Dodaj do ulubionych

choroba psychiczna...

24.09.07, 13:16
Zaburzenia urojeniowo - paranoidalne / schizofrenia. Nie pamietam
czy to jest dokladna nazwa choroby mojej mamy, ale chcialabym
zasiegnac informacji przede wszystkim lekarza psychiatry. Moja mama
jest juz po leczeniu szpitalnym. Chcialabym wiedziec jak moze sie
objawiac choroba na dalszym etapie. Obecnie przyjmuje leki
(Clopixol, Pernazinum - glownie te dwa). Czy przez te leki moga sie
pojawic zaburzenia rownowagi, chodzenia (kiedy spaceruje po
mieszkaniu wpada na przyklad na szafe). Do tego doskwiera jej
samotnosc poniewaz ja (corka) przebywam za granica i rodzina sie od
niej odwrocila. Czy to moze pogorszyc jej stan? Sama mowi, ze
niedlugo nie bedzie mogla poradzic sobie z podstawowymi czynnosciami
zycia codziennego, ze "dziala jak automat". Nie widac na jej twarzy
zadnej mimiki, nie wiadomo kiedy sie cieszy. Czy to jest w tym
stanie normalne? Co ja moge zrobic zeby jej pomoc? Prosze, jesli
ktos moze mi pomoc nawet sama rozmowa, bede wdzieczna.
Obserwuj wątek
    • drzejms-buond Re: choroba psychiczna... 24.09.07, 16:52
      niestety, brak mimiki, pewnego rodzaju otępienie to wpływ leków.
      mozna powiedzieć,że to "normalne"
      znam osoby, które juz wiele lat biora tego typu leki
      i funkcjonują w miarę normalnie!
      objawy dodatkowe..hmm senność, powolność ruchów.
      To co najważniejsze a w tym przypadku, bardzo trudne (ty za granicą)
      poczucie bycia potrzebnym.
      jakieś zajecie , które będzie zmuszało do działania.
      cokolwiek.
      moze codzienny list do córki? spacer Od..do.
      pies? kot?
      chociaż wiem,ze osoby dotkniete tego typu choroba
      nie lubią zmian.
      co mogłabyś zrobić?
      zmuszać do działania.
      nie wiem czy możecie mieć kontakt mejlowy.
      może kupić jej komputer?
      czy wokół niej nie ma nikogo? mam tu na mysli opiekuna/opiekunkę
      z pomocy społecznej? siostrę środowiskową?
      czy jest całkiem sama? Kto pilnuje leków?
      co poza tym?
      kontaktować sie z nią jak najczęściej.
      żeby nie czuła,ze została sama

      pozdrawiam
      • orchidea00 Re: choroba psychiczna... 24.09.07, 18:12
        Co do samotnosci to wlasciwie niewiele sie dzieje w jej zyciu. Obok
        jest moja babcia (mama taty, a rodzice sa rozwiedzeni). Czasami sie
        spotykaja. Poza tym opiekunem prawnym jest tato mojej przyjaciolki,
        ktora przyjechala ze mna do Szwecji. Moja mam nie jest otwarta
        osoba. Teraz jest bardzo cicha, nic nikomu nie mowi. Nie ma zadnej
        motywacji. Ciezko jest jej wyjsc do lekarza. Do wielu rzeczy trzeba
        ja namawiac, bo bardzo szybko zmienia zdanie - nie wiadomo dlaczego.
        Do niedawna jezdzila do swojej siostry na wies, ale teraz
        zaprzestala. Zaraz po wyjsciu ze szpitala bylo o wiele lepiej. Teraz
        jej wyglad sciska za serce.

        Niestety pomysl z komputerem nie jest dobry, a wrecz niepraktyczny.
        Moja mama nie umie obslugiwac komputera, a z recznym pisaniem ma
        problemy z powodu trzesacych sie rak. Wiec w tym momencie nowoczesna
        technika nie zdaje egzaminu. Mysle, ze i tak czuje sie totalnie
        osamotniona. Odszedl maz w trakcie choroby, w najgorszym jej
        stadium. Ja wyjechalam. Rodzina sie odwrocila. Zabrano jej psa,
        ktorego kochala (byl zbyt duzy zeby mogla sie nim opiekowac)... Nie
        wiem jak ja dam sobie rade z tym wszystkim... kiedys to ja bylam
        opiekunem prawnym (mama jest ubezwlasnowolniona), to ja zalatwialam
        sprawe szpitala...to ja bylam sama z mama, gdy tato wyjechal. Czuje
        sie bezsilna kolejny raz. I martwie sie, ze to juz zostanie. Nie
        znajduje uczuc w sobie. Czy to jest normalne w takich przypadkach?
        To ja stalam sie rodzicem dla niej, wtedy, gdy ja potrzebowalam
        mamy.

        Czy jest prawdopodobienstwo, ze trzeba bedzie wybrac dla niej jakis
        zaklad opieki? Jak taki zaklad wyglada? Jak ludzi funkcjonuja w
        takich miejscach?
        • anula36 Re: choroba psychiczna... 24.09.07, 21:23
          jesli tylko sie da - niech bedzie w domu. Zaklady to umieralnie, szpikuje sie pacjentow na maksa lekami uspokojajacymi nasennymi zeby miec spokoj - poza nielicznymi prywatnymi.
          Czy nie ma czegos takiego w twoim miejscie jak bezplatna opieka psychologiczna ( wizyty u psychologa na NFZ), opieka z MOPS, czy warsztaty zajeciowe? Dobrze leczeni ludzie nawet po epizodzie psychiatrycznym sa w stanie wrocic do normalnego zycia. Regularne zazywanie lekow to podstawa.
          • hela83 Re: choroba psychiczna... 24.09.07, 21:35
            Czesc.Moja mama tez leczy sie od 15 lat z powodu schizofreni.Jesli masz
            mozliwosc to powiedz twojej mamie czy by nie mogla pogadac z lekarzem aby
            zamiast lekow-tabletek wziasc raz na 30dni zastrzyka-naprawde lepiej dziala
            zastrzyk niz tabletki przy których człowiek jest po prostu otumaniony jakby
            ospaly i otepiały a po zastrzykach funkcjonuje jak normalny człowiek.Jeśli twoja
            mama na telefon stacjonarny to wiem ze isnieje dzwonienia z zagranicy stamąd do
            polski na stracjonay-gadałabym na twoim miejscu czesto z twoja mama
    • ela_anna Re: choroba psychiczna... 25.09.07, 00:03
      niestety chory na schizofrenie nie zawsze pojmuje tak ,jakbysmy chcieli,napewno
      zyjac w samotnosci jego stan sie bedzie poglebial,poniewaz najczesciej nie jest
      swiadomy swojej choroby,a wiec nie widzi potrzeby , ani kontaktu z lekarzem, ani
      przyjmowania lekow...zaczyna zyc w swoim swiecie.Dlatego rady typu..niech
      porozmawia z lekarzem,rozpocznie terapie z psychologiem sa nie na miejscu.Tylko
      ktos kto nie mial kontaktu z takim chorym moze takich rad udzielac.Potrzebny
      jest stały kontakt,leki,pomoc i terapia zajeciowa.Trzeba organizowac czas ,aby
      chory nie pogłebial sie w swojej chorobie.To bardzo trudne zadanie,ale nie ma
      chyba innego sposobu.Samotnosc i izolacja działa na niekorzysc chorego.
      • honeybeam Re: choroba psychiczna... 25.09.07, 21:17
        Skontakatuj się z Caritasem w miejscu zamieszkania mamy. Oni
        organizują warsztaty terapii zajęciowej. Może będą mieli miejsca i
        przyjmą mamę. Zawsze miałaby jakieś zajecie i towarzystowo + opiekę
        w ciągu dnia. Istnieją też przy szpitalalach psychiatryznych tzw
        środowiskowe domy pomocy czy jakoś tak (nazwę moge mylić) plus
        całodobowe domy opieki nad przewlekle chorymi. Tych ostatnich nie
        polecałabym ale jeśli nie ma wyjścia to chyba lepsze to niż
        niepewność, czy bierze leki czy nie, czy ma co jeść i czy może się o
        siebie zatroszczyć. Może nie ma tam warunków super ale w
        ostatetczności też jest to jakieś rozwiązanie. Poza tym poszukaj w
        bazach www.ngo.pl Tam znajdziesz organizacje pozarządowe z obszaru w
        którym mieszka mama, które zajmują się pomocą osobom samotnym i
        chorym. Można też spróbować w MOPR lub MOPS w miejscu zamieszkania
        mamy - może byliby w stanie wysyłać pracownika socjalnego raz na
        jakiś czas aby sprawdził czy mama sobie sama daje radę czy nie. To
        chyba tyle i życzę powodzenia.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka