Nerwica - blizny.

20.09.07, 20:42
Mam bardzo brzydkie blizny na ręce i ciągle o nich myślę. Strasznie mnie to męczy. W sytuacjach codziennych jest to nie do zniesienia. Nie mogę się na niczym skoncentrować, tylko ciągle myśle o tych głupich bliznach i czy je ludzie widzą i co pomyślą itp. W ogóle nie moge się skoncentrować :( Mam już tego psychicznie dość!

Jakie tabletki mogą pomóc? Benzodiazepiny?
    • green_land Re: Nerwica - blizny. 20.09.07, 20:47
      Bardziej mi to na paranoję niz nerwicę wygląda:)
      Pewnie psycholog Ci się przyda. Może wystarczy sama rozmowa,
      niekoniecznie leki. Benzodiazepiny nie leczą czegoś takiego,
      pomagają doraźnie, a nie o to chodzi. Musialabyś mieć coś innego.
      Penie coś w stylu seroxatu. A
      Pozdrawiam
      • veg3425 Re: Nerwica - blizny. 20.09.07, 20:50
        A czemu uważasz że to paranoja? Przecież to normalna rzecz, że człowiek wstydzi się swoich wad, tym bardziej że te blizny są związane z bardzo stresującym wypadkiem.
        • green_land Re: Nerwica - blizny. 20.09.07, 21:50
          Przecież to normalna rzecz, że człowiek wstydzi
          > się swoich wad,
          ????
          Wada to np. chamskie zachowanie, ale blizny na ręce to nie wada
          tylko nabyta cecha, która może da się zlikwidować.
          Większośc wypadków jest stresująca, ale myślenie non stop o tym to
          nie nerwica, ale paranoja. Przeczytaj swój pierwszy post. Wstydzić
          się można brudnych pznokci, ale blizny? Mże i nie wyglądają
          atrakcyjnie, ale albo to zaakceptujesz, albo zeswirujesz. Masz
          wybór. Może rzeczywiście, jak radziła Joanne mozliwa będzie
          operacja, ale może pozostanie jednak zaakceptowanie istniejącego
          stanu rzeczy na ile można. Możesz przez sporą część roku nosić
          rękawiczki /ja noszę od właściwie sierpnia do prawie lipca:) ze
          względu na stare odmrożenia, którego pozostałością był obrzydliwy
          kolor dłoni/. W lato mogą byc to długie rękawy, ewentualnie spróbuj
          je upudrować, jak się da. Nie wiem, co Ci jeszcze napisać. Pamiętam,
          jak po wypadku nocowałam w szpitalu razem z dzieckiem. W tych
          ciauchach, jakie miałam podczas niego. Pamiętam, jak rano poszłam po
          gazetę do pobliskiego kiosku. Ledwo szłam. Dopiero jak wróciłam
          zdałam sobie sprawę jak wyglądam. Olbrzymi guz na czole, zakrwawione
          jasne jeansy, przecięty szklem płaszcz... I wiesz, nikt na mnie
          nawet wtedy uwagi nie zwrócił...
          • veg3425 Re: Nerwica - blizny. 21.09.07, 04:53
            > Większośc wypadków jest stresująca, ale myślenie non stop o tym to
            > nie nerwica, ale paranoja. Przeczytaj swój pierwszy post. Wstydzić
            > się można brudnych pznokci, ale blizny? Mże i nie wyglądają
            > atrakcyjnie, ale albo to zaakceptujesz, albo zeswirujesz.

            Ja chyba już ześwirowałem. A te blizny mam od autoagresji. Tych nacięć nie da się usunąć. Wpadłem wtedy w furie. To było bardzo traumatyczne przeżycie. Zapomniałbym o tym szybko, ale kiedy budze się rano, to widzę te blizny i one mi przypominają to wszystko. Czyli to jest paranoja? Ja koniecznie potrzebje leki. Coś co mnie wyciszy, bo tak jak powiedziałaś - totalnie zeświruje. Nie jestem w stanie sobie z tym poradzić bez chemii. Taki bardzo silny kompleks , który wręcz paraliżuje.
            • green_land Re: Nerwica - blizny. 22.09.07, 13:48
              Poradzisz sobie, poradzisz, ale musisz w siebie uwierzyć.Będzie
              ciężko, ale warto podjąć walkę.
              Rzeczywiście, skoro codziennie patrzysz na ręce pokryte bliznami,
              trudno nie wpaść w obłęd.
              Autoagresja z czegoś się bierze. Jesteś/byłeś pod opieką psychologa,
              psychiatry? Nie zależnie od tego czy tak czy nie, idź do któregoś z
              nich i poproś o pomoc. Skierowania nie trzeba mieć, więc jak doc Ci
              nie odpowiada, pójdziesz do innego. Kończę właśnie kurację
              xetanorem, jest używany także przy depresji/nie mam jej/, ale
              ponieważ ma także działanie uspokajające w tym dobrym znaczeniu,
              lekarka przepisała mi go. Po miesiącu zaczęłam odczuwwać efekty
              brania, nie denerwują mnie duperele, serce zachowuje się
              poprawnie /to w 99% z jego powodu szukałam pomocy-arytmia/, jest po
              staremu:) Patrzę na otaczający świat i potrafię się z niego cieszyć
              jak kiedyć. Fantastyczne uczucie:)
              Wracając do blizn - pewnie żaden contractubex nie pomoże:/ Gdzieś
              przeczytałam, że by pozbyć się kompleksów, trzeba z "wad" uczynić
              walory. Chodzi o to, by blizny nie były dla Ciebie powodem do
              ponownego przeżywania traumy, ale byś potraktował je jak coś
              oczywistego, co jest, i czego nie masz powodu się wstydzić. Im
              bardziej bowiem chcesz je z pamięci wymazać, tym mocniej będą w niej
              osiadać. Najważniejsze, byś myślał o sobie dobrze, poprawiał swoje
              błędy ale i przebaczał sobie upadki.
              Nic nie piszesz o reakcji otoczenia, więc rozumiem, że nie sprawia
              ono pod tym względem problemów, że nikt Cię nie wypytuje nachalnie
              itd. Jeżeli tak, wcale nie musisz odpowiadać zgodnie z prawdą.
              Możesz powiedzieć, że to błędy młodości i serdecznie się przy tym
              uśmiechnąć:)
            • green_land Re: Nerwica - blizny. 22.09.07, 13:48
              Poradzisz sobie, poradzisz, ale musisz w siebie uwierzyć.Będzie
              ciężko, ale warto podjąć walkę.
              Rzeczywiście, skoro codziennie patrzysz na ręce pokryte bliznami,
              trudno nie wpaść w obłęd.
              Autoagresja z czegoś się bierze. Jesteś/byłeś pod opieką psychologa,
              psychiatry? Nie zależnie od tego czy tak czy nie, idź do któregoś z
              nich i poproś o pomoc. Skierowania nie trzeba mieć, więc jak doc Ci
              nie odpowiada, pójdziesz do innego. Kończę właśnie kurację
              xetanorem, jest używany także przy depresji/nie mam jej/, ale
              ponieważ ma także działanie uspokajające w tym dobrym znaczeniu,
              lekarka przepisała mi go. Po miesiącu zaczęłam odczuwwać efekty
              brania, nie denerwują mnie duperele, serce zachowuje się
              poprawnie /to w 99% z jego powodu szukałam pomocy-arytmia/, jest po
              staremu:) Patrzę na otaczający świat i potrafię się z niego cieszyć
              jak kiedyć. Fantastyczne uczucie:)
              Wracając do blizn - pewnie żaden contractubex nie pomoże:/ Gdzieś
              przeczytałam, że by pozbyć się kompleksów, trzeba z "wad" uczynić
              walory. Chodzi o to, by blizny nie były dla Ciebie powodem do
              ponownego przeżywania traumy, ale byś potraktował je jak coś
              oczywistego, co jest, i czego nie masz powodu się wstydzić. Im
              bardziej bowiem chcesz je z pamięci wymazać, tym mocniej będą w niej
              osiadać. Najważniejsze, byś myślał o sobie dobrze, poprawiał swoje
              błędy ale i przebaczał sobie upadki.
              Nic nie piszesz o reakcji otoczenia, więc rozumiem, że nie sprawia
              ono pod tym względem problemów, że nikt Cię nie wypytuje nachalnie
              itd. Jeżeli tak, wcale nie musisz odpowiadać zgodnie z prawdą.
              Możesz powiedzieć, że to błędy młodości i serdecznie się przy tym
              uśmiechnąć:)
    • jeanne72 Re: Nerwica - blizny. 20.09.07, 21:27
      Nie pomogą Ci żadne leki antydepresyjne, tylko akceptacja swojego wyglądu. To
      bywa trudne, ale w końcu musi się udać. Być może, skoro tak ci to przeszkadza,
      pomoże ci chirurg plastyk? Jeśli blizny są po wypadku, to istnieje nawet szansa
      na refundację takiego zabiegu. A jeśli nie ma takiej możliwości, pozostaje praca
      nas samoakceptacją pod okiem psychologa. A jeśli już czasowo musisz zażywać
      psychotropy, to nie benzodiazepiny, bo bardzo uzależniają.
      • veg3425 Re: Nerwica - blizny. 21.09.07, 04:56
        > Nie pomogą Ci żadne leki antydepresyjne, tylko akceptacja swojego wyglądu. To
        > bywa trudne, ale w końcu musi się udać.

        O mój Boże ...jak to słyszę to już mnie napawa lęk. Praca nad samoakceptacją...nawet jeśli ja zaakceptuje...to środowisko będzie mi przywracało i pogłębiało kompleks. Potrzebuje czegoś chemicznego, co mnie wyciszy i uspokoi.

        Praca nad sobą - to jak dla mnie zbyt trudne.
        • felinecaline Re: Nerwica - blizny. 21.09.07, 20:35
          Nie, nie potrzebujesz "czegos chemicznego", bo znajdziesz sie w
          punkcie wyjscia a wlasciwie wtedy, kiedy doszlo do samookaleczenia.
          Polecam wizyte u dobrego chirurga plastycznego, tacy zazwyczaj
          wspolpracuja z psychologamipsychiatrami.
          W takiej 3osobowej ekipie napewne znajdziecie rozwiazanie Twojego
          problemu.
    • epistale Re: Nerwica - blizny. 21.09.07, 10:14
      zima bylam swiadkiem w aptece jak wlasnie mezczyzna kupowal masc na
      blizny ,nie pamietam szczegolow ale utkwilo mi to w pamieci bo
      stalam tuz za nim i rozmienilam pani mgr 200zl zeby mogla wlasnie mu
      wydac,moze to masc dla Ciebie ?
Pełna wersja