Dziecko, jakiego nie znał świat

03.07.07, 06:43
Wspaniałe odkrycie. Daje nadzieję wielu bezdzietnym rodzinom.
    • loader Dziecko, jakiego nie znał świat 03.07.07, 08:22
      ...kościół szybko im tą nadzieję zabierze!
      • dar61 Co by nie rzec - sierot i porzuconych dzieci...sa 03.07.07, 10:03
        ... u nas dostatek...- adopcja to neutralny sposób i na konserwatywne kościoły
        i na chorobę sierocą.
        Niestety - egoizm WŁASNEGO genu u człowieka jest mocniejszy.
        A pono wszystkie dzieci są nasze.

        PS. Wiesz {loader'ze} - nie "ładuj" nam się tu z tą antyortografią. W piśmie
        użyj [tę] zamiast [tą].
        • aurita Re: Co by nie rzec - sierot i porzuconych dzieci 03.07.07, 11:13
          co za denny komentarz i absolutnie nie na temat.
          Ile dzieci zaadoptowales ty NIE egoisto? ILE SIE PYTAM?? Ile tych sierot i
          dzieci porzuconych jest? ile jest adoptowalnych? Nie masz pojecia o czym mielisz
          jezorem!

          Ja mam w du.ie wlasne geny ale nie widzialam powodu aby nie sprobowac leczenia.
          Skutecznego zreszta. Urodzilam i teraz staram sie o drugie, z tych
          "nadprogramowych" a jezeli nie wyjdzie to i i tak nie adoptuje bo nie mialabym
          sily tulac sie po osrodkach i tlumaczyc ze nie jestem wielbladem
          A uszczesliwianie konserwatywnych kosciolow tez nie jest celem mojego zycia
          • dar61 Re: Co by nie rzec - sierot i porzuconych dzieci 03.07.07, 21:28
            {aurita'o}.
            Niezmiernie się cieszyć trzeba z każdego wygranego pojedynku z diabelskim
            rakiem. Gratulacje(?) i dla {aurity} , i dla każdej rodziny nim dotkniętych.
            Mnie chodzi o sytuację dzieci JUŻ teraz cierpiących na brak rodzin. One są tu -
            teraz. Świeżo zwizytowałem kilka Domów Dziecka i tak jak {aurita} mógłbym
            krzyczeć "ILE SIE PYTAM??" - o ile za dużo mamy takich tam porzuconych dzieci.

            Ma Mama dwukrotnie walczyła z rakiem.
            Raz - wygrała kosztem braku możności posiadania więcej dzieci.
            Drugi raz - rak nam ją zabrał...
            Rodzice starali się potem o adopcję - bezskutecznie. Taki był system.

            Mam pojęcie o czym mielę ozorem...
            O zapędach naukowców eksperymentujących na embrionach - nie chce się pisać...
    • agulaszek Re: Dziecko, jakiego nie znał świat 03.07.07, 14:28
      Rewelacja.
Pełna wersja