moje osobiste zmagania

24.06.07, 23:49
W piatek okolo 15.00 wypalilam ostatnia fajke i postanowilam rzucic to
swinstwo.Juz planuje i planuje i jakos nigdy nie byla dobra pora.Ale wlasnie w
piatek tak jakos ochota sama do mnie przyszla i stwierdzilam,ze czemu nie
trzeba stawic czola i przestac.Sobota minela super wcale mnie nie ciagnelo
dopiero dzisiaj wieczorkiem troche zatesknilam za fajka ale przeczekalam to
jakos i dalej walcze.Dwa i pol dnia juz za mna oby tak dalej.
    • nettka3 Re: moje osobiste zmagania 25.06.07, 08:13
      To nie jest az tak straszne jak sie wydaje,sztuka jest w tym wytrwac.Ja sama
      zabieralam sie do rzucania tyle razy i tak dlugo ze samo to wymeczylo mnie
      bardziej niz samo rzucenie.Bywa ciezko ochota bedzie, ale z dnia na dzien jest
      coraz lepiej coraz rzadziej mysli sie o fajkach
      NIE PAL NIE WARTO OBY TAK DALEJ
    • panibee Re: moje osobiste zmagania 25.06.07, 22:59
      Właśnie przeczytałam całe forum...Coś mało tu ludzi. Cieszę się, ze3 natrafiłam
      na Twój post. Ja ostatniego papierosa zapaliłam w piątek o 22. dziś minął 3
      dzień. Trzymam za nas kciuki.
      • mulinka Re: moje osobiste zmagania 28.06.07, 00:38
        moja mama palila....65 lat
        przyjechala do mnie z wizyta w czasie, gdy ja 3 miesiace nie palilam
        postanowila tez nie palic i mnie nie denerwowac
        ja...znow pale
        moja mama nie pali
        (jestem z niej dumna!)

        i ona mowila mi, ze jak sie jej bardzo chcialo palic, to WYPIJALA SZKLANKE WODY

        moze warto sprobowac?

        pozdrawiam
Pełna wersja