more.words
20.04.07, 15:06
tzn. można tak powiedzieć...
w piątek rzuciłam... ale w poniedziałek siostra paliła przy mnie - ja sie
stresowałam trochę bo szłam do fryzjera <nowego> i zapaliłam...
ale - ale sie opamiętałam- bo jak chcę rzucić - to nie mogę popalać...
no i nie palę dalej... mija tydzień...w zasadzie mnie nie ciągnie - nawet
nastawiłam sobie psychikę na zasadzie, że palenie mnie brzudzi... przeszkadza
mi dym, i krzywię się jak ktoś pali... przy czym nie ciągnie mnie do papieroska..
dziś albo jutro będę miała ciężką próbę..
wiadomo jak się pali i idzie do baru/ na imprezę - to pali się więcej - bo to
oczywiste, że się wtedy pali...
wiem, że jeśli nie zapalę to dam już sobie radę..
trzymajcie za mnie kciuki ;)