Nie dajcie sie zwariować

30.05.07, 11:11
Na końcu załączam list, który wysłałem wczoraj na jakschudnac@gazeta.pl. Dziś
napisałbym to już nieco inaczej, dosadniej.

NIE DAJ SIĘ ZWARIOWAĆ! Masz nadwagę
    • anula36 Re: Nie dajcie sie zwariować 30.05.07, 11:27
      meritum jest proste, do kazdej diety trzeba dojrzec;)

      BTW z racji pracy mam do czynienia z calym stadkiem cukrzykow i samozaparcie nie jest ich drugim imieniem:) Na szczescie zawsze mozna sobie dolozyc insulinki.
    • audwork Re: Nie dajcie sie zwariować 30.05.07, 13:49

      Kapitalny tekst. Gratuluje zdroworozsadkowego podejscia do problemu nadwagi.

      Mam do Ciebie pytanie nastepujace:
      czy moglbym ten Twoj post zamiescic na stronie internetowej, ktora zamierzam w
      najblizszym czasie opracowac?

      Pozdrawiam serdecznie.

      Audwork
      • tomasz_szymacha Re: Nie dajcie sie zwariować 30.05.07, 16:23
        Będę zaszczycony:)

        Tomek

        P.S.
        Tak
        • audwork Re: Nie dajcie sie zwariować 30.05.07, 16:50
          tomasz_szymacha napisał:

          > Będę zaszczycony:)
          >
          > Tomek

          > P.S.
          > Tak

          Dzieki;0





          • andrzejlitwicki Re: Nie dajcie sie zwariować 31.05.07, 00:07
            brawo tomek. piękny artykuł, miło się czyta, bo dieta może być przyjemna jak się
            do tego odpowiednio podejdzie.
            ja też dostałem od życia drugą szansę. 3 lata temu ważyłem 135 kilo, od tego
            czasu zrzuciłem 42,5 kilo. ważę 92,5, do końca zostało mi 6,5 kilo, ale czas
            mnie już nie goni, mogę to rozłożyć na lata. te 92,5 przy wzroście 180 i przy
            sporej masie mięśniowej sprawiają, że wyglądam już przyzwoicie.
            zacząłem od diety 1000 kcal, chudłem rewelacyjnie, ale organizm zaczął dopominać
            się o swoje (cukry i tłuszcze) i waga znowu podskoczyła.
            potem wyczytałem, że Włosi pomimo nawyków żywieniowych są najszczuplejszym
            narodem Europy i zacząłem jeść tak jak się je na południu Italii (pomogły
            wakacje w Neapolu, Sorrento i Capri). od tej pory regularnie tracę na wadze,
            pomimo tego, że nie jem mało, nie jem chudo i pomimo tego, że gros kalorii
            spożywam w okolicach 22.00 (taka praca).
            przykładowy dzień z życia:
            śniadanie: kawa z mlekiem i słodzikiem, szklanka soku pomidorowego pikantnego,
            ciemna buła z serkiem, plastrem chudej wędliny, sałaty, pomidora i rzodkiewki.
            obiad: pomidor, ogórek, sałata, feta 100g, oliwa z oliwek.
            kolacja: tutaj szaleństwo, 100 makaronu z piersią z kurczaka lub tuńczykiem,
            kupą warzyw i nietłustym sosem, lub pizza własnej produkcji z tuńczykiem i
            cebulą, lub makaron ze szpinakiem, kurczakiem i żółtym serem, itp.
            Do kolacji minimum butelka wytrawnego wina - sens życia.
            I waga spada, sama z siebie. Z moich obserwacji wynika, że organizm sam sobie
            reguluje wagę jeżeli w dłuższym okresie pozbawimy go wszelkich cukrów prostych:
            słodyczy, soków owocowych, owoców, piwa, napojów slodzonych i wszystkich potraw
            zawierających cukier...
            pzdr
            • mistrz_ip Re: Nie dajcie sie zwariować 31.05.07, 11:10
              ja tylko dorzuce- to nie jest dieta wloska ;-)
              wlosi nie jedza wogole sniadan- tzn pija sobie swoja pyszna kawke, zagryzajac
              to ciasteczkami lub rogalikami (tak właśnie!-zaczyna się dietetycznie ;)
              ).sniadanka wiec maja w wersji mikro, na tzw "lincz" spozywaja paste-makaron w
              ilosciach zaleznych od potrzeb ;) potem jeszcze jakas przegryzka- a wloskie
              jedzenie jest pyszne- trzeba mu to przyznac ;-) no i na kolacje albo kawalek
              pizzy(bron Boze nie cala), badz powtorka z pasty, a wszystko obficie zakrapiane
              oliwa z oliwek...
              nie brzmi to szczegolnie zachecajaco- ja we wloszech troszeczke schudlam, ale
              bez rewelacji, natomiast moje znajome wloszki na powyzszej diecie zaczely
              dramatycznie przybierac na wadze.
              pozdrawiam
              • tomasz_szymacha Re: Nie dajcie sie zwariować 31.05.07, 12:08
                Porownaj dokladnie swoj post z postem adrzejalitwickiego.

                Ty piszesz o pascie jedzonej codziennie. Dramat. Nawet jak ja robisz z samej
                semoliny bez jajek. Ja makaron jem, owszem, ale CIEMNY, gora 3 razy w tygodniu,
                zwykle 2. Lubella robi i rurki do zupek (WLASNYCH), i spagetti (zwane u nas w
                domu jeszcze rodzinnym od prawie 40 lat shabetti). On je wreszcie normalnie i
                zdrowo przy wadze 90+ miesni i prawie 2 m wzrostu. Te Twoje znajome jadly po
                prostu duzo za duzo. Kazdy musi wykryc doswiadczalnie, ile musi zjesc, zeby
                trzymac jakas KONKRETNA wage. Moze lekarz pomoc, ale to bedzie +/- 5
                kilogramow, a to wlasnie jest te 5 kg, co jest tematem 95% tutejszych postow!
                Jeszcze trudniej wykryc swoja wage KANONICZNA (termin matematyczny, prywatny w
                naszej rodzinie, nie wiem, czy ma jakis odpowiednik). Jest to waga docelowa
                stabilnego procesu odzywiania sie stale ta sama liczba kilokalorii i
                utrzymywania stalego trybu zycia. Dla matematyka sprawa jest prosta. Waze sie
                codziennie powiedzmy przez miesiac, w ktorym stabilnie pracuje, cwicze itp. i
                stabilnie jem, a potem sztuczka magiczna i z wykresu widac wage kanoniczną z
                dokładnością do kilograma. Im większy czas pomiarowy, tym dokładniej.

                Potem, choć już mniej dokładniej, można podać wagę kanoniczną dla innej liczby
                przyjmowanych kilokalorii.

                W zasadzie każdy może się pokusić o podobne eksperymenta. Przyjmij 1kcal/
                (kg*godz). To idzie na "stalocieplnosc" i inna fizjologie, choc latem na pewno
                nieco mniej. Dodaj kilokalorie związane z pracą (z dowolnych tabel). Odejmij
                tyle, ile zjadasz, powiedzmy 1200. Podziel 7000 przez wynik. Po tylu dniach
                schudniesz o 1 kilogram (TERAZ, nie za pare kilo). Zastosuj diete cukrzycową
                (wez broszure z apteki). Pierwszy tydzien jest na straty, wiec nawet sie nie
                waz. Waz sie w drugim tygodniu i porownaj trend spadku wagi z wyliczeniami. Jak
                mniej wiecej pasi, to juz wiesz, czego sie dalej spodziewac (kazdy tydzien
                traktuj jakby od zera, jak kredyt ze zmiennymi odsetkami
                • mistrz_ip Re: Nie dajcie sie zwariować 31.05.07, 21:24
                  halo?ziemia?ja pisze tylko o prawdziwej diecie wloskiej- rzn o tym jak jedza
                  wlosi,zapewniam Cie, ze nie siegaja po broszurki dla cukrzykow,indeksow
                  glikemicznych, ani niczego w tym guscie.
                  mam wrazenie ze dosc jasno to zaznaczylam.
            • tomasz_szymacha Re: Nie dajcie sie zwariować 31.05.07, 12:14
              Masz calkowita racje. Diete mozna urozmaicic jeszcze bardziej. A najlepiej jesc
              5 (wiem, sam pisalem) razy
              • ali47 Re: Nie dajcie sie zwariować 31.05.07, 17:27
                wariujecie chłopaki na tych 1000 kal
                to głodzenie a nie odżywianie

                jakem stary
                to nic głupszego nie można wymyślić
                i to ciągłe żarcie co 3 godziny he he

                moja dietka to
                śniadanko
                6 żółtek na boczku i smalcu
                1/2 kromki chleba z masłem
                kawa ze swojską śmietaną

                obiad - tak po 9 godzinach
                kawałek mięsa z odrobiną ziemniaków z tłuszczem i surówką
                lub zupa na tłustym wywarze mięsno warzywnym
                często zabielona śmietaną
                raz w tygodniu ryba i wątróbka cielęca

                po obiedzie kawa ze śmietaną - tyż swojską ze wsi

                kolacja o której często zapominam
                kawałek sera z masłem
                lub jakaś wędlina podrobowa z 1/2 kromki chleba z masłem

                przez ostatnie 7 lat nawet przeziębienia nie złapałem
                no i co wy na to zdechlaki??


                ps.żadnych sportów nie uprawiam
                przy kompie siedze
                waga spadła i nigdy nie wraca do poprzedniej
    • michal999954 Re: Nie dajcie sie zwariować 03.06.07, 17:57
      jak masz nadwage i nie uprawiasz sportu to mozna tez brac srodki pomagajace
      spalanie tluszczu. n.p. nutrivar n.
      • tomasz_szymacha Re: Nie dajcie sie zwariować 04.06.07, 19:02
        Jako inicjator watku przeklinam Cie duchu nieczysty!

        Piszę w każdym wątku o lekach -
Pełna wersja