Nie palę od 10.2004. Rzuciłem w ciągu jednego dnia

23.05.07, 09:24
I jestem z tego dumny jak cholera. Paliłem nawet do 50 papierosów DZIENNIE od
20 lat. Jednego dnia za namową żony powiedziałem: DOSYĆ! Poszedłem do
przychodni, tam podłączyli mnie do prądu (sic!) i wyszedłem bez papierosów i
nałogu!!! Kosztowało to 60 PLN. SERIO!!! Nie wiem czy to nie ściema,
autosugestia czy cokolwiek innego ale w moim przypadku (próbowałem
wielokrotnie zerwać z nałogiem, raz nawet dwa miechy nie paliłem) SKUTECZNE.
Niech to i nawet będzie oszustwo i ściema ale DZIAŁA!!! Mogę siedzieć z
palaczami, nie drażni mnie dym papierosowy, nie mogę jedynie znieść smrodu
palacza, jego śmierdzących ciuchów. Obrzydliwe, tfu!
    • ynezka Re: Nie palę od 10.2004. Rzuciłem w ciągu jednego 23.05.07, 11:15
      Prosze Cie powiedz jak sie ten zabieg nazywa..????jestem w stanie zaplacic za
      niego trzy razy tyle...
    • wioleta4 Re: Nie palę od 10.2004. Rzuciłem w ciągu jednego 23.05.07, 12:55
      A jak to podlaczenie do pradu sie fachowo nazywa?
      • goldfish2 Re: Nie palę od 10.2004. Rzuciłem w ciągu jednego 23.05.07, 14:40
        biorezonans, tak to się fachowo nazywa
        ale pamiętakcie nawet "on" nie zastąpi silnej woli
    • more.words Re: Nie palę od 10.2004. Rzuciłem w ciągu jednego 25.05.07, 10:40
      gratuluje ;)

      ja nie potrzebowałam niczego- żadnych "pomocy"
      po prostu sama z siebie - ot tak - i "nastawiłam swoją psychikę" że to9 jest tak
      złe, wstretne i w ogóle ochydne... i zupełnie mi nie potrzebne...że nie pale...

      dzis sniło mi się że zapaliłam jednego papierosa... i miałam nawet we śnie
      wyrzuty sumienia i wstręt do nich...

      czyli chyba jestem na dobrej drodze bo cały czas bez "dymka"
      • unhappy Re: Nie palę od 10.2004. Rzuciłem w ciągu jednego 14.06.07, 15:56
        more.words napisała:

        > gratuluje ;)
        >
        > ja nie potrzebowałam niczego- żadnych "pomocy"
        > po prostu sama z siebie - ot tak - i "nastawiłam swoją psychikę" że to9 jest ta
        > k
        > złe, wstretne i w ogóle ochydne... i zupełnie mi nie potrzebne...że nie pale...
        >
        > dzis sniło mi się że zapaliłam jednego papierosa... i miałam nawet we śnie
        > wyrzuty sumienia i wstręt do nich...
        >
        > czyli chyba jestem na dobrej drodze bo cały czas bez "dymka"

        I tak właśnie działa biorezonans. Nie działa w sensie fizycznym ale psychicznym.
        Mógłby być odłączony od prądu, mógłby być pudełkiem do butów z napisem
        biorezonans i wystającymi drucikami - ważne, że wspomógł psychikę. Albo raczej
        psychika wsparła samą siebie :D
        • synapse1 Re: Nie palę od 10.2004. Rzuciłem w ciągu jednego 05.07.07, 19:34

          > I tak właśnie działa biorezonans. Nie działa w sensie fizycznym ale psychicznym
          > .
          > Mógłby być odłączony od prądu, mógłby być pudełkiem do butów z napisem
          > biorezonans i wystającymi drucikami - ważne, że wspomógł psychikę. Albo raczej
          > psychika wsparła samą siebie :D


          Tu znalazłem więcej informacji i mozliwosc zapisania sie na terapie właśnie
          biorezonansem - polecam:

          no-problem.pl/
          Pozdrawiam
          Niepalacy :))
          • unhappy Re: Nie palę od 10.2004. Rzuciłem w ciągu jednego 10.07.07, 00:09
            synapse1 napisał:

            > no-problem.pl/
            > Pozdrawiam
            > Niepalacy :))

            Heh... super. A jak palacz wróci do nałogu to wyjdzie, że terapia dobra tylko
            palacz nie chciał rzucić. No idealne do koszenia kasy :D
            • mulinka Re: Nie palę od 10.2004. Rzuciłem w ciągu jednego 12.07.07, 21:56
              bylam z miesiac temu na tym biorezonansie
              sorki, ze tak bezposrednio wale, ale to wylacznie dzialanie na podswiadomosc,
              nic wiecej
              jak nie ma woli rzucenia, to...nie dziala
              tego samego dnia wieczorem juz palilam

              a dzis - bez biorezonansu....20 godzin minelo
              i do przyjazdu rodzinki fajki do ust nie wezme
              a pozniej juz bedzie latwiej
              ;)
              • unhappy Re: Nie palę od 10.2004. Rzuciłem w ciągu jednego 13.07.07, 11:47
                mulinka napisała:

                > jak nie ma woli rzucenia, to...nie dziala
                > tego samego dnia wieczorem juz palilam

                Wiem bo moja ciotka chciała rzucić palenie tą metodą. Równie dobrze mógliby ją
                podłączyć do pudełka po butach :D Założę się, że wielu palaczy po podłączeniu do
                takiego pudełka też by rzuciło (i dobrze). Tak działa magia :D

                > a dzis - bez biorezonansu....20 godzin minelo
                > i do przyjazdu rodzinki fajki do ust nie wezme
                > a pozniej juz bedzie latwiej
                > ;)

                Ja już raz rzuciłem. Na osiem lat. Z miejsca, bez żadnych terapii. Ale nałóg
                cały czas w człowieku siedzi. Przez dwa lata po rzuceniu miałem koszmary, że
                wróciłem do nałogu i się złamałem. Po ośmiu latach nie miałem już żadnej
                potrzeby palenia ale palacz w mózgu pozostał :| I tak sobie dymkam od dwóch lat
                i jedyne co osiągnąłem to rzucenie na miesiąc.

Pełna wersja