zachcianki - z przymuzeniem oka

04.04.07, 21:32
Powiedzcie czy też tak macie, czy to ja mam jakies dziwaczne "skutki uboczne" diety.
Zachcianki.. Chęć np. na cebulę (podejrzewam, ze to moze brak czegos w moim organizmie podpowiada mi na nia apetyt)
Wzmozona chec picia drinkow... np. Tia Maria z mlekiem... Normalnie nie pijam mleka (odruch wymiotny), a w takiej postaci moglabym ciagle.
Kalafior gotowany - moglabym ga wcinac non stop.
Widok lodów i sama mysl o nich przyprawia mnie o gesia skorke...
Orzeszki.. kiedy widze mojege chomika jak je sobie podgryza, sama wyzalabym mu je z klatki ;)
Mysl o herbatnikach - rowniez kuszaca...
Chcialabym na prawde wymienic apepty na glod. WOle burczenie i ssanie w zoladku niz cieknaca slinke. Niestety moim wrogiem jest apetyt, zwlaszcza w godzinach wieczornych .
    • bezsensu70 Re: zachcianki - z przymuzeniem oka 05.04.07, 09:22
      czytam twoje posty i wydaje mi sie, że masz jakąś obsesję na punkcie jedzenia. O
      niczym innym nie myślisz tylko co zjeść, ile zjeść, jak to wpłynie, jak
      zadziała, co można, co nie można. Czy nie masz innych zainteresowań oprócz
      jedzenia?
      • zizzzy Re: zachcianki - z przymuzeniem oka 05.04.07, 13:13
        Coż.. interesuję się wieloma sprawami, ale nie będę pisała o poezji, literaturze, filmie, fotografice, grafice komputerowej, muzyce, zwierzętach, czy też ulubionym impresjonizmie na forum, ktore dotyczy diety i na krotym rozmawiamy sobie o odchudzaniu. DO tych celów mam inne fora oraz rozmowy z przyjaciółmi, a w końcu koło zainteresowań. Trudno, abym dzieliła się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat np. podróży, skoro zarejesterowani w tym właśnie miejscu mają inny cel. Aktualnie jestem na diecie i nie dołączam tej dziedziny do pasji, ale czytuję sobie posty i coś tam czasem skrobnę lub zapytam. Tak jest łatwiej i fajniej. Dieta w jakiś sposób staje się obsesją i wcale nei zaprzeczam, że ostatnio jestem skoncentrowana na tym co i jak jeść i jak to wpłynie na mój wygląd, stan i samopoczucie.
        A temat tego postu - jak pewnie zauważyłeś, gdyż nie śmiem kpić z Twojej inteligencji, skoro CIę nie znam - jest z przymrużeniem oka... Ale jeśli masz ochotę, proozmawiajmy o tym, co Ciebie interesuje, ale obawiam się, że może być neico nie na temat. Pozdrawiam
        • zizzzy Re: zachcianki - z przymuzeniem oka 05.04.07, 13:15
          Zauważ także, że na tym forum powtarza się wiele nicków i temat ich dyskusji też kręci się wokół jednego. Czyżby Ci wszycy ludzie byli dotknięci obsesją, a jedynym ich zainteresowaniem żarcie??? Nie sądzę...
          • bezsensu70 Re: zachcianki - z przymuzeniem oka 05.04.07, 13:31
            Bez obrazy. Tak sobie tylko napisałam, w trosce o ciebie, bo ostatnio twoich
            ,,problemów,, dużo na tym forum i pomyślałam sobie, żebyś nie wpadła w jakąś
            paranoję.
    • bezsensu70 Re: zachcianki - z przymuzeniem oka 16.04.07, 23:56
      Zizzy!! Obraziłaś się? Jak twoje odchudzanie? Smutno bez ciebie!
      • zizzzy Re: zachcianki - z przymuzeniem oka 18.04.07, 18:18
        Nie :) Czasu mi troche brakuje w zwiazku ze wzomoznym wysilkiem fizycznym :) Ale chudne, chudne :) Rzucilam jeszcze papierosy, wiec czuje sie troszke rozbita...
        • kara_qq Re: zachcianki - z przymuzeniem oka 12.05.07, 20:58
          Też mam taki problem, chyba cały czas myślę o jedzeniu, co zjeść, o której
          godzinie, za ile czasu będę głodna, co mogę zjeść a czego nie, i to chyba
          obsesja. Nie odchudzam się specjalnie, nie mam jakiegoć "celu", nie chcę tyć, i
          może faktycznie zrzucić trochę, ale nie na gwałt.Chcę być zdrowa, i przestać o
          tym myśleć, ale skutek jest odwrotny - to straszne, bo to chyba tak mnie
          wciąga, ze często mam wyrzuty sumienia nawet po kalafiorze gotowanym na parze...
          • linn_linn Re: zachcianki - z przymuzeniem oka 13.05.07, 11:07
            Moja rada jest taka: uporzadkowac godziny posilkow i trzymac sie ich
            rygorystycznie. Nie pojadac w miedzyczasie, najwyzej pochrupac marchewke itp.
            Na poczatku jest ciezko, ale z czasem organizm wie, ze dostaje nowa energie
            regularnie i przestaje sie upominac. Bo i po co? Nie glodowac w zadnym razie.
            mnie pomoglo. Nie wiem, czy pomoze innym...
Pełna wersja