peg33
24.06.07, 23:49
W piatek okolo 15.00 wypalilam ostatnia fajke i postanowilam rzucic to
swinstwo.Juz planuje i planuje i jakos nigdy nie byla dobra pora.Ale wlasnie w
piatek tak jakos ochota sama do mnie przyszla i stwierdzilam,ze czemu nie
trzeba stawic czola i przestac.Sobota minela super wcale mnie nie ciagnelo
dopiero dzisiaj wieczorkiem troche zatesknilam za fajka ale przeczekalam to
jakos i dalej walcze.Dwa i pol dnia juz za mna oby tak dalej.