Praca umysłowa a odchudzanie

04.06.07, 00:00
Lubię swoją pracę - robię to, o czym od dawna marzyłam, mój zawód dostarcza mi
mnóstwo satysfakcji, intelektualnej inspiracji, możliwości rozwoju. Nie
zamieniłabym jej na żadną inną, mimo średnich zarobków. Ale ... Jednocześnie
jest to praca bardzo wymagającą, stresująca i terminowa. Pracuję o wiele
więcej niż standardowe 40 godzin tygodniowo, także w domu, często wieczorami i
weekendy. Muszę dokształcać się, czytać fachowe artykuły. Sama aktywność
zawodowa wymaga funkcjonowania na najwyższych obrotach - nie ma mowy o leniwym
przewracaniu kartek przy biurku czy stukaniu od niechcenia w klawiaturę.

I przez to niezbyt fajny jest wpływ pracy na moją wagę. Do efektywnej pracy
potrzebuję energii i to energii płynącej z odpowiedniej ilości jedzenia -
głodna jestem mało kreatywna i ospała, a nic mnie tak nie podkręci w środku
dnia jak dawka węglowodanów. Zapotrzebowanie na energię nie przekłada się
jednak na formalne zużycie kalorii przez organizm - podczas intensywnego
myślenia i gadania obrastam tłuszczykiem :-(

Z kolei po pracy jestem straszliwie zmęczona - przychodzę i padam na łóżko
albo na krzesło w kuchni. Nadal jestem głodna i wykończona, a jedynym
skutecznym odpoczynkiem jest dla mnie znowu fizycznie bierne siedzenie
(książki, internet, TV) - zresztą mam wrażenie, że po ciężkim dniu pracy
należy mi się coś przyjemnego. W takich chwilach wyjście na miasto czy na
zakupy jest zbyt męczące, nie mówiąc o jakichś sportach. W efekcie na dalszą
metę nie mam dość czasu na żadne regularne ćwiczenia.

Jako to jest ?
Dlaczego praca umysłowa jest tak energożerna, a jednocześnie nie spala kalorii ?
Dlaczego po pracy umysłowej czuję się fizycznie zmęczona ?

Czy ktoś z Was ma pomysł na wyjście z tego błędnego koła ???
    • cioccolato_bianco Re: Praca umysłowa a odchudzanie 05.06.07, 09:23
      wygospodaruj sobie czas na jakis sport, endorfiny naprawde uzalezniaja i jesli
      zaczniesz cwiczyc, to jest wielka szansa, ze nie bedziesz mogla sie bez tego
      obyc. rozumiem, ze pracujesz do pozna, ale fitness kluby czy baseny sa czesto
      czynne od 7 do 23 lub dluzej... poza tym sa weekendy.

      z weglowodanow wybieraj takie, ktore sa zdrowe np pelnoziarniste pieczywo i
      makarony, warzywa straczkowe, owoce plus gorzka czekolada oraz orzechy.
      • magdalaena1977 Re: Praca umysłowa a odchudzanie 05.06.07, 11:58
        cioccolato_bianco napisała:
        > wygospodaruj sobie czas na jakis sport, endorfiny naprawde uzalezniaja i jesli
        > zaczniesz cwiczyc, to jest wielka szansa, ze nie bedziesz mogla sie bez tego
        > obyc.
        Na początku roku zapisałam się na siłownię. Usiłowałam ćwiczyć po ok. 2 godziny
        3 razy w tygodniu (bo tyle według trenera wynosi minimalna dawka). Ćwiczenia
        miały swój urok, ale były straszliwie męczące. Wracałam do domu i tego dnia już
        nic nie byłam w stanie zrobić. Wytrzymałam dwa miesiące, nie schudłam i musiałam
        przestać, bo zaczęłam mieć zaległości w pracy.
        Czy według Was jest to wytrzymałość dużo niższa niższa niż przeciętnej kobiety ?
        Na tyle żeby szukać pomocy lekarza ?

        > rozumiem, ze pracujesz do pozna, ale fitness kluby czy baseny sa czesto
        > czynne od 7 do 23 lub dluzej... poza tym sa weekendy.
        Mam nienormowany i elastyczny czas pracy. Mogę wyjść z biura wcześniej i
        pracować wieczorem w domu, mogę mieć wolny czwartek i potem nadrobić to w
        weekend. Ale ogólna ilość przepracowanego czasu musi być odpowiednio duża. A ja
        niestety nie byłam w stanie wygospodarować w tygodniu tych trzech popołudni
        tylko na sport.
        • cioccolato_bianco Re: Praca umysłowa a odchudzanie 05.06.07, 12:13
          trudno powiedziec. ja moglabym chodzic codziennie na 2h na fitness i czuje sie
          swietnie. tzn oczywiscie jestem zmeczona, ale kocham ten blogi stan po
          wysilku ;)

          mysle jednak, ze twoj trener przesadzil bo ja zaczynalam od 3 razy w tyg po 50
          min i bylam wykonczona. czyli moim zdaniem przeforsowalas sie i zniechecilas
          zamiast polubic sport.

          zreszta nie tylko silownia jest: moze basen? moze rolki? moze rower? albo jakis
          taniec? o aerobiku (tbc, abt, step etc) czy pilatesie/jodze nie wspomne. znajdz
          forme ruchu, ktora polubisz, a nie bedziesz traktowac jak przykry obowiazek.
          • magdalaena1977 Re: Praca umysłowa a odchudzanie 08.06.07, 23:23
            cioccolato_bianco napisała:

            > trudno powiedziec. ja moglabym chodzic codziennie na 2h na fitness i czuje sie
            > swietnie. tzn oczywiscie jestem zmeczona, ale kocham ten blogi stan po
            > wysilku ;)
            Strasznie zazdroszczę osobom, które lubią sport.
            Dlaczego ja nie mogę chudnąc od czytania ? :-(
            • 1dycha Re: Praca umysłowa a odchudzanie 10.06.07, 21:38
              magdalaena1977 napisała:

              > Strasznie zazdroszczę osobom, które lubią sport.
              > Dlaczego ja nie mogę chudnąc od czytania ? :-(

              OK, Magdalena, dam ci pakiet złotych rad - do których sama się nie stosuję, che che che:)

              1. nie wybieraj ćwiczeń, które polecają odchudzającym się - jesteś za słaba, a one cię tylko wymęczą;
              schudniesz później, jak polubisz. jesteś zresztą w tak nędznej formie, że nawet od takich leserskich
              ćwiczeń zauważysz efekt.
              2. wybierz ćwiczenia, które dają więcej energii - a nie wymagają dużego wysiłku; taneczne, pilates,
              spokojny rower itp.
              3. zmuszaj się. traktuj to jak element higieny - jak wklepywanie kremu i mycie zębów. na pewno nie
              jesteś fanką mycia zębów, a jednak to robisz. Polubisz sport potem (a jak nie polubisz to się
              zastanowisz później).
              4. pomyśl jak dbasz o swój samochód - zobaczysz że poświęcasz mu więcej czasu niż swojemu ciału.
              5. jeżeli bardzo lubisz swoją pracę - to wyobraź sobie jak ci wypada dysk i musisz spędzić 3 tygodnie
              leżąc na podłodze, nie mogąc chodzić do pracy. 3 tyg. = ok. 480h = 80 tygodni po 6h fitnessu w
              tygodniu. Chyba lepiej ten czas spędzić w fitnessie niż w bólu na podłodze.
              6. znajdź sobie klub blisko miejsca gdzie pracujesz i chodź tam po lunchu. 45 min. lekkich ćwiczeń cię
              nie zmęczy, a rozrusza i będziesz mogła sobie potem pracować do nocy. Ćwiczenia po 20 mają to do
              siebie, że po nich już nic się nie chce.

              jestem taka mądra, bo sama się zmuszam na siłę do sportu..
              • magdalaena1977 Re: Praca umysłowa a odchudzanie 11.06.07, 19:16
                1dycha napisała:
                > znajdź sobie klub blisko miejsca gdzie pracujesz i chodź tam po lunchu.
                > 45 min. lekkich ćwiczeń cię nie zmęczy, a rozrusza i będziesz mogła sobie
                > potem pracować do nocy. Ćwiczenia po 20 mają to do siebie,
                > że po nich już nic się nie chce.
                Ja ćwiczyłam zwykle popołudniami: 15:00 - 17:00 (wieczorem był tłok) i do końca
                dnia byłam tak zmęczona, że nie mogłam pracować. Zresztą już po pół godzinie
                ćwiczeń byłam tak spocona, że przed powrotem do pracy musiałabym wziąć prysznic,
                umyć włosy, uczesać się, umalować.
        • linn_linn Re: Praca umysłowa a odchudzanie 05.06.07, 14:10
          Wystarczy 1 godzina cwiczen aerobowych. Ja chodze 5 razy w tygodniu, ale i 3
          wystarcza. Ja schudlam, ale chudlam i wczesniej. Silownia mi jednak
          kontynuowanie odchudzania bardzo ulatwila. Zostawilam tam od wrzesnia 16 kg.
          Moja silownia jest na szczescie blisko domu / 3 minuty drogi /. Chodze
          raniutko, zaraz po 7-ej i mam energie na caly dzien. No z wyjatkiem pierwszego
          tygodnia, kiedy to wracalam prawie na czworakach. :))
          • 1dycha Re: Praca umysłowa a odchudzanie 06.06.07, 23:02
            nie wiem czy cię to magdaleno pocieszy, ale mam to samo.
            jestem z podobnego rocznika
            na ćwiczenia nie zdążam z pracy (siłownię zamykają o 22:)
            na niskowęglowodanowej diecie po prostu czuję że głupieję..
            też mogę pracować kiedy chcę, ale co z tego skoro
            po ćwiczeniach nawet następnego dnia nie mam na nic siły.. a zaległości rosną, odrabiam w weekend, a
            potem nie mam na nic siły..
            w Polityce 2 tyg. temu był artykuł o takich jak my; nawet specjalny dodatek;/ wcale nie śmieszny
            • linn_linn Re: Praca umysłowa a odchudzanie 07.06.07, 09:25
              Nie masz na nic sily nawet nasteonego dnia... Mozesz opisac Twoje cwiczenia. Co
              konkretnie robisz, ile kalorii spalasz.
    • basiasiama Re: Praca umysłowa a odchudzanie 07.06.07, 01:35
      Mysle, ze pomogla by Ci dobra analiza Twojego odzywiania i jego zmiana.
      Na pocztek zapoznaj sie z rola niezbednych kwasow tluszczowych, zwlaszcza
      tzw.Omega-3. W obecnych czasach wiekszosc z nas ma powazne niedobory tych
      tluszczow w organizmie, a nadmiary tzw.trans fats i czystych weglowodanow.
      Kwasy te sa rzeczywiscie niezbedne zwlaszcza dla odnowy i funkcjonowania tkanki
      nerwowej.
      Jezeli trudno Ci zmobilizowac sie do cwiczen, to zacznij przynajmniej od coraz
      dluzszych spacerow na swiezym powietrzu, chociazby powroty z pracy na piechote.
      Na dluzsza mete stres i zmeczenie, mimo tego, ze swoja prace lubisz moze miec
      powazne konsekwencje.
      Pisze, bo sama mialam taki problem i dopiero konsekwentne zmiany w moim stylu
      zycia postawily mnie na nogi.
      Powodzenia
      • magdalaena1977 Re: Praca umysłowa a odchudzanie 08.06.07, 23:21
        basiasiama napisała:
        > Na pocztek zapoznaj sie z rola niezbednych kwasow tluszczowych, zwlaszcza
        > tzw.Omega-3.
        Niestety - wszystko, co mi wyskoczyło w Google, to podejrzane reklamy
        suplementów diety.

        > Jezeli trudno Ci zmobilizowac sie do cwiczen, to zacznij przynajmniej od coraz
        > dluzszych spacerow na swiezym powietrzu,
        Ja nie tyle nie mogę się zmobilizować do ćwiczeń, co nie mam na nie siły i czasu.
        Mam zbyt mało czasu wolnego, żeby cały poświęcać na ćwiczenia i odpoczynek po
        nich. Gdyby pójście na siłownię, to była kwestia 1,5 godziny ćwiczeń + godzina
        dojazdu w obie strony, to poradziłabym sobie. Dobijały mnie te 2 -3 godziny
        zmęczenia po powrocie do domu.
        • cioccolato_bianco Re: Praca umysłowa a odchudzanie 11.06.07, 10:05
          musisz sie zastanowic jakie masz priorytety. jesli praca jest wazniejsza niz
          zdrowie... to mozesz obudzic sie za kilka lat z przyslowiowa reka w nocniku.
          sadze, ze warto wygospodarowac sobie 2-3 razy w tygodniu kilka godzin na jakis
          sport + zdrowo jesc.
    • magdalaena1977 Re: Praca umysłowa a odchudzanie 11.06.07, 19:19
      Dziewczyny ! strasznie Wam dziękuję za wypowiedzi, ale mój problem nie polega
      głownie na braku przekonania do ćwiczeń czy woli walki.

      Nadal mam nadzieję na wypowiedź ekspertki, która wyjaśni mi -
      dlaczego praca umysłowa jest tak męcząca ?
      dlaczego wymaga porządnego jedzenia, mimo fizycznej bierności ?
      • 1dycha Re: Praca umysłowa a odchudzanie 11.06.07, 21:09
        > Nadal mam nadzieję na wypowiedź ekspertki, która wyjaśni mi -
        > dlaczego praca umysłowa jest tak męcząca ?
        > dlaczego wymaga porządnego jedzenia, mimo fizycznej bierności ?

        owszem, wymaga porządnego jedzenia - ale też porządnego jakościowo.
        wrzuć sobie w wyszukiwarkę insulinoodporność, to może odkryjesz czemu zjadasz tyle słodkiego :)
        • cioccolato_bianco Re: Praca umysłowa a odchudzanie 11.06.07, 22:00
          twoj mozg tego potrzebuje :)
    • artur.kalinski Re: Praca umysłowa a odchudzanie 15.06.07, 08:44
      Wbrew pozorom aktywność psychiczna może być równie eksploatująca fizycznie, co
      porządny trening. Wszystko sprowadza się do chemii przemian metabolicznych
      zachodzących w organizmie a związanych między innymi z dostarczaniem i
      wykorzystywaniem cukru (glukozy). Praca umysłowa, szczególnie intensywna i
      bardzo stresująca powoduje ciągłe, często nieświadome napięcia całych partii
      mięśniowych, co siłą rzeczy jest ciężką pracą. Poza tym niewygodna, albo
      jednostajna pozycja przy biurku i... znużenie, które dodatkowo wykańcza psychicznie.
      Moim zdaniem powinnaś znaleźć takie ćwiczenia, które sprawią Ci satysfakcję.
      Podzielam zdanie przedmówców - najlepiej wyrwać się z pracy w ciągu dnia, na
      początek wystarczy 15-20 minut (lepsze to niż nic) nawet samodzielnych ćwiczeń
      rozluźniających, rozciągających, może z elementami jogi - do wyboru do koloru.
      Ale na pewno warto zacząć!
      • magdalaena1977 Re: Praca umysłowa a odchudzanie 15.06.07, 13:10
        artur.kalinski napisał:
        > Wbrew pozorom aktywność psychiczna może być równie eksploatująca fizycznie, co
        > porządny trening. Wszystko sprowadza się do chemii przemian metabolicznych
        > zachodzących w organizmie a związanych między innymi z dostarczaniem i
        > wykorzystywaniem cukru (glukozy). Praca umysłowa, szczególnie intensywna i
        > bardzo stresująca powoduje ciągłe, często nieświadome napięcia całych partii
        > mięśniowych, co siłą rzeczy jest ciężką pracą.
        To dlaczego nie spala kalorii ?
        Dlaczego po pracy czuję się jakbym rąbała drzewo, a spalanie kalorii jest jakbym
        leżała na kanapie i plotkowała ?

        > Moim zdaniem powinnaś znaleźć takie ćwiczenia, które sprawią Ci satysfakcję.
        Lubię jeździć na rowerze, ale rzadko udaje mi się to robić (przeważnie w
        niedzielę). Problem polega na tym, że po pracy jestem zbyt zmęczona, żeby
        zamiast odpocząć fizycznie jeździć rowerem i żeby wówczas jazda na rowerze
        sprawiała mi przyjemność.

        > Podzielam zdanie przedmówców - najlepiej wyrwać się z pracy w ciągu dnia
        A ja ponownie zapytam się osób, które tak robią (szczególnie pań) - czy wracacie
        do pracy zziajane i spocone czy poświęcacie godzinę na doprowadzenie się do ładu ?
        • kara_qq Re: Praca umysłowa a odchudzanie 16.06.07, 19:14
          Ajajaj, też tak mam. Nie pracuję - jestem studentką. Teraz właśnie jest sesja,
          same egzaminy, wiadomo, człowiek wstaje z łóżka, siada przy biurku i jak już nie
          ma siły przy nim siedzieć (a sąto póżne godziny nocne) spowrotem kładzie sie do
          łóżka. Inni mówią że sesja odchudza, stres itd... U mnie to sie absolutnie nie
          sprawdza - zero ruchu = automatyczne tycie. I tez jak tak siedze i wkuwam, cały
          czas mam ochotę na jakieśtreściwe węglowodany. Normalnie, jak zjem jakbłko np.
          ta ochota przechodzi, a tu, nic... Próbuję zagłuszyć to garstką musli czy
          suszonych bananów (żeby nie zadużo i w miarę zdrowo, mimo kcal, lepsze to niż
          snickers) ale i tak potwornie się męczę. Cały czas czuję się głodna, a skoro
          siedzę, przemiana materii jest "żadna", nawet nie czuję żadnych ruchów w
          brzuszku (mówię o ruchach jelit;) Nie mam pojęcia co z tym zrobić, każda minuta
          jest na wagę złota, wykradam godzinke na rower albo szybki spacer, ale i tak mam
          wrażenie że TERAZ to za mało... :((
          • magdalaena1977 Re: Praca umysłowa a odchudzanie 16.06.07, 23:03
            kara_qq napisała:
            > Ajajaj, też tak mam. Nie pracuję - jestem studentką. Teraz właśnie jest sesja,
            > same egzaminy, wiadomo, człowiek wstaje z łóżka, siada przy biurku i jak już
            > nie ma siły przy nim siedzieć (a sąto póżne godziny nocne) spowrotem
            > kładzie sie do łóżka.
            Kilka lat temu miałam dokładnie to samo. Było o tyle lepiej, że sesja trwała
            tylko miesiąc czy dwa, a praca jakieś 11 miesięcy w roku.
            Na obniżenie spalania kalorii wpłynęła też u mnie niestety zamiana autobusu na
            uniwerek na samochód do pracy. Samochód ma więcej plusów (czas, elastyczność
            bagaże, bezpieczeństwo), ale sprzyja tyciu :-(
            • kara_qq Re: Praca umysłowa a odchudzanie 17.06.07, 08:07
              u mnie niestety także samochód jest środkiem transportu na uniwersytet...
              Mogłabym jezdzic rowerem, chętnie, ale nie wyobrażam sobie że wchodze do szkoły
              zziajana, spocona itd... bo mieszkam daleko od uniwersytetu, i przy 30 stopniach
              ciepła tak właśnie by to wyglądało...pisałaś cos na ten temat. Głupie to
              wszystko, powinni produkować bezkaloryczne zamienniki normalnego jedzenia ;)
              joke oczywiscie.
              Pozdrawiam :)
              • ewuniaaa3 Re: Praca umysłowa a odchudzanie 23.06.07, 09:57
                Zgadzam się- była sesja a ja chodziłam ciągle głodna. Sesja się skończyła i
                głód się skończył. Ja tak sobie wymyśliłam, że w czasie wysiłku umysłowego mózg
                pobiera tyle glukozy z krwi, że wątroba nie jest w stanie nadążyć z uwalnianiem
                jej z glikogenu, przez co poziom glukozy we krwi jest na tyle niski, że odczuwa
                się głód...Kurcze, przydałby się jakiś glukometr;)
Pełna wersja