maix
10.07.07, 16:41
Mam 25 lat. Mniej więcej od początku czerwca słyszę przez cały czas pisk w
obu uszach. Problemy ze słuchem zaczęły się od festiwalu muzyki
elektronicznej, który odbywał się pod koniec kwietnia. Słucham tej muzyki od
8 lat (zajmowałem się także dotychczas jej tworzeniem).
Nie umiem tego opisać dokładnie, ale od tamtej pory (koniec kwietnia)
odbieram świat zupełnie inaczej. Nie zniknął mi pisk po tamtym wydarzeniu. Z
każdym tygodniem stawał się coraz głośniejszy. Przestałem słuchać muzyki
(czasem tylko cicho w tle na radiomagnetofonie, bo wtedy nie słyszę tak
bardzo piszczenia).
Na początku maja byłem na badaniu słuchu w GEERS, ale pani, która je
przeprowadzała powiedziała, że jest w normie, choć wspomniała, że mogę
zgłosić się do audiologa, jeśli słyszę pisk, czy szum. Nie dostałem żadnych
wyników badania na papierze.
Piszczenie cały czas stawało się głośniejsze. W czerwcu zaczęły pojawiać się
zawroty głowy, zachwiania równowagi jak szedłem na uczelnię i poczucie
osłabienia. Coraz częściej zacząłem wpartywać się w martwy punkt (tak jakbym
patrzył na coś, ale tego nie widział - dziwne odczucie).
Powtórzyłem podstawowe badanie słuchu w przychodni akademickiej i poszedłem
do otolaryngologa z wynikami. Powiedział tylko, że jest uszkodzenie, i że
tego nie da się cofnąć. Przepisał mi Histimerck i Vertigoheel.
Nie powiedział mi, ile procent uszkodzenia mam (czy na poziomie ilu
decybeli). Jak zapytałem go, co się stało, powiedział, że mam uszkodzenie
ucha wewnętrznego na poziomie ślimaka. Niestety nie zabrałem wyników ze sobą
(myślałem, że muszę mu zostawic, ale z tego co czytam, to widzę, że nie
trzeba lekarzowi zostawiać wyników).
Przez ostatnie 10 dni zażywałem Histimerck 3 razy dziennie i tak samo
Vertigoheel. Nic się nie zmieniło. Czasem z powodu pisku nie mogę zasnąć. Jak
wstaję też słyszę głośne piszczenie. Praktycznie cały czas tak samo. Miewałem
już przez tydzień czasu mrowienie w tylnej części głowy i ucisk za uszami. Od
kilku tyg. zachwiania równowagi i poczucie jakby świat wirował. Nie mogę
skupić wzroku na czytaniu. Jak przymykam oczy, to czuję jakby powieki
wędrowały do środka (to może dziwnie zabrzmi, ale mam takie poczucie, jakbym
cały czas robił zeza). Przy tym senność. Czasem ogarnia mnie nawet jak jadę
autobusem, czy tramwajem.
Przeczytałem kilka postów z tego forum i widzę, że nie jestem sam. Że
niektórzy być może borykają się ze znacznie poważniejszymi zachwianiami
równowagi, czy chorobą Meniere'a. Teraz widzę realnie, jak może utrudnić coś
takiego zwyczajne funkcjonowanie.
Zapisałem się do neurologa, bo co jakiś czas ucisk za uszami, z tyłu głowy i
na szyi jest dość dokuczliwy. Może to coś da..
Zwracam się do was z pytaniem. Czy powinienem zrobić jakieś szczegółowe
badania audiologiczne? Czy próbować zapisać się do innego laryngologa
(otolaryngola)? Słyszałem, że lekarze nie chcą wypisywać skierowań do innych
laryngologów, jak już ktoś leczy się u jednej osoby. Nie chcę powiedzieć, że
lekarz, u którego byłem jest zły, ale jak powiedziałem mu, że uszkodzenie
nastąpiło w skutek słuchania głośnej muzyki, to mocno mnie skrytykował prawie
krzycząc i potem miałem wrażenie, że ma mnie ochotę odesłać jak najszybciej.
Rozumiem, że jestem sam sobie winien, ale czy to powód, żeby lekarz traktował
mnie, jak intruza.
I jeszcze pytanie odnośnie jazdy na rowerze. Zauważyłem, że po jeździe na
rowerze zachwiania są silniejsze. Próbowałem wkładać do uszu watę. Trochę
pomaga, ale nieznacznie. Czy ktoś ma może podobne doświadczenia?
Pozdrawiam wszystkich, którzy muszą się zmagać z uszkodzeniami słuchu.