czy któś mi w końcu powie jak przytyć ?

16.06.07, 15:50
i przy tym nie urosnąc ani centymtra ?
co to za specyfiki z apteki ?
    • green_land Re: czy któś mi w końcu powie jak przytyć ? 17.06.07, 00:04
      Dziecinko droga, mam 35 lat i przechodze przez to, co się nazywa starzeniem:)
      Młodzi ludzie najczęściej są szczupli, tak dziewczyny jak i chłopaki. W wieku
      ok.25 lat faceci zaczynają mężnieć i nabierać cech dojrzałych mężczyzn. Z
      kobietami jest podobnie, kończy się powoli okres dojrzewania/przed 20-tką:)/,
      przestaje się róść a zaczyna nabierać cech kobiecych.

      Szukasz wiatru w polu. Zacznij żyć i przestań wreszcie szukać powodów do
      zmartwień! Życie dostarczy Ci ich aż nadto.
      Jeżeli chcesz przytyć, a konkretnie nabrać ciała, zacznij ćwiczyć na siłowni a
      nie wyszukuj specyfików z apteki! Wysil się trochę i nie idź na łatwiznę!
      Nie ma cudownych kapsułek, od których się tyje. Też bym chciała przytyć, ale
      nie mogę. I co, mam rwać włosy z głowy? Chodzę w kusych spódniczkach i nie
      przejmuję się hasłami typu: ale masz chude nogi. Chude bo chude ale zgrabne i
      podobaja mi się, bo są moje:P A jak się komuś nie podoba niech nie patrzy.

      Wyobraź sobie, że masz chłopaka. Jest wysportowany, przystojny, ale wiecznie
      niezadowolony, chodzi na siłownię ale uważa, że za wolno przyrastaja mu
      mięśnie. Cały czas narzeka, ubiera się w luźne rzeczy, bo uważa, że jest za
      chudy. Do tego objada się w każdej knajpie, bo twierdzi, że je wciąż za mało i
      dlatego nie rosą mu szybciej mięśnie. Czy chciałabyś być z kimś takim?
      Spójrz wreszcie na siebie jak na piękną, młodą, atrakcyjną kobietę. Wyprostuj
      się i dumnie patrz przed siebie.
      Nawet najpiękniejsza kobieta, która się garbi i wiecznie jest nie zadowolona
      nie znajdzie nikogo, po prostu będzie odstraszać.

      Odpowiedz sobie na pytanie, czy chciałabyś być z kimś takim, jak Ty: wiecznie
      niezadowolonym i szukającym cudownego specyfiku na przytycie.
      To nie brak paru kilogramów jest problemem, ale brak akceptacji siebie.
      • zainteresowanaklimatem Re: czy któś mi w końcu powie jak przytyć ? 17.06.07, 11:15
        green_land --> Ty to masz do mnie cierpliwośc ;)

        odpowiadając sobie na pytanie stwierdzam ze faktycznie jako facet nie
        chciałabym mieć takiej dziewczyny
        ale nie z powodu charkteru ale wygladu własnie
        gdyż są miliony "ładniejszych" pod wieloma względami

        dlaczego nie mogę spytać o te leki powiekszające apetyt
        kiedyś tu podawali nazwy
        ale za chcolere nie moge znaleśc tego topiku
        włąsnie ze przez problemy wygkladowe mam problemy psychiczne

        a ze trzeba leczyć przyczyny a nie objawy
        toteż własnie przez wakacje
        choć w minimalnym stopniu chce zrobić krok w tym kierunku
        • green_land Re: czy któś mi w końcu powie jak przytyć ? 17.06.07, 12:25
          Masz rację, trzeba leczyć przyczyny, nie objawy:)
          A mi wydaje się, że przyczyną nie jest szczupłość, ale brak pewności siebie i
          kompleksy związane z wyglądem.
          Znam trochę tzw. artystów. Na scenie wyglądają wspaniale, gracja, uroda, słowem
          miodzio. Ale że mam z nimi styczność na co dzień, mam okazję oglądać ich bez
          makijażu i całego tego opakowania. Wiesz, na jakieś 150 ludzi tylko jedna
          dziewczyna jest naprawdę ładna, czy z makijażem czy bez wygląda pięknie. Ale na
          zdjęciach już fatalnie. Inne za to bez makijażu sa piękniejsze niż z nim.

          jako facet nie
          > chciałabym mieć takiej dziewczyny
          > ale nie z powodu charkteru ale wygladu własnie
          > gdyż są miliony "ładniejszych" pod wieloma względami
          Właśnie, po prostu siebie nie akceptujesz.
          Wyobraż sobie, że jesteś z bardzo przystojnym chłopakiem. Jest wysoki,
          inteligentny, z poczuciem humoru, dobrze zbudowany, ale wiecznie niezadowolony
          ze swojego wyglądu, choc Tobie strasznie sie podoba, uważasz, że ma pięknie
          wymodelowane mięśnie itd. Ale on dalej ma doły, że jest za chudy.
          Ja mam 178 i 52,5 kg, czyli baaardzo malutko. Mój mąż 183 i 98, same mięśnie:)
          I twierdzi, że wprawdzie mogłabym mieć więcej (kiedyś 56-58), ale tak naprawdę
          mu to nie przeszkadza - woli mnie taką, niż jak miałam prawie 70:)))
          Ja z taką wagą czuję się dobrze. Zaakceptowałam to i przestałam z tym walczyć.
          W końcu lepsze to niż 80 kg, a tyle powinnam wg niektórych ważyć - zazdrośniki:)

Pełna wersja