pieskuba
20.05.03, 15:28
Pytam, bo tak sobie siedzę i rozważam swoją przyszłość w związku z meszkami.
Otóż - każdego czasem dziabnie meszka, mnie też. Dziabały mnie więc co roku i
miałam bąble, piekło i swędziało. W zeszłym roku pogryzły mnie szczególnie
dotkliwie, więc bąbli było więcej i cała sprawa z pogryzieniem była dużo
bardziej przykra. W tym roku dziabnęła mnie jedna meszka. Dosłownie jedno
ugryzienie. O pomyłce nie ma mowy, bo widziałam, jak mnie gryzie. Ale skutki
są inne - noga mi spuchła jak nie wiem co. O pozostałych efektach nawet nie
wspomnę. Było to dziabnięcie w dolną część łydki, więc na przykład kostki
wogóle nie widać. A moje rozważania dotyczą takiej kwestii - co będzie, gdy
ugryzie mnie więcej meszek na raz? Albo - czy na każde kolejne ugryzienie
reaguję coraz mocniej i w końcu którejś pięknej wiosny trafi mnie szlag na
miejscu?
pozdrowionka
pieskuba pokąsany i zadumany.