Doki. i Artur.
                      ja tam jestem za macaniem. zdradze Ci ponadto, ze gdybym tak se wymacala guzka pod pacha- to bym byla
                      powaznie straumatyzowana :(( i plulabym se w brode, ze nie robilam mammografii 2x do roku. dopoki wszystko jest
                      tylko w sutku- dopoty jest w miare ok. przy dobrym chirurgu- mozesz miec biust nawet ladniejszy niz przed :-)
                      brzydko zaczyna byc, jak wylazi poza (np do wezlow chlonnych).

                      pzdrw.
                  • kamea7 Re: trauma 10.05.03, 13:57
                    z ta trauma to kazdy przezywa indywidualnie. To tak jak z dentysta. Jak mam
                    wizyte i zaczyna mi hmhmhm grzebac w zebach to jasne, ze sie boje. Chyba
                    naturalne. Ale zawsze w duszy powtarzam sobie, z eto dla mojego dobra i bedzie
                    lepiej. Wtedy zapominam o traumie. Cale szczescie ,ze moj komplet uzebienia ma
                    sie OK, biedny dentysta nic na mnei nie moze zarobic.
                    W zwiazku z tym jasne , ze wolalabym wiedziec wczesniej, zeby zastosowac jakas
                    terapie niz dowiedziec sie prawie w przeddzien wycieczki, z ktorej nie ma
                    powrotu. A czy to bedzie mamografia czy macanie to mniejsza z tym, grunt zeby
                    to ujawnilo jak najwczesniejsze stadium.
            • medka Re: Mamografia- jak czesto? 10.05.03, 15:33
              Gość portalu: Artur napisał(a):


              > >
              > Chcialbym zeby to bylo takie latwe jak piszesz, ale korzysci z mammografii sa
              > rozne w zaleznosci od tego jak na sprawe spojrzec. Mozna powiedziec, ze
              > istnieje pewna roznorodnosc wynikow i ostatnio ta roznorodnosc przewaza raczej
              > na niekorzysc mammografii. Znajdziesz w literaturze naukowcow gleboko
              > wierzacych w korzysci z mammografii ale moze jeszcze wiecej "ateistow".

              macisz Panie Kolego, macisz

              > Moze ktos kiedys pokusi sie o porownanie tych roznych prac w zaleznosci od tego
              > gdzie byly robione, bo w roznych krajach roznie sie podchodzi do kobiet z
              > podejrzanymi zmianami w mammografii. Byc moze szybkie i agresywne podejscie
              > bedzie dawac lepsze rezultaty, ale wiekszosc kobiet w Kanadzie idzie do tzw.
              > poczekalni gdzie dalsza diagnoza jest odlozona na szereg tygodni lub nawet
              > miesiecy. Na ile modyfikuje to korzysc z mammografii nie jestem w stanie
              > powiedziec.


              1. ponizej kopiuje summary z podrzuconego juz przeze mnie lancetu AD 04.2003. badanie
              przeprowadzono w holandii. holendrzy to narod zdyscyplinowany. dla nie znajacych angielskiego -
              spadek
              smiertelnosci z powodu raka sutka jest zwiazany najprawdopodobniej z mammografia, a nie wylacznie z
              postepem w leczeniu; tam gdzie wprowadzono screening w 1995- spadek smiertelnosci
              zaobserwowano dopiero po tymze roku.
              2. wyniki sa podobne do tych o ktorych wspominal doki z nejm br.- ze najbardziej korzystaja kobiety po
              55
              rz. czyli wiarygodnosc tych wynikow wzrasta i to znaczenie.
              3. wczesniejsza ktrytyka dotyczyla glownie jakosci przeprowadzanych badan. nie bez znaczenia
              jest tez z pewnosci wysylanie kobiet do poczekalnie.
              jusci, ze mammo nie ma sensu, jesli za diagnostyke zabierzemy sie po roku. fakt. wtedy smiertelnosc ze
              screeningime czy bez- jest ta sama, a i straumatyzowac sie przez ten czas niezle mozna. fakt. fakt.
              rzeczywiscie- wtedy lepiej sie nie screeningowac.

              pzdrw.
              m.

              Summary
              Background More than a decade ago, a mammography
              screening programme for women aged 50-69 years was
              initiated in the Netherlands. Our aim was to assess the
              effect of this programme on breast-cancer mortality rates.
              Methods We examined data for 27 948 women who died of
              breast-cancer aged 55-74 years between 1980 and 1999
              (30 560 cases until 2001). We grouped individuals into
              93 clusters, depending on where they lived, and analysed
              data by use of national population statistics. We analysed
              time trends in breast-cancer mortality, adjusting for gradual
              implementations at municipality level, taking as year 0 the
              month and year in which screening began in a particular
              municipality. We used a Poisson regression model to
              estimate the time at which the trend started to turn. We
              assessed indirectly whether this turning point was related to
              initiation of screening or adjuvant systemic therapy in four
              clusters defined according to when screening was
              implemented.
              Findings Compared with rates in 1986-88, breast-cancer
              mortality rates in women aged 55-74 years fell significantly
              in 1997 and subsequent years as predicted, reaching
              -19ˇ9% in 2001. Mortality rates had been increasing by an
              annual 0ˇ3% until screening was introduced; thereafter we
              noted a decline of 1ˇ7% per year (95% CI 2ˇ39-0ˇ96) in
              women aged 55-74 years and of 1ˇ2% in those aged 45-54
              (2ˇ40 to 0ˇ07). The turning point in mortality trends arose at
              around year 0. Adjuvant systemic therapy is unlikely to be the
              cause of this turning point, since the mortality rates
              continued to rise up to 1 year after implementation in
              municipalities where screening began after 1995.
              Interpretation Routine mammography screening can reduce
              breast-cancer mortality rates in women aged 55-74 years.
              Lancet 2003; 361: 1411-17


              • Gość: feline Re: Mamografia- jak czesto? IP: *.dial.proxad.net 10.05.03, 17:20
                Sadzac po Waszym zainteresowaniu dyskusja, to jednak wnosze, ze zalezy Wam,
                Panowie na calosci i dobrym zdrowiu naszych cycuszkow ;-)))
                • medka Re: Mamografia- jak czesto? 10.05.03, 17:40
                  Gość portalu: feline napisał(a):

                  > Sadzac po Waszym zainteresowaniu dyskusja, to jednak wnosze, ze zalezy Wam,
                  > Panowie na calosci i dobrym zdrowiu naszych cycuszkow ;-)))

                  a ja mam wlasnie wrazenie, ze cos nie bardzo,
                  aaa, ze tylko 1% ..
                  (§$%§&, Doki 6 kobiet na 1000-to np ok 30-40 kobiet rocznie w kraju wielkosci polski; w ciagu 10 lat to 300-400 kobiet)
                  aaa, ze trauma..
                  same musimy sie martwic

                  m.
                  • kamea7 Re: Mamografia- jak czesto? 10.05.03, 21:24
                    moje dobre i poczciwe kobiety-dochtorki, ze co , ze jak? znaczy to, ze ja sama
                    mam sie obmacywac? A jak umacam, a tfuu, nie daj Bog, to co z trauma??? sa na
                    to jakies pastylki??? Moze te z krzyzykiem cos pomoga??
                    Przepraszam za troche zartobliwy ton w temacie jak najbardziej powaznym, ale
                    mnie troche rozsmieszylyscie , moje panie:-)))
                    • Gość: fc Re: Mamografia- jak czesto? IP: *.dial.proxad.net 10.05.03, 21:52
                      I o to chodzi, moja mila: smiech to jedno z lepszych lekarstw, rowniez
                      na "traume". Oczywiscie, ze masz sie "obmacywac" a nawet ON moze cie obmacywac
                      (ty mozesz mu sie odwdzieczyc badaniem prostaty (to znow dla smiechu,
                      przypuszczam, ze wiekowo nie jest w grupie ryzyka ;-))) ). Tylko, ze to macanie
                      to raczej tak, zeby miec swiadomosc, ze sie cos robi dla siebie, bo kiedy
                      juz "coos" wymacasz to jest to juz stosunkowo spore, podczas gdy mammo ujawni
                      tworki - potworki znacznie, znacznie mniejsze i to jest jej zaleta.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja