Antykoncepcja-za czy przeciw?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.03, 14:20
Po raz kolejny zaczynam temat antykoncepcji,bo znowu słyszałam od koleżanki o
takim przypadku, ze lekarz odmówił recepty na pigułki antykoncepcyjne. Czy
Waszym zdaniem słusznie?Dodam, ze zrobił to z powodów ideologicznych.
    • Gość: dorka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.dialup.eol.ca 07.08.03, 14:45
      Gość portalu: K.S. napisał(a):

      > Po raz kolejny zaczynam temat antykoncepcji,bo znowu słyszałam od koleżanki
      o
      > takim przypadku, ze lekarz odmówił recepty na pigułki antykoncepcyjne. Czy
      > Waszym zdaniem słusznie?Dodam, ze zrobił to z powodów ideologicznych.


      Brzmi jak za czasow sredniowiecza.... na stos z tym lekarzem!!!
      • Gość: reszka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.zabiniec.sdi.tpnet.pl 07.08.03, 14:58
        Mój doktor tez odmówił mi tabletek anty z powodow ideologicznych. I szanuję go
        za to. Że mimo że jest to niepopularne- potrafi żyć według zasad swojej wiary.
        Ostatecznie tabletki anty nie są lekiem ratującym życie, bez przesady z tym
        stosem. Powiedział że jeśli chcę używać to da mi namiary na innego lekarza,
        któremu to nie przeszkadza. Tabletek, jak sie okazało- nie moge i tak stosować
        ze względów zdrowotnych. Ale zaufanie do tego lekarza zostało i nadal sie u
        niego leczę, jak trzeba.
        • i.p.freely Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 07.08.03, 16:44
          Gość portalu: reszka napisał(a):

          > Mój doktor tez odmówił mi tabletek anty z powodow ideologicznych. I szanuję
          go
          > za to. Że mimo że jest to niepopularne- potrafi żyć według zasad swojej
          wiary.
          --------------

          A to ciekawe!!! Nie widzisz w tym konfliktu? - "...potrafi zyc wedlug zasad
          swojej wiary..." tj. leczyc, zpobiegac itd. wedle swojej wiary. Czy nie
          sadzisz, ze ten pozal-sie-boze-lekarz minal sie z powolaniem? A co jak twoja
          wiara jest inna niz jego?

          Wyobraz sobie takie niesamowite scenario - masz powazny krwotok, zycie twoje
          wisi na wlosku, twoim lekarzem jest wyznawca Jehowy, zyjacy przykladnie wedle
          zasad swojej wiary, by zachowac cie przy zyciu potrzebne sa transfuzje krwi
          ale on ci ich nie da z powodow ideologicznych. Co ty na to????? Tez go
          bedziesz szanowac spod '6 feet under' wachajac stokrotki?

          > Ostatecznie tabletki anty nie są lekiem ratującym życie, bez przesady z tym
          > stosem.
          ---------
          To nie o to chodzi.... Przychodzac do pracy powinien zostawic swoje
          przekonania religijne w domu.

          >Powiedział że jeśli chcę używać to da mi namiary na innego lekarza,
          > któremu to nie przeszkadza.
          ----------------
          Jesli mu przeszkadza, moze powinien ograniczyc sie do np. deramtologii lub
          okulistyki (przyklad tylko) - bedzie mial czyste sumienie i mniejsze ryzyko
          kolizji otaczajacego go swiata a jego ideologia.

          >Tabletek, jak sie okazało- nie moge i tak stosować
          > ze względów zdrowotnych. Ale zaufanie do tego lekarza zostało i nadal sie u
          > niego leczę, jak trzeba.



          • Gość: grrr Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.local.pl / 192.168.1.* 10.08.03, 20:24
            i.p.freely napisał:

            > ---------
            > To nie o to chodzi.... Przychodzac do pracy powinien zostawic swoje
            > przekonania religijne w domu.
            >

            a ty zostaw swoją tępotę dla siebie i nie pisz takich bzdur
            • deczi Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 13.08.03, 19:12
              Gość portalu: grrr napisał(a):

              > i.p.freely napisał:
              >
              > > ---------
              > > To nie o to chodzi.... Przychodzac do pracy powinien zostawic swoje
              > > przekonania religijne w domu.
              > >
              >
              > a ty zostaw swoją tępotę dla siebie i nie pisz takich bzdur

              To, co napisał(a) i.p.freely, nie było bzdurą. Lekarz może nie powienien
              zostawiać w domu przekonań religijnych (w koncu co to za przekonanie, jak
              stosuje je tylko w domowym zaciszu...) ale nie powienien nikogo zmuszać do
              tego, żeby też żyć według nich. On jest przwciwny tabletkom, ale to jego
              pacjentka je stosuje. Myślę, że o to chodziło i.p.freely i zgadzam się z tym.
              D.
            • grrrrw Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 18.08.03, 20:17
              To nie ja pisałam, ktos sie pode mnie podszył. Ja sie loguje na grrrrw !!! i
              zawsze jestem grzeczna.
            • wiktorkaa Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 08:09
              Gość portalu: grrr napisał(a):

              > i.p.freely napisał:
              >
              > > ---------
              > > To nie o to chodzi.... Przychodzac do pracy powinien zostawic swoje
              > > przekonania religijne w domu.
              > >
              >
              > a ty zostaw swoją tępotę dla siebie i nie pisz takich bzdur

              nie uważam,żeby i.p.freely pisał/a bzdury
          • mroczna_panna Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 12:04
            ZGadzam się!! Jeśłi został lekarzem(niezależnie jakiej specjalności) to nie
            prawa kierować się pobudkami ideologicznymi. Bo może się zaraz okazać, że jak
            zajdziesz w ciążę i nie iwem, będzie na przykład pozamaciczna, to Ci powie, że
            widocznie zgrzeszyłaś i taka kara i on Ci nie pomorze, bo za grzechy trzeba
            odpokutować. Przecież to średniowiecze. Paradoks!! Lekarz jest po to, żeby mi
            pomóc. A jak nie, to może on zapłaci za utrzymanie Twoich dzieci, albo może
            sam je wychowa.... Co za bzdura. jest lekarzem...przekonania niech zostawi za
            drzwiami!!!
    • Gość: Duża róznica płci Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: 80.51.242.* 07.08.03, 16:51
      Uważam, ze lekarz w poradni panstwowej powinien kierowac sie tylko wzgledami
      lekarskimi. Ostatecznie tabletki sa na recepte z jakiegos powodu, nie sprzedaje
      sie ich na stacji benzynowej.
      Natomiast lekarz przyjmujący prywatnie ma prawo do swoich fanaberii. Widziałam
      kiedys, sto lat temu, aborcja była legalna tabliczke w poczekalni "Przerywań
      ciązy nie wykonuję".
    • Gość: Mariusz Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.03, 19:15
      Rzuć okiem na link, bo temat był podobny:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=6562021&a=6563145
      Dorka: "Brzmi jak za czasow sredniowiecza.... na stos z tym lekarzem!!!"- to w
      Kanadzie tak robili w średniowieczu?
      i.p.freely: "Wyobraz sobie takie niesamowite scenario - masz powazny krwotok,
      zycie twoje wisi na wlosku, twoim lekarzem jest wyznawca Jehowy, zyjacy
      przykladnie wedle zasad swojej wiary, by zachowac cie przy zyciu potrzebne sa
      transfuzje krwi ale on ci ich nie da z powodow ideologicznych. Co ty na
      to????? Tez bedziesz szanowac spod '6 feet under' wachajac stokrotki?".
      Doświadczenie uczy, że problem jest z pacjentami, świadkami Jehowy nie
      odwrotnie. Brak przetoczenia krwi w przypadku istniejących wskazań jest błędem
      w sztuce, za który ponosi się odpowiedzialność karną.
      Przed ostatecznym "oskarżaniem" co do przepisywaniac tabletek
      antykoncepcyjnych proszę jeszcze przeczytać ulotkę leku i pamietać, że
      np. "gwiazda" hormonalnej terapii zastępczej bardzo przybladła. Tabletki
      antykoncepcyjne są lekami mają swoje wskazanie, p/wskazania i działania
      uboczne, a ingerują w dość subtelne mechanizmy hormonalne.
      Pozdrawiam i życzę trafnego wyboru.



      • i.p.freely Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? do Mariusza 08.08.03, 01:46
        Gość portalu: Mariusz napisał(a):

        > Przed ostatecznym "oskarżaniem" co do przepisywaniac tabletek
        > antykoncepcyjnych proszę jeszcze przeczytać ulotkę leku i pamietać, że
        > np. "gwiazda" hormonalnej terapii zastępczej bardzo przybladła. Tabletki
        > antykoncepcyjne są lekami mają swoje wskazanie, p/wskazania i działania
        > uboczne, a ingerują w dość subtelne mechanizmy hormonalne.
        > Pozdrawiam i życzę trafnego wyboru.
        >----------------------

        Picie nadmiernej ilosci kawy, alkoholu, spozywanie nadmiernej ilosci
        tluszczu ..... ba, caly otaczajacy nas swiat ma jakies tam dzialnia ubopczne o
        ktorych zwykle nie myslimy. Wezmy taka ingerencje promieniowania kosmicznego w
        nasze zycie, ze nie wspone o jego dlugotrwalych efektach na nasz organizm...

        Powrocmy jednak do tej nieszczesnej antykoncepcji. Czy nie sadzisz, ze idac do
        lekarza oczekujemy od niego, jako pacjenci, pewnego standardu postepowania
        wolnego od SKRAJNYCH przekonan religijnych z jego strony. Jego przekonania sa
        tylko i wylacznie JEGO stanem umyslu. Ufamy lekarzom, ze dzialaja z mysla o
        naszym zdrowiu. To, ze w jego mniemaniu spelnia jakas tam 'misje od boga' nie
        interesuje mnie w zupelnosci.
        Jesli ja sie zdecydowalam na antykoncepcje w postaci pigulek (w
        przeciwienstwie do 'watykanskiej ruletki') to chcialabym uslyszec od tegoz
        lekarza argumenty za i przeciw tychze srodkow. Jesli jego 'ideologia' nie
        pozwala mu nawet dyskutowac tego tematu to mysle, ze ow lekarz minal sie z
        prawdziwym powolaniem. Moze powinien ograniczyc sie do przyklasztornej
        praktyki?


        > Pozdrawiam i życzę trafnego wyboru.

        No wlasnie - WYBOR, decyzja miedzy tym czy innym wariantem. W tym wypadku
        wariant jest tylko jeden a wiec wyboru 'niet'.




      • i.p.freely Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 08.08.03, 04:44
        Gość portalu: Mariusz napisał(a):

        > Rzuć okiem na link, bo temat był podobny:
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=6562021&a=6563145

        Dorka:
        >"Brzmi jak za czasow sredniowiecza.... na stos z tym lekarzem!!!

        Mariusz:
        > to w Kanadzie tak robili w średniowieczu?
        ------------

        ****Cos ci sie kontynety i czasoprzestrzen pomylila chyba...:-) a moze to
        tylko wrodzona przewrotnosc.

        > i.p.freely: "Wyobraz sobie takie niesamowite scenario - masz powazny
        krwotok,
        > zycie twoje wisi na wlosku, twoim lekarzem jest wyznawca Jehowy, zyjacy
        > przykladnie wedle zasad swojej wiary, by zachowac cie przy zyciu potrzebne
        >sa transfuzje krwi ale on ci ich nie da z powodow ideologicznych. Co ty na
        > to????? Tez bedziesz szanowac spod '6 feet under' wachajac stokrotki?".

        Mariusz:
        > Doświadczenie uczy, że problem jest z pacjentami, świadkami Jehowy nie
        > odwrotnie. Brak przetoczenia krwi w przypadku istniejących wskazań jest
        >błędem w sztuce, za który ponosi się odpowiedzialność karną.

        *****Cieplo, cieplo, cieplo. No prosze jak sie swietnie zgadzamy - a moze
        jeszcze nie zuwazyles? Odrwrocialam sytacje by wytknac nielogicznosc myslenia.
        Jesli masz klopot ze zrozumieniem do czego daze to w miejsce tego lekarza
        Jehowy i krwotoku wstaw lekarza katolika i pigolki.
        Widzisz, mnie jako pacjentce wisi kalafiorem ideologia danego lekarza, ze on
        jest katolikiem czy tez swiadkiem Jehowy w swym prywatnym zyciu. Ja nie ide do
        niego bo mam problemy w sferze metafizycznej. Kapisz?

        Wezmy przykladowo takiego praktykujacego muzulmanina i jego ideologie, ktory
        jest z zawodu chirurgiem. Czy sadzisz, ze uszloby mu na sucho odmawianie
        wykonywania operacji po godz. 7-mej w piatek? On jak najbardziej przestrzega w
        tym momencie swojej ideologi.

        Tak na dobra sprawe, to przekonania religijne nie powinny miec wplywu na
        poczynania w stosunku do pacjentow. Niestety, jak widzisz zycie uczy, ze u
        nas tak nie jest i tyle.



        • Gość: beemka1 Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.acn.waw.pl 08.08.03, 08:04
          E.p.freely,
          Twoje wypowiedzi sa zaczepne i obrazliwe (watykanska ruletka, przyklady ze
          swiadkami Jehowy itp.). Nie o tym jednak chcialam.
          Tabletki antykoncepcyjne przepisywane w celach antykoncepcyjnych to nie
          lekarstwo, wiec porownania do transfuzji krwi w przypadku swiadkow Jehowy to
          kula w plot.
          Ginekolog prywatny, jak chce, to moze miec w nosie Twoje pretensje. Jak Ci sie
          nie podoba, to nie chodzisz o niego. On ma biznes w tym co robi, jesli
          zbankrutuje, to jego sprawa, nic Ci do tego. Zenujacy brak tolerancji...
          • winniepooh Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 13.08.03, 14:29
            Gość portalu: beemka1 napisał(a):

            > E.p.freely,
            > Twoje wypowiedzi sa zaczepne i obrazliwe (watykanska ruletka, przyklady ze
            > swiadkami Jehowy itp.). Nie o tym jednak chcialam.
            > Tabletki antykoncepcyjne przepisywane w celach antykoncepcyjnych to nie
            > lekarstwo, wiec porownania do transfuzji krwi w przypadku swiadkow Jehowy to
            > kula w plot.
            > Ginekolog prywatny, jak chce, to moze miec w nosie Twoje pretensje. Jak Ci
            sie
            > nie podoba, to nie chodzisz o niego. On ma biznes w tym co robi, jesli
            > zbankrutuje, to jego sprawa, nic Ci do tego. Zenujacy brak tolerancji...

            fanatyków roszczenia w kwestii tolerancji - kwintesencja absurdu, piękne!
        • Gość: Mariusz Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.03, 17:56
          "****Cos ci sie kontynety i czasoprzestrzen pomylila chyba...:-) a moze to
          tylko wrodzona przewrotnosc." Adres Dorki nie sugeruje, że pisze z Kanady?
          "Tak na dobra sprawe, to przekonania religijne nie powinny miec wplywu na
          poczynania w stosunku do pacjentow. Niestety, jak widzisz zycie uczy, ze u
          nas tak nie jest i tyle." Gdzie w mojej wypowidzi znalazłaś informację, że
          przekonania religijne mają wpływ na postępowanie medyczne?
          Nie wiem ilu znasz lekarzy ale ja wśród wielu kolegów (w tym także głęboko
          wierzących) nie spotkałem osoby kierującej się przekonaniami religijnymi, a
          nie wiedzą medyczną w leczeniu chorych.
          Jedyne co chcę przekazać to to, że leki antykoncepcyjne mają swoje blaski i
          cienie (jak wszystkie leki) i ich stosowanie wymaga chęci kobiety oraz braku
          p/wskazań potwierdzonych przez lekarza. Dziękuję, skończyłem.

          • i.p.freely Re: Mariusz 09.08.03, 00:27
            Ja sie twoich wypowiedzi nie czepiam, nic w nich zdroznego nie widze, jak do
            tej pory. Mam nadzieje, jako pacjentka, ze indoktrynacja 'ideologiczna' nie
            przyciemnia ci umyslu w podejmowaniu decyzji czysto medycznych.


    • Gość: Pole wypełniono Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: 80.51.242.* 08.08.03, 18:21
      A jak w Holandii eutanazja jest legalna, to znaczy, że lekarz ma pacjenta
      zabic, bo on tak chce.
      • i.p.freely Re:Pole 09.08.03, 00:17
        Gość portalu: Pole wypełniono napisał(a):

        > A jak w Holandii eutanazja jest legalna, to znaczy, że lekarz ma pacjenta
        > zabic, bo on tak chce.
        _____________

        Zakladam, ze zadajac to pytanie masz doswiadczenie z pierwszej reki jesli
        chodzi o umierajacych dniami, miesiacami pacjentow w nieopisanych bolach?

        No bo widzisz ja nie jestem taka znow pewna, biorac pod uwage wlasnie to
        doswiadczenie, ze zabronilambym komus takiego przedsiewziecia jak EUTANAZJA.

        Jesli twoje podejscie do zagadnienia opiera sie tylko i wylacznie na 'ideologi'
        to nie mamy co rozmawiac. Nikt przy zdrowych zmyslach nie szuka pomocy w
        zejsciu z tego swiata tylko dlatego, ze mu sie zadarl paznokiec.

    • Gość: reszka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.03, 11:13
      Tiaa, wiedziałam że jakiś ętelygient wywlecze świadków Jehowy, i eutanazję.
      Brakuje jeszcze tylko aborcji i łapówek. Ale do rzeczy, odpowiem, choć
      zazwyczaj nie odpowiadam jeżeli ktoś nie umie czytać ze zrozumieniem.
      Tak, nie widzę nic złego że potrafi żyć tak jak jego religia nakazuje. On,
      wyobraź sobie, nawet oprogramowanie w komputerze ma oryginalne („Nie kradnij”).
      I co uważasz go w związku z tym za frajera? Pewnie tak.
      A z pigułkami o to dokładnie chodzi. To nie antybiotyki, cytostatyki, leki na
      nadciśnienie – to leki które- w większości wypadków poprawiają komfort życia
      zabezpieczając przed niechciana ciążą. Jest to w pewnym sensie fanaberia
      pacjentki że coś takiego chce, bo nie musi. Dooobra, nie piszcie mi tu o
      przypadkach kiedy kobieta zażywa je ze wskazń zdrowotnych. Jeśliby
      przysługiwały mi piguły ze wskazań zdrowotnych, to by mnie na nich prowadził.
      Nie chodzi o środek, chodzi o cel, i ja to rozumiem.
      I co, skoro w jego pojęciu jest to uczestniczenie w grzechu, to w imię czego ma
      to robić? Dlaczego ma stosować podwójna moralność, inną w życiu, inną w
      zawodzie? A już szczytem byłoby stosowanie innych kryteriów w przychodni
      publicznej, a innych w prywatnym gabinecie, jak ktoś postulował. Nie śmieszy
      was to? Chcielibyście mieć do czynienia z kims takim? Bo ja nie, nienawidzę
      fałszu i zakłamania. No chyba że sami robicie coś takiego.
      Jak ma zostawić część swojej moralności w domu, kim on wtedy jest? Ma sobie
      zrobić rozdwojenie jaźni?
      i.p.freely. - proponuję uaktualnić wiedzę, nie tylko w dziedzinie mianownictwa
      metod antykoncepcyjnych. . Nie tylko prezentujesz brak umiejętności czytania ze
      zrozumieniem, dobierania przykładów, żenujący brak tolerancji też, ale również
      pogardę dla myślących i działających inaczej.
      Proponuje więc oczyścić ekran monitora ze ściekającego jadu i popracować nad
      sobą. Aha, jako że dyskusja tego typu nie przynosi mi żadnej satysfakcji,
      możesz darować sobie kolejną mętną odpowiedź. I tak już tego nie przeczytam.
      Skończyłam.
      • Gość: feline Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.dial.proxad.net 09.08.03, 11:33
        Odpowiadam jako lekarz dzialajacy zgodnie ze swoim sumieniem: w pracy kieruje
        sie dobrem mojego pacjenta a moje przekonania religijne "odwieszam na kolek".
        lekarz, ktory nie jest w stanie tak postepowac ma wyjscie z sytuacji: zmienic
        dyscypline medyczna, na taka, ktora nie bedzie stawiala go w obliczu konfliktu
        moralnego. Obojetne, czy w gabinecie panstwowym, czy prywatnym.
      • i.p.freely Re: Reszka, 10.08.03, 03:56
        Reszka napisal/a:
        >"i.p.freely. - proponuję uaktualnić wiedzę, nie tylko w dziedzinie
        mianownictwa
        metod antykoncepcyjnych. . Nie tylko prezentujesz brak umiejętności czytania
        ze
        zrozumieniem, dobierania przykładów, żenujący brak tolerancji też, ale również
        pogardę dla myślących i działających inaczej.
        Proponuje więc oczyścić ekran monitora ze ściekającego jadu i popracować nad
        sobą. Aha, jako że dyskusja tego typu nie przynosi mi żadnej satysfakcji,
        możesz darować sobie kolejną mętną odpowiedź. I tak już tego nie przeczytam.
        Skończyłam."<

        *****Nie bylo moim zamiarem obrazac Ciebie ani kokgokolwiek, nawet jesli sie
        ze mna nie zgadzasz, slowo z reka na sercu!!!! Temat jest drazliwy... tylko
        dlaczego, sie pytam.

        Powracajac do twojego postu, przeczytaj raz jeszcze to co napisalas i zastanow
        sie, tak gleboko, kto jest bardziej zaklamany w swoich przekonaniach. Ja,
        bioroac pod uwage dobro pacjenta w pierwszym rzedzie, uwolniona od
        jakichkolwiek religijnych "fanberii", czy Ty, z twoim
        przykladem lekarza patrzacego na pacjenta poprzez pryzmat religijny,
        stawiajacego 'ideologie' ponad wiedze i dobro pacjenta?

        Zacznijmy od spraw bardzo prostych. A wiec: czy ty idziesz do lekarza poto by
        utwierdzic sie w twojej wierze???! Czy idziesz po porade dotyczaca twego
        zdrowia, twojej przyszlosci?
        Tak sie tylko pytam - na wypadek gdyby ten maly detal umknal Twojej uwadze.

        Widzisz, ja nie chce sie silic na moralnosci, ale swiat w ktorym zyjemy nie
        jest tylko "bialy" tj. zgodny z twoja ideologia lub "czarny" tj. niezgodny z
        twoja ideologia. Nie zapomnij o olbrzymim polu "szarosci" gdzie wiekszosc nas
        smiertelnikow ZDROWO zyje :-)))

        Jesli chodzi o mianownictwo medyczne - no coz, jest to tylko sprawa umowna,
        ulatwiajaca komunikacje.... Zarzucasz mi brak tolerancji - to dopiero
        ciekawe.... jednego czego z cala pewnoscia nie toleruje, to obludy, xenofobi,
        zabobonow i zapatrywanie na zdrowie przez GRZESZNY PRYZMAT tych lepiej
        wiedzacych.


      • winniepooh Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 13.08.03, 14:38
        wiesz ty jesteś naiwna osóbka, a poniewaz "zazwyczaj nie odpowiadam jesli ktoś
        nie umie czytać ze zrozumieniem", więc nie odpowiem na ten deliryczny bełkocik.
        mam jednak skromną prośbę - może ujawnilabyć dane tego 'wspaniałego' lekarza o
        nieskalanym sumieniu, coby się nań nie natknąć przypadkiem.



        Gość portalu: reszka napisał(a):

        > Tiaa, wiedziałam że jakiś ętelygient wywlecze świadków Jehowy, i eutanazję.
        > Brakuje jeszcze tylko aborcji i łapówek. Ale do rzeczy, odpowiem, choć
        > zazwyczaj nie odpowiadam jeżeli ktoś nie umie czytać ze zrozumieniem.
        > Tak, nie widzę nic złego że potrafi żyć tak jak jego religia nakazuje. On,
        > wyobraź sobie, nawet oprogramowanie w komputerze ma oryginalne („Nie krad
        > nij”).
        > I co uważasz go w związku z tym za frajera? Pewnie tak.
        > A z pigułkami o to dokładnie chodzi. To nie antybiotyki, cytostatyki, leki na
        > nadciśnienie – to leki które- w większości wypadków poprawiają komfort ży
        > cia
        > zabezpieczając przed niechciana ciążą. Jest to w pewnym sensie fanaberia
        > pacjentki że coś takiego chce, bo nie musi. Dooobra, nie piszcie mi tu o
        > przypadkach kiedy kobieta zażywa je ze wskazń zdrowotnych. Jeśliby
        > przysługiwały mi piguły ze wskazań zdrowotnych, to by mnie na nich prowadził.
        > Nie chodzi o środek, chodzi o cel, i ja to rozumiem.
        > I co, skoro w jego pojęciu jest to uczestniczenie w grzechu, to w imię czego
        ma
        >
        > to robić? Dlaczego ma stosować podwójna moralność, inną w życiu, inną w
        > zawodzie? A już szczytem byłoby stosowanie innych kryteriów w przychodni
        > publicznej, a innych w prywatnym gabinecie, jak ktoś postulował. Nie śmieszy
        > was to? Chcielibyście mieć do czynienia z kims takim? Bo ja nie, nienawidzę
        > fałszu i zakłamania. No chyba że sami robicie coś takiego.
        > Jak ma zostawić część swojej moralności w domu, kim on wtedy jest? Ma sobie
        > zrobić rozdwojenie jaźni?
        > i.p.freely. - proponuję uaktualnić wiedzę, nie tylko w dziedzinie
        mianownictwa
        > metod antykoncepcyjnych. . Nie tylko prezentujesz brak umiejętności czytania
        ze
        >
        > zrozumieniem, dobierania przykładów, żenujący brak tolerancji też, ale
        również
        >
        > pogardę dla myślących i działających inaczej.
        > Proponuje więc oczyścić ekran monitora ze ściekającego jadu i popracować nad
        > sobą. Aha, jako że dyskusja tego typu nie przynosi mi żadnej satysfakcji,
        > możesz darować sobie kolejną mętną odpowiedź. I tak już tego nie przeczytam.
        > Skończyłam.
    • Gość: x Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: 80.51.247.* 10.08.03, 18:17
      chyba każdy wie, że te pigułki są szkodliwe, bo m.in. zaburzaja rownowage
      hormonalną w organizmie kobiety; ich uzywanie wzmaga ryzyko zawału (nie aż tak,
      jak np. papierosy, ale zawsze). to już oszołomstwo, zeby odmowe ich
      przepiasania traktowac jako "ideologiczną".
      nie wiem, o jakiej ideologii mówisz, chyba że "ideologią" nazwiesz brak
      akceptacji dla zmniejszania się ludności Polski - to także argument przeciwko
      antykoncepcji.
      • Gość: moboj Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.magma-net.pl 10.08.03, 20:07
        Gość portalu: x napisał(a):

        > chyba każdy wie, że te pigułki są szkodliwe, bo m.in. zaburzaja rownowage
        > hormonalną w organizmie kobiety;

        a to ciekawe dlaczego przepisuje się hormony własnie na uregulowanie cyklu?

        ich uzywanie wzmaga ryzyko zawału (nie aż tak,
        >
        > jak np. papierosy, ale zawsze)

        a skąd taka rewelacja? tylko prosze o dobre naukowe źródło.

        > to już oszołomstwo, zeby odmowe ich
        > przepiasania traktowac jako "ideologiczną".

        jeśli jest to odmowa ze względu na medyczne przeciwskazania w tym konkretnym
        przypadku to oczywiście w porządku. jesli jest to odmowa ze względu na
        wyznawaną religię to jest to już dla mnie cos dziwnego. w pracy odwiesza sie
        własne humory, poglądy polityczne, religię na bok.
      • Gość: K.S. Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.03, 09:31
        Gość portalu: x napisał(a):

        > nie wiem, o jakiej ideologii mówisz, chyba że "ideologią" nazwiesz brak
        > akceptacji dla zmniejszania się ludności Polski - to także argument przeciwko
        > antykoncepcji.

        O czym Ty mówisz? To lepiej, żeby rodziły się dzieci niechciane, chore, dzieci
        oddawane do Domów Dziecka, bite i niekochane? Zaludnijmy Polskę na siłę? To
        jakaś paranoja. Mam prawo nie chcieć urodzić dziecka teraz a nawet nigdy, jeśli
        ja i mój partner tak zdecydujemy. I nie interesuje mnie, ze demografowie mają z
        tego powodu gorsze wyniki w liczebności ludności.
    • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 13.08.03, 14:26
      Ten lekarz powinien zmienić profesję, np. może zostać księdzem. Absurdalne jest
      odmawianie pacjentowi pomocy tłumacząc się względami ideologicznymi. Inny
      lekarz może nie podjąć reanimacji z tych samych powodów. Oczywiście zakładam,
      że ów lekarz ma akurat takie poglądy. Swoją drogą czy reanimowanie pacjenta
      któnie jest takim samym przeciwstawianiem się woli Boga, jak wypisywanie
      tabletek antykoncepcyjnych. Wychodząc z takigo założenia medycyna wogóle nie
      powinna istnieć. Lekarz swoimi działaniami zawsze przeciwstawia się woli Boga.
      Według Kościoła nie można stosować eutanazji, gdyż nie można odebrać sobie
      życia jeżeli Bóg chce żebyśmy żyli, a więc nie można też ratować tych, których
      Bóg chce zabrać do Siebie.
    • Gość: aja Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 21:23
      To co czytam przyprawia mnie o wymioty...Mam dwojke
      dzieci,nie chce wiecej....Tabletki bee..,aborcja tym
      bardziej, a ja chce sie ze swoim mezem(slub koscielny)
      kochac !!!I co jak wpadniemy (nie uzywajac srodkow
      anty),nie chcemy wiecej dzieci...Dom dziecka???To chya
      nie o to chodzi..Duzo sie mowi o nienarodzonych,tym juz
      narodzonym nikt nie poswieca uwagi- to chyba jest ta
      slepa ideologia...
    • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 14.08.03, 12:19
      To niech idzie do innego lekarza, jak ten jej się nie podoba. lekarz nie ma
      obowiązku przepisywać pigułek anty, on ma obowiązek tylko leczyć, a jak wiadomo
      antykoncepcja leczeniem nie jest
      • Gość: :))) Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.direcpceu.com 14.08.03, 15:00
        To odpowiedz mi na pytanie, jak lekarz może "wyregulować" kobiecie miesiączki,
        jeżeli tylko srodkami antykoncepcyjnymi.
        Pigułki to nie tylko zapobieganie ciąży, to również leczenie
        PA
        • saabena Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 15.08.03, 10:33
          Dotychczas czytałam, ale teraz mam xczas i napiszę. Przykład z życia.
          Moja kuzynka ma problem z zajściem w ciążę. Na razie próbuja od pół roku i nic.
          Jako że bardzo jej zależy na dziecku, postanowiła podeprzeć się obserwacja
          cyklu. W tym celu poszła do ginekologa. (Dla ciekawych dodam że jest
          niewierząca, ma ślub cywilny i nie uczestniczyła w kursach kościelnych na
          których uczą metod obserwacji cyklu). Rozmowa wyglądała mniej-więcej tak (po
          wstępach, dzień dobry itd.):
          -Panie doktorze, chciałabym żeby pan doktor powiedział mi kilka słów o metodach
          naturalnych, bo są mi potrzebne...
          Na to ginekolog:
          -A co będzie pani zawracała głowę kalendarzykiem, ja pani przepiszę pigułkę.
          Nie wnikał w to, po co jest je to potrzebne i mi tez nie o to chodzi.
          Mogłoby tak być, że BYŁABY osoba wierzącą, która nie zgadza się na taka forme
          antykoncepcji, a pan doktor próbowałby narzucić jej swoją opcję.

          Zachęcam żeby osoby wypowiadające się w tym wątku napisały co o tym myślą. Czy
          postępowanie tego ginekologa jest dla was tak samo oburzające jak tego z
          pierwszego postu? Czy też wg was zachował się ok.? Czy oburza was to, że ten
          pierwszy zaproponował postępowanie zgodne z religia jaka wyznaje, co zdaje się
          najbardziej was drażni?

          Natomiast do lekarzy wypowiadających się w tym watku. Z profilu moich studiów
          wiem, że jest/było cos takiego jak kodeks etyki lekarskiej. Pogrzebałam w
          notatkach z zajęć. I oto co znalazłam.
          „KEL, art. 4. Dla wypełnienie swoich zadań lekarz powinien zachować swobodę
          działań zawodowych, zgodnie ze swoim sumieniem i współczesna wiedza medyczną.”
          ‘’’’Komentarz. Art. 4 zabezpiecza swobodę działania lekarza polegającą na tym,
          że nikt nie może zmusić go do postępowania sprzecznego z jego sumieniem, a więc
          przekonaniem wypływającym ze światopoglądu, wierzeń religijnych, zasad
          moralnych. Przykładowo, może odmówić dokonania aborcji, mimo że zabieg ten jest
          uprawniony ze względu na okoliczności poczęcia itp. Tego zabiegu powinien
          dokonać lekarz, który nie znajdzie się w konflikcie ze swoim sumieniem.
          Podobnie lekarz będący świadkiem jehowy może uchylic się od transfuzji krwi.’’’
          Koniec cytatu. Mam nadzieję że nie oberwie mi się za tych świadków Jehowy od
          którejś tam wyżej osoby.
          Z czystej ciekawości niezawodowej pytam, napiszcie, jak to teraz jest? Czy ten
          artykuł jest wycofany (są przecież zmiany, zresztą kuriozalne dość w waszym
          kodeksie), a jeżeli jest, to jak się ma do postępowania lekarza z pierwszego
          postu, jak się ma do waszego postępowania w pracy. Czy i jak jest egzekwowane,
          prócz monotematycznych, hm, powiedzmy, ujadaczek na forum.

          • Gość: melmire Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.08.03, 11:05
            Ten lekarz to kretyn. Ale w sumie sytuacja podobna - lekarz odmawiajacy pigulek
            tez probuje narzucic mi swoja opcje. Rozumiem ze sumienie mu na to nie pozwala
            (dlaczego? zebym chociaz prosila o postinor!) , mam tylko nadzieje ze nie liczy
            sobie za wizyte, bo jezeli to wyglada tak :
            -dzien dobry, przyszlam po recepte na pigulki
            - no wie pani, ja takich swinstw nie przepisuje,50 zl sie nalezy, do widzenia
            to ja dziekuje. Powinni sobie wywieszac oznaczenia na drzwiach gabinetu i
            wystepowac w ksiazce telefonicznej po 'ginekolog katolicki'latwiej by bylo
            wybrac takiego ktory nie odmowi.
            • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 15.08.03, 12:14
              Łatwo osądzasz ludzi: "ten lekarz to kretyn" - trochę też świadczy to o Tobie
              • Gość: melmire Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.08.03, 20:28
                Lekarz ktory nie wysluchuje do konca o co chodzi pacjentce to dla mnie kretyn i
                juz. A ty jak nazywasz faceta ktory proponuje kobiecie ktora nie moze zajsc w
                ciaze pigulki antykoncepcyjne?
                • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 11:43
                  jakoś tak mam, że nikogo nie nazywam kretynem
                  • Gość: melmire Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.08.03, 11:50
                    A ja owszem, a ja tak :) mam go nazywac madrym inaczej??
          • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 15.08.03, 12:12
            Ginekologom nie chcę się objaśniać naturalnych meod, bo to zabiera dużo czasu.
            A wiesz, ile trwa wypisanie recepty
            • Gość: moboj Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.magma-net.pl 15.08.03, 13:51
              mamalgosia napisała:

              > Ginekologom nie chcę się objaśniać naturalnych meod, bo to zabiera dużo
              czasu.
              > A wiesz, ile trwa wypisanie recepty

              a to twoim zdaniem nie jest łatwy osąd? przed chwilą to samo zarzuciłaś
              melmire... trzeba po prostu mieć szczęscie i trafić do dobrego lekarza. moja
              pani doktor na szczęście jest gotowa objaśniać mi wszystko o cokolwiek ją
              poproszę.
              co do wiary i pigułek: jak na razie, i na szczęście, wiara katolicka nie jest
              czymś obowiązkowym w naszym kraju i kiedy ja idę do lekarza to oczekuję przede
              wszystkim dużej wiedzy i kompetencji, a nie wyznania wiary. właśnie dlatego
              przestałam chodzić do mojej lekarki pierwszego kontaktu, bardzo wierzącej
              katoliczki. ona najpierw nie przyjmowała do wiadomości tego, że biorę tabletki,
              potem wrzeszczała, choc jest też endokrynologiem i wiedziała, że te tabletki
              muszę brać, a potem wmawiała mi, ze moje bóle brzucha to na pewno jajeczkowanie
              (choć pewnie dobrze wie, ze przy pigułkach nie ma owulacji) i w ten sposób
              przez trzy lata męczyłam się z nieleczoną kamicą nerkową. ostatnio zaś wmawiała
              mi, ze moje bóle lewej nogi to zakrzepica na skutek brania pigulek, wysłała
              mnie na liczne badania i dopiero lekarz medycyny sportowej wyprowadził panią
              doktor z błędu - ból i opuchlizna okazały się być zwykłą kontuzja sportową.
              takie "nawiedzone" podejście do pacjenta niestety w moim przypadku narobiło
              więcej szkody niż pożytku i dlatego nie korzystam już z usług tej pani, moja
              rodzina też nie.
            • wiktorkaa Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 18.08.03, 12:43
              mamalgosia napisała:

              > Ginekologom nie chcę się objaśniać naturalnych meod, bo to zabiera dużo
              czasu.
              > A wiesz, ile trwa wypisanie recepty

              mamałgosiu,prosze,nie generalizuj.
              • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 11:44
                dobrze
      • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 14.08.03, 23:08
        mamalgosia napisała:

        > To niech idzie do innego lekarza, jak ten jej się nie podoba. lekarz nie ma
        > obowiązku przepisywać pigułek anty, on ma obowiązek tylko leczyć, a jak
        wiadomo
        >
        > antykoncepcja leczeniem nie jest
        Mylisz się medycyna to nie tylko leczenie, to równnież profilaktyka czyli
        zapobieganie.
        • Gość: ada Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.daminet.pl 15.08.03, 11:14
          Z tymi tabletkami to wydaje się tylko na początku fajnie, bo nie chce się
          dzieci. Dlatego je brałam, dziś żałuję. Rozregulowały całkowicie mój organizm,
          zanikły całkiem miesiączki, a co najgorsze stałam się bezpłodna. Nie mogę już
          od bardzo długiego czasu zajść w ciążę. Mam wrażenie, że te tabl. uśmierciły
          przedwcześnie moje organy rozrodcze. O tym ginekolog nie mówi, jakie są
          skutki. Jemu zależy nie na zdrowiu tylko żebyśmy przychodziły co miesiąc po
          receptę. SKANDAL. Uważam, że osoby którym te tabl. zaszkodziły (a jest ich
          wiele) powinny głośniej o tym mówić. Ja gdybym wiedziała, że tak się to
          skończy nie wzięłabym ani jednej. Wolałabym mieć wcześnie dziecko niż teraz
          nie mieć nawet cienia nadzieji na ciążę. Zastanówcie się dziewczyny, co jest
          ważniejsze.
          • Gość: melmire Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.08.03, 11:29
            Przykro mi z powodu twojej sytuacji, ale skad wiesz ze wczesniej bylas plodna i
            ze twoje problemy wynikaja z pigulek? Przeciez miliony kobiet na swiecie biora
            pigulki i rodza dzieci, jakby niebylo.
            • Gość: ada Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.daminet.pl 15.08.03, 11:45
              Udowodnionej płodności przed tabletkami nie mam, ale miałam chociaż
              miesiączki, nie zawsze regularne, ale były...Temperatura też często wykazywała
              fazowość. Teraz nawet miesiączek nie mam i muszę brać leki na wywołanie.
              Wszystko jakby ustało. Mam żal nie tyle do lekarza ale do siebie, że
              zniszczyłam swoją naturę. Po co mi to było? Nie wiem czy będę miała dzieci,
              leczę się ale nic z tego na razie nie wychodzi. Jestem załamana. Nie mogę
              patrzeć na osoby w ciąży bo zaraz na płacz mi się zbiera. Wiem, że nie wszyscy
              tak mają po tych tabletkach, ale wiem, że jest trochę osób z podobnymi
              skutkami. Może ja po prostu miałam pecha.
              • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 15.08.03, 12:16
                Współczuję Ci rozumiem, ze masz zal do siebie. ale uważam, ze nie ma co
                wybelać lekarza, który jednak powinien dbać o zdrowie pacjentów i poinformowac
                o wszystkich możliwych skutkach.
              • straw-berry Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 15.08.03, 16:10
                Gość portalu: ada napisał(a):

                > Udowodnionej płodności przed tabletkami nie mam, ale miałam chociaż
                > miesiączki, nie zawsze regularne, ale były...Temperatura też często
                wykazywała
                > fazowość.

                Miałaś nieregularne miesiączki, temperatura często (ale nie zawsze jak się
                domyślam) wykazywała fazowość i nikt nie zlecił ci przeprowadzenia badań
                hormonalnych. To się nazywa karygodne zaniedbanie. Znam osobę w podobnej
                sytuacji; bóle miesączkowe, takie że dziewczyna chodziła po ścianach -
                doslownie, leczyła (a raczej próbowała się leczyć na to 10 lat!) oczywiście
                prywatnie. Króregoś dnia lekarz przepisał jej tabletki anty "na twarz"
                doskonale wiedząc jakie ma problemy zdrowotne, po kilku pastylkach wylądowała w
                szpitalu. Dopiero tam zbadano jej poziom hormonów i okazało się, że ma
                zaburzenia na poziomie czynnościowym. Gdyby nie ten wypadek do dzisiejszego
                dnia nie wiedziałaby co jej dolega.
                Z tym, że to nie jest wina tabletek, to jest tylko i wyłącznie wina tych
                konowałów - debili i ignorantów. Twoja sytuacja jest podobna, nie miałaś
                zrobionych potrzebnych badań prawdopodobnie i stąd problem.

                >Teraz nawet miesiączek nie mam i muszę brać leki na wywołanie.
                > Wszystko jakby ustało. Mam żal nie tyle do lekarza ale do siebie, że
                > zniszczyłam swoją naturę. Po co mi to było? Nie wiem czy będę miała dzieci,
                > leczę się ale nic z tego na razie nie wychodzi. Jestem załamana. Nie mogę
                > patrzeć na osoby w ciąży bo zaraz na płacz mi się zbiera. Wiem, że nie
                wszyscy
                > tak mają po tych tabletkach, ale wiem, że jest trochę osób z podobnymi
                > skutkami. Może ja po prostu miałam pecha.
          • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 16.08.03, 22:56
            Po pierwsze mogłaś być bezpłodna już przed, to że miałaś miesiączki o niczym
            nie świadczy. Po drugie stres z powodu braku potomka, jak i usilne staranie się
            o niego może spowodować trudności w zajściu w ciążę, pomyśl więc o
            psychoterapii lub odwróć myśli. Po trzecie, miesiączki mogą wrócić nawet
            dopiero po pół roku i do tego czasu nie trzeba podejmować leczenia.
        • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 15.08.03, 12:13
          Profilaktyka i zapobieganie, ale chorobom, a ciąża nie jest chorobą
          • straw-berry Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 15.08.03, 16:11
            mamalgosia napisała:

            > Profilaktyka i zapobieganie, ale chorobom, a ciąża nie jest chorobą

            szczerze Ci życze porodu każdej wiosny
            • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 18.08.03, 11:54
              Wyobraź sobie, że jest możliwe rozsądne planowanie rodziny bez nabijania
              kieszeni pewnym firmom farmaceutycznym
              • Gość: moboj Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.magma-net.pl 18.08.03, 12:47
                mamalgosia napisała:

                > Wyobraź sobie, że jest możliwe rozsądne planowanie rodziny bez nabijania
                > kieszeni pewnym firmom farmaceutycznym

                wiesz, tak to można o wszystkim pomysleć: nie kupujmy chleba, bo nabijamy
                kieszeń piekarniom. chodźmy nago, żeby nie nabijac portfela firmom
                odzieżowym... nie leczmy grypy, żółtaczki, ospy, bo to też nabijanie
                kieszeni "pewnym firmom farmacutycznym"... no i jeszcze mozna chodzić pieszo,
                żeby MPK lub stacje benzynowe się nie bogaciły...
                • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 11:46
                  Nie potrafię sama sobie upiec chleba, dlatego go kupuję. Ale bez środków anty
                  umiem sobie poradzic
                  • Gość: melmire Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.08.03, 11:49
                    Mam kilka sprawdzonych przepisow na chleb, moze reflektujesz?
              • straw-berry Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 18.08.03, 12:59
                mamalgosia napisała:

                > Wyobraź sobie, że jest możliwe rozsądne planowanie rodziny bez nabijania
                > kieszeni pewnym firmom farmaceutycznym

                własnie o tym mówie - co rok prorok

                • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 11:47
                  o, nie, to zupełnie nie to samo, szkoda, że masz taką małą wiedzę na te tematy
                  • Gość: Zosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw?-do mamamałgosi IP: *.kutno.mediaclub.pl 19.08.03, 13:28
                    A co mają zrobić kobiety,które mają mężow,ktorzy potrzebują współżyć
                    dwa,trzy razy dziennie.Jego nie interesuje zabezpieczenie,to sprawa
                    kobiety,aby nie rodzić co rok potomka. Nie uznaje przerw na dni
                    płodne.Jeżeli kobieta się sprzeciwi,to ją zgwałci,kobieta nie pójdzie
                    do sądu go oskarżać,gdyż on jest jedyną osobą,która utrzymuje
                    rodzinę,a nikt inny w rodzinie nie może otrzymać zatrudnienia.Jeżeli
                    jego wsadzi do więżienia nikt nie zapewni utrzymania
                    rodzinie.Rodzina musi iść pod most,bo za długi eksmitują ich z
                    mieszkania.Może, otrzymam odpowiedż,że kobieta powinna odejść od
                    takiego brutala.Pytam,tylko gdzie,pod most?.Kiedyś w telewizji
                    kobieta z widowni w "Rozmowach w Toku" zalecała kobiecie w
                    ciąży,która zajmuje się prostytucją,aby nie uprawiała tego
                    nierządu,tylko wyjmowała ze śmietników puszki po piwie i z tego sie
                    utrzymywała.Zastanowiłam się tylko,czy ta kobieta zdaje sobie sprawę
                    co jej doradza.Żeby utrzymać siebie i dziecko z puszek, to ile
                    dziennie musiałaby ton śmieci przeryć w pojemnikach,istnieje
                    niebezpieczeństwo zarażenia jej i płodu chorobami przy
                    rozkaładających się śmieciach.Oczekiwałam od tej kobiety z widowni,
                    jak takie krytykanckie głosi poglądy na życie drugiego człowieka,że w
                    pewnym momencie powie do prostytutki: nie uprawiaj tego zawodu, od
                    dziś ja cię utrzymuję i twoje potomstwo.Tych słów od niej nie
                    usłyszałam,tylko widziałam w jej oczach pogardę dla tej kobiety.W
                    Polsce posłowie i organizacje sprzeciwiające się aborcji,nawet gdy
                    płód jest zagrożony wadami genetycznymi, nieadoptowali ani jednego
                    kalekiego potwora.Oczekują,że są ludzie,którzy zajmą się
                    wychowaniem.Niech oni pierwsi zajmą się wychowaniem kalekich,to
                    dadzą dobry przykład, a jeszcze prędzej wtedy zmienią poglądy na
                    temat prawa kobiet do aborcji w przypadku ciąży zagrożonej wadami
                    genetycznymi.Nie każda kobieta jest silna psychicznie,aby patrzeć na
                    ogromne kalectwo swojego dziecka.Niech mi ktoś wskaże,chociaż jednego
                    posła ,który walczył w sejmie przeciwko ustawie aborcyjnej i
                    adoptował dziecko z ciąży nieplanowanej i do tego kalekie.Oni bronią
                    zarodka,ale nie chcą łożyć na cudze dzieci niechciane,kalekie.
                    • wiktorkaa Re: Antykoncepcja-za czy przeciw?-do mamamałgosi 20.08.03, 10:30
                      Gość portalu: Zosia napisał(a):

                      > A co mają zrobić kobiety,które mają mężow,ktorzy potrzebują współżyć
                      > dwa,trzy razy dziennie.Jego nie interesuje zabezpieczenie,to sprawa
                      > kobiety,aby nie rodzić co rok potomka. Nie uznaje przerw na dni
                      > płodne.Jeżeli kobieta się sprzeciwi,to ją zgwałci,kobieta nie pójdzie
                      > do sądu go oskarżać,gdyż on jest jedyną osobą,która utrzymuje
                      > rodzinę,a nikt inny w rodzinie nie może otrzymać zatrudnienia.Jeżeli
                      > jego wsadzi do więżienia nikt nie zapewni utrzymania
                      > rodzinie.Rodzina musi iść pod most,bo za długi eksmitują ich z
                      > mieszkania.Może, otrzymam odpowiedż,że kobieta powinna odejść od
                      > takiego brutala.Pytam,tylko gdzie,pod most?.Kiedyś w telewizji
                      > kobieta z widowni w "Rozmowach w Toku" zalecała kobiecie w
                      > ciąży,która zajmuje się prostytucją,aby nie uprawiała tego
                      > nierządu,tylko wyjmowała ze śmietników puszki po piwie i z tego sie
                      > utrzymywała.Zastanowiłam się tylko,czy ta kobieta zdaje sobie sprawę
                      > co jej doradza.Żeby utrzymać siebie i dziecko z puszek, to ile
                      > dziennie musiałaby ton śmieci przeryć w pojemnikach,istnieje
                      > niebezpieczeństwo zarażenia jej i płodu chorobami przy
                      > rozkaładających się śmieciach.Oczekiwałam od tej kobiety z widowni,
                      > jak takie krytykanckie głosi poglądy na życie drugiego człowieka,że w
                      > pewnym momencie powie do prostytutki: nie uprawiaj tego zawodu, od
                      > dziś ja cię utrzymuję i twoje potomstwo.Tych słów od niej nie
                      > usłyszałam,tylko widziałam w jej oczach pogardę dla tej kobiety.W
                      > Polsce posłowie i organizacje sprzeciwiające się aborcji,nawet gdy
                      > płód jest zagrożony wadami genetycznymi, nieadoptowali ani jednego
                      > kalekiego potwora.Oczekują,że są ludzie,którzy zajmą się
                      > wychowaniem.Niech oni pierwsi zajmą się wychowaniem kalekich,to
                      > dadzą dobry przykład, a jeszcze prędzej wtedy zmienią poglądy na
                      > temat prawa kobiet do aborcji w przypadku ciąży zagrożonej wadami
                      > genetycznymi.Nie każda kobieta jest silna psychicznie,aby patrzeć na
                      > ogromne kalectwo swojego dziecka.Niech mi ktoś wskaże,chociaż jednego
                      > posła ,który walczył w sejmie przeciwko ustawie aborcyjnej i
                      > adoptował dziecko z ciąży nieplanowanej i do tego kalekie.Oni bronią
                      > zarodka,ale nie chcą łożyć na cudze dzieci niechciane,kalekie.

                      czyżby mamałgosia i inni przeciwni antykoncepcji nie wiedzieli,co
                      odpowiedziec???
                    • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw?-do mamamałgosi 20.08.03, 11:58
                      Zosiu, kobiety, o których piszesz, są moim zdaniem autentycznie molestowane.
                      Jeżeli mąż chce współżyc wbrew ich woli, to naprawdę jest to trudna sytuacja.
                      Nie wyobrażam sobie czegoś takiego, ale jeżeli jakaś kobieta chce to znosić i
                      kocha męża, to antykoncepcja w jej przypadku nie jest czymś złym.
          • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 16.08.03, 22:48
            Ciąża jestt stanem fizjologicznym, powjkłania i ryzyko, które ze sobą niesie
            niestety nie. Jeżeli kobieta nie chce tego ryzyka ponosić to powinno jej się w
            tym pomóc. Podczas ciąży jest dużo więcej powikłań niż przy przyjmowaniu
            tabletek.
            Patologią napewno jest też lęk przed ciążą. u niektórych pacjętów możę nawet
            dojść do nerwicy lękowej.
            • zalotnica Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 17.08.03, 15:39
              Gość portalu: Kamelka napisał(a):

              > Patologią napewno jest też lęk przed ciążą. u niektórych pacjętów możę nawet
              > dojść do nerwicy lękowej.

              Coraz wiecej czytam o tym panicznym "strachu" przed zajsciem w ciaze.
              Pytam sie, kto je do tego zmusza ? a poza tym, coz to za radosc z takiego
              nerwowego sexu ? Wspolczuje im bardzo...a do tego jeszcze dodac ciagle
              jakies choroby, wiecznie na pastylkach, ciagle wizyty u lekarza...jak
              dla mnie to zbyt duzo..."Strach" pomyslec jak bedzie wygladalo ich zdrowie
              za 10 czy 15 lat...
              • straw-berry Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 17.08.03, 16:10
                zalotnica napisała:

                > Gość portalu: Kamelka napisał(a):
                >
                > > Patologią napewno jest też lęk przed ciążą. u niektórych pacjętów możę naw
                > et
                > > dojść do nerwicy lękowej.
                >
                > Coraz wiecej czytam o tym panicznym "strachu" przed zajsciem w ciaze.
                > Pytam sie, kto je do tego zmusza ? a poza tym, coz to za radosc z takiego
                > nerwowego sexu ? Wspolczuje im bardzo...a do tego jeszcze dodac ciagle
                > jakies choroby, wiecznie na pastylkach, ciagle wizyty u lekarza...jak
                > dla mnie to zbyt duzo..."Strach" pomyslec jak bedzie wygladalo ich zdrowie
                > za 10 czy 15 lat...

                który z producentów prezerwatyw cie wynajął? przyznaj sie.
                • zalotnica Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 17.08.03, 17:08
                  straw-berry napisała:

                  > zalotnica napisała:
                  >
                  > > Gość portalu: Kamelka napisał(a):
                  > >
                  > >Patologią napewno jest też lęk przed ciążą. u niektórych pacjętów moż
                  > ę nawet dojść do nerwicy lękowej.
                  > >
                  > >Coraz wiecej czytam o tym panicznym "strachu" przed zajsciem w ciaze.
                  > >Pytam sie, kto je do tego zmusza ? a poza tym, coz to za radosc z takiego
                  > > nerwowego sexu ? Wspolczuje im bardzo...a do tego jeszcze dodac ciagle
                  > >jakies choroby, wiecznie na pastylkach, ciagle wizyty u lekarza...jak
                  > >dla mnie to zbyt duzo..."Strach" pomyslec jak bedzie wygladalo ich zdrowie
                  > >za 10 czy 15 lat...
                  >
                  > który z producentów prezerwatyw cie wynajął? przyznaj sie.

                  Czyzby nastepna ofiara pigulek...? Kogo zobaczylas w "szklanej kuli" za
                  10-15 lat ? ... Pozwolisz , ze Cie zacytuje :

                  >"straw-berry napisała:
                  >W szufladzie mam recepty na efectin i logest, pschaitra powiedział że
                  >efectin jest cool i nie bedzie żadnych interakcji (dla tej pani wszystko
                  >jest cool) "

                  • straw-berry Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 17.08.03, 17:23
                    zalotnica napisała:

                    > straw-berry napisała:
                    >
                    > > zalotnica napisała:
                    > >
                    > > > Gość portalu: Kamelka napisał(a):
                    > > >
                    > > >Patologią napewno jest też lęk przed ciążą. u niektórych pacjętów moż
                    > > ę nawet dojść do nerwicy lękowej.
                    > > >
                    > > >Coraz wiecej czytam o tym panicznym "strachu" przed zajsciem w ciaze.
                    > > >Pytam sie, kto je do tego zmusza ? a poza tym, coz to za radosc z taki
                    > ego
                    > > > nerwowego sexu ? Wspolczuje im bardzo...a do tego jeszcze dodac ciagl
                    > e
                    > > >jakies choroby, wiecznie na pastylkach, ciagle wizyty u lekarza...jak
                    > > >dla mnie to zbyt duzo..."Strach" pomyslec jak bedzie wygladalo ich zdr
                    > owie
                    > > >za 10 czy 15 lat...
                    > >
                    > > który z producentów prezerwatyw cie wynajął? przyznaj sie.
                    >
                    > Czyzby nastepna ofiara pigulek...? Kogo zobaczylas w "szklanej kuli" za
                    > 10-15 lat ? ... Pozwolisz , ze Cie zacytuje :
                    >
                    > >"straw-berry napisała:
                    > >W szufladzie mam recepty na efectin i logest, pschaitra powiedział że
                    > >efectin jest cool i nie bedzie żadnych interakcji (dla tej pani wszystko
                    > >jest cool) "

                    no to jak Unimil, Durex.....ile ci placą za godzinę pieprzenia głupot on-line?
                    • Gość: melmire Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.08.03, 17:57
                      O co ty ja posadzasz, niegodna? Ona przeciez uznaje tylko stosunki przerywane!
                      Vide :seks bez pigulek na "zdrowiu kobiety" :D
                    • zalotnica Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 17.08.03, 18:15
                      straw-berry napisała:

                      > zalotnica napisała:
                      >
                      > > straw-berry napisała:
                      > >
                      > > > zalotnica napisała:
                      > > >
                      > > > > Gość portalu: Kamelka napisał(a):
                      > > > >
                      > > > >Patologią napewno jest też lęk przed ciążą. u niektórych pacjętów
                      > moż
                      > > > ę nawet dojść do nerwicy lękowej.
                      > > > >
                      > > > >Coraz wiecej czytam o tym panicznym "strachu" przed zajsciem w ci
                      > aze.
                      > > > >Pytam sie, kto je do tego zmusza ? a poza tym, coz to za radosc z
                      > taki
                      > > ego
                      > > > > nerwowego sexu ? Wspolczuje im bardzo...a do tego jeszcze dodac
                      > ciagl
                      > > e
                      > > > >jakies choroby, wiecznie na pastylkach, ciagle wizyty u lekarza..
                      > .jak
                      > > > >dla mnie to zbyt duzo..."Strach" pomyslec jak bedzie wygladalo ic
                      > h zdr
                      > > owie
                      > > > >za 10 czy 15 lat...
                      > > >
                      > > > który z producentów prezerwatyw cie wynajął? przyznaj sie.
                      > >
                      > > Czyzby nastepna ofiara pigulek...? Kogo zobaczylas w "szklanej kuli" za
                      > > 10-15 lat ? ... Pozwolisz , ze Cie zacytuje :
                      > >
                      > > >"straw-berry napisała:
                      > >>W szufladzie mam recepty na efectin i logest, pschaitra powiedział że
                      >>>efectin jest cool i nie bedzie żadnych interakcji (dla tej pani wszystko
                      > > >jest cool) "
                      >
                      >no to jak Unimil, Durex.....ile ci placą za godzinę pieprzenia głupot on-line?
                      >

                      Widzisz, w zyciu juz tak bywa, ze jedni zarabiaja a inni ...wydaja.
                      Decyzja nalezy do Ciebie...
                      • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 18.08.03, 11:56
                        zalotnico, nie zauważyłaś, że Twoja rozmówczyni staje się coraz wulgarniejsza?
                        Moim zdaniem jaką mądrzejsza powinnaś ustąpić
              • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 17.08.03, 23:32
                Cześć Dziewczyny
                Chyba moja odpowiedż dla Małgosi została żle zrozumiana. Inencją moją było
                uświadomienie Małgosi, że i owszem sama ciąża jako taka chorobą nie jest, ale
                może doprowadzić do wielu chorÓb, uaktywnić schorzenia, które już istnieją.
                Moja znajoma np. zmarła podczas ciąży, gdyż uaktywniła się dotąd ukryta wada
                serca, u szwagierki zaś wyszła choroba nerek. Wiem też, że bardzo dużo kobiet
                jako pamiątkę po ciąży ma cukrzycę, żylaki, zmiany zatorowo - zakrzepowe i
                inne. Sama od wielu lat biorę te tabletki, choć szczerze mówiąc ostatnio
                zastanawiam się co będzie dalej. Tabletki biorę, gdyż jest to najpewniejsza
                forma antykoncepcji, a ja nie mogę zajść w ciążę , gdyż w jej wyniku mogę
                stracić wzrok i oczywiście przekazać moją chorobę dziecku. Oczywiście mogłabym
                zrezygnować z seksu, nie wiem tylko jak na to zareaguje mój mąż. Dla mnie jako
                dla 29 letniej kobiety też nie byłoby to zdrowe. Lekarz odmawiając mi wypisania
                recepty naraziłby moje zdrowie i dziecka (schorzenie dziedziczne). Skazałby też
                na nędzę, gdyż być może musielibyśmy utrzymywać się z ewentualnej mojej renty.
                Pod warunkiem, że ZUS przyznałby mi ją. Przyjmowanie jakichkolwiek leków jest
                ryzykiem. Jeżeli jednak kobieta decyduje się na branie pigułek anty to znaczy,
                że ma powód, a świętym obowiązkiem lekarza jest jej pomóc. W pracy lekarz
                powinien brać pod uwagę światopogląd pacjenta, a nie swój.
                Pannie, przynajmniej niektóre uważają, że kobiety biorące pigułki w przyszłości
                będą bardzo schorowane. Ale niebezpieczeństwo czyha wszędzie, np. od opalania
                się można zachorować na najzłśliwszy nowotwór czyli czerniaka, paląc papierosy
                zwiększa się ryzyko chorób zakrzepowo - zatorowych, lecząc zęba ryzykujemy
                zarażeniem się wirusowym zapalenia wątroby, którego konsekwencją może być rak.
                Przykładów można by mnożyć. Podsumowując, wszystko co robimy niesie ze sobą
                pewne ryzyko. Podejmujemy je jednak , gdyż na tym polega życie.
                • saabena Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 18.08.03, 08:49
                  Kamelko, z tego co pisała któraś z dziewczyn wcześniej ten lekarz nie przepisał
                  jej tabletek anty jako anty, natomiast z tego co zrozumiałam nie miałby rozdrap
                  moralnych gdyby miałby je przepisywać w razie konieczności zdrowotnej. Tak to
                  przynajmniej rozumiem.
                  No i nie dowiedziałam sie jeszcze co myslicie na temat punktu Kodeksu Etyki
                  Lekarskiej który zezwala lekarzowi na działanie w zgodzie z własnym sumieniem,
                  czyli z poglądami religijnymi, między innymi. I czy wogóle ten punkt istnieje
                  czy nie. Bo skoro jest, to mozna sie na niego powoływac w razie konieczności,
                  nieprawda? No, napiszcie lekarze jak to jest, jestem bardzo ciekawa.
                • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 18.08.03, 11:57
                  Dajesz tylko dwia alternatywy: albo ciąża (i powikłania), albo rezygnacja z
                  seksu. To naprawdę wcale tak nie musi być
                  • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 18.08.03, 19:20
                    mamalgosia napisała:

                    > Dajesz tylko dwia alternatywy: albo ciąża (i powikłania), albo rezygnacja z
                    > seksu. To naprawdę wcale tak nie musi być
                    Oczywiście, że nie musi, dlatego kobiety na całym świecie stosują
                    antykoncepcję. ale Ty tą możliwość negujesz.
                    • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 11:48
                      widzę, że innego wyjścia nie widzisz, więc dyskusję uważam za bezcelową
              • wiktorkaa Re: Zalotnico 19.08.03, 08:12
                zalotnica napisała:

                > Coraz wiecej czytam o tym panicznym "strachu" przed zajsciem w ciaze.
                > Pytam sie, kto je do tego zmusza ? a poza tym, coz to za radosc z takiego
                > nerwowego sexu ? Wspolczuje im bardzo...a do tego jeszcze dodac ciagle
                > jakies choroby, wiecznie na pastylkach, ciagle wizyty u lekarza...jak
                > dla mnie to zbyt duzo..."Strach" pomyslec jak bedzie wygladalo ich zdrowie
                > za 10 czy 15 lat...

                Zalotnico,nie przesadzaj!
      • wiktorkaa Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 18.08.03, 12:39
        mamalgosia napisała:

        > To niech idzie do innego lekarza, jak ten jej się nie podoba. lekarz nie ma
        > obowiązku przepisywać pigułek anty, on ma obowiązek tylko leczyć, a jak
        wiadomo
        >
        > antykoncepcja leczeniem nie jest

        otóż ginekolog nie tylko ma za zadanie leczyć o ile wiem,ma też obowiązek
        zapoznać pacjentkę o możliwych środkach anty i ewentualnie przepisać je,mój
        ginekolog przynajmniej tak stwierdził.
    • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 18.08.03, 11:14
      Nie wiem co na ten temat mówi prawo. Sądzę jednak, że lekarz ma prawo odmówić
      kobiecie pomocy w zakresie antykoncepcji oraz pomocy w usunięciu ciąży nawet
      jeżeli jest ona wynikiem gwałtu, zagraża życiu matki lub w przypadku ciężkiego
      uszkodzenia płodu. W tym kraju każdy ma prawa poza kobietami, które są
      sprowadzane do roli inkubatorów.
    • wiktorkaa Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 18.08.03, 12:37
      Gość portalu: K.S. napisał(a):

      > Po raz kolejny zaczynam temat antykoncepcji,bo znowu słyszałam od koleżanki o
      > takim przypadku, ze lekarz odmówił recepty na pigułki antykoncepcyjne. Czy
      > Waszym zdaniem słusznie?Dodam, ze zrobił to z powodów ideologicznych.

      może dla niego to było słuszne postępowanie,ale nie miał prawa tak
      zrobić,proponuję zmienić lekarza na kompetentnego.
      • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 18.08.03, 12:55
        To ten jest według Ciebie niekompetentny? Mślę, ze obrażasz go tym pochopnym
        osądem. Po prostu jest wierniejszy swojej religii niż Ty, to wszystko
        • straw-berry Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 18.08.03, 13:03
          mamalgosia napisała:

          > To ten jest według Ciebie niekompetentny? Mślę, ze obrażasz go tym pochopnym
          > osądem. Po prostu jest wierniejszy swojej religii niż Ty, to wszystko

          och boshhhhh to mógł zostać księdzem....

          śmieszna jesteś kobieto (nawiasem mówiąc)


          • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 11:49
            byłoby bardzo źle, gdyby religią zajmowali się tylko księża
            • wiktorkaa Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 11:52
              mamalgosia napisała:

              > byłoby bardzo źle, gdyby religią zajmowali się tylko księża

              byc może,ale lekarz ginekolog powinien raczej zajmować się podczas pracy swoją
              pracą a nie religią
        • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 18.08.03, 19:03
          mamalgosia napisała:

          > To ten jest według Ciebie niekompetentny? Mślę, ze obrażasz go tym pochopnym
          > osądem. Po prostu jest wierniejszy swojej religii niż Ty, to wszystko
        • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 18.08.03, 19:12
          mamalgosia napisała:

          > To ten jest według Ciebie niekompetentny? Mślę, ze obrażasz go tym pochopnym
          > osądem. Po prostu jest wierniejszy swojej religii niż Ty, to wszystko
          A może Wiktorkaa jest wierna swojej religii, może Jej religia zezwala na
          antykoncepcję hormonalną. Dlaczego uważasz, że każdy wyznaje religię ów lekarza.
          • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 11:50
            Nie, nie uważam, ze każdy, ale o wiktorce akurat to wiem, bo zadałam jej
            pytanie na ten temat i tak mi odpowiedziała
        • wiktorkaa Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 07:53
          mamalgosia napisała:

          > To ten jest według Ciebie niekompetentny? Mślę, ze obrażasz go tym pochopnym
          > osądem. Po prostu jest wierniejszy swojej religii niż Ty, to wszystko

          jego religia jest jego prywatną sprawą,on jest lekarzem i to jest jego praca.
          Twoje wypowiedzi w pewnym momencie zakrawają na fanatyzm.Nie staraj się byc
          świętsza niż Święci.
          • mamalgosia Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 11:51
            religia nigdy nie jest prywatną sprawą, a poza tym katolik jednak powinien
            starać się być świętym, czemu z tego kpisz?
            • wiktorkaa Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 11:56
              mamalgosia napisała:

              > religia nigdy nie jest prywatną sprawą, a poza tym katolik jednak powinien
              > starać się być świętym, czemu z tego kpisz?

              skoro wiara nie pozwala komuś na robienie wbrew swojej wierze-ok,rozumiem to i
              podziwiam,ale nie można zakazać sprzedaży np.gazetek erotycznych tylko
              dlatego,że pani w kiosku wyznaje wiarę katolicką.Z nikogo nie kpię,ale człowiek
              nie może być świętszy niż święty w niebie,po to jesteśmy ludźmi,że popełniamy
              błędy i nie musimy być święci.
              • Gość: laki Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.zabiniec.sdi.tpnet.pl 19.08.03, 12:02
                gdyby pani w kiosku se przejmowała zaleceniami xzwqiary katolickiej, jesli
                takowa wyznaje, to by sama tych gazetek nie zamawiala, nie sadzisz wiktorioo

                :)
        • Gość: moboj Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.magma-net.pl 19.08.03, 08:39
          mamalgosia napisała:

          > To ten jest według Ciebie niekompetentny? Mślę, ze obrażasz go tym pochopnym
          > osądem. Po prostu jest wierniejszy swojej religii niż Ty, to wszystko

          w takim razie rzeczywiście dobrym rozwiązaniem byłoby informowanie pacjentek,
          że jest się lekarzem - katolikiem, i że nie można od niego oczekiwać takich i
          takich rzeczy. zaoszczędziłoby to czasu kobietom. przecież religia katolicka
          nie jest religią obowiązkową. ja jestem ateistką i ginekolog - katolik jest
          naprawdę nie dla mnie. zresztą, jak już pisałam wcześniej, właśnie zzmieniłam
          lekarza pierwszego kontaktu, bo niestety moja pani doktor zamiast leczeniem,
          zajmowała sie nawracaniem i rekolekcjami w swoim gabinecie w państwowej
          przychodni.


    • straw-berry poza tym drogie bigotki i bigoci 18.08.03, 13:31
      oraz zwylki ludzie,
      Kuriozalne jest to, że taki katolicki oszłom w białym kitlu ma prawo odównić
      tego, czy tamtego wg swojego widzimisię, nie ma natomiast obowiązku publicznie
      zadeklarować jakich usług nie świadczy. Traci się czas, a nierzadko również
      pieniądze na wizytę, tylko po to żeby dowiedzieć, sie że trafiliśmy do gabinetu
      wyznaniowego. Idiotyczna sytuacja. Każdy lekarz, który odmawia świadczenia
      określonych usług powinien mieć to zaznaczone wyraźnie w swojej ofercie -
      obowiązek umieszczania info w ogłoszeniach praswoych, na wywieszkach w
      gabinecie. Wówczas możnaby uniknąć żenujacych nieporozumień (przynajmniej w
      dużych miastach), bo w małych to pozostanie sie tylko pochlastać.
      Swoją drogą ciekawe dlaczego oni dobrowolnie tego nie robią, wstydzą się swojej
      wiary, czy co?
    • Gość: Samo zdrowie Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: 80.51.242.* 18.08.03, 14:36
      Wiara w skutecznośc antykoncepcji hormonalnej warta jest skonfrontowania z
      wypowiedziami kobiet ją stosujących na forum "Zdrowie Kobiety" i "Niepłodność".
      Tabletki dziela sie na dwie, a nawet na trzy grupy (DTA i MTG) skutecznośc i w
      konsekwencji ich szkodliwość jest różna. Nieródkom zapisuje sie
      tabletki "lekkie" - są one skuteczne, każdy lekarz ci to powie. Pytanie tylko
      JAK skuteczne, skoro ich działanie zakłocić może dieta, papki odchudzające,
      biegunki, wymioty... Kobieta stosujące je wcale nie ma pewności ( a tym
      bardziej konfortu uzycia, chyba ze jest nieuswiadomiona )czy antykoncepcja
      zadziała. Tabletki "ciężkie" przyjmują kobiety, które twierdza, ze zrealizowały
      swe plany prokreacyjne.Te tabletki są bardziej skuteczne i bardziej szkodliwe.
      Nie jest dla nikogo w służbie zdrowia tajemnicą, ze procedury "wywoływania
      miesiączek" u kobiet, które mają wątpliwości co do tego, czy zaszły w ciążę, sa
      w istocie zabiegami aspiracji zarodka na poziomie 3-4 tygodnia ciąży. Czesto
      kobieta nawet nie wie, co lekarz jej proponuje (a nie wyjasnia, bo po co miec
      klopoty z prokuratura).
      Szkodliwość tego procederu róznie się ocenia, z całą pewnością nie jest to
      zabieg tak samo szkodliwy jak klasyczna skrobanka w 12-15 tygodniu. Niektórzy
      lekarze uważają, ze są to nawet epizody bez znaczenia dla przyszłosci
      położniczej i ginekologicznej kobiety.
      Wiara w skuteczność tabletek i spore nimi zaiteresowanie bazują na
      marketingowym skojarzeniu "doustna=wysokoskuteczna", a to jest po prostu
      nieprawda. Genialnie przemyslany interes !


      • straw-berry Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 18.08.03, 14:59
        Gość portalu: Samo zdrowie napisał(a):


        > Tabletki dziela sie na dwie, a nawet na trzy grupy (DTA i MTG) skutecznośc i
        w
        >
        > konsekwencji ich szkodliwość jest różna. Nieródkom zapisuje sie
        > tabletki "lekkie" - są one skuteczne, każdy lekarz ci to powie. Pytanie tylko
        > JAK skuteczne, skoro ich działanie zakłocić może dieta, papki odchudzające,
        > biegunki, wymioty... Kobieta stosujące je wcale nie ma pewności ( a tym
        > bardziej konfortu uzycia, chyba ze jest nieuswiadomiona )czy antykoncepcja
        > zadziała. Tabletki "ciężkie" przyjmują kobiety, które twierdza, ze
        zrealizowały
        >
        > swe plany prokreacyjne.Te tabletki są bardziej skuteczne i bardziej szkodliwe.

        DTA, MTG - brzmi ciekawie i enigmatycznie zarazem, może jakieś konkrety

        "ciężkie" i "lekkie" to wg Ciebie okreslenia odnoszace się do ilości zawartych
        w pigułach hormonów, czy też generacji progestagenu (lewonorgestrel - ciężkie,
        dezogestrel, norgestimat, gestoden - lekkie), a może chodzi o jedno - lub trój -
        fazowość piguł, ewentualnie podział na jednoskładnikowe (cerazette) i dwuskł. -
        wszystkie pozostałe?
        Może odpowiesz, albo wskażesz źródła, bo to ciekawe.
        Nie pisz tylko poczytajcie sobie forum takie śmakie, czy owakie, bo to nie jest
        żadne źródło informacji, tylko w najlepszym razie subiektywnych opinii, których
        nie sposób zweryfikować, ani oddzielić od konfabulacji i prowokacji.

        Jesli chodzi o trójfazówki to faktycznie mają one mniejszą skuteczność, ze
        względu na możliwość wystąpienia tzw. piku hormonalnego i "nadprogramowej"
        owulacji, pewnie świetnie wiesz o co chodzi. Natomiast co do reszty to
        uprzejmie proszę o odpowiedź na moje pytanie.

        • Gość: Samo Zdrowie Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: 80.51.242.* 18.08.03, 20:10
          DTA - to powszechnie stosowany skrót Doustna tabletka antyukoncepcyjna a MTG -
          to mini tabletka gestagenna.Autora ksiązki, która obowiązywała mnie do egzaminu
          niepamiętam ale była to ksiązka z serii Medycyna Praktyczna - Poradnik
          Antykoncepcji autor Guillaugaud czy jakos podobnie (ksiązke mam w pracy).
          Egzamin z Planowania rodziny zdawałam na Podyplomowych Studiach Wychowania
          Rodzinnegio i Seksualnego Uniwersytetu Szczecinskiego.
          • straw-berry Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 18.08.03, 20:25
            Gość portalu: Samo Zdrowie napisał(a):

            > DTA - to powszechnie stosowany skrót Doustna tabletka antyukoncepcyjna a MTG -

            > to mini tabletka gestagenna.

            jakie znasz mimitabletki gestegenne?

            >Autora ksiązki, która obowiązywała mnie do egzaminu
            >
            > niepamiętam ale była to ksiązka z serii Medycyna Praktyczna - Poradnik
            > Antykoncepcji autor Guillaugaud czy jakos podobnie (ksiązke mam w pracy).
            > Egzamin z Planowania rodziny zdawałam na Podyplomowych Studiach Wychowania
            > Rodzinnegio i Seksualnego Uniwersytetu Szczecinskiego.

            tja, podyplomowe wychowanie rodzinne........no comment
      • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 18.08.03, 19:34
        Gość portalu: Samo zdrowie napisał(a):

        > Wiara w skutecznośc antykoncepcji hormonalnej warta jest skonfrontowania z
        > wypowiedziami kobiet ją stosujących na forum "Zdrowie Kobiety"
        i "Niepłodność".
        >
        > Tabletki dziela sie na dwie, a nawet na trzy grupy (DTA i MTG) skutecznośc i
        w
        >
        > konsekwencji ich szkodliwość jest różna. Nieródkom zapisuje sie
        > tabletki "lekkie" - są one skuteczne, każdy lekarz ci to powie. Pytanie tylko
        > JAK skuteczne, skoro ich działanie zakłocić może dieta, papki odchudzające,
        > biegunki, wymioty... Kobieta stosujące je wcale nie ma pewności ( a tym
        > bardziej konfortu uzycia, chyba ze jest nieuswiadomiona )czy antykoncepcja
        > zadziała. Tabletki "ciężkie" przyjmują kobiety, które twierdza, ze
        zrealizowały
        >
        > swe plany prokreacyjne.Te tabletki są bardziej skuteczne i bardziej szkodliwe.
        > Nie jest dla nikogo w służbie zdrowia tajemnicą, ze procedury "wywoływania
        > miesiączek" u kobiet, które mają wątpliwości co do tego, czy zaszły w ciążę,
        sa
        >
        > w istocie zabiegami aspiracji zarodka na poziomie 3-4 tygodnia ciąży. Czesto
        > kobieta nawet nie wie, co lekarz jej proponuje (a nie wyjasnia, bo po co miec
        > klopoty z prokuratura).
        > Szkodliwość tego procederu róznie się ocenia, z całą pewnością nie jest to
        > zabieg tak samo szkodliwy jak klasyczna skrobanka w 12-15 tygodniu. Niektórzy
        > lekarze uważają, ze są to nawet epizody bez znaczenia dla przyszłosci
        > położniczej i ginekologicznej kobiety.
        > Wiara w skuteczność tabletek i spore nimi zaiteresowanie bazują na
        > marketingowym skojarzeniu "doustna=wysokoskuteczna", a to jest po prostu
        > nieprawda. Genialnie przemyslany interes !
        >
        > O medycynie to Ty nie masz pojęcia. Na podstawie różnych, gdzieś zasłyszanych
        lub przeczytanych informacji stworzyłaś własną teorię. Proponuję Ci ją
        opublikować.
        • Gość: giga Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.daminet.pl 18.08.03, 20:52
          cóż za zaciekla dyskusja! Jedyne to, co rzuca się w oczy to jest to, że każda
          z was popada w skrajności. Stwierdzenia o ewentualnej ciąży i zagrożeniach z
          nią związanych dotyczą tak naprawdę niewielkiego odsetka kobiet. Nie można na
          tych wyjątkach budować swojego światopoglądu... oczywiście z ciążą zawsze
          wiąże się ryzyko. Nikt tak w 100 procentach nie wie jakie choroby mogą się
          uaktywnić. Ale to nie jest powod, żeby tak bać się ciąży. Jest przeważająca
          liczba osób które w trakcie ciąży doznaly poprawy w swoich chorobach. Byly
          przypadki, że podczas ciąży doslownie znikał guz piersi i cofala się choroba
          nowotworowa. Także drogie panie nie wyciągajmy pochopnych wnioskow i nie
          generalizujmy. Każdy przypadek jest inny i ryzyko związane z ciążą rowna się
          ryzyku, które poniesiecie za parę lat, kiedy to uaktywnią się skutki
          stosowania pigułek antykoncepcyjnych. Zatory, udary mózgu, rak piersi. Każdy
          lekarz onkolog, jeśli pokazać mu guzka w piersi od razu pyta czy byly
          stosowane pigulki, jakie i przez ile lat. To chyba o tym świadczy, że nie są
          one tak doskonale jak piszą tu co niektóre osoby. Ale w końcu każdy jest
          kowalem swego losu.
          • straw-berry Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 18.08.03, 21:03
            Gość portalu: giga napisał(a):

            >z ciążą zawsze
            > wiąże się ryzyko. Nikt tak w 100 procentach nie wie jakie choroby mogą się
            > uaktywnić. Ale to nie jest powod, żeby tak bać się ciąży. Jest przeważająca
            > liczba osób które w trakcie ciąży doznaly poprawy w swoich chorobach. Byly
            > przypadki, że podczas ciąży doslownie znikał guz piersi i cofala się choroba
            > nowotworowa. Także drogie panie nie wyciągajmy pochopnych wnioskow i nie
            > generalizujmy. Każdy przypadek jest inny i ryzyko związane z ciążą rowna się
            > ryzyku, które poniesiecie za parę lat, kiedy to uaktywnią się skutki
            > stosowania pigułek antykoncepcyjnych.

            jest jeszcze mały detal związany z ciążą, którego nie raczyłaś zauważyć, ale
            ponieważ nie jestem taka zała na jaką wyglądam to cię oświecę - skutkiem ciąży
            jest dziecko, tak własnie taki mały wrzeszczacy obywatel. wyobraź sobie, że są
            kobiety które pomimo wszelkich zbawiennych efektów stanu błogosławionego
            wolałyby tego własnie uniknąć
          • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 18.08.03, 21:58
            Gość portalu: giga napisał(a):

            > cóż za zaciekla dyskusja! Jedyne to, co rzuca się w oczy to jest to, że każda
            > z was popada w skrajności. Stwierdzenia o ewentualnej ciąży i zagrożeniach z
            > nią związanych dotyczą tak naprawdę niewielkiego odsetka kobiet. Nie można na
            > tych wyjątkach budować swojego światopoglądu... oczywiście z ciążą zawsze
            > wiąże się ryzyko. Nikt tak w 100 procentach nie wie jakie choroby mogą się
            > uaktywnić. Ale to nie jest powod, żeby tak bać się ciąży. Jest przeważająca
            > liczba osób które w trakcie ciąży doznaly poprawy w swoich chorobach. Byly
            > przypadki, że podczas ciąży doslownie znikał guz piersi i cofala się choroba
            > nowotworowa. Także drogie panie nie wyciągajmy pochopnych wnioskow i nie
            > generalizujmy. Każdy przypadek jest inny i ryzyko związane z ciążą rowna się
            > ryzyku, które poniesiecie za parę lat, kiedy to uaktywnią się skutki
            > stosowania pigułek antykoncepcyjnych. Zatory, udary mózgu, rak piersi. Każdy
            > lekarz onkolog, jeśli pokazać mu guzka w piersi od razu pyta czy byly
            > stosowane pigulki, jakie i przez ile lat. To chyba o tym świadczy, że nie są
            > one tak doskonale jak piszą tu co niektóre osoby. Ale w końcu każdy jest
            > kowalem swego losu.

            Ciekawa jestem jakie nowotwory znikają podczas ciąży. Bardzo proszę o
            dokładniejsze informacje. Może mój mąż wykorzysta to w pracy z pacjentami, to
            znaczy przekaże kolegom, gdyż sam jako patolog niewiele może im pomóc.
            Ma Pani rację tabletki owe zwiększają ryzyko nowotworów piersi, ale za to
            zmniejszają i to zdecydowanie zachorowanie na nowotwory macicy i jajników.
            Jeżeli chodzi o choroby zakrzepowo - zatorowe to i owszem ryzyko wzrasta ale
            nie tak jak podczas ciąży. W czasie ciąży ryzyko to jest 2-krotnie wyższe niż
            podczas brania tabletek.
            Zastanawia się Pani jak będzie wyglądać zdrowie kobiet stosujących tę formę
            antykoncepcji. Sądzę, że nie gorzej niż tych, które co roku rodzą.
            No cóż, ale jak Panni sama stwierdziła każdy jest kowalem swojego losu.
            • moboj Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 18.08.03, 22:38
              Gość portalu: Kamelka napisał(a):

              .
              >
              > Ciekawa jestem jakie nowotwory znikają podczas ciąży. Bardzo proszę o
              > dokładniejsze informacje. Może mój mąż wykorzysta to w pracy z pacjentami,
              to
              > znaczy przekaże kolegom, gdyż sam jako patolog niewiele może im pomóc.
              > Ma Pani rację tabletki owe zwiększają ryzyko nowotworów piersi, ale za to
              > zmniejszają i to zdecydowanie zachorowanie na nowotwory macicy i jajników.

              no własnie. i jeśli miałaby mi się zdarzyć jakakolwiek choroba nowotworowa to
              wolę raka sutka niz raka jajnika, którego o wiele trudniej wykryć.

              > Jeżeli chodzi o choroby zakrzepowo - zatorowe to i owszem ryzyko wzrasta ale
              > nie tak jak podczas ciąży. W czasie ciąży ryzyko to jest 2-krotnie wyższe
              niż
              > podczas brania tabletek.

              własnie o tym wielokrotnie wspominała pani doktor monika antepowicz na
              forum "zdrowie kobiety". ona sama , o ile pamiętam, brała pigułki hormonalne i
              nic jej nie było, a kiedy zaszła w ciążę pojawiła się u Niej choroba
              zakrzepowa.

              > Zastanawia się Pani jak będzie wyglądać zdrowie kobiet stosujących tę formę
              > antykoncepcji. Sądzę, że nie gorzej niż tych, które co roku rodzą.
              > No cóż, ale jak Panni sama stwierdziła każdy jest kowalem swojego losu.

              ja biorę pigułki już bardzo długo. chodze do mojej pani doktor co 6 miesięcy i
              wiem, ze jesli przydarzy mi się jakaś choroba to zostanie wczesniej wykryta
              niż u kobiet, które stosuja inną formę antykoncepcji i do ginekologa chodza
              raz w roku a nawet rzadziej.
              • Gość: Samo Zdrowie Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: 80.51.242.* 19.08.03, 09:13
                Pani dr. Antepowicz stosuje metody naturalne, sama to nam powiedziała - zajrzyj
                do watku "NPR-jakie termometry stosujecie".
                Doustne srodki antykoncepcyjne znajdują sie na liscie środków rakotwórczych
                wystarczy zajrzeć do Dz.Ustaw numer chyba 121.
                Warto też wybić na swiatowych D.E.S - a znajdziecie strony konsumenckie kobiet,
                które stosowały leki (takze tabletki antyk.) z dodatkiem pewnego komponentu o
                nazwie DES. Było to w latach szescdziesiatych, w osiemdziesiątych dorosły córki
                tych kobiet (nawet tych, które odstawiły te tabletki przed zajsciem w ciążę) -
                corki te miały problemy z zajsciem w ciąze, niektóre wrecz niedorozwiniete
                macice, brak przydatków. "DES-action ask your mother". To było
                oczywiście "bardzo dawno i nieprawda".U nas pisano o tym, nawet w jednej ze
                swych ksiązek Michalina Wisłocka dość szczegółowo ten problem opisała. Na
                naszym rynku jest mase środków, które dawno zostały wycofane na zachodzie.
                Przypominam sobie jak w czasie ciazy przepisano mi Turinal. Moja ciotka w
                Londynie (farmaceutka) za głowę się złapała, w Wielkiej Brytanii wycofano ten
                lek w 1971 z uwagi na pewne podejrzenia (maskulinizacja płodu) i natychmiast
                przysłała mi inne leki, bardziej według niej odpowiednie. Lekarz nic o tym nie
                słyszał, upierał sie przy swoim, ja przy swoim.
                W USA i Niemczech - instruktorzy NPR dostają pieniądze za swa pracę
                (gdziekolwiek ją wykonują) od pana ministra zdrowia, istnieje wielkie
                zainteresowanie ekologicznym planowaniem rodziny, pojawiaja się fajne domowe
                aparaty do badania poziomu LH, juz niektóre sa juz w Polsce.
                • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 19.08.03, 11:45
                  Gość portalu: Samo Zdrowie napisał(a):

                  > Pani dr. Antepowicz stosuje metody naturalne, sama to nam powiedziała -
                  zajrzyj
                  >
                  > do watku "NPR-jakie termometry stosujecie".
                  > Doustne srodki antykoncepcyjne znajdują sie na liscie środków rakotwórczych
                  > wystarczy zajrzeć do Dz.Ustaw numer chyba 121.
                  > Warto też wybić na swiatowych D.E.S - a znajdziecie strony konsumenckie
                  kobiet,
                  >
                  > które stosowały leki (takze tabletki antyk.) z dodatkiem pewnego komponentu o
                  > nazwie DES. Było to w latach szescdziesiatych, w osiemdziesiątych dorosły
                  córki
                  >
                  > tych kobiet (nawet tych, które odstawiły te tabletki przed zajsciem w ciążę) -

                  > corki te miały problemy z zajsciem w ciąze, niektóre wrecz niedorozwiniete
                  > macice, brak przydatków. "DES-action ask your mother". To było
                  > oczywiście "bardzo dawno i nieprawda".U nas pisano o tym, nawet w jednej ze
                  > swych ksiązek Michalina Wisłocka dość szczegółowo ten problem opisała. Na
                  > naszym rynku jest mase środków, które dawno zostały wycofane na zachodzie.
                  > Przypominam sobie jak w czasie ciazy przepisano mi Turinal. Moja ciotka w
                  > Londynie (farmaceutka) za głowę się złapała, w Wielkiej Brytanii wycofano ten
                  > lek w 1971 z uwagi na pewne podejrzenia (maskulinizacja płodu) i natychmiast
                  > przysłała mi inne leki, bardziej według niej odpowiednie. Lekarz nic o tym
                  nie
                  > słyszał, upierał sie przy swoim, ja przy swoim.
                  > W USA i Niemczech - instruktorzy NPR dostają pieniądze za swa pracę
                  > (gdziekolwiek ją wykonują) od pana ministra zdrowia, istnieje wielkie
                  > zainteresowanie ekologicznym planowaniem rodziny, pojawiaja się fajne domowe
                  > aparaty do badania poziomu LH, juz niektóre sa juz w Polsce.

                  Bardzo proszę podać nazwy leków, które zawierały w swym składzie to tajemnicze
                  DES.
                  Jeżeli chodzi o lek o nazwie TURINAL to jest to środek o działaniu gestagennym,
                  stosowany w poronieniu nawykowym i zagrażającym, w niemożności zapłodnienia
                  spowodowanej nidoborem endogennego progesteronu. Owszem są i nowsze leki tego
                  typu. Nierozumiem tylko jak to się ma do antykoncepcji.
                  Musi Pani wiedzieć, że tabletki anty będą zawsze się cieszyć powodzeniem, gdyż
                  ich stosowanie reguluje miesiączki, zmniejszają ból, skracają czas trwania
                  krwawień, a tym samym wielu kobietom umożliwiają normalne funkcjonowanie w
                  dzisiejszym świecie. Sama Pani przyzna, że aparaty do mierzenia LH tego nie
                  potrafią.
                  Medycyna ma wątpliwości do różnych aspektów związanych z przyjmowaniem. Nie ma
                  jednak wątpliwości co do tego, że owe środki nie mają wpływu na płód. Jedynym
                  powikłaniem w tej kwestii jest większa możliwość ciąż mnogich.
                  Żeby mówić o działaniu tych leków należy zapoznać się z anatomią, fizjologią, a
                  dopiero potem mechanizmem działania.
                  Mam jeszcze pytanie, do wszystkich. Dlaczego neguje się jedne metody
                  antykoncepcji, a inne nie. Przecież efekt jest ten sam, nie powstaje nowe
                  życie. Przy czym przy braniu tabletek nie dochodzi do owulacji, a przy
                  naturalnych metodach dochodzi, a wystrzeganie się seksu ( tego co naturalne)
                  powoduje brak zapłodnienia i zmarnowanie jednej komórki jajowej.
                • Gość: moboj Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.magma-net.pl 19.08.03, 12:17
                  Gość portalu: Samo Zdrowie napisał(a):

                  > Pani dr. Antepowicz stosuje metody naturalne, sama to nam powiedziała -
                  zajrzyj
                  >
                  > do watku "NPR-jakie termometry stosujecie".

                  może i teraz tak, ale wcześniej stosowała zastrzyk depo-provera, bo
                  wielokrotnie wspominała o skutkach ubocznych jakie po nim u niej wystąpiły. a
                  o ile pamietam, wcześniej wspominała, że stosowała antykoncepcje hormonalną -
                  niestety wątek, w którym ta informacja sie pojawiła jest już w archiwum.
                • miriam_73 Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 20.08.03, 16:25
                  W jakim Dzienniku Ustaw, z którego roku, w jakim akcie prawnym????
          • wiktorkaa Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 09:36
            Gość portalu: giga napisał(a):

            Każdy
            > lekarz onkolog, jeśli pokazać mu guzka w piersi od razu pyta czy byly
            > stosowane pigulki, jakie i przez ile lat. To chyba o tym świadczy, że nie są
            > one tak doskonale jak piszą tu co niektóre osoby.

            akurat jeżeli lekarz pyta pacjentkę z guzem piersi czy używała tabletek to
            dlatego,ze jeżeli wiesz ze w rodzinie były przypadki raka sutka lub macicy nie
            powinno się stosować pigulek,a nie dlatego,że pigulki powodują raka.To jest
            chyba różnica,prawda?
    • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 18.08.03, 21:10
      Po dokładnej lekturze wątku doszłam do wniosku, że niektóre panie uważają, iż
      kobiety stosujące antykoncepcję hormonalną są oszukiwane, żyją w
      nieświadomości, nie zdają sobie sprawy z działań ubocznych. Jednym słowem firmy
      farmaceutyczne ukrywają prawdę. Nic bardziej mylnego. Do każdego opakowania
      tabletek jest dołączona ulotka szczegółowo informująca o wszystkich działaniach
      ubocznych. Kobieta więc świadomie dokonuje wyboru. Jest to jej suwerenna
      decyzja, do której ma prawo i którą należy uszanować. Czy nie na tym polega
      tolerancja.
      Panie, które są przeciwne tym lekom, nie muszą z nich korzystać, a tym samym
      problem ich nie dotyczy.
      • moboj Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 18.08.03, 22:44
        Gość portalu: Kamelka napisał(a):

        > Po dokładnej lekturze wątku doszłam do wniosku, że niektóre panie uważają,

        > kobiety stosujące antykoncepcję hormonalną są oszukiwane, żyją w
        > nieświadomości, nie zdają sobie sprawy z działań ubocznych. Jednym słowem
        firmy
        >
        > farmaceutyczne ukrywają prawdę. Nic bardziej mylnego. Do każdego opakowania
        > tabletek jest dołączona ulotka szczegółowo informująca o wszystkich
        działaniach
        >
        > ubocznych. Kobieta więc świadomie dokonuje wyboru. Jest to jej suwerenna
        > decyzja, do której ma prawo i którą należy uszanować. Czy nie na tym polega
        > tolerancja.
        > Panie, które są przeciwne tym lekom, nie muszą z nich korzystać, a tym samym
        > problem ich nie dotyczy.

        i o to chodzi. oprócz ulotek dołączonych do leków istnieją jeszcze kilogramy
        literatury na temat pigułek antykoncepcyjnych. są jeszcze lekarze ginekolodzy,
        którzy mają obowiązek wyjaśnic wszystko, o co pacjentka pyta. jesli lekarz nie
        wyjasnia to należy go zmienić na lepszego.
        biore pigułki juz długo, przeczytałam na ich temat chyba wszystko, co na ich
        temat opublikowano łacznie nawet z gazetkami religijnymi. nie uważam, żebym
        byłam oszukiwana, pigułki brac chcę i muszę, nie odczuwam żadnych, nawet
        najmniejszych dolegliwości. o wiele tragiczniejsze spustoszenia czynia w moim
        organizmie abtybiotyki i zwykła aspiryna.
        • Gość: giga Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.daminet.pl 19.08.03, 00:05
          Nie przesadzajcie, nie róbcie z dziecka malego wrzeszczącego bachora(to ta
          niewinna sugestia o obywatelu). Ale faktycznie są Panie, które nie chcą mieć
          dziecka z rożnych przyczyn. Mają więc przespane noce, luzik, pieniądze na
          odsysanie tłuszczu i korektę nosa. Ale one myślą chyba, że będą wiecznie
          młode...a tu drogie panie okazuje się, że na starość są strasznie samotne i
          rozżalone bo nie ma kto im szklanki wody podać, bo lądują w domu starców. Już
          nie są takie piękne i mlode a starość staje się w samotności nie do
          zniesienia. Byly już takie bochaterki, a dziś w telewizji płaczą, że nie da
          się cofnąć czasu i żałują. A jeśli chodzi o nowotwory to mi powiedzial
          ginekolog (ponieważ mam guza w piersi, który pojawil się po stosowaniu tabl.
          anty), że na razie nie operuje, w ciąży on najprawdopodobniej zniknie, wiele
          pacjentek we wczesnym stadium raka nie musialo przechodzić operacji po ciąży
          właśnie. Z kolei doktor onkolog z instytutu powiedziala, że dobrze że bralam
          te tabletki tylko dwa lata, to jeszcze ten guz jest łagodny. Aż strach
          pomyśleć co by było gdybym brała więcej to cholerstwo. Ale cóż fani tej
          trucizny byli są i będą dopóki nie przekonją się na swojej skórze. Kam...
          możesz pwiedzieć mężowi, skoro jest lekarzem, jeśli jeszcze nie dotarł do tej
          informacji, niech skorzysta z doświadczenia starszych od niego onkologów.
          Tylko ginekolodzy nie mowią w większości, bo tak im wygodnie, tak zarobią na
          pacjentce, a tak na prawdę w d... mają co się z nią dzieje. A to jakie to co
          niektórzy gnojki chciwe wychodzi przy nieplodności pacjentek. Mam wiele
          znajomych, które chodziły latami do gin. i nie wiedzialy, że mają chorobę lub
          torbiela na jajniku. Dopiero w klinice lekarze się dziwią jakie to
          nieodpowiedzialne dupki z tych prywaciakow, dziś lekarz stracił autorytet
          strażnika zdrowia, tylko tej kasy, kasy..
          • Gość: moboj Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.magma-net.pl 19.08.03, 07:08
            Gość portalu: giga napisał(a):

            > Nie przesadzajcie, nie róbcie z dziecka malego wrzeszczącego bachora(to ta
            > niewinna sugestia o obywatelu). Ale faktycznie są Panie, które nie chcą mieć
            > dziecka z rożnych przyczyn. Mają więc przespane noce, luzik, pieniądze na
            > odsysanie tłuszczu i korektę nosa. Ale one myślą chyba, że będą wiecznie
            > młode...a tu drogie panie okazuje się, że na starość są strasznie samotne i
            > rozżalone bo nie ma kto im szklanki wody podać, bo lądują w domu starców.

            stereotypy, stereotypy, bzdury... sądzisz, ze mieszkańcami domów starców czy
            domów opieki społecznej zostają sami bezdzietni? to ci dobre...
            kobiety nie chcą mieć dzieci, bo owolą operacje plastyczne? bujda na resorach.
            zastanów się co piszesz, a piszesz rzeczy bardzo krzywdzące dla wielu osób.

            Już
            > nie są takie piękne i mlode a starość staje się w samotności nie do
            > zniesienia. Byly już takie bochaterki, a dziś w telewizji płaczą, że nie da
            > się cofnąć czasu i żałują.

            nie wszystkie. znam bardzo dobrze dwa lub trzy małżeństwa, które świadomie
            podjęły decyzję o tym, że nie chcą mieć dzieci. nie są nieszczęśliwe, wręcz
            przeciwne. i tak sobie myślę, że gdyby wszyscy byli tak dobrymi ludźmi w życiu
            codziennym jak oni to świat byłby lepszy.

            A jeśli chodzi o nowotwory to mi powiedzial
            > ginekolog (ponieważ mam guza w piersi, który pojawil się po stosowaniu tabl.
            > anty), że na razie nie operuje, w ciąży on najprawdopodobniej zniknie, wiele
            > pacjentek we wczesnym stadium raka nie musialo przechodzić operacji po ciąży
            > właśnie. Z kolei doktor onkolog z instytutu powiedziala, że dobrze że bralam
            > te tabletki tylko dwa lata, to jeszcze ten guz jest łagodny. Aż strach
            > pomyśleć co by było gdybym brała więcej to cholerstwo. Ale cóż fani tej
            > trucizny byli są i będą dopóki nie przekonją się na swojej skórze.

            nie wszyscy przekonują się na własnej skórze. tak jak nie u wszystkich
            wystepują uboczne skutki po antybiotykach, aspirynie itp.

            Kam...
            > możesz pwiedzieć mężowi, skoro jest lekarzem, jeśli jeszcze nie dotarł do
            tej
            > informacji, niech skorzysta z doświadczenia starszych od niego onkologów.
            > Tylko ginekolodzy nie mowią w większości, bo tak im wygodnie, tak zarobią na
            > pacjentce, a tak na prawdę w d... mają co się z nią dzieje. A to jakie to co
            > niektórzy gnojki chciwe wychodzi przy nieplodności pacjentek. Mam wiele
            > znajomych, które chodziły latami do gin. i nie wiedzialy, że mają chorobę
            lub
            > torbiela na jajniku. Dopiero w klinice lekarze się dziwią jakie to
            > nieodpowiedzialne dupki z tych prywaciakow, dziś lekarz stracił autorytet
            > strażnika zdrowia, tylko tej kasy, kasy..

            po raz kolejny: stereotypy, stereotypy, uogólnienia i bzdury. po prostu źle
            trafiłaś i bije od ciebie nienawiścią. i obrażasz przy okazji moją wspaniałą
            panią ginekolog, która każdą swoją pacjentką opiekuje się bardzo troskliwie i
            kasa nie jest ważna.
          • straw-berry Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 09:29
            Gość portalu: giga napisał(a):

            > Nie przesadzajcie, nie róbcie z dziecka malego wrzeszczącego bachora(to ta
            > niewinna sugestia o obywatelu). Ale faktycznie są Panie, które nie chcą mieć
            > dziecka z rożnych przyczyn.

            albo faktycznie nie wiesz skad się biorą dzieci, albo uważasz ze po urodzeniu
            jednego stajesz się bezpłodna - nic bardziej błędnego, są roziny z
            dzisięciorgiem, wyobraź sobie że nie wszystkim to odpowiada

            >Mają więc przespane noce, luzik, pieniądze na
            > odsysanie tłuszczu i korektę nosa. Ale one myślą chyba, że będą wiecznie
            > młode...a tu drogie panie okazuje się, że na starość są strasznie samotne i
            > rozżalone bo nie ma kto im szklanki wody podać, bo lądują w domu starców.

            tu się prawie rozpłakałam ze wzruszenia, hlup, hlup, łzy kapią mi do szklanki
            wody,wymyśliłabyś chociaż jakieś mniej oklepane naczynie, taaaaa mieć dzieci,
            żeby obskakiwały cie na starość, egozim, egoizm do kwadratu, zaraz...tylko co
            to ma współnego z tematem wątku? ano nic, takie sobie dywagacje filozoficzne

            > Już
            > nie są takie piękne i mlode a starość staje się w samotności nie do
            > zniesienia. Byly już takie bochaterki, a dziś w telewizji płaczą, że nie da
            > się cofnąć czasu i żałują.

            to można się załapać do TV z powodu bezdzietności? ŁoŁ! niezła fucha

            >A jeśli chodzi o nowotwory to mi powiedzial
            > ginekolog (ponieważ mam guza w piersi, który pojawil się po stosowaniu tabl.
            > anty), że na razie nie operuje, w ciąży on najprawdopodobniej zniknie, wiele
            > pacjentek we wczesnym stadium raka nie musialo przechodzić operacji po ciąży
            > właśnie. Z kolei doktor onkolog z instytutu powiedziala, że dobrze że bralam
            > te tabletki tylko dwa lata, to jeszcze ten guz jest łagodny. Aż strach
            > pomyśleć co by było gdybym brała więcej to cholerstwo. Ale cóż fani tej
            > trucizny byli są i będą dopóki nie przekonją się na swojej skórze. Kam...
            > możesz pwiedzieć mężowi, skoro jest lekarzem, jeśli jeszcze nie dotarł do tej
            > informacji, niech skorzysta z doświadczenia starszych od niego onkologów.
            > Tylko ginekolodzy nie mowią w większości, bo tak im wygodnie, tak zarobią na
            > pacjentce, a tak na prawdę w d... mają co się z nią dzieje. A to jakie to co
            > niektórzy gnojki chciwe wychodzi przy nieplodności pacjentek. Mam wiele
            > znajomych, które chodziły latami do gin. i nie wiedzialy, że mają chorobę lub
            > torbiela na jajniku. Dopiero w klinice lekarze się dziwią jakie to
            > nieodpowiedzialne dupki z tych prywaciakow, dziś lekarz stracił autorytet
            > strażnika zdrowia, tylko tej kasy, kasy..

            szczerze współczuje choroby i życzę powrotu do zdrowia, równie mocno zycze abyś
            spróbowała zrozumieć, że to co dobre dla ciebie, dla innych wcale takie być nie
            musi, w wręcz przeciwnie
            też znam wiele podobnych przypadków "leczenia", przyznam ze mam szczęście
            cieszyć się dobrym zdrowiem, a negatywne stultki puiguł (cellu) równieważą, a
            nawet przewyższają poztytywne (podniesienie ciśnienia - dla niskociśnieniowca
            to naprawde sporo) suma sumarum bilans dodani, a co do badań kontrolnych to
            niestey SAMA musisz ich pilnować, USG piersi robi się raz na rok, nawet jak ci
            lekarzyna nie każe. tabletki, tak jak inne leki same w sobie nie są dobre ani
            złe, złe jest ich nieodpowiedzialne stosowanie, a lekarze w lwiej części są
            jacy są.....więc nie pozostaje nic innego jak samemu pilnować ważnych badań.
            nikt ci nie zagwatantuje że po kilku nieplanowanych ciążach będzisze
            zdrowasza, niż gdybyś stosowała antykoncepcję
          • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 19.08.03, 10:23
            Gość portalu: giga napisał(a):

            > Nie przesadzajcie, nie róbcie z dziecka malego wrzeszczącego bachora(to ta
            > niewinna sugestia o obywatelu). Ale faktycznie są Panie, które nie chcą mieć
            > dziecka z rożnych przyczyn. Mają więc przespane noce, luzik, pieniądze na
            > odsysanie tłuszczu i korektę nosa. Ale one myślą chyba, że będą wiecznie
            > młode...a tu drogie panie okazuje się, że na starość są strasznie samotne i
            > rozżalone bo nie ma kto im szklanki wody podać, bo lądują w domu starców. Już
            > nie są takie piękne i mlode a starość staje się w samotności nie do
            > zniesienia. Byly już takie bochaterki, a dziś w telewizji płaczą, że nie da
            > się cofnąć czasu i żałują. A jeśli chodzi o nowotwory to mi powiedzial
            > ginekolog (ponieważ mam guza w piersi, który pojawil się po stosowaniu tabl.
            > anty), że na razie nie operuje, w ciąży on najprawdopodobniej zniknie, wiele
            > pacjentek we wczesnym stadium raka nie musialo przechodzić operacji po ciąży
            > właśnie. Z kolei doktor onkolog z instytutu powiedziala, że dobrze że bralam
            > te tabletki tylko dwa lata, to jeszcze ten guz jest łagodny. Aż strach
            > pomyśleć co by było gdybym brała więcej to cholerstwo. Ale cóż fani tej
            > trucizny byli są i będą dopóki nie przekonją się na swojej skórze. Kam...
            > możesz pwiedzieć mężowi, skoro jest lekarzem, jeśli jeszcze nie dotarł do tej
            > informacji, niech skorzysta z doświadczenia starszych od niego onkologów.
            > Tylko ginekolodzy nie mowią w większości, bo tak im wygodnie, tak zarobią na
            > pacjentce, a tak na prawdę w d... mają co się z nią dzieje. A to jakie to co
            > niektórzy gnojki chciwe wychodzi przy nieplodności pacjentek. Mam wiele
            > znajomych, które chodziły latami do gin. i nie wiedzialy, że mają chorobę lub
            > torbiela na jajniku. Dopiero w klinice lekarze się dziwią jakie to
            > nieodpowiedzialne dupki z tych prywaciakow, dziś lekarz stracił autorytet
            > strażnika zdrowia, tylko tej kasy, kasy..


            Pani Gigo, nie będę z Panią prowadzić dyskusji, gdyż nie odpowiada mi Pani
            poziom, o którym świadczą liczne wulgaryzmy.
            Na koniec naszej rozmowy życzę Pani, żeby Pani otrzymała opiekę i pomoc od
            swoich dzieci. Życzę żeby Pani jako staruszka ( podkreślam Pani, a nie Pani
            emerytura) była im nadal potrzebna.
          • dorotka1970 Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 17:08
            Gość portalu: giga napisał(a):

            > Ale faktycznie są Panie, które nie chcą mieć
            > dziecka z rożnych przyczyn. Mają więc przespane noce, luzik, pieniądze na
            > odsysanie tłuszczu i korektę nosa. Ale one myślą chyba, że będą wiecznie
            > młode...
            -
      • i.c.sparks Re: Zdecydowanie za 19.08.03, 13:44
        i nie wyobrazam sobie inaczej. Cala moja trojka byla planowana z dwuletnimi
        przerwami miedzy latoroslami. Moglam to zrobic tylko dzieki pigolkom, bez nich
        prwdopodobnie przyszloby mi rodzic druzyne pilkarska he he he.
    • zalotnica Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 02:57
      Gość portalu: K.S. napisał(a):

      > Po raz kolejny zaczynam temat antykoncepcji,bo znowu słyszałam od koleżanki o
      > takim przypadku, ze lekarz odmówił recepty na pigułki antykoncepcyjne.

      Mnie tez odmowil i wiesz co ? wyszlam z gabinetu bardzo zadowolona, bo
      tzn. ze sa jeszcze lekarze ktorzy rzeczywiscie dbaja o swoje pacjentki.
      Gdybym sie uparla, to oczywiscie, czemu nie...Swojej zony tez do pigulek
      nie zmusza...
      • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 19.08.03, 10:37
        zalotnica napisała:

        > Gość portalu: K.S. napisał(a):
        >
        > > Po raz kolejny zaczynam temat antykoncepcji,bo znowu słyszałam od koleżank
        > i o
        > > takim przypadku, ze lekarz odmówił recepty na pigułki antykoncepcyjne.
        >
        > Mnie tez odmowil i wiesz co ? wyszlam z gabinetu bardzo zadowolona, bo
        > tzn. ze sa jeszcze lekarze ktorzy rzeczywiscie dbaja o swoje pacjentki.
        > Gdybym sie uparla, to oczywiscie, czemu nie...Swojej zony tez do pigulek
        > nie zmusza...
        >
        Jeżeli lekarz odmówił Ci wypisania tabletek, bo były ku temu przeciwwskazania
        inne niż ideologiczne to rzeczywiście dbał o Ciebie. W przeciwnym razie tylko
        Ci się wydaje, że obchodziłaś lekarza Ty i Twoje problemy.
        • Gość: giga Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.daminet.pl 19.08.03, 11:31
          Zalotnica ma rację. Panicznie boicie się ciąży i dziecka, szukacie potwierdzeń
          w życiu, że bez dziecka jest fajnie (to o tych przytoczonych malżeństwach).
          Ale taki ból, a czasem wyrzuty sumienia bezdzietnych nie widać na zewnątrz.
          Oczywiście mogą być do was uśmiechnięci, mili. Prawdziwa tragedia przeżywana
          jest wewnątrz małżeństwa. Takie osoby często mają gorsze poczucie wartości,
          porównują się do spelnionych koleżanek mam i odkrywają, że są puste, wypalone
          tym życiem dla siebie (to jest egoizm). Idą po rozum do glowy i okolo 40
          probują mieć dzieciaka. A tu matka natura psikusa robi, poronienie a często
          down. Nielicznym udaje się zdrowe urodzić. Popatrzcie na to, ile aktorek,
          które kiedyś nie chcialy mieć dzieci, teraz nagle szal, zachodzą w ciążę mimo
          późnego wieku, no bo przecież wbrew pozorom ciąża odmładza! Same się do tego
          przyznają, chcą być mlodsze fizjologicznie i psychicznie. Gdyby ciąża byla tak
          strasznie szkodliwa jak piszecie, to nikt by nie zachodzil w nią żeby się
          odmlodzić. Nie tak? To jest egoizm...egoizmem nazywacie też tą sytuację ze
          staruszką, ale jak ktoś nie chce mieć dzieci, to już egoizmem nie nazwiecie?
          Może generalizuję, ale w moim zdaniem Ci co dzieci mieć nie chcą tak naprawdę
          dlatego, że nie mają nic im do dania, są puści i nic sobą nie reprezentują. A
          milość macierzyńska wymaga dawania. Z tą ilością dzieci to nie przesadzajcie
          zupelnie tak jakby mialo być ich 10. A jeśli chodzi o pieniądze to jest blędne
          twierdzenie, że z ich powodu nie stać na dziecko. Przecież wiele bogatych
          rodzin z samochodem nie chcą dzieci, te biedne zazwyczaj mają. Jeszcze nigdy
          nie uslyszalam od koleżanki z niewielkimi zarobkami, że nie chce mieć
          dziecka...za to od bogatej tak: ona nia chce mieć dziecka bo to kosztuje, a do
          solarium nie będzie mogla chodzić...to jest uważam szczyt zaklamania i
          bezczelności.
          • Gość: Smile Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.dip.t-dialin.net 19.08.03, 11:41
            Gość portalu: giga napisał(a):

            Jeszcze nigdy
            > nie uslyszalam od koleżanki z niewielkimi zarobkami, że nie chce mieć
            > dziecka...za to od bogatej tak: ona nia chce mieć dziecka bo to kosztuje, a
            do
            > solarium nie będzie mogla chodzić...to jest uważam szczyt zaklamania i
            > bezczelności.


            Co nazywasz bezczelnoscia?!!!
            To, ze ktos swiadomie decyduje o swoim zyciu?
            Nie kazda kobieta musi urodzic dziecko. Nie chce, nie czuje sie byc matka, jej
            sprawa. A z tym solarium, to juz troszke przegielas.
            I od razu, zeby uniknac ataku; mam dwoje dzieci, ale respektuje to, ze ktos
            dzieci miec nie chce.
            • Gość: giga Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.daminet.pl 19.08.03, 12:04
              Czy wy naprawdę nie umiecie czytać????????? Albo nie rozumiecie co ktoś pisze.
              Bezczelnością nazywam to, że ktoś kto ma sporo pieniędzy i to widać twierdzi,
              że dziecka mieć nie chce bo go nie stać to kosztuje. To jest szczyt
              bezczelności i zaklamania. Oczywiście, zgadzam się że nie każdy chce mieć
              dzieci, ale niech będzie na tyle szczery i powie, że nie bo nie widzi się w
              roli rodzica, albo kariera. A nie że jest bogaczem a twierdzi że nie ma
              pieniędzy. Albo niech powie na samochód mam na powiększanie cyca mam na
              wszystko inne mam ale na dziecko nie mam bo nie chcę. To co innego. Ludzie
              zanim napiszecie czytajcie dokladnie. Tak samą z tą szkodliwością ciąży. Jak
              chcesz odpowiadać to przeczytaj najpierw dokladnie caly wątek, w tym równiesz
              posty o ciąży jako ryzyku uaktywnienia się wielu chorób, zatorów itd. I stąd
              wynika moje stanowisko.
              • Gość: Smile Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.dip.t-dialin.net 19.08.03, 12:15
                Gość portalu: giga napisał(a):

                > Czy wy naprawdę nie umiecie czytać????????? Albo nie rozumiecie co ktoś
                pisze.
                > Bezczelnością nazywam to, że ktoś kto ma sporo pieniędzy i to widać twierdzi,
                > że dziecka mieć nie chce bo go nie stać to kosztuje. To jest szczyt
                > bezczelności i zaklamania. Oczywiście, zgadzam się że nie każdy chce mieć
                > dzieci, ale niech będzie na tyle szczery i powie, że nie bo nie widzi się w
                > roli rodzica, albo kariera. A nie że jest bogaczem a twierdzi że nie ma
                > pieniędzy. Albo niech powie na samochód mam na powiększanie cyca mam na
                > wszystko inne mam ale na dziecko nie mam bo nie chcę. To co innego. Ludzie
                > zanim napiszecie czytajcie dokladnie. Tak samą z tą szkodliwością ciąży. Jak
                > chcesz odpowiadać to przeczytaj najpierw dokladnie caly wątek, w tym równiesz
                > posty o ciąży jako ryzyku uaktywnienia się wielu chorób, zatorów itd. I stąd
                > wynika moje stanowisko.


                Zapewniam cie, ze dokladnie przeczytalam caly watek.
                To co dla ciebie jest bezczelnoscia, dla mnie sposobem na zycie. Nie interesuje
                mnie powod "niechcenia dziecka". Moze sobie ta kobieta wymyslac rozne wymowki,
                chociaz praktycznie nie powinno nas to interesowac. To jest jej decyzja i czy
                chcesz, czy nie nie masz na to wplywu. Czy to sa wizyty w solarium, czy nowy
                samochod, jeszcze raz powtarzam: NIE TWOJA SPRAWA!
                I takie kobiety maja pelne prawo do antykoncepcji. To ich wybor. A czy beda
                kiedys tego zalowaly, to juz ich sprawa.
                Swiata nie zmienisz.
          • wiktorkaa Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 11:45
            Gość portalu: giga napisał(a):

            > Zalotnica ma rację. Panicznie boicie się ciąży i dziecka, szukacie
            potwierdzeń
            > w życiu, że bez dziecka jest fajnie (to o tych przytoczonych malżeństwach).


            ***
            Po pierwsze to nie generalizuj,bo nie wszyscy ludzie chcą mieć dzieci i chwała
            im za to,bo mogliby narobić tym więcej szkód niż pożytku,i społeczeństwu i
            sobie samym.
            ***

            Gdyby ciąża byla tak strasznie szkodliwa jak piszecie, to nikt by nie zachodzil
            w nią żeby się odmlodzić.

            ***
            Ale kto mówi,że ciąża jest szkodliwa?Nie neguję ciąży samej w sobie ale nie
            chcę mieć co rok dziecka,dlatego jestem za antykoncepcją.
            ***


            > Może generalizuję, ale w moim zdaniem Ci co dzieci mieć nie chcą tak naprawdę
            > dlatego, że nie mają nic im do dania, są puści i nic sobą nie reprezentują. A
            > milość macierzyńska wymaga dawania.


            ***
            masz rację-generalizujesz!
            ***
          • Gość: Halina Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 19.08.03, 12:11
            Droga Pani, nie dla każdej kobiety sposobem na spełnienie się jest posiadanie
            dużej ilości dzieci. Są kobiety, które chcą jedno dziecko, są takie, które
            marzą o dwójce, ale są i takie, które nie chcą ich wogóle posiadać. Mają inny
            sposób na życie. Nie wiem dlaczego Pani nie potrafi zrozumieć, że każdy
            człowiek jest inny i dla każdego co innego jest dobre. Niech Pani na siłę nie
            narzuca swojego poglądu, bo jest to prymitywne zachowanie.
            Z tego co czytam dochodzę do wniosku, że Pani chce posiadać dużo dzieci, daje
            to Pani szczęści. Proszę więc je rodzić, a kobiety, które swoje szczęście
            upatrują w innych działaniach, proszę zostawić w spokoju.
          • Gość: moboj Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.magma-net.pl 19.08.03, 12:25
            Gość portalu: giga napisał(a):

            > Zalotnica ma rację. Panicznie boicie się ciąży i dziecka, szukacie
            potwierdzeń
            > w życiu, że bez dziecka jest fajnie (to o tych przytoczonych malżeństwach).
            > Ale taki ból, a czasem wyrzuty sumienia bezdzietnych nie widać na zewnątrz.
            > Oczywiście mogą być do was uśmiechnięci, mili. Prawdziwa tragedia przeżywana
            > jest wewnątrz małżeństwa. Takie osoby często mają gorsze poczucie wartości,
            > porównują się do spelnionych koleżanek mam i odkrywają, że są puste,
            wypalone
            > tym życiem dla siebie (to jest egoizm). Idą po rozum do glowy i okolo 40
            > probują mieć dzieciaka. A tu matka natura psikusa robi, poronienie a często
            > down. Nielicznym udaje się zdrowe urodzić.

            to ciągle uogólnienia. dlaczego sądzisz, że wszystkie kobiety chca mieć
            dzieci? to bujda na resorach. poza tym ja bardzo dobrze znam ludzi, o których
            wspomniałam, przyjaźnimy się i wielokrotnie temat dzieci był w naszych
            rozmowach poruszany i wiem, że te osoby nie sa nieszczęśliwe.


            Popatrzcie na to, ile aktorek,
            > które kiedyś nie chcialy mieć dzieci, teraz nagle szal, zachodzą w ciążę
            mimo
            > późnego wieku, no bo przecież wbrew pozorom ciąża odmładza! Same się do tego
            > przyznają, chcą być mlodsze fizjologicznie i psychicznie. Gdyby ciąża byla
            tak
            > strasznie szkodliwa jak piszecie, to nikt by nie zachodzil w nią żeby się
            > odmlodzić. Nie tak? To jest egoizm...egoizmem nazywacie też tą sytuację ze
            > staruszką, ale jak ktoś nie chce mieć dzieci, to już egoizmem nie nazwiecie?
            > Może generalizuję, ale w moim zdaniem Ci co dzieci mieć nie chcą tak
            naprawdę
            > dlatego, że nie mają nic im do dania, są puści i nic sobą nie reprezentują.

            a to ci dopiero odkrycie... jakieś badania naukowe robiłaś w tym kierunku?

            A
            > milość macierzyńska wymaga dawania. Z tą ilością dzieci to nie przesadzajcie
            > zupelnie tak jakby mialo być ich 10. A jeśli chodzi o pieniądze to jest
            blędne
            > twierdzenie, że z ich powodu nie stać na dziecko.

            nie wiem, czy błędne. ja jestem chwilowo bez pracy, zarabia tylko mój partner,
            mieszkamy w wynajętym mieszkaniu z dwiema innymi osobami. to nie są rozsądne
            warunki na posiadanie dzieci. i gdybym teraz zaszła w ciążę to nawet na głupie
            witaminy musiałabym kasę wyciągać od teściowej.

            Przecież wiele bogatych
            > rodzin z samochodem nie chcą dzieci, te biedne zazwyczaj mają. Jeszcze nigdy
            > nie uslyszalam od koleżanki z niewielkimi zarobkami, że nie chce mieć
            > dziecka...za to od bogatej tak: ona nia chce mieć dziecka bo to kosztuje, a
            do
            > solarium nie będzie mogla chodzić...to jest uważam szczyt zaklamania i
            > bezczelności.

            ale nie każdy jest taki jak Twoja koleżanka, więc nie oceniaj wszystkich tak
            kategorycznie.
    • rando Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 12:04
      Jak lekarz może ingerować w życie prywatne, intymne, przekonania etyczne swoich
      pacjentów??? Jeśli uważa kontrolę urodzeń za zło to niech sam/a nie używa
      gum/pigułek... Żyjemy w wolnym kraju!!!
      PS Jestem praktykującym katolikiem
      • wiktorkaa Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 19.08.03, 12:19
        rando napisał:

        > Jak lekarz może ingerować w życie prywatne, intymne, przekonania etyczne
        swoich
        >
        > pacjentów??? Jeśli uważa kontrolę urodzeń za zło to niech sam/a nie używa
        > gum/pigułek... Żyjemy w wolnym kraju!!!
        > PS Jestem praktykującym katolikiem

        O!I to jest właściwa postawa.Brawo!!
        • Gość: giga Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.daminet.pl 19.08.03, 19:12
          Pani Halina zarzucila mi, że narzucam swoje zdanie. Otoż nie: ja wypowiadam
          swoje zdanie, czyż nie do tego zachęca temat tego wątku? ...za czy przeciw,
          wypowiadam się więc, że jestem przeciw. Skoro nie chcecie slyszeć
          przeciwstawnych opini, to zalóżcie wątek: kto jest za antykoncepcą hormonalną?
          Wtedy napiszą same osoby, które są za, a te ktore są przeciw będą się
          wypowiadać gdzie indziej. Znajdziecie się więc w kółku wzajemnej adoracji i po
          kłopocie. Prawda jest taka, że nasze poglądy są subiektywne, bazują na
          doświadczeniach osobistych bądź znajomych itd. A te jak wiadomo są różne.
          Jednemu zaszkodzily te tabletki, innemu nie. Mi akurat zaszkodzily, moim kilku
          znajomym też, trudno więc by wypowiadać się inaczej. Temat wątku dzieli nas na
          za czy przeciw, więc jestem w tej drugiej kategorii nikogo nie potępiając i
          nie narzucając zdania. Nie reagujcie więc jak oparzeni (co niektórzy) tylko
          dlatego, że ktoś ma inne zdanie niż Wy, chyba, że jest to niewygodna prawda?
          Jedno jest pewne. To jest wybor osobisty każdego. Mam nadzieję, że dzięki tym
          wszyskim wypowiedziom ludzi za czy też przeciw - wiele osób dokona ŚWIADOMEGO
          I ODPOWIEDZIALNEGO WYBORU, bowiem kij ma dwa końce i nie można tego nie
          zauważyć. Życzę abyście nigdy nie usłyszały od lekarza onkologa, że zmiany w
          piersi są po tych tabletkach i nie uslyszaly kategorycznego zakazu ich
          przyjmowania. Ja uslyszalam i teraz żaluję, że nie wzięłam pod uwagę tego
          drugiego końca kija...pomyślnych i trafnych wyborow.
          • Gość: Halina Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 20.08.03, 16:26
            Gość portalu: giga napisał(a):

            > Pani Halina zarzucila mi, że narzucam swoje zdanie. Otoż nie: ja wypowiadam
            > swoje zdanie, czyż nie do tego zachęca temat tego wątku? ...za czy przeciw,
            > wypowiadam się więc, że jestem przeciw. Skoro nie chcecie slyszeć
            > przeciwstawnych opini, to zalóżcie wątek: kto jest za antykoncepcą
            hormonalną?
            > Wtedy napiszą same osoby, które są za, a te ktore są przeciw będą się
            > wypowiadać gdzie indziej. Znajdziecie się więc w kółku wzajemnej adoracji i
            po
            > kłopocie. Prawda jest taka, że nasze poglądy są subiektywne, bazują na
            > doświadczeniach osobistych bądź znajomych itd. A te jak wiadomo są różne.
            > Jednemu zaszkodzily te tabletki, innemu nie. Mi akurat zaszkodzily, moim
            kilku
            > znajomym też, trudno więc by wypowiadać się inaczej. Temat wątku dzieli nas
            na
            > za czy przeciw, więc jestem w tej drugiej kategorii nikogo nie potępiając i
            > nie narzucając zdania. Nie reagujcie więc jak oparzeni (co niektórzy) tylko
            > dlatego, że ktoś ma inne zdanie niż Wy, chyba, że jest to niewygodna prawda?
            > Jedno jest pewne. To jest wybor osobisty każdego. Mam nadzieję, że dzięki tym
            > wszyskim wypowiedziom ludzi za czy też przeciw - wiele osób dokona ŚWIADOMEGO
            > I ODPOWIEDZIALNEGO WYBORU, bowiem kij ma dwa końce i nie można tego nie
            > zauważyć. Życzę abyście nigdy nie usłyszały od lekarza onkologa, że zmiany w
            > piersi są po tych tabletkach i nie uslyszaly kategorycznego zakazu ich
            > przyjmowania. Ja uslyszalam i teraz żaluję, że nie wzięłam pod uwagę tego
            > drugiego końca kija...pomyślnych i trafnych wyborow.

            Proszę, jeszcze raz przeczytać to co, a może bardziej jak, Pani napisała. Z
            Pani wypowiedzi bije arogancja. Czytając miałam wrażenie, że gdyby Pani mogła
            to niektóre uczestniczki forum pobiłaby.
            Ja nie potępiam tego, że jest Pani przeciw. Potępiam jednak to, że Pani swój
            pogląd uważa za jedyny słuszny. Potępiam i to bardzo, gdyż brak tolerancji
            jest najgorszą cechą charakteru.
            Bardzo się jednak cieszę, że zrozumiała Pani, że "to jest wybór osobisty
            każdego"
            • Gość: giga Re: Do Pani Haliny IP: *.daminet.pl 20.08.03, 18:01
              Gość portalu: Halina napisał(a):

              > Gość portalu: giga napisał(a):
              >
              > > Pani Halina zarzucila mi, że narzucam swoje zdanie. Otoż nie: ja wypowiada
              > m
              > > swoje zdanie, czyż nie do tego zachęca temat tego wątku? ...za czy przeciw
              > ,
              > > wypowiadam się więc, że jestem przeciw. Skoro nie chcecie slyszeć
              > > przeciwstawnych opini, to zalóżcie wątek: kto jest za antykoncepcą
              > hormonalną?
              > > Wtedy napiszą same osoby, które są za, a te ktore są przeciw będą się
              > > wypowiadać gdzie indziej. Znajdziecie się więc w kółku wzajemnej adoracji
              > i
              > po
              > > kłopocie. Prawda jest taka, że nasze poglądy są subiektywne, bazują na
              > > doświadczeniach osobistych bądź znajomych itd. A te jak wiadomo są różne.
              > > Jednemu zaszkodzily te tabletki, innemu nie. Mi akurat zaszkodzily, moim
              > kilku
              > > znajomym też, trudno więc by wypowiadać się inaczej. Temat wątku dzieli na
              > s
              > na
              > > za czy przeciw, więc jestem w tej drugiej kategorii nikogo nie potępiając
              > i
              > > nie narzucając zdania. Nie reagujcie więc jak oparzeni (co niektórzy) tylk
              > o
              > > dlatego, że ktoś ma inne zdanie niż Wy, chyba, że jest to niewygodna prawd
              > a?
              > > Jedno jest pewne. To jest wybor osobisty każdego. Mam nadzieję, że dzięki
              > tym
              > > wszyskim wypowiedziom ludzi za czy też przeciw - wiele osób dokona ŚWIADOM
              > EGO
              > > I ODPOWIEDZIALNEGO WYBORU, bowiem kij ma dwa końce i nie można tego nie
              > > zauważyć. Życzę abyście nigdy nie usłyszały od lekarza onkologa, że zmiany
              > w
              > > piersi są po tych tabletkach i nie uslyszaly kategorycznego zakazu ich
              > > przyjmowania. Ja uslyszalam i teraz żaluję, że nie wzięłam pod uwagę tego
              >
              > > drugiego końca kija...pomyślnych i trafnych wyborow.
              >
              > Proszę, jeszcze raz przeczytać to co, a może bardziej jak, Pani napisała. Z
              > Pani wypowiedzi bije arogancja. Czytając miałam wrażenie, że gdyby Pani
              mogła
              > to niektóre uczestniczki forum pobiłaby.
              > Ja nie potępiam tego, że jest Pani przeciw. Potępiam jednak to, że Pani swój
              > pogląd uważa za jedyny słuszny. Potępiam i to bardzo, gdyż brak tolerancji
              > jest najgorszą cechą charakteru.
              > Bardzo się jednak cieszę, że zrozumiała Pani, że "to jest wybór osobisty
              > każdego"
              Pani Halino! Proszę nie przesadzać z tym pobiciem i zbyt pohopnie mnie
              osądzać. Proszę nie mówić za mnie co bym zrobiła. Jak widać to Pani narzuca
              swój pogląd wyprzedzając myślą moje zachowanie. Być może z racji różnego wieku
              nasze wypowiedzi mają inne zabarwienie i temperament. Pani jest spokojna i jak
              wynika tolerancyjna, ja stanowcza, może dlatego Pani odbiera to jako
              arogancję. Nie podobają się Pani moje argumenty i nie muszą. Ma Pani prawo do
              swojego zdania, podobnie jak ja. Ja w przeciwieństwie do Pani nie potępiam
              Pani innego zdania. Myli się Pani co do kwesti, że uważam swój pogląd jako
              jedyny za słuszny. Proszę prześledzić ten wątek, przyznałam rację "Zalotnicy",
              czyli uznałam nie tylko swój pogląd za słuszny. Jeśli w tym wątku pojawią się
              następne wypowiedzi, być może kolejnej przyznam rację. Póki co nie mogę
              przyznać racji osobom, ponieważ nie uważam tak jak one. Proszę więc nie
              kaleczyć moich wypowiedzi i nie "wymuszać" zgody i przyznania racji. Pani
              uważa tolerancję za dobrą cechę charakteru, dla mnie natomiast jest ona
              wynikiem słabości charakteru i braku własnego zdania. Tolerancja w pewnych
              okolicznościach jest potrzebna, w wielu wygodna ale są i takie gdy jest
              szkodliwa. Nie możemy tolerować pewnych sytuacji, które są patologią i
              zagrożeniem, np. gwałt czy zabójstwo. Tu nie ma miejsca na tolerancję, a na
              stanowczość. I tu się chyba Pani ze mną zgodzi. Mój system wartości nie
              pozwala mi tolerować środków niszczących zdrowie i życie. Mam prawo do takiej
              opinii i podkreślam, że nie potępiam osób, które z różnych przyczyn je
              stosują. Pani Halino tolerancja osób a rzeczy to co innego. Skoro moja
              przyjaciółka stosuje te tabletki, dalej ją lubię przez wzgląd na inne rzeczy.
              Obie jednak wiemy, jakie jest moje zdanie na temat tabl. anty. i jakie są moje
              doświadczenia. Nie mogę Pani Halino tolerować czegoś co mnie skrzywdziło i
              spowodowało nieodwracalne zmiany potwierzone przez lekarza. W takim razie
              powinna Pani wszyskich w tym wątku oskarżyć o brak tolerancji tylko z takiej
              przyczyny, że jedni są za a drudzy przeciw. Może więc zrezygnujmy z naszych
              wartości, przestańmy być ich strażnikami i tolerujmy nawet butelki i puszki po
              piwie rozrzucone pod naszymi oknami na ulicy. Można tolerować dosłownie
              wszystko, ale do czego to prowadzi? Nie do wolności a samowoli, a to jest
              poważne zagrożenie. Pani Halino, proszę wybaczyć, nie jestem arogancka tylko
              stanowcza. Widzi Pani, taki jest dziś świat, że bez swojego mocnego zdania,
              bez stanowczości, bez wierności pewnym wartościom, bez umiejętności
              wyartykułowania tego co sądzimy, pochłoniemy się w OBOJĘTNOŚCI na wszystko co
              się wkoło nas dzieje. Wygra tolerancja tylko jakim kosztem?
    • Gość: Samo Zdrowie Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: 80.51.242.* 20.08.03, 10:21
      No, mam psiązka nazywa się John Guillebaud "Antykoncepcja - pytania i
      odpowiedzi" Medycyna Praktyczna tłumaczył profesor Piotr Skiba, pozytywna
      opinią opatrzył profesor dr hab. med. Piotr Skałba. Ma 600 stron. Ksiązka
      przeznaczona do kształcenia podyplomowego ginekologów. DTA -znaczy
      Dwuskładnikowa Tabletka Antykoncepcyjna (nie doustna - momyliłam się tylko w
      tym jednym słowie).Książke te polecano nam na studiach jako lekture do egzaminu
      z planowania rodziny (oczywiście mieliśmy dokładnie przygotować tylko wybrane
      zagadnienia).
      Metodom naturalnym poświęcono 5o stron - ocena bardo pozytywna po d warunkiem
      własciwego rozumienia metody, fachowego instruktażu itp.
      Uwagi na temat skuteczności i wczwesnoporonnego dzialania pewnych typów
      antykoncepcji doustnej podtrzymuję, na życzenia podam strony podrecznika.
      Krótko wyjasniam ze odróżnia się: skuteczność teoretyczna i praktyczna oraz
      skuteczność antykoncepcyjną i poronną (może nie dojśc do ciąży co nie było
      zapłodnienia, a może nie dojść do ciąży bo zapłodnienie było, ale nie doszło
      do nidacji zarodka); skutecznośc wszelkiego planowania rodziny zależy:
      motywacji, wieku, wykształcenia, jakości poradnoctwa, doświadczenia,
      stabilności związku, sprecyzowanych planów prokreacyjnych, zgodności obu osób
      stosujących metodę, częstotliwości współzycia. W materiałach dotyczących
      skuteczności planowania rodziny czesto uzywa się zamiennie pojęc "procentowa
      skuteczność metody" i "wzkażnik Pearla (wzkaźnik skuteczności metody). To nie
      jest to samo. Uczciwie zredagowane materiały oswiaty sanitarnej dotyczace
      skuteczności metod powinny podawać skuteczność w przedziałach (dość szerokie
      wahania), które powinny byc interpretowane indywidualnie dla każdej kobiety w
      zależnośći j/w.
      • Gość: wiga Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.acn.waw.pl 20.08.03, 15:48
        Antykoncepca hormonalna daje kobiecie możliwość decydowania kiedy i ile dzieci
        urodzi. Kobiety przestają być wreszcie niewolnicami mężczyzn. Zabronienie
        stosowania wszelkiej antykoncepcji hormonalnej przez kościół katolicki nie
        wynika z prawd wiary, tylko z poglądów obecnego papieża. Nie wiadomo, jakie
        poglądy na tę sprawę będzie miał następny papież. A jeżeli zezwoli na
        stosowanie antykoncepcji hormonalnej, tak jak jest to w innych religiach? Co
        wtedy powiedzą ci wielce wierzący lekarze?
        Jeżeli chodzi o raka piersi, to występował on zawsze, kiedy nawet nie myślano
        o pigułkach hormonalnych. Jeżeli w pewnych przypadkach ryzyko jest większe, to
        oczywiście należy wybrać inny rodzaj antykoncepcji.
        Natomiast co do starości, to znam matki, które wychowały kilkoro dzieci i na
        starość dzieci te nie chciały się nimi opiekować. Ja dwóch synów i wcale nie
        chciałabym zatruwać im życia swoimi starczymi dolegliwościami Jeżeli zajdzie
        taka konieczność, wolę spędzić koniec życia w domu opieki, właśnie dlatego, bo
        bardzo kocham swoje dzieci.
        • Gość: giga Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.daminet.pl 20.08.03, 18:23
          Gość portalu: wiga napisał(a):

          > Antykoncepca hormonalna daje kobiecie możliwość decydowania kiedy i ile
          dzieci
          > urodzi. Kobiety przestają być wreszcie niewolnicami mężczyzn. Zabronienie
          > stosowania wszelkiej antykoncepcji hormonalnej przez kościół katolicki nie
          > wynika z prawd wiary, tylko z poglądów obecnego papieża. Nie wiadomo, jakie
          > poglądy na tę sprawę będzie miał następny papież. A jeżeli zezwoli na
          > stosowanie antykoncepcji hormonalnej, tak jak jest to w innych religiach? Co
          > wtedy powiedzą ci wielce wierzący lekarze?
          > Jeżeli chodzi o raka piersi, to występował on zawsze, kiedy nawet nie
          myślano
          > o pigułkach hormonalnych. Jeżeli w pewnych przypadkach ryzyko jest większe,
          to
          > oczywiście należy wybrać inny rodzaj antykoncepcji.
          > Natomiast co do starości, to znam matki, które wychowały kilkoro dzieci i na
          > starość dzieci te nie chciały się nimi opiekować. Ja dwóch synów i wcale nie
          > chciałabym zatruwać im życia swoimi starczymi dolegliwościami Jeżeli zajdzie
          > taka konieczność, wolę spędzić koniec życia w domu opieki, właśnie dlatego,
          bo
          > bardzo kocham swoje dzieci.
          Stosowanie tabl. anty. uwalnia kobietę od mężczyzny? Ja bym polemizowala:
          przecież fakt, że jest kobieta zabezpieczona przez cały czas, powoduje, że
          wszystko dzieje się kiedykolwiek. Moim zdaniem to jest niewolnictwo. Wiem
          wstrzemiężliwość jest dziś niemodna, ale ja cieszę się, że moj mąż nie mówi:
          uczyń się niepłodna, tylko szanuje moje okresy płodności bądź niepłodności.
          Nie czuję się więc niewolnicą swojego męża. Ale to jest moje odczucie i zdanie.
          Jeśli chodzi o domy opieki dla starszych ludzi...ja nigdy nie posłałabym
          swojej mamy do domu starców. Jest stara a jej starość nie obrzydza mnie i nie
          zatruwa mi życia. To moja spracowana wychowaniem mnie i siostry matka. I chyba
          dobrze mnie wychowała. Nie zaslużyła na tak smutną starość. Pani Wigo, nie
          wątpię, że kocha Pani swoje dzieci, ale miłość to też wychowanie...do
          współczucia, opieki, wdzięczności. Czy chce Pani wychować swoje dzieci jak
          kamienie nieczułe i obojętne na starość własnej matki? Czy one po latach
          nauczą się być czułe dla starzejącej się męża lub żony? Ja swoje dzieci nauczę
          nie tylko przyjemności i brania ale też trudu dawania...oparcia takiego jakie
          ja daję swojej mamie.
          • wiktorkaa Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 21.08.03, 08:47
            Gość portalu: giga napisał(a):


            > Stosowanie tabl. anty. uwalnia kobietę od mężczyzny? Ja bym polemizowala:
            > przecież fakt, że jest kobieta zabezpieczona przez cały czas, powoduje, że
            > wszystko dzieje się kiedykolwiek.

            ***
            wszystko,to znaczy co?
            ***

            Wiem wstrzemiężliwość jest dziś niemodna, ale ja cieszę się, że moj mąż nie
            mówi: uczyń się niepłodna, tylko szanuje moje okresy płodności bądź
            niepłodności.

            ***
            to nie kwestia szacunku do okresów płodności,bądź niepłodności,po to medycyna
            idzie naprzód,po to mamy rozum,żeby ułatwiać sobie życie a nie utrudniać,i
            szacunek do kobiecego cyklu nie ma tu nic do rzeczy.
            ***
            • Gość: giga Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.daminet.pl 21.08.03, 11:18
              Okresy płodności bądż niepłodności utrudniają życie? Zależy komu, na pewno
              temu kto ich nie szanuje, nie potrafi ich uznać i z nich korzystać wedle
              swoich planów. To jest pozorna wolność: uwolnić się od okresow płodności bądź
              niepłodności w zamian za kurczowe trzymanie się pigułki, codzienne łykanie
              jej, codzienne pamiętanie, stres gdy się jej zapomniało. Chcąc się uwolnić od
              jednego popadamy więc w niewolę drugiego. Ale zyskujemy niepłodność. Dopinamy
              swego. To co w nas najbardziej kobiece usypiamy...z własnej woli, na korzyść
              seksu. Jakże więc mają nas szanować mężczyźni, skoro same nie szanujemy
              siebie?
              Do tego dochodzą minusy zdrowotne, o których pisze "Samo Zdrowie". Staramy
              się tego nie zauważyć, tłumaczyć, że to tylko niektóre przypadki. Nie przyszło
              Ci do głowy, że Ty też możesz być tym przypadkiem?
              Ja też bralam te tabl.anty, doświadczylam na własnej skórze ich minusy
              zdrowotne. Zrezygnowałam z nich jednak zanim się o tym dowiedziałam: dzięki
              mężowi, który po jakimś programie w telewizji na ten temat, stwierdził, że
              moje zdrowie jest warte o wiele więcej niż seks. Stwierdził, że nie chce bym
              byla zagrożona rakiem piersi, czy zatorami, nawet jeśli są to tylko rzadkie
              przypadki. Stwierdził, że jeśli nie planujemy dziecka to on uszanuje moje
              okresy płodności bądź niepłodności. Będziemy się "przytulać" w okresach niepł.
              Sam zainteresował się metodami naturalnymi, czytał. Poświęcił swoją uwagę temu
              zagadnieniu. Już samo to zbliżyło nas jeszcze bardziej niż seks. Zobaczyłam,
              że jego milość jest wielka gdyż z tego co wiem mało który facet interesuje się
              zdrowiem i dobrem partnerki. A jeśli są sytuacje "podbramkowe" to zawsze jest
              prezerwatywa, która jest mniej szkodliwa dla zdrowia kobiety niż pigułka.
              Kobiety szanujcie siebie i swoje zdrowie i kobiecość, a i mężczyźni was
              uszanują.
              • wiktorkaa Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 21.08.03, 11:42
                Gość portalu: giga napisał(a):

                > Okresy płodności bądż niepłodności utrudniają życie? Zależy komu, na pewno
                > temu kto ich nie szanuje, nie potrafi ich uznać i z nich korzystać wedle
                > swoich planów.

                ***
                ja nie napisałam,że okresy płodności czy nie płodności utrudniają
                życie,napisałam o tym,że po to medycyna idzie naprzód,aby za każdym razem
                ulepszać i ułatwiać,nie napisałam,że mój cykl jest dla mnie jakimś szczególnym
                utrudnieniem.
                ***

                To co w nas najbardziej kobiece usypiamy...z własnej woli, na korzyść
                > seksu. Jakże więc mają nas szanować mężczyźni, skoro same nie szanujemy
                > siebie?

                ***
                na prawde nie wiem jaki związek z stosowaniem pigułki ma szacunek partnerów do
                siebie i nie zrozumiem tego.
                ***

                > Do tego dochodzą minusy zdrowotne, o których pisze "Samo Zdrowie". Staramy
                > się tego nie zauważyć, tłumaczyć, że to tylko niektóre przypadki. Nie
                przyszło
                > Ci do głowy, że Ty też możesz być tym przypadkiem?

                ***
                oczywiście,że przyszło
                tak samo jest z wieloma innymi farmaceutykami,które są powszechnie
                stosowane,stosuję pigułki od 4,5 roku i do tej pory nie miałam żadnych
                dolegliwości czy problemów zdrowotnych,poza tym,jeżeli wyszłoby coś
                niepokojącego w moim zdrowiu bez zastanowienia zmieniłabym w takim przypadku
                metodę antykoncepcji.Póki co stosuje taką i zamierzam wnajbliższym czasie na
                niej poprzestać.
                ***

                Stwierdził, że jeśli nie planujemy dziecka to on uszanuje moje
                > okresy płodności bądź niepłodności. Będziemy się "przytulać" w okresach
                niepł.


                z tego co wiem mało który facet interesuje się zdrowiem i dobrem partnerki.


                ***
                no nie wiem bo ja akurat widze,ze każdy znajomy mi chłopak czy mężczyzna
                interesuje sie i to bardzo zdrowiem swojej partnerki.
                ***

                • Gość: giga Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.daminet.pl 21.08.03, 12:58
                  "no nie wiem bo ja akurat widze,ze każdy znajomy mi chłopak czy mężczyzna
                  interesuje sie i to bardzo zdrowiem swojej partnerki."
                  ***
                  Gdyby tak było nie pozwoliłby pakować w nią chemię w postaci pigulek. Wiem,
                  że aspiryna też ma skutki uboczne ale ją przyjmujemy rzadko w razie potrzeby,
                  a raczej nie codziennie, w przeciwieństwie do pigułek. Przykro mi, że nie
                  widzisz związku szacunku z okresami plodności bądź nie. Ja widzę i to wyraźny,
                  nie zaprzeczysz chyba twierdzeniu,że te periody są objawem kobiecości(nie
                  tylko piersi, ładne nogi, włosy i twarz). Szacunek do kobiety jest nie tylko
                  do jej ciała zewnętrznego, ale i całej kobiety i jej kobiecości. Tak jak z
                  dzieckiem: póki jest ono małe ma swoje okresy, pory spania, jest to dla nas
                  jak świętość i swoje życie podporządkowujemy tym porom szanując je, bo to
                  służy zdrowiu dziecka. Nie rozbudzamy wtedy go zabawą, bo akurat my mamy na
                  nią ochotę. Czekamy, aż się obudzi. Podobnie jest z kobietą. Kiedy nie chcą
                  mieć dziecka, żyją wedlug okr. plodności bądź nie. Kobieta nie jest wtedy jak
                  na zawolanie, a to uczy mężczyznę szacunku w obec niej całej, po kilku dniach
                  wstrzemięźliwości, jakaż radość jest ze zjednoczenia na które tak się czekało!
                  Nie Twierdzę, że Twoj mężczyzna Cię nie szanuje. Na pewno Cię kocha i to
                  bardzo. Jeśli nie wiesz jak zachowalby się w takiej sytuacji, którą opisuję,
                  możesz go zapytać...albo na żartach udać że chcesz zrezygnować z pigułek.
                  Zobaczysz jak zareaguje i co dla niego jest tak naprawdę ważne. Oczywiście nie
                  musisz tego robić jeśli nie chcesz. Moja siostra tak sprawdziła chłopaka i po
                  tym się zorientowala, że dla niego ważny jest najpierw seks potem jej zdrowie.
                  Bez pigulek nie zawsze byla dostępna a to mu się nie podobało. I co? Wkrótce
                  ją zostawił. Nie potrfil uszanować i liczyć się z kobiecością. Nie zawsze tak
                  się kończy ale w wielu wypadkach.

                  • Gość: moboj Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.magma-net.pl 21.08.03, 13:23
                    Gość portalu: giga napisał(a):

                    > Gdyby tak było nie pozwoliłby pakować w nią chemię w postaci pigulek.

                    nie rozśmieszaj mnie:) kobieta nie jest własnością mężczyzny, żeby on jej mógł
                    coś kazać lub nie.

                    Wiem,
                    > że aspiryna też ma skutki uboczne ale ją przyjmujemy rzadko w razie
                    potrzeby,
                    > a raczej nie codziennie, w przeciwieństwie do pigułek. Przykro mi, że nie
                    > widzisz związku szacunku z okresami plodności bądź nie. Ja widzę i to
                    wyraźny,
                    > nie zaprzeczysz chyba twierdzeniu,że te periody są objawem kobiecości(nie
                    > tylko piersi, ładne nogi, włosy i twarz). Szacunek do kobiety jest nie tylko
                    > do jej ciała zewnętrznego, ale i całej kobiety i jej kobiecości. Tak jak z
                    > dzieckiem: póki jest ono małe ma swoje okresy, pory spania, jest to dla nas
                    > jak świętość i swoje życie podporządkowujemy tym porom szanując je, bo to
                    > służy zdrowiu dziecka. Nie rozbudzamy wtedy go zabawą, bo akurat my mamy na
                    > nią ochotę. Czekamy, aż się obudzi. Podobnie jest z kobietą. Kiedy nie chcą
                    > mieć dziecka, żyją wedlug okr. plodności bądź nie. Kobieta nie jest wtedy
                    jak
                    > na zawolanie, a to uczy mężczyznę szacunku w obec niej całej, po kilku
                    dniach
                    > wstrzemięźliwości, jakaż radość jest ze zjednoczenia na które tak się
                    czekało!

                    czy ty sądzisz, że jak się bierze pigułki to nic innego się nie robi tylko
                    uprawia seks?

                    > Nie Twierdzę, że Twoj mężczyzna Cię nie szanuje. Na pewno Cię kocha i to
                    > bardzo. Jeśli nie wiesz jak zachowalby się w takiej sytuacji, którą opisuję,
                    > możesz go zapytać...albo na żartach udać że chcesz zrezygnować z pigułek.
                    > Zobaczysz jak zareaguje i co dla niego jest tak naprawdę ważne. Oczywiście
                    nie
                    > musisz tego robić jeśli nie chcesz. Moja siostra tak sprawdziła chłopaka i
                    po
                    > tym się zorientowala, że dla niego ważny jest najpierw seks potem jej
                    zdrowie.
                    > Bez pigulek nie zawsze byla dostępna a to mu się nie podobało. I co? Wkrótce
                    > ją zostawił. Nie potrfil uszanować i liczyć się z kobiecością. Nie zawsze
                    tak
                    > się kończy ale w wielu wypadkach.
                    >

                    no więc skoro nie zawsze tak się zdarza to nie generalizuj...
                    ja biorę pigułki już ponad 8 lat. biorę , bo muszę. one gwarantują mi zdrowie.
                    mój związek nie jest przez to gorszy. ja i mój partner (razem od 8 lat, 6 lat
                    mieszkania pod jednym dachem) sprawdziliśmy się w wielu złych i dobrych
                    momentach. od czasu do czasu muszę robić kilkumiesięczna przerwę w braniu
                    pigułek, zeby porobić potrzebne badania. korzystamy wtedy z prezerwatyw, a mój
                    partner nigdy nie stroił żadnych fochów.
                    • Gość: giga Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.daminet.pl 21.08.03, 15:12
                      Nie poruszam przypadkow, kiedy stosowanie pigułek jest konieczne, choćby z
                      powodu leczenia wtórnego braku miesiączki. Nie generalizuję więc, tylko piszę
                      o pewnej sytuacji i przecież zaznaczylam, że nie wszystkie takowe są. Nie
                      napisalam też, że pigulki zażywane są tylko dla seksu. Ja poruszylam
                      przypadki, w których tak jest, a jest ich wiele i do tych przypadków dołączam
                      twierdzenie o braku szacunku dla zdrowia i kobiecości. Ale przecież nie
                      twierdzę, że wasi partnerzy, czy mężowie tak postępują. Inaczej sprawa wygląda
                      w innych przypadkach, choćby dlatego, że są inne motywy ich przyjmowania.
                      Nie przyjmujcie więc wszystkiego co twierdzę do siebie, ponieważ nie wiem z
                      jakiego powodu bierzecie, nie mogę więc pisać konkretnie o was i tego nie
                      robię. Cieszę się, że akurat w waszych związkach jest inaczej niż w opisanych
                      przeze mnie przypadkach. To świadczy o tym, że nie jest tak źle w tym
                      społeczeństwie. Wiem też, że na pewno znajdą się kobiety, które przez ten
                      wątek dużo sobie uświadomily, także stosunek partnera do siebie. One z
                      pewnością tu nie napiszą, choćby z samego wstydu, że są traktowane jak
                      maszyny. Może też z żalu, że mnie, was szanuje mężczyzna a ich nie. Jest też
                      wiele przypadków o których pisala kila postow wcześniej jakaś Pani, o tych
                      umęczonych kobietach, których mężowie potrzebują dwa trzy razy na dzień. To są
                      glównie te kobiety i mam nadzieję, że szacunkiem do siebie pokażą, że to nie
                      tak, że kobieta nie jest maszyną od przyjemności.
                      • Gość: moboj Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.magma-net.pl 21.08.03, 16:37
                        Gość portalu: giga napisał(a):

                        > Nie poruszam przypadkow, kiedy stosowanie pigułek jest konieczne, choćby
                        z
                        > powodu leczenia wtórnego braku miesiączki.

                        u mnie to akurat jest leczenie bardzo bolesnych, bardzo nielegularnych i
                        bardzo obfitych miesiączek. a pomijając tę sprawę: gwoli ścisłości dodam, że
                        nawet gdybym nie musiała brać tabletek ze wzgledu na stan zdrowia to i tak bym
                        je łykała, ponieważ nie ma skuteczniejszej i mniej kłopotliwej metody
                        antykoncepcyjnej, a dzieci przez najbliższsy czas nie zamierzam mieć.
                        • Gość: giga Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.daminet.pl 21.08.03, 17:13
                          Przykra sprawa z tym miesiączkowaniem. Może jednak się polepszy, czego Ci
                          życzę pomimo tego, że mamy odmienne zdania w tej dyskusji. Skąd wiesz, że
                          dzieci możesz mieć, skoro ich nie zamierzasz mieć? Jeśli nie masz dzieci to
                          tak naprawdę nie wiesz, czy przed pigułkami występowała owulacja, czy w ogóle
                          byłaś płodna zanim je wzięłaś. Skoro te pigułki są tak wygodne i proste w
                          użyciu nie znaczy, że są nieszkodliwe. Czy masz tylu procentową pewność, że
                          płodność powróci po zaprzestaniu ich przyjmowania, jaką masz co do ich
                          zabezpieczenia przed ciążą? Wiem to jest Twój wybór, tym bardziej ze względow
                          zdrowotnych. Ale nie boisz się, że za kilka lat jak będziesz gotowa na
                          dziecko, że nie będziesz mogła go mieć? Przecież pisze, że w jakimś procencie
                          kobiet płodność nigdy nie powraca. Jaką masz pewność, że powróci u Ciebie.
                          A tutaj pytanie do tych, którzy biorą z powodu uniknięcia niechcianej
                          ciąży. Czy dzisiejsza skuteczność jest aż tyle warta by zaryzykować posiadanie
                          dziecka w przyszłości? Chyba, że w ogóle nie planujecie potomstwa, to inna
                          sprawa. Nie traktujcie tych pytań jako wścibskość, jeśli nie chcecie nie
                          odpisujcie, to są raczej rozmyślania, pytania retoryczne. Ja nie wezmę ich po
                          raz drugi, nie zniosłabym świadomości tego ryzyka, a potem, jeśli ja byłabym
                          tym przypadkiem nieodwracalnej płodności nie mogła bym sobie tego wybaczyć.
                          Życzę oczywiście, aby nikt z was nie ucierpiał w ten sposob i nie żałował
                          nigdy tego, co robi dziś.
                          I jeszcze jedno. Dajcie spokoj ja nikogo nie straszę, takie są fakty, takie
                          są realia. To życie pisze takie historie. Nie trzeba więc straszyć. Wynika z
                          postów, że jesteście świadome zagrożeń, więc w razie wystąpienia skutków
                          ubocznych odwracalnych bądź nieodwracalnych, poważnych lub mniej poważnych,
                          pretensje będziecie kierować do siebie, gdyż wszystko to było na własne
                          życzenie.
                          • Gość: moboj Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.magma-net.pl 21.08.03, 17:55
                            Gość portalu: giga napisał(a):

                            > Przykra sprawa z tym miesiączkowaniem. Może jednak się polepszy, czego
                            Ci
                            > życzę pomimo tego, że mamy odmienne zdania w tej dyskusji. Skąd wiesz, że
                            > dzieci możesz mieć, skoro ich nie zamierzasz mieć? Jeśli nie masz dzieci to
                            > tak naprawdę nie wiesz, czy przed pigułkami występowała owulacja, czy w
                            ogóle
                            > byłaś płodna zanim je wzięłaś.

                            wiesz, co to jest monitorowanie cyklu? to własnie stąd wiem, że owulację
                            miałam zanim zaczęłam brać pigułki i powraca ona za każdym odstawieniem
                            pigułek na czas badań. poza tym ja nie napisałam, ze w ogóle nie zamierzam
                            mieć dzieci tylko, że nie zamierzam ich mieć przez najbliższe lata, bo po
                            prostu nie stać mnie finansowo, nie mam też własnego mieszkania.
                            jak już pisałam: pigułki zaczęłam brać ze względu na stan mojego zdrowia.
                            miałam do wyboru pigułki bądź notoryczną anemię. zanim dostałam receptę na
                            tabletki lekarze (ginekolog i endokrynolog) przebadali mnie na wskroś. stąd
                            pigułki mam świetnie dobrane i nie mam żadnych skutków ubocznych.

                            Skoro te pigułki są tak wygodne i proste w
                            > użyciu nie znaczy, że są nieszkodliwe. Czy masz tylu procentową pewność, że
                            > płodność powróci po zaprzestaniu ich przyjmowania, jaką masz co do ich
                            > zabezpieczenia przed ciążą?

                            już pisałam wyżej: kiedy robię przerwę, zeby porobić badania, moja pani
                            ginekolog monitoruje cykl: owulacja powraca w pierwszym, a najpóźniej w drugim
                            cyklu.

                            Wiem to jest Twój wybór, tym bardziej ze względow
                            > zdrowotnych. Ale nie boisz się, że za kilka lat jak będziesz gotowa na
                            > dziecko, że nie będziesz mogła go mieć? Przecież pisze, że w jakimś
                            procencie
                            > kobiet płodność nigdy nie powraca. Jaką masz pewność, że powróci u Ciebie.
                            > A tutaj pytanie do tych, którzy biorą z powodu uniknięcia niechcianej
                            > ciąży. Czy dzisiejsza skuteczność jest aż tyle warta by zaryzykować
                            posiadanie
                            > dziecka w przyszłości? Chyba, że w ogóle nie planujecie potomstwa, to inna
                            > sprawa. Nie traktujcie tych pytań jako wścibskość, jeśli nie chcecie nie
                            > odpisujcie, to są raczej rozmyślania, pytania retoryczne. Ja nie wezmę ich
                            po
                            > raz drugi, nie zniosłabym świadomości tego ryzyka, a potem, jeśli ja byłabym
                            > tym przypadkiem nieodwracalnej płodności nie mogła bym sobie tego wybaczyć.
                            > Życzę oczywiście, aby nikt z was nie ucierpiał w ten sposob i nie żałował
                            > nigdy tego, co robi dziś.
                            > I jeszcze jedno. Dajcie spokoj ja nikogo nie straszę, takie są fakty,
                            takie
                            > są realia. To życie pisze takie historie. Nie trzeba więc straszyć. Wynika z
                            > postów, że jesteście świadome zagrożeń, więc w razie wystąpienia skutków
                            > ubocznych odwracalnych bądź nieodwracalnych, poważnych lub mniej poważnych,
                            > pretensje będziecie kierować do siebie, gdyż wszystko to było na własne
                            > życzenie.

                            każda z nas tu dyskutujących to mądre, fajne dziewczyny i każda z nas
                            świadomie podjęła decyzję o braniu tabletek. każda z nas też potrafi czytać i
                            zapoznała się z ulotką, a także z inną literaturą. nie jesteśmy jakimiś
                            glupimi dziewczątkami, które nie wiedzą, co czynią.
                          • Gość: melmire Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.08.03, 17:56
                            Gość portalu: giga napisał(a):

                            Skąd wiesz, że
                            > dzieci możesz mieć, skoro ich nie zamierzasz mieć? Jeśli nie masz dzieci to
                            > tak naprawdę nie wiesz, czy przed pigułkami występowała owulacja, czy w ogóle
                            > byłaś płodna zanim je wzięłaś.

                            No fakt, nigdy nie przyszlo mi na mysl zeby w wieku 17 lat zajsc w ciaze zeby
                            sprawdzic czy aby jestem plodna :) Ale nawet gdybym nie byla plodna, to dla
                            samej mozliwosci zmiany daty okresu tez bym brala pigulki.

                            Skoro te pigułki są tak wygodne i proste w
                            > użyciu nie znaczy, że są nieszkodliwe. Czy masz tylu procentową pewność, że
                            > płodność powróci po zaprzestaniu ich przyjmowania, jaką masz co do ich
                            > zabezpieczenia przed ciążą? Wiem to jest Twój wybór, tym bardziej ze względow
                            > zdrowotnych. Ale nie boisz się, że za kilka lat jak będziesz gotowa na
                            > dziecko, że nie będziesz mogła go mieć? Przecież pisze, że w jakimś procencie
                            > kobiet płodność nigdy nie powraca. Jaką masz pewność, że powróci u Ciebie.

                            Jak nie wroci to nie wroci, adopcja to calkiem fajny pomysl.

                            > A tutaj pytanie do tych, którzy biorą z powodu uniknięcia niechcianej
                            > ciąży. Czy dzisiejsza skuteczność jest aż tyle warta by zaryzykować
                            posiadanie
                            > dziecka w przyszłości?
                            Tak, dla mnie tak. Nie wiem czy kiedys bede chciala miec dziecko, a teraz nie
                            tylko nie chce, ale z wielu wzgledow nie moge. No i jak juz pisalam, adopcja
                            nie stanowilaby dla mnie problemu.

                            Chyba, że w ogóle nie planujecie potomstwa, to inna
                            > sprawa. Nie traktujcie tych pytań jako wścibskość, jeśli nie chcecie nie
                            > odpisujcie, to są raczej rozmyślania, pytania retoryczne. Ja nie wezmę ich po
                            > raz drugi, nie zniosłabym świadomości tego ryzyka, a potem, jeśli ja byłabym
                            > tym przypadkiem nieodwracalnej płodności nie mogła bym sobie tego wybaczyć.
                            > Życzę oczywiście, aby nikt z was nie ucierpiał w ten sposob i nie żałował
                            > nigdy tego, co robi dziś.

                            I ja tez wszystkim bioracym i niebioracym tego zycze. :)

                            > I jeszcze jedno. Dajcie spokoj ja nikogo nie straszę, takie są fakty, takie
                            > są realia. To życie pisze takie historie. Nie trzeba więc straszyć. Wynika z
                            > postów, że jesteście świadome zagrożeń, więc w razie wystąpienia skutków
                            > ubocznych odwracalnych bądź nieodwracalnych, poważnych lub mniej poważnych,
                            > pretensje będziecie kierować do siebie, gdyż wszystko to było na własne
                            > życzenie.

                            Alez oczywiscie :) A zycie nie potrzebuje pigulek zeby czasem pisac straszne
                            historie.
                            • Gość: giga Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.daminet.pl 21.08.03, 22:18
                              Cóż za szlachetność....cóż mam nadzieję, że dotrzymasz slowa, w razie co...
                              • Gość: melmire Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.08.03, 22:49
                                Pewnie ze dotrzymam! Chyba ze uznam ze jednak bylabym straszna matka :) I to w
                                sumie z wygodnictwa opowiadam sie za adopcja, jak poczytalam ile to zachodu w
                                razie powaznych klopotow z plodnoscia to doszlam do wniosku
                                ze 'prosciej,latwiej i przyjemniej' bedzie adoptowac - i jedno nieszczesliwe
                                dziecko mniej, i owca cala :D
                          • wiktorkaa Re: znowu do Gigi 22.08.03, 10:10
                            Gość portalu: giga napisał(a):

                            Skoro te pigułki są tak wygodne i proste w
                            > użyciu nie znaczy, że są nieszkodliwe. Czy masz tylu procentową pewność, że
                            > płodność powróci po zaprzestaniu ich przyjmowania, jaką masz co do ich
                            > zabezpieczenia przed ciążą?

                            ***
                            a słyaszałaś o czymś takim jak badania?Chyba lekarz i naukowcy lepiej wiedzą od
                            Ciebie jakie działanie ma pigułka,czasami by PRZYWRÓCIĆ OWULACJĘ przepisuje się
                            właśnie pigułki.Po ich zastosowaniu bowiem jest większe prawdopodobieństwo
                            zajścia w ciążę,więc o czym Ty tu piszesz?
                            ***

                            Wiem to jest Twój wybór, tym bardziej ze względow
                            > zdrowotnych. Ale nie boisz się, że za kilka lat jak będziesz gotowa na
                            > dziecko, że nie będziesz mogła go mieć?


                            ***
                            a czy kobieta nigdy nie stosująca pigułek nie ma takich obaw?
                            ***

                            > I jeszcze jedno. Dajcie spokoj ja nikogo nie straszę, takie są fakty, takie
                            > są realia.

                            ***
                            prosze o przytoczenie konkretnych wypowiedzi specjalistów
                            ***
                  • wiktorkaa Re: giga 22.08.03, 10:03
                    Gość portalu: giga napisał(a):

                    Przykro mi, że nie widzisz związku szacunku z okresami plodności bądź nie. Ja
                    widzę i to wyraźny,
                    > nie zaprzeczysz chyba twierdzeniu,że te periody są objawem kobiecości(nie
                    > tylko piersi, ładne nogi, włosy i twarz).


                    ***
                    to jest tylko i wyłącznie Twoje podejście do szacunku partnerów do siebie i
                    pojęcia kobiecości-dla większości ludzi Twoje podejście jest niezrozumiałe.
                    ***

                    Szacunek do kobiety jest nie tylko
                    > do jej ciała zewnętrznego, ale i całej kobiety i jej kobiecości. Tak jak z
                    > dzieckiem: póki jest ono małe ma swoje okresy, pory spania, jest to dla nas
                    > jak świętość i swoje życie podporządkowujemy tym porom szanując je, bo to
                    > służy zdrowiu dziecka. Nie rozbudzamy wtedy go zabawą, bo akurat my mamy na
                    > nią ochotę. Czekamy, aż się obudzi.

                    ***
                    na dodatek masz dziwne porówniania,także niezrozumiałe.
                    ***

                    Podobnie jest z kobietą. Kiedy nie chcą
                    > mieć dziecka, żyją wedlug okr. plodności bądź nie. Kobieta nie jest wtedy jak
                    > na zawolanie, a to uczy mężczyznę szacunku w obec niej całej, po kilku dniach
                    > wstrzemięźliwości, jakaż radość jest ze zjednoczenia na które tak się
                    czekało!

                    ***
                    wiesz co?stosuję tabletki,ale nie jestem na 'zawołanie'jak to pięknie
                    określiłaś.Wyobraź sobie,że mój mężczyzna nie traktuje mnie jak narzędzie do
                    uprawiania seksu i kochamy się wtedy kiedy oboje mamy na to ochotę jak
                    większość normalnych ludzi!
                    ***

                    > Nie Twierdzę, że Twoj mężczyzna Cię nie szanuje. Na pewno Cię kocha i to
                    > bardzo. Jeśli nie wiesz jak zachowalby się w takiej sytuacji, którą opisuję,
                    > możesz go zapytać...albo na żartach udać że chcesz zrezygnować z pigułek.

                    ***
                    decyzję o stosowaniu pigułek podjęliśmy obydwoje i nie musze mu nic mówić w
                    żartach.Gdybym chciała z nich zrezygnować po prostu bym to zrobiła,bo on by to
                    zrozumiał,przez jakiś czas nie stosowałam ich i także było ok.
                    ***

                    > Zobaczysz jak zareaguje i co dla niego jest tak naprawdę ważne. Oczywiście
                    nie
                    > musisz tego robić jeśli nie chcesz. Moja siostra tak sprawdziła chłopaka i po
                    > tym się zorientowala, że dla niego ważny jest najpierw seks potem jej
                    zdrowie.

                    ***
                    jak się 'sprawdza' chłopaka to musi być jakiś kiepski związek,ja nie muszę
                    nikogo 'sprawdzać'.Aż się wierzyć nie chce,ze ludzie o takich poglądach jak Ty
                    w sprawie antykoncepcji jeszcze istnieją w dzisiejszych czasach!
                    ***
              • Gość: melmire Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.08.03, 12:05
                Gość portalu: giga napisał(a):

                > Okresy płodności bądż niepłodności utrudniają życie? Zależy komu, na pewno
                > temu kto ich nie szanuje, nie potrafi ich uznać i z nich korzystać wedle
                > swoich planów.
                Nie , nie szanuje mojej plodnosci, tak jak nie szanuje mojej potliwosci
                (antyperspirant) ani owlosienia (golarka). I nie mam planow zakladajacych z
                niej korzystanie w najblizszym czasie.

                To jest pozorna wolność: uwolnić się od okresow płodności bądź
                > niepłodności w zamian za kurczowe trzymanie się pigułki, codzienne łykanie
                > jej, codzienne pamiętanie, stres gdy się jej zapomniało.
                Tak, w porownaniu do pigulki metoda termiczno-objawowa to faktycznie sam
                wypoczynek i zero stresow.
                Chcąc się uwolnić od
                > jednego popadamy więc w niewolę drugiego. Ale zyskujemy niepłodność. Dopinamy
                > swego. To co w nas najbardziej kobiece usypiamy...z własnej woli, na korzyść
                > seksu. Jakże więc mają nas szanować mężczyźni, skoro same nie szanujemy
                > siebie?
                Nie widze zwiazku miedzy szacunkiem a kobiecoscia (czyli w twoijej opinii-
                plodnoscia) Ja szanuje ludzi za inne cechy ;)
                > Do tego dochodzą minusy zdrowotne, o których pisze "Samo Zdrowie". Staramy
                > się tego nie zauważyć, tłumaczyć, że to tylko niektóre przypadki. Nie
                przyszło
                > Ci do głowy, że Ty też możesz być tym przypadkiem?
                Przyszlo, przyszlo. Dlatego stan mojego zdrowia starannie kontroluje. Poza tym
                przyszlo mi do glowy ze moge miec wypadek samochodowy, ale z jazdy samochodem
                tez nie zamierzam rezygnowac.
                > Ja też bralam te tabl.anty, doświadczylam na własnej skórze ich minusy
                > zdrowotne. Zrezygnowałam z nich jednak zanim się o tym dowiedziałam: dzięki
                > mężowi, który po jakimś programie w telewizji na ten temat, stwierdził, że
                > moje zdrowie jest warte o wiele więcej niż seks. Stwierdził, że nie chce bym
                > byla zagrożona rakiem piersi, czy zatorami, nawet jeśli są to tylko rzadkie
                > przypadki. Stwierdził, że jeśli nie planujemy dziecka to on uszanuje moje
                > okresy płodności bądź niepłodności. Będziemy się "przytulać" w okresach
                niepł.
                Gdyby byla inna rownie skuteczna metoda bez zadnych minusow to niewatpliwie bym
                ja stosowala, ale poniewaz alternatywy niet, to godze sie z minusami i
                wyrzeczeniem sie wlasnej kobiecosci (hihihihihi). Zycie jest straszne, kto zyje
                ten umiera, bez wyjatku niestety :)

                > Sam zainteresował się metodami naturalnymi, czytał. Poświęcił swoją uwagę
                temu
                > zagadnieniu. Już samo to zbliżyło nas jeszcze bardziej niż seks. Zobaczyłam,
                > że jego milość jest wielka gdyż z tego co wiem mało który facet interesuje
                się
                > zdrowiem i dobrem partnerki. A jeśli są sytuacje "podbramkowe" to zawsze jest
                > prezerwatywa, która jest mniej szkodliwa dla zdrowia kobiety niż pigułka.
                > Kobiety szanujcie siebie i swoje zdrowie i kobiecość, a i mężczyźni was
                > uszanują.

                Mnie moj partner szanuje, co do tego nie mam obaw :)A w prezerwatywy 'nie
                wierze' moja paranoja jest silniejsza , niestety ;)
                • Gość: giga Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.daminet.pl 21.08.03, 13:05
                  Tylko żeby ta pewność i wiara nie doprowadzila Cię do szpitala... Czy to ze
                  względów zdrowotnych i powiklań po pigulce czy też z powodu ciąży...a takie
                  podczas brania pigulek się zdarzają. Nie byla bym więc taka pewna. One wcale
                  nie są 100 procentowe! I przy pigulkach natura potrafi zrobić psikusa, nie
                  tylko przy prezerw. lub metodach naturalnych.
                  • Gość: moboj Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.magma-net.pl 21.08.03, 13:26
                    Gość portalu: giga napisał(a):

                    > Tylko żeby ta pewność i wiara nie doprowadzila Cię do szpitala... Czy to ze
                    > względów zdrowotnych i powiklań po pigulce czy też z powodu ciąży...a takie
                    > podczas brania pigulek się zdarzają. Nie byla bym więc taka pewna. One wcale
                    > nie są 100 procentowe! I przy pigulkach natura potrafi zrobić psikusa, nie
                    > tylko przy prezerw. lub metodach naturalnych.

                    kobieto, ja wiem, ze tobie się jakaś zła historia przydarzyła, ale nie musisz
                    nią tu straszyć wszem i wobec, wystarczy, ze raz napisałaś. zrozum wreszcie,
                    ze sa kobiety, które świetnie się czuja stosując antykoncepcje hormonalną.
                    każdy w życiu dokonuje swoich własnych wyborów. ty nie bierzesz - dobrze, ktoś
                    bierze - też dobrze, jego sprawa.
                  • Gość: melmire Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.08.03, 13:29
                    Alez ja o tym wiem! Jedyna pewna metoda antykoncepcji jest wstrzemiezliwosc.Ale
                    pigulki dobrze wychodza przy porownaniu skutecznosci metody do uciazliwosci
                    jej stosowania. Biore je juz , jesli dobrze licze, 6 lat, i jak do tej pory
                    zadnych problemow nie mam. Nie mowie ze nie bede miala - ale godze sie z taka
                    mozliwoscia. Ostatnio wsrod znajomych i rodziny umarlo na raka wiele kobiet
                    ktore nigdy na pigulke nawet nie spojrzaly, czyli jej nieuzywanie nie
                    gwarantuje niesmiertelnosci ;)
                    • Gość: wiktorkaa Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 21.08.03, 16:43
                      Gość portalu: melmire napisał(a):

                      > Alez ja o tym wiem! Jedyna pewna metoda antykoncepcji jest wstrzemiezliwosc.

                      ***
                      wstrzemięźliwość nie jest żadną metodą antykoncepcyjną tak na marginesie.
                      ***

                      • Gość: melmire Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.08.03, 17:49
                        No dobrze, nie klocmy sie o slowa - jest gwarancja niezajscia w ciaze.
      • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 20.08.03, 16:03
        W Polsce nie ma dostępnych środków poronnych. Przynajmniej nie można ich kupić
        legalnie w aptece.
    • Gość: ZR Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: 80.51.242.* 20.08.03, 15:59
      Encyklike Humanae Vitae ogłosił Paweł VI w 1968 roku. rzeczywiście nie wszyscy
      biskupi (było to juz po soborze Vat II) zgadzali się z jej treścią. W tamtych
      czasach nie znany były jeszcze metody wczesnoaborcyjne, nawet mechanizm
      dzialania tabletek nie był całkowicie dla lekarzy zrozumiały. Dzis wiemy, ze
      antykoncepcja hormonalna (doustna0 to bardzo szeroki temat, tabletki mają
      działanie kombinowane, jesli dojdzie do jajeczkowania - zazwyczaj ma miejsce
      poronienie "blastocysty" , "nie ma nidacji w endometrium". Różne tabletki mają
      rózny wzkaźnik zawodności zalezny od składu, a także od dojrzałosci do metody
      samej kobiety.
      Od czasu dyskusji 1968 mineło już blisko czterdzieści lat i problem płodności
      człowieka doczekał sie licznych opracowan nie tylko medycznych, ale i
      filozoficznych, etycznych.
      Tak czy siak - zawsze istnieje mozliwość odwołania sie w przypadkach trudnych
      (jest ich bardzo wiele) do dyspensy, ale nigdy nie dotyczy ona środków
      ewidentnie niszczacych życie.
    • dorotka1970 Giga, ty masz problem... 21.08.03, 17:24
      Nie jestem psychologiem, wiec diagnozy ci nie postawie :-)
      Ale laczenie metody antykoncepcyjnej z szacunkiem dla kobiety jest, delikatnie
      mowiac, chore... Tak samo jak tworzenie historii o facecie, ktory rzucil
      kobiete, bo przestala brac pigulki :-) Nawet gdyby to byla prawda, to tylko
      jej pogratulowac, bo niezaleznie od pigulek o milosci to ten facet nie mial
      pojecia!
      Nie wiem jak ty, ale ja decyzje o antykoncepcji podjelam swiadomie. Nikt mnie
      nie zmuszal. Jezeli biore pigulki, to tez nikt mnie do seksu nie zmusza. Jak
      nie mam ochoty to nie mam :-) Kochamy sie wtedy, kiedy oboje chcemy. I mamy
      ten komfort, ze nie musze sprawdzac jakis wykresow :-) Nie musze sie
      powstrzymywac, jezeli spontanicznie przyjdzie nam ochota na seks. Przez cale 7
      lat NIGDY nie zapomnialam wziac pigulki. Dziwne, nie? :-)
      Do tego dochodza inne wazne aspekty - jak wyregulowanie okresu, brak PMS-a,
      regularne badania u ginekologa, komfort zawsze na wakacjach (wczesniej mnie
      wkurzalo, ze zawsze musialam dostac okresu podczas urlopu, albo np. w
      Sylwestra. To moze zepsuc humor :-))

      Nikogo nie namawiam na te forme antykoncepcji. Nie kazdemu pasuje ze wzgledow
      ideologicznych badz zdrowotnych.
      Ale to co ty tu wypisujesz stawia przed dylematem - smiac sie czy plakac?
      Jezeli uwazasz, ze kobieta traci na kobiecosci, bo stosuje pigulki to ci
      naprawde tylko wspolczuc. To samo dotyczy szacunku twojego partnera, tylko
      dlatego, ze masz dni plodne co miesiac... Chore to, naprawde.
      --------
      Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
      • Gość: giga Re: Giga, ty masz problem... IP: *.daminet.pl 21.08.03, 22:14
        dorotka1970 napisała:

        > Nie jestem psychologiem, wiec diagnozy ci nie postawie :-)
        > Ale laczenie metody antykoncepcyjnej z szacunkiem dla kobiety jest,
        delikatnie
        > mowiac, chore... Tak samo jak tworzenie historii o facecie, ktory rzucil
        > kobiete, bo przestala brac pigulki :-) Nawet gdyby to byla prawda, to tylko
        > jej pogratulowac, bo niezaleznie od pigulek o milosci to ten facet nie mial
        > pojecia!
        > Nie wiem jak ty, ale ja decyzje o antykoncepcji podjelam swiadomie. Nikt
        mnie
        > nie zmuszal. Jezeli biore pigulki, to tez nikt mnie do seksu nie zmusza. Jak
        > nie mam ochoty to nie mam :-) Kochamy sie wtedy, kiedy oboje chcemy. I mamy
        > ten komfort, ze nie musze sprawdzac jakis wykresow :-) Nie musze sie
        > powstrzymywac, jezeli spontanicznie przyjdzie nam ochota na seks. Przez cale
        7
        > lat NIGDY nie zapomnialam wziac pigulki. Dziwne, nie? :-)
        > Do tego dochodza inne wazne aspekty - jak wyregulowanie okresu, brak PMS-a,
        > regularne badania u ginekologa, komfort zawsze na wakacjach (wczesniej mnie
        > wkurzalo, ze zawsze musialam dostac okresu podczas urlopu, albo np. w
        > Sylwestra. To moze zepsuc humor :-))
        >
        > Nikogo nie namawiam na te forme antykoncepcji. Nie kazdemu pasuje ze
        wzgledow
        > ideologicznych badz zdrowotnych.
        > Ale to co ty tu wypisujesz stawia przed dylematem - smiac sie czy plakac?
        > Jezeli uwazasz, ze kobieta traci na kobiecosci, bo stosuje pigulki to ci
        > naprawde tylko wspolczuc. To samo dotyczy szacunku twojego partnera, tylko
        > dlatego, ze masz dni plodne co miesiac... Chore to, naprawde.
        > --------
        > Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        Kobieto, czy ty aby na pewno wiesz co piszesz? Skoro lączenie pigulki z
        szacunkiem do kobiety jest chore, to w takim razie Jan Pawel II jest chory?
        Poczytaj encyklikę "Teologia malżeństwa" i inne Jego wypowiedzi, chyba że nie
        jest dla Ciebie autorytetem to nie masz po co tam zaglądać. Wedlug mnie to
        bardzo mądry czlowiek i to on pisze o braku szacunku do kobiecości w sytuacji
        pigulek. Skoroś taka wyszczekana i posuwasz się do obrażania to może napisz do
        Papieża, że jest chory a ty od niego mądrzejsza. A jeśli włączasz się do
        dyskusji, to daj sobie na luz z tą wulgarnością, bo taki post nawet nie jest
        warty poświęcenia uwagi. Wypowiadasz jakieś tam swoje prawdy, ale wiesz aż się
        nie chce tego czytać. Współczuj ale nie mnie a sobie.
        • Gość: melmire Re: Giga, ty masz problem... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.08.03, 00:28
          Sluchaj, przykro mi to mowic, ale akurat w sprawach antykoncepcji papiez nie
          jest dla mnie autorytetem. Prawdopodobnie ma na to wplyw fakt ze jestem osoba
          niewierzaca, i dogmaty o nieomylnosci papieza mnie nie dotycza.
          A fakt ze sie z kims nie zgadzam w zaden sposob nikogo nie obraza, to jakas
          pokretna logika. Tak jak nie mowie ze ty jestes glupia, tak nie mowie ze papiez
          jest glupi, co absolutnie nie przeszkadza mi miec odmiennych pogladow.
        • Gość: moboj Re: Giga, ty masz problem... IP: *.magma-net.pl 22.08.03, 08:11
          Gość portalu: giga napisał(a):

          > Kobieto, czy ty aby na pewno wiesz co piszesz? Skoro lączenie pigulki z
          > szacunkiem do kobiety jest chore, to w takim razie Jan Pawel II jest chory?
          > Poczytaj encyklikę "Teologia malżeństwa" i inne Jego wypowiedzi, chyba że
          nie
          > jest dla Ciebie autorytetem to nie masz po co tam zaglądać. Wedlug mnie to
          > bardzo mądry czlowiek i to on pisze o braku szacunku do kobiecości w
          sytuacji
          > pigulek. Skoroś taka wyszczekana i posuwasz się do obrażania to może napisz
          do
          > Papieża, że jest chory a ty od niego mądrzejsza. A jeśli włączasz się do
          > dyskusji, to daj sobie na luz z tą wulgarnością, bo taki post nawet nie jest
          > warty poświęcenia uwagi. Wypowiadasz jakieś tam swoje prawdy, ale wiesz aż
          się
          > nie chce tego czytać. Współczuj ale nie mnie a sobie.

          przypominam Ci Gigo, że religia katolicka nie jest u nas religią obowiązkową.
          jesli tego nie dostrzegasz to masz problem. wrzeszczysz tu na Dorotkę, a sama
          nie potrafisz przyjąć do swojej wiadomości innych poglądów nież Twoje własne.
          ja jestem ateistką i to, co pisze JPII mnie nie dotyczy, a przynajmniej nie
          stanowi jakiejś idei przewodniej. Biorę pigułki, szanuję siebie i bardzo
          szanuje mnie mój partner - udowadnia mi to każdego dnia naszego związku.
        • wiktorkaa Re: Giga, ty masz ogroooomny problem... 22.08.03, 10:22
          Gość portalu: giga napisał(a):


          > Kobieto, czy ty aby na pewno wiesz co piszesz? Skoro lączenie pigulki z
          > szacunkiem do kobiety jest chore, to w takim razie Jan Pawel II jest chory?

          ***
          powiedz mi psychopatko-fanatyczko(bo już widze,ze łączysz antykoncepcję z
          ideologią i podejściem Katolików do spraw pigułek)co do antykoncepcji ma Papież?
          Psycholog może pomógłby Ci,bo masz wielki problem.
          ***

          > Poczytaj encyklikę "Teologia malżeństwa" i inne Jego wypowiedzi, chyba że nie
          > jest dla Ciebie autorytetem to nie masz po co tam zaglądać. Wedlug mnie to
          > bardzo mądry czlowiek i to on pisze o braku szacunku do kobiecości w sytuacji
          > pigulek. Skoroś taka wyszczekana i posuwasz się do obrażania to może napisz
          do
          > Papieża, że jest chory a ty od niego mądrzejsza.

          ***
          Papież ma takie podejście,bo jest Głową Kościoła Katolickiego i dziwne by było
          gdyby pisał inaczej,ale fanatyzm się leczy,koleżanko!
          ***

          Współczuj ale nie mnie a sobie.

          ***
          Ja jednak współczuję Tobie
          ***
        • dorotka1970 Re: Giga, ty masz wiecej problemow niz myslalam... 22.08.03, 11:31
          A Papiez nie dla wszystkich musi byc autorytetem w kwestii antykoncepcji, co
          nie czyni go jeszcze glupkiem. Z logika troche jestesmy na bakier, co?
          Lektury pozwolisz dobiore sobie sama.
          A na twoim miejscu sprawdzilabym w slowniku poprawnej polszczyzny definicje
          wulgarnosci. I moze wez cos na uspokojenie...

          -------
          Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
          • wiktorkaa Re: Dorotko 22.08.03, 11:35
            dorotka1970 napisała:

            > A Papiez nie dla wszystkich musi byc autorytetem w kwestii antykoncepcji, co
            > nie czyni go jeszcze glupkiem. Z logika troche jestesmy na bakier, co?
            > Lektury pozwolisz dobiore sobie sama.
            > A na twoim miejscu sprawdzilabym w slowniku poprawnej polszczyzny definicje
            > wulgarnosci. I moze wez cos na uspokojenie...

            Giga to po prostu przykład nawiedzonej fanatyczki aktolickiej,której czegos
            chyba w życiu brakuje i dlatego próbuje tu niektórym wmówić,że są gorsi bo
            stosują pigułki anty.A tak naprawdę może to jej facet nie szanuje i leczy swoje
            kompleksy i frustracje pisząc bzdury na forum o antykoncepcji.Szczerze mówiąc
            jestem po prostu ZADZIWIONA,że jeszcze są tacy ludzie o takich
            poglądach.pozdro:-)
            • dorotka1970 Re: Dorotko 22.08.03, 11:44
              Gdyby po prostu napisala, ze nie bierze hormonow, bo wiara jej na to nie
              pozwala to nie byloby dyskusji. Szanuje ludzi, ktorzy trzymaja sie swoich
              zasad. Ale nie lubie takich, ktorzy probuja innych bezpodstawnie straszyc,
              ukrywajac przy tym, ze chodzi o ideologie.
              Przynajmniej wyszlo szydlo z worka.

              Na szczescie nawet w Polsce pigulki sa wciaz legalne (i miejmy nadzieje, ze
              tak zostanie).

              Pozdrawiam,
              Dorotka
              --------
              Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • mamalgosia Re: Giga,to nie Ty masz problem.. 22.08.03, 12:13
          Giga, masz rację w tym , co piszesz i ne przejmuj się , że tak Cię niektóre
          osoby atakują. Na pewno przekonanych przekonać się nie da, dlatego trochę mnie
          już nudzą wątki a antykoncepcji, aborcji, karze smierci, eutanazji i tym
          podobnych. Chyba trzeba sobie dać spokój. W dodatku trafiłaś na jedne z
          agresywniejszych akatolickich dyskutantek.
          A nawiasem mówiąc: JP II nie napisał encykliki o małżeństwie, więc może napisz,
          co miałaś na myśli
          • Gość: moboj Re: Giga,to nie Ty masz problem.. IP: *.magma-net.pl 22.08.03, 12:43
            mamalgosia napisała:

            W dodatku trafiłaś na jedne z
            > agresywniejszych akatolickich dyskutantek.

            nie uwazam Małgosiu, żebym była agresywna. Mnie tez nie podobaja się wysuwane
            pod Adresem Gigi komentarze, że jest nieatrakcyjna, zakompleksiona i cos tam
            jeszcze. daleka jestem od takiego oceniania ludzi.
            natomiast sama przyznasz, ze wiara katolicka nie jest czyms obowiązkowym i
            poglądy JPII nie muszą odpowiadać każdemu.
            natomiast co do wrednych komentarzy: uważam, że uwagi zawarte w jednym z
            postów Gigi można uznać za obraźliwe w stosunku do dziewczyn, które3 tak jak
            ja biorą tabletki. chodzi mianowicie o stwierdzenie, że jeśli bierzemy pigułki
            to faceci mogą nas mieć na każde zawołanie. otóż tak nie jest. nie jestem
            dziwką, ani maszynka do seksu (jak to sugeruje Giga). to taki stereotyp
            prezentowany przez przeciwniczki pigułek na róznych wątkach.
            tworzę z moim partnerem bardzo udany związek juz ponad 8 lat, bardzo się
            kochamy i szanujemy, za parę lat chcemy mieć dzieci. to, że biorę pigułki nie
            ma wpływu na nasz związek i wypraszam sobie takie uwagi jak te prezentowane
            przez Gigę.
            • mamalgosia moboj 22.08.03, 13:04
              oczywiście, że nie każdy musi wyznawać katolickie poglady na te sprawy,
              szczególnie niekatolicy. Co do agresywnosci dyskutantek, to przyznam, ze
              miałąmna myśli dorotkę i wiktorkę, bo często mam wrażenie, że celem tych osób
              jest zniszczenie ich rozmówcy.
              Jeśli chodzi o t, co napisałaś - że planujecie dzieci w późniejszym czasie.
              Oczywiście, ze postawa taka jest jak najbardziej sensowna, trzeba umiejętnie
              planować rodzinę. Ja, jako katoliczka wykorzystuję w tym celu metody naturalne
              i niech tak zostanie. Przeciwko tym metodom wypowiadają się osoby, które
              najczęściej się na nich nie znają, bądź mylą je z kalendarzykiem małżeńskim.
              Jest to ich prywatna sprawa , chociaz ne ukrywam, ze dziwi mnie, jeśli te
              wypowiedzi są autorstwa osób nazywających się katolikami. Sama antykoncepcja
              jest trudnym tematem i na pewno wymaga spokoju i rozważności. Nie chciałam Cię
              urazić moim pstem, bo chociaż z reguły mam inne zdanie niż Ty, to nie odbieram
              Cię jako osoby agresywnej i zaślepionej. W kazdym razie pozdrawiam
              • Gość: moboj Re: mamalgosia IP: *.magma-net.pl 22.08.03, 13:13
                jeden z moich najlepszych przyjaciół jest bardzo wierzącym katolikiem. wiele
                rozmów ze soba przeprowadziliśmy i nigdy od niego nie usłyszałam ani jednego
                słowa potępienia w stosunku do mojego spsobu zycia. ja tego człowieka ogromnie
                szanuję, on mnie także.
                szanuję katolików, ale chciałabym aby i oni uszanowali to, że ktoś chce zyć w
                inny sposób. dzwią mnie poglądy niektórych ludzi, że za murem kościoła to już
                tylko Sodoma i Gomora. wcale tak nie jest że, ateiści zjadają noworodków na
                sniadanie, a księzy na podwieczorek.
                pozdrawiam:)
                • mamalgosia Re: mamalgosia 22.08.03, 13:16
                  nie zapominaj, że księża ateistów zjadają na drugie śnaidanie, to też
                  powszechny pogląd:)
              • dorotka1970 Re: moboj 22.08.03, 13:36
                mamalgosia napisała:

                > Co do agresywnosci dyskutantek, to przyznam, ze
                > miałąmna myśli dorotkę i wiktorkę, bo często mam wrażenie, że celem tych
                > osób jest zniszczenie ich rozmówcy.

                Jest mi po prostu przykro. Nie wiem czy cie to obchodzi czy nie, jezeli nie to
                trudno. Moge sie postarac nie wyrazac swojego zdania po twoich postach (staram
                sie zreszta od poczatku, bo twoje poglady z reguly tak skrajnie roznia sie od
                moich i sa raczej przedstawiane w sposob radyklany, ze dyskusja bylaby bardzo
                trudna).
                Natomiast bylabym wdzieczna gdybys zacytowala mi choc jedno moje zdanie, ktore
                bylo agresywne w stosunku do Gigi (moze znaldziesz tam tez jakis wulgaryzm?).
                Bo ja naprawde nie potrafie tam nic takiego znalezc...

                Nie jestem osoba agresywna i raczej nie zdarza mi sie slyszec takiej opinii o
                sobie. Nigdy nie uzywam epitetow w stosunku do moich rozmowcow, bo na forum
                raczej dyskutuje z pogladami niz z osobami. Gdzie tu jest miejsce
                na "niszczenie" kogolwiek - rowniez nie wiem...

                Nie zalezy mi, zebys mnie lubila. Ale chyba uczciwiej byloby gdybys nie mogac
                mnie strawic po prostu zignorowala moje posty niz probowala wyrabiac mi opinie
                na forum. Ale moze tylko mnie to sie wydaje nie w porzadku... Definicje
                agresywnosci rowniez wolno ci miec swoja, oczywiscie...
                --------
                Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
              • wiktorkaa Re: 25.08.03, 10:03
                mamalgosia napisała:

                > oczywiście, że nie każdy musi wyznawać katolickie poglady na te sprawy,
                > szczególnie niekatolicy. Co do agresywnosci dyskutantek, to przyznam, ze
                > miałąmna myśli dorotkę i wiktorkę, bo często mam wrażenie, że celem tych osób
                > jest zniszczenie ich rozmówcy.

                Moim celem nie jest zniszczenie rozmówcy-złe odniosłaś wrażenie,ale jak
                dziewczyna/kobieta pisze do mnie,że zażywając pigułki jestem na 'zawołanie'lub
                że facetmnie nie szanuje,to wybacz,ale ręce opadają.Ona w niczym nie jest
                lepsza ode mnie tylko dlatego,ze ona nie stosuje antykoncepcji.
          • dorotka1970 Re: Giga,to nie Ty masz problem.. 22.08.03, 13:06
            mamalgosia napisała:

            > W dodatku trafiłaś na jedne z agresywniejszych akatolickich dyskutantek.

            Nawet nie zauwazylas Mamalgosiu, ze wiara i ideologia wyznawana przez gige
            ukazala sie nam dopiero w OSTATNIM jej poscie. Wczesniej nie bylo mowy ani o
            katolicyzmie, ani o grzechu. Co ma wiec bycie katoliczka lub nie do poczucia
            poszanowania naszej kobiecosci przez partnera? Mysle, ze sama zaczynasz juz
            szukac "akatolickiej" dziury w calym... Przykre to.
            Nie napisalam rowniez nic obrazliwego o Gidze. Nie napisalam, ze jest glupia,
            bo ma takie a nie inne poglady. Stwierdzilam, ze moim zdaniem okreslanie
            kobiecosci poprzez pryzmat jajnikow i hormonow jest chore. Bo moim zdaniem
            kobieta jest kobieta niezaleznie od wiary, stosowanej metody antykoncepcyjnej,
            ilosci stosunkow w miesiacu, ilosci powitych dzieci itp. Uwazam rowniez, ze
            straszenie kogokolwiek bezplodnoscia i setkami chorob w konsekwencji
            stosowania tej antykoncepcji jest nie na poziomie. Jezeli ktos nie potrafi
            odniesc sie ze spokojem do krytyki swoich pogladow to nie powinien pisac na
            forum.

            To wszystko.
            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
    • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 22.08.03, 12:03
      Dziewczyny, radzę ignorować Panią Gigę. Ja to zrobiłam kilka dni temu .
      Dyskusja z taką osobą nie ma sensu. Pani Giga ma lunetowe widzenie i
      niezależnie od Waszych starań to się nie zmieni.
      Analizując wszystkie wypowiedzi Pani Gigi doszłam do wniosku, że jest
      nawiedzoną fanatyczką. Sądzę też, że Pani Giga ma ogromne kompleksy i sądzę, że
      dotyczą one wyglądu zewnętrznego, a dokładniej tego co stanowi kobiecość. Wiele
      razy podkreślała, że kobiecość to nie piersi i nogi tylko płodność. Mówi tak bo
      sama nic kobiecego poza płodnością nie ma. Bardzo często kobiety sprowadza do
      roli maszynek, które mają zaspokajać mężczyzn. Skąd taki pogląd czyżby z
      własnych doświadczeń.
      Po dokładnej analizie rysuje mi się portret Panni Gigi jako kobiety
      nieurodziwej, niekobiecej, z wieloma przykrymi doświadczeniami w kontaktach z
      mężczyznami. Ta osoba ma duże problemy, należy więc jej współczuć.

    • saabena Re: A tak wracając do tematu zasadniczego 22.08.03, 13:16
      Dość daleko odbiegła ta dyskusja od tematu pierwszego postu. Proponuje do niego
      wrócić i podyskutować na temat zasadniczy.
      Mam tu pytanie do Dorotki 1970 - Dorotko, pisałas w którymś poście powyżej, że
      szanujesz czyjeś zapatrywania, wyznanie (wybacz, cytuję z pamięci). Jak Ty się
      zapatrujesz na taka sytuację jak opisała pierwsza forumowiczka. czy
      uszanowałabys też sytuację jak powyżej- że lekarz przenosi swój system moralny
      do pracy? czy tez powinien go zostawić za drzwiami, jak parasol i płaszcz? czy
      zaufałabys komuś kto stosuje podwójną moralność, inną w domu, inną w pracy?
      Czy Twoim zdaniem, skoro Kodeks Etyki Lekarskiej pozwala (?) na kierowanie sie
      lekarza własnym systemem moralnym w pracy ma prawo z tego skorzystać? Piszę
      personalnie do Dorotki, bo podoba mi sie jej sposób wypowiedzi, spokojny,
      logiczny i wolny od ideologii takiej czy innej, ale oczywiście chętnie poczytam
      też wypowiedzi innych forumowiczek.
      • Gość: giga Re: Doroto Wiktorko nie jest ładnie zmyślać! IP: *.daminet.pl 22.08.03, 13:52
        Widzę, że dyskusja zawrzała. Posypało się wiele oszczerstw i to wszystko
        zaczyna być kłótnią a nie dyskusją, nie o to przecież chodzi.
        Niektóre z moich dyskutantek wręcz się awanturują! Wszystko ok. kultura jest
        waszą sprawą. Nie zapominajcie, że ludzie wyciągają na wasz temat wnioski nie
        tylko z powodu waszych poglądów, ale też z powodu tego jak je wypowiadacie. Po
        pierwsze nie dokonujcie nadinterpretacji: nie nazwałam was maszynkami, pisałam
        o pewnej sytuacji, ale zaznaczałam, że wcale u was nie musi tak być. Tak samo
        z grzechem i katolicyzmem. Nie napisalam ani jednego słowa o grzechu, nie
        użyłam takiego stwierdzenia, po co więc zmyślacie. Czyż byście mialy kompleksy
        w tej dziedzinie? Tak samo z tą katoliczką. Wcale nie muszę nią być, żeby mieć
        za autorytet papieża. Same więc nie generalizujcie. Chcąc zniszczyć dyskutanta
        posuwacie się za daleko. Zarzucacie mi wiele czego nie zrobilam wobec was, a
        same mnie oczerniacie. Czytajcie z uwagą posty, a nie gorączkujcie się. Nie
        przyjmujcie wszystkiego do siebie, to jest strasznie dziecinne... No chyba, że
        pewne rzeczy są prawdą w waszym przypadku, może na silę je więc wypieracie.
        Nie wiem czy tak jest, na to wygląda. Jest takie powiedzenie: jak pukniesz w
        stół to nożyce się odezwą. Tak to już jest jak ktoś czegoś nie doczyta, reszte
        sobie dopowie, zmyśli bo tak mu pasuje i wypisuje głupoty.
        Powtarzam jeszcze raz i żeby było jasne, nie muszę być katoliczką, żeby
        powoływać się na papieża. Zauważcie, osądzając mnie o generalizowanie i
        osądzanie same nalepiacie nalepkę. Nie wyglądam tak jak piszecie, to śmieszne
        ha ha co ludzie potrafią sobie ubzdurać! Gdybym tak wyglądala, nie mogła bym
        być sekretarką w firmie. ha ha ha!!!
        Tak na marginesie, nie wiem jak wyglądacie wy, ale pewnych walorów
        wyglądowych, niejedna może pozazdrościć. Jestem więc pewna i siebie i swojego
        wyglądu. Z kompleksami jak kula w płot trafiłyście ha ha ha. Naprawdę mnie
        rozbawiacie.
        • dorotka1970 No wlasnie... 22.08.03, 14:37
          Wlasciwie zastanawiam sie, czy w ogole ma sens odpisywanie komus, kto w kilku
          zdaniach potrafi zmiesic tyle bezpodstawnych zarzutow. Ale sprobuje. I tym
          razem juz bez zadnych usmiechow, bo widze, ze raczej dzialaja na ciebie jak
          plachta na byka, zamiast zlagodzic twoje obyczaje... Szkoda w sumie.

          Gość portalu: giga napisał(a):

          > Nie zapominajcie, że ludzie wyciągają na wasz temat wnioski nie
          > tylko z powodu waszych poglądów, ale też z powodu tego jak je wypowiadacie.
          -
        • Gość: moboj Re: cytaty z Gigi IP: *.magma-net.pl 22.08.03, 15:19
          > Widzę, że dyskusja zawrzała. Posypało się wiele oszczerstw i to wszystko
          > zaczyna być kłótnią a nie dyskusją, nie o to przecież chodzi.

          zdaje się, ze Ty sama rzuciłaś w swoich postach wiele oszczerstw. posłuchaj
          sama siebie:
          "Ale faktycznie są Panie, które nie chcą mieć
          dziecka z rożnych przyczyn. Mają więc przespane noce, luzik, pieniądze na
          odsysanie tłuszczu i korektę nosa."
          "Tylko ginekolodzy nie mowią w większości, bo tak im wygodnie, tak zarobią na
          pacjentce, a tak na prawdę w d... mają co się z nią dzieje. A to jakie to co
          niektórzy gnojki chciwe wychodzi przy nieplodności pacjentek. Dopiero w
          klinice lekarze się dziwią jakie to nieodpowiedzialne dupki z tych
          prywaciakow."
          " moim zdaniem Ci co dzieci mieć nie chcą tak naprawdę
          dlatego, że nie mają nic im do dania, są puści i nic sobą nie reprezentują."
          " Pani
          uważa tolerancję za dobrą cechę charakteru, dla mnie natomiast jest ona
          wynikiem słabości charakteru i braku własnego zdania." - to już jest dla mnie
          kuriozum:)
          " przecież fakt, że jest kobieta zabezpieczona przez cały czas, powoduje, że
          wszystko dzieje się kiedykolwiek. Moim zdaniem to jest niewolnictwo.", "
          Kobieta nie jest wtedy jak na zawolanie, a to uczy mężczyznę szacunku w obec
          niej całej, po kilku dniach wstrzemięźliwości, jakaż radość jest ze
          zjednoczenia na które tak się czekało!
          - wydaje mi się, że to dość czytelna aluzja do tego, że kobieta na pigułkach
          jest na każde zawołanie faceta, więc tak się tego nie wypieraj, że tego nie
          napisałaś.

          więcej nie chce mi się szukac...
          • Gość: moboj Re: pytanko - własnie przyszło mi do głowy... IP: *.magma-net.pl 22.08.03, 15:33
            Gość portalu: moboj napisał(a):

            > " przecież fakt, że jest kobieta zabezpieczona przez cały czas, powoduje, że
            > wszystko dzieje się kiedykolwiek. Moim zdaniem to jest niewolnictwo.", "
            > Kobieta nie jest wtedy jak na zawolanie, a to uczy mężczyznę szacunku w obec
            > niej całej, po kilku dniach wstrzemięźliwości, jakaż radość jest ze
            > zjednoczenia na które tak się czekało!

            napisałas wcześniej, że też brałaś tabletki antykoncepcyjne. czy w takim razie
            w tamtym czasie w twoim związku "wszystko działo się kiedykolwiek"? czy byłas
            na każde zawołanie swojego partnera?
            • Gość: giga Re: pytanko - własnie przyszło mi do głowy... IP: *.daminet.pl 22.08.03, 16:07
              Sprostuję: ten cytat to moje slowa a nie Moboja. Chyba pomylka...
              Otóż już koleżanko zaspakajam Twoją ciekawość. Oczywiście, że nie bylam na
              każde zawołanie. I choćby dlatego doszlam do wniosku, że zdrowiej jest ich nie
              przyjmować skoro i tak nie kochaliśmy się codziennie (mąż ciężko pracuje,
              zresztą ja też, mam wolne obecnie). Doszlam do wniosku, że jeśli nie planujemy
              dziecka, to nie nie stanowi problemu niewspólżycie w dniach plodnych. Nasze
              życie jest bogate w wiele innych przemilych chwil (nie jest nią tylko seks). W
              innej sytuacji (sugerowanej przez ciebie) nie postanowiłabym odstawiać
              pigułki, albo rozstałabym się z mężem, gybym się zorientowala, że jestem
              traktowana przez maszynkę. Ale w pracy kilka osób mi mówiło, że tak się czują
              traktowane przez partnerow i się zastanawialy czy nie ma to związku z
              pigulkami. Stąd przytoczone sytuacje. Chyba zaspokoilam twoją ciekawość mam
              nadzieję. W razie niejasności pytaj, lepiej gdy dopytasz niż za mnie dorobisz
              domyślną interpretację, jak niektóre kojarząc mnie z katoliczką.
              • Gość: moboj Re: pytanko - własnie przyszło mi do głowy... IP: *.magma-net.pl 22.08.03, 16:15
                Gość portalu: giga napisał(a):

                > Sprostuję: ten cytat to moje slowa a nie Moboja. Chyba pomylka...

                no oczywiście, że ja bym nawet nie wpadła na coś takiego. po prostu
                przytoczyłam fragmenty z Twoich wypowiedzi.

                > Otóż już koleżanko zaspakajam Twoją ciekawość. Oczywiście, że nie bylam na
                > każde zawołanie. I choćby dlatego doszlam do wniosku, że zdrowiej jest ich
                nie
                > przyjmować skoro i tak nie kochaliśmy się codziennie (mąż ciężko pracuje,
                > zresztą ja też, mam wolne obecnie). Doszlam do wniosku, że jeśli nie
                planujemy
                > dziecka, to nie nie stanowi problemu niewspólżycie w dniach plodnych. Nasze
                > życie jest bogate w wiele innych przemilych chwil (nie jest nią tylko seks).
                W
                > innej sytuacji (sugerowanej przez ciebie) nie postanowiłabym odstawiać
                > pigułki, albo rozstałabym się z mężem, gybym się zorientowala, że jestem
                > traktowana przez maszynkę. Ale w pracy kilka osób mi mówiło, że tak się
                czują
                > traktowane przez partnerow i się zastanawialy czy nie ma to związku z
                > pigulkami. Stąd przytoczone sytuacje. Chyba zaspokoilam twoją ciekawość mam
                > nadzieję. W razie niejasności pytaj, lepiej gdy dopytasz niż za mnie
                dorobisz
                > domyślną interpretację, jak niektóre kojarząc mnie z katoliczką.

                już nie mam więcej pytań. chciałam tylko usłyszeć czy w twoim związku było
                tak, jak to zasugerowałaś nam (znaczy kobieta na pigulkach jest na każde
                zawołanie faceta).
      • dorotka1970 Re: A tak wracając do tematu zasadniczego 22.08.03, 13:59
        Dzieki Saabena, podnioslas mnie na duchu po wypowiedzi Mamalgosi :-)

        saabena napisała:

        > Mam tu pytanie do Dorotki 1970 - Dorotko, pisałas w którymś poście powyżej,
        > że szanujesz czyjeś zapatrywania, wyznanie (wybacz, cytuję z pamięci). Jak
        > Ty się zapatrujesz na taka sytuację jak opisała pierwsza forumowiczka. czy
        > uszanowałabys też sytuację jak powyżej- że lekarz przenosi swój system
        > moralny do pracy? czy tez powinien go zostawić za drzwiami, jak parasol i
        > płaszcz? czy zaufałabys komuś kto stosuje podwójną moralność, inną w domu,
        > inną w pracy? Czy Twoim zdaniem, skoro Kodeks Etyki Lekarskiej pozwala (?)
        > na kierowanie sie lekarza własnym systemem moralnym w pracy ma prawo z tego
        > skorzystać?

        Tu sa dwa problemy:
        - Czy lekarz powinien wybrac specjalizacje ginekologa, jezeli wie, ze stosujac
        sie do swojej wiary czy moralnosci w pewnym sensie narzuci ja wszystkim swoim
        pacjentkom? Dotyczy to zarowno antykoncepcji jak i legalnej aborcji. Nie wiem
        czy jest druga taka specjalizacja lekarska, narazona na tyle konfliktow z
        wyznawana ideologia. Ja nie dziwie sie lekarzowi, ktory uwaza 3 tygodniowy
        plod za czlowieka, ze nie jest w stanie w zgodzie z wlasnym sumieniem
        przeprowadzic aborcji. Ale obecnie to jest tez przeciwstawienie sie
        obowiazujacemu prawu (a raczej pozbawienie go pacjentki). jezeli lekarz
        opisany w watku nie wzial za wizyte pieniedzy to przynajmniej rzeczywiscie
        jest uczciwy...
        - Drugim problemem jest niespojnosc prawa. Jezeli rzeczywiscie w Kodeksie
        istnieje taki zapis to dajac prawa lekarzowi odbiera je tym samym pacjentom.
        Nie mam nic przeciwko kierowaniu sie takimi badz innymi zasadami moralnymi w
        pracy (wrecz przeciwnie, nalezy sie szacunek), ale w takim razie lekarz
        powinien sie okreslic w chwili podejmowania pracy. Nie tylko we wlasnym
        gabinecie, ale rowniez przyjmujac w publicznym osrodku czy tez szpitalu
        powinno byc jasne, ze wyznaje on takie poglady, a szpital powinien miec
        obowiazek zatrudnienia rowniez ginekologa- niekatolika. Mysle, ze gdyby tak
        bylo, to ani lekarze ani pacjentki nie mieli by do siebie pretensji. Nie jest
        to przeciez skomplikowane - pieczatka Ginekolog-poloznik-katolik np. W
        szpitalu, na tablicy z nazwiskami pracujacych lekarzy - za nazwiskiem -
        katolik, albo buddysta np. Na drzwiach gabinetu i w ogloszeniu w prasie - to
        samo. Przeciez nie ma sie czego wstydzic, prawda? Zreszta, juz ktos powyzej
        poddal ten pomysl.

        Obecnej sytuacja naraza kobiety-niekatoliczki na swoista dyskryminacje w
        swietle prawa. Oczywiscie mozna poradzic takiej kobiecie, zeby szukala do
        skutku, ale uwazam, ze to po prostu niesprawiedliwe. Kobieta-katoliczka moze
        sie okreslic idac do jakiegokolwiek lekarza, bo leczyc niczym na sile nie
        mozna, tak samo jak zmusic do tej czy innej formy antykoncepcji.

        Zastanawiam sie, co by bylo, gdyby kobiety-katoliczki byly w tym kraju
        zdecydowana mniejszoscia. Czy nie byloby wtedy im latwiej, gdyby mogly bez
        problemu stwierdzic, ze zapisuja sie na wizyte do lekarza, ktory podziela ich
        swiatopoglad? Tak robia np. swiadkowie Jehowy, ale oni sa bardzo zamknieta
        spolecznoscia, wiec nie maja z tym problemu. Czy niekatoliczki, albo kobiety,
        ktore pomimo wyznawanej wiary decyduja sie postapic wbrew naukom KK nie
        zasluguja na to samo?

        Pozdrawiam,
        Dorotka
        --------
        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • Gość: giga Re: A tak wracając do tematu zasadniczego IP: *.daminet.pl 22.08.03, 16:39
          Masz rację z tym wróceniem do tematu zasadniczego. W końcu lepiej dyskutować
          niż się kłócić. Od razu inne klimaty i atmosfera. Po to jest to forum, żeby
          dyskutować a nie się oczerniać (faktycznie to co napisalam o oczernianiu
          dotyczy się bardziej Wiktorki, ale ujęłam was dwie bo slowo chore też mi nie
          odpowiada).
          Widzisz tak to jest z tymi lekarzami. Nie napisze katolik, a skąd ma biedna
          pacjentka wiedzieć, że nie przypisze tabl. anty. Może byloby lepiej gdyby na
          drzwiach pisalo katolik, albo jeśli nie to powinien chociaż za taką straconą
          wizytę nie wziąć pieniędzy (mówie o prywatnych), skoro nie przypisze i tak
          tabl. Ale niestety tak to już jest pieniądze, pieniądze i wszędzie te
          pieniądze. Przecież one nam z nieba nie lecą. Ja też miałam wiele wizyt
          bezsensownych, kiedy to ginekolog miał do czynienia z moim schorzeniem, kazal
          co miesiąc przychodzić, nie leczyl, a po kilku mies. stwierdził, że on to w
          sumie takimi rzeczami się nie zajmuje, że to trzeba do specjalisty. Ale ile ja
          stracilam na niego czasu i pieniędzy. Mół się szybciej opamiętać.
    • i.p.freely Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 22.08.03, 14:23
      Pani Dorotko,
      podoba mie sie pani tok myslenia. Ewidentnie, lata indoktrynacji katolickiej
      nie doprowadzily do wygladzenia fald mozgowych. Jak to sie stalo????
      Pisze pani:
      (...) Czy lekarz powinien wybrac specjalizacje ginekologa, jezeli wie, ze
      stosujac sie do swojej wiary czy moralnosci w pewnym sensie narzuci ja
      wszystkim swoim pacjentkom? Dotyczy to zarowno antykoncepcji jak i legalnej
      aborcji. Nie wiem czy jest druga taka specjalizacja lekarska, narazona na tyle
      konfliktow z wyznawana ideologia.(...)

      **** Rozpatrujac rzecz racjonalnie, lekarz - bez wzgledu na specjalizacje -
      nie powinien byc lekarzem jesli chce wypelnic co do joty swoje religijne
      powinnosci. Dlaczego? Bo ingeruje w 'wole boza' ;-O bez wzgledu na to czego by
      sie podjal, ratowanie zycia, zapobieganie itd.


      • dorotka1970 Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? 22.08.03, 14:47
        i.p.freely napisał:

        > **** Rozpatrujac rzecz racjonalnie, lekarz - bez wzgledu na specjalizacje -
        > nie powinien byc lekarzem jesli chce wypelnic co do joty swoje religijne
        > powinnosci. Dlaczego? Bo ingeruje w 'wole boza' ;-O bez wzgledu na to czego
        > by sie podjal, ratowanie zycia, zapobieganie itd.

        Wlasciwie o to nalezaloby spytac katolika. Ja juz do tej grupy nie naleze, bo
        zbyt wiele pytan ta religia (jak i KK) pozostawila bez satysfakcjonujacej mnie
        odpowiedzi. A nie naleze do osob, ktorym wystarczy powiedziec "Bo tak". Moze
        przez to mi trudniej :-)

        Wydaje mie sie, ze kwestia ingerencji lekarza w "wole boza" i zgody KK na jej
        zakres zalezy tylko i wylacznie od tego, czy ratuje sie czyjes zycie.
        Natomiast dla KK jakosc tego zycia nie ma ZADNEGO znaczenia - dotyczy to
        wszystkich aspektow medycyny - od kontroli urodzin do eutanazji. Nie byloby w
        tym nic zlego (bo przeciez katolicy wierza w lepsze zycie po smierci), gdyby
        nie wiazalo sie z ustanawianiem prawa dla WSZYSTKICH. Dla mnie moje zycie i
        jego jakosc na TYM swiecie jest istotna, ale okazuje sie, ze moze nikoniecznie
        bede mogla o MOIM zyciu tutaj decydowac. A jesli nie wierze, ze bede miala
        inne zycie? To trudno jest po prostu usiasc i uznac czyjes prawdy za
        obojetne...

        Pozdrawiam,
        Dorotka

        --------
        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
    • Gość: Kamelka Re: Antykoncepcja-za czy przeciw? IP: *.biaman.pl 22.08.03, 14:30
      Małgosiu, uważasz niektóre dyskutantki za agresywne i akatolickie. Ja wątek
      śledzę od początku i moim zdaniem jeżeli ktoś jest agresywny to Pani Giga
      Jeżeli chodzi o akatolicyzm to muszę Ci powiedzieć, że jestem daleka od walki z
      tą religią, i z jakąkolwiek religią. Żadnej nie potępiam.
      Dyskutuję na temat "antykoncepcja za czy przeciw". a nie na temat "katoljcyzm
      za czy przeciw". Znam wszystkie metody antykoncepcji, wiem, że wszystkie mają
      plusy i minusy, wiem też, że każda kobieta jest inna, ma inne wymagania i
      oczekiwania związane z tą sferą życia, ma inne marzenia i plany . Dlatego
      uważam, że sprawą indywidualną jest dobór metody antykoncepcyjnej.
      Ja szanuję człowieka niezależnie od wyznawanej przez niego wiary i niezależnie
      od stosowanej metody antykoncepcji.
      Pani Giga w odpowiedzi dla Pani Haliny odpisała, że tolerancja jest przejawem
      słabości. Ja zaś uważam, że tolerancja jest podstawą funkcjonowania ludzi w
      społeczeństwie Historia pokazuje, że jej brak był przyczyną wielu tragedii.
      • Gość: giga Re: Kamelko IP: *.daminet.pl 22.08.03, 15:21
        Tolerancja w nadmiarze również jest przyczyną wielu tragedii....co pozostaje?
        • Gość: giga Re: Dorotko IP: *.daminet.pl 22.08.03, 15:51
          Nie jestem psychologiem, wiec diagnozy ci nie postawie :-)
          Ale laczenie metody antykoncepcyjnej z szacunkiem dla kobiety jest, delikatnie
          mowiac, chore
          To są między innymi Twoje slowa, prawda? Widzisz ja nie nazywam treści Twoich
          poglądów chorymi, choć też mi się nie podobają. A kawałek z tą diagnozą? Nie
          mowię już o tonie.
          Wiktorka więcej się postarała. To od niej dowiedzialam się, że jestem
          psychopatką fanatyczką i inne. Uważasz, że to jest w porządku? Ja też mam tak
          nazywać ludzi o odmiennych poglądach? Na szczęście szanuję rozmówcę i mam
          pewne granice.
          • dorotka1970 Re: Dorotko 22.08.03, 18:00
            Gość portalu: giga napisał(a):

            > Nie jestem psychologiem, wiec diagnozy ci nie postawie :-)
            > Ale laczenie metody antykoncepcyjnej z szacunkiem dla kobiety jest,
            > delikatnie mowiac, chore
            > To są między innymi Twoje slowa, prawda? Widzisz ja nie nazywam treści
            > Twoich poglądów chorymi, choć też mi się nie podobają.
            -
            • Gość: Robert Tolerancja i fanatyzm IP: *.biaman.pl 22.08.03, 19:16
              Dzień dobry miłe Panie.

              Tolerancja (z języka łacińskiego tolerare - "znosić", "cierpieć") - świadoma
              zgoda na wyznawanie i głoszenie przez innych ludzi poglądów, z którymi się nie
              zgadzamy, oraz na wybór sposobu życia uważanego przez nich za właściwy, chociaż
              go nie aprobujemy. Tolerancja oznacza rezygnację ze stosowania przymusu wobec
              innych.

              Fanatyzm (od łacińskiego "natchniony', "zagorzały"), zjawisko społeczne i
              postawa społeczna (religijna, ideologiczna, polityczna) przejawiające się w
              ślepiej wierze w przyjęte poglądy religijne, społeczne, polityczne. Fanatyzm
              charakteryzuje się skrajną nietolerancją wobec przedstawicieli innych
              ideologii, religii, poglądów społecznych czy politycznych. Przeciwieństwem
              fanatyzmu jest tolerancja.

              Ciekawy jestem co więcej uczyniło złego - tolerancja czy fanatyzm? Tolerancja
              kojarzy mi się z rozkwitem kultury i nauki, z miłościąmiedzy ludźmi przez duże
              M. Natomiast fanatyzm to wojny religijne, terroryzm - ostatnio kojarzy mi się z
              wydarzeniami 11 września. To tak ogólnie. Jestem tolerancyjny i moja żona ma
              prawo wyboru czy chce brać tabletki antykoncepcyjne czy też nie. To jej wybór,
              ja jedynie mogę coś zaproponować i tyle. Gdybym był fanatykiem wyboru nie
              miałaby żadnego...Na tym forum jest osoba, która mąci i prowokuje, z uporem
              powtarza swoje racje nie dając się przekonać, że inni mają swoje przekonania,
              wartości, są niewierzący bądź wyznają inną religię. Może pora zakończyć ten
              temat, który doznał ostrego zakrętu. Jest ciekawie, ale nikt tu nikogo nie
              przekona. A co do lekarza (wątek z pierwszego listu) - w kraju bardziej
              cywilizowanym niż nasz mógłby zostać pozwany do sądu o wysokie odszkodowanie.
              • Gość: Kamelka Pytanie IP: *.biaman.pl 22.08.03, 19:26
                Mam pytanie do Pań, które są przeciwko antykoncepcji z powodów ideologicznych,
                czy powinnno być legalne zapłodnienie in vitro przeciwko któremu jest Kościół
                Katolicki, a które w efekcie prowadzi do powstania do powstania życia?
              • Gość: giga Re: Dzięki Panie Robercie IP: *.daminet.pl 22.08.03, 21:56
                Bardzo dobrze, że ktoś mądry tu napisał. Dziękuję za przytoczoną definicję
                fanatyzmu. Dzięki niej zrozumialam, że osoby oskarżające mnie o fanatyzm, same
                zachowują się fanatycznie, nie na bazie religi ale poglądów. Skoro nazywają
                mnie psychopatką albo moje poglądy chorymi same zachowują się fanatycznie!
                Widzą tylko swoje racje.
                I teraz ja pozwolę sobie przekroczyć granice, bo mnie wkurzacie puste baby.
                Widzę, że wiele z was (nie wszystkie) na takim poziomie rozmawiają, że nie
                pozostaje nic innego jak tylko przestać się z wami cackać, a zniżyć się do
                waszego poziomu i powiedzieć: koleżanki fanatyczki: drzazgę w czyimś oku
                widzicie a belki we wlasnym nie dostrzegacie? A to w końcu wy: niszczycie
                naturę, płodność i to własną i życie (tabl. przecież w wielu przypadkach
                uniemożliwiają zagnieżdżenie w macicy zarodka). Nie róbcie z siebie
                niewiniątek! Pukniesz w stół a nożyce się odezwą: wszystko obieracie w
                argumenty, piękne slówka ale wiecie dobrze, że jesteście jak nieczułe głazy i
                nie szanujecie życia (tego najsłabszego) to jakże możecie szanować siebie czy
                tym bardziej rozmówcę o innych poglądach. Tu nie chodzi tylko o płodność i
                szacunek, tu chodzi o ludzkie życie. Niby jesteście czytate pisate, wiecie o
                skutkach ubocznych, ale o tym, że tabl. anty uniemożliwiają często
                zagnieżdżenie się zarodka też wiecie. I macie sumienie? Śpicie spokojnie?
                Znalazłyście świetne, wygodne rozwiązanie, drogę na skróty w postaci pigulek.
                Myślicie, że przechytrzycie naturę? Pożyjecie zobaczycie ... Gorączkujecie
                się, bo dobrze sumienie wam wyrzuca: słowo zabijam was przecież dotyczy. Nie
                tylko te bezlitosne matki dokonujące aborcji, porzucające noworodki. Jesteście
                jak te beczki, w których znaleziono te małe niewinne istotki. Same nawet nie
                wiecie ile takich malutkich istotek w was umarło z powodu niezagnieżdżenia,
                przez pigułki. Jak beczki, z których nawet nie słychać wołania tych
                najslabszych istot. I przed sobą i przed innymi udajecie, że tej prawdy nie
                ma, że zabijanie was nie dotyczy. Przecież to tylko pigułka.
                Jakkolwiek nazwiecie początek życia ludzkiego: zalążkiem, zygotą ale to
                jest początek życia nie krokodyla ale człowieka. Wy też mialyście taki
                początek, na szczęście ktoś was uszanował i żyjecie. I jeszcze jedno: nie
                trzeba mieć za autorytet Jana Pawla, żeby mieć sumienie. Trzebapo prostu być
                czlowiekiem a nie głazem.
                Obrażajcie się, róbcie co chcecie, nie interesuje mnie to. Napisałam do was
                na waszym poziomie, a szczególnie na poziomie Wiktorki. Jakim mieczem moja
                droga wojujesz od takiego giniesz. Do ciebie nie można mówić inaczej skoro
                sama tak pyskujesz. Trzeba zniżyć się do twojego poziomu. Kończę z wami tą
                dyskusję, bo wlaśnie mąż zwrócil mi uwagę na pewną rzecz: wy po prostu nie
                jesteście tej dyskusji warte, bo nie potraficie dyskutować. Faktycznie na co,
                a raczej na kogo ja straciłam tyle czasu....Wybrałyście, żyjcie z tym bagażem,
                a jak się coś wam przytrafi miejcie do siebie pretensje. Życzę, żeby was
                SUMIENIE ZJADŁO.
                • Gość: melmire Re: Dzięki Panie Robercie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.08.03, 22:53
                  Oh jak milo i niefanatycznie.............
                • Gość: moboj Re: Dzięki Panie Robercie IP: *.magma-net.pl 22.08.03, 23:03
                  a ja naiwna myślałam, ze z Tobą da się porozmawiać na poziomie... trudno się
                  mówi:(
                • wladyslawa1912 Re: Dzięki Panie Robercie 23.08.03, 00:18
                  no, no, ale klase pokazalas. i ty piszesz o szacunku do innych... zastanow sie
                  nad soba kobieto.
                  • wladyslawa1912 Re: Dzięki Panie Robercie 23.08.03, 11:16
                    i jeszcze jedno, gigo. ty nie jestes zadna katoliczka. "poznacie ich po
                    owocach" - pamietasz? a jakie sa te owoce w twoim przypadku? agresywne,
                    nienawistne posty, obrazanie kobiet, ktore nie maja dzieci, a takze
                    uczestniczek tej dyskusji. oby jak najmniej takich "katolikow", tylko opinie
                    kosciolowi katolickiemu psujecie. przykre.
                • Gość: Kamelka Re. Pani Gigo IP: *.biaman.pl 23.08.03, 10:51
                  PANI Gigo, słowo "zabijam" również Pani osoby dotyczy. Przez 2 lata "była Pani
                  jak nieczuły głaz, nie szanowała życia (tego najsłabszego) i jakże mogła Pani
                  szanować siebie. Tu nie chodziło tylko o płodność i szacunek, tu chodziło o
                  ludzkie życie. Niby jest Pani czytata i pisata, wie o skutkach ubocznych, ale o
                  tym, że tabletki anty uniemożliwiają zagnieżdżenie się zarodka też wiedziała I
                  miała Pani sumienie? Spała Pani spokojnie? Znalazła Pani świetne i wygodne
                  rozwiązanie, drogę na skróty w postaci pigułek."
                  "Nie tylko te bezlitosne matki dokonujące aborcji, porzucające noworotki." I
                  Pani była "jak te beczki, z których nie słychać nawet wołania tych najsłabszych
                  istot."
                  Gdyby nie guzek w piersi, o którym Pani pisała wcześniej, pojawienie się,
                  którego zmusiło Panią do odstawienia tabletek, pewnie do dnia dzisiejszego " i
                  przed sobą i przed innymi udowadniałaby Pani, że tej prawdy nie ma, że
                  zabijanie Pani osoby nie dotyczy. Przecież to tylko pigułka"
                • wiktorkaa Re: 25.08.03, 10:31
                  Gość portalu: giga napisał(a):

                  koleżanki fanatyczki: drzazgę w czyimś oku
                  > widzicie a belki we wlasnym nie dostrzegacie? A to w końcu wy: niszczycie
                  > naturę, płodność i to własną i życie (tabl. przecież w wielu przypadkach
                  > uniemożliwiają zagnieżdżenie w macicy zarodka).


                  ***
                  no i tu po prostu nie trzeba nic komentować,tylko fanatycy na punkcie płodności
                  itp.mogą wypisywać tego typu teksty,ręce opadają...
                  ***

                  Nie róbcie z siebie
                  > niewiniątek! Pukniesz w stół a nożyce się odezwą: wszystko obieracie w
                  > argumenty, piękne slówka ale wiecie dobrze, że jesteście jak nieczułe głazy i
                  > nie szanujecie życia (tego najsłabszego) to jakże możecie szanować siebie czy
                  > tym bardziej rozmówcę o innych poglądach.

                  ***
                  a co ma do tego szacunek do życia oszolomko?
                  ***

                  Tu nie chodzi tylko o płodność i
                  > szacunek, tu chodzi o ludzkie życie. Niby jesteście czytate pisate, wiecie o
                  > skutkach ubocznych, ale o tym, że tabl. anty uniemożliwiają często
                  > zagnieżdżenie się zarodka też wiecie. I macie sumienie? Śpicie spokojnie?
                  > Znalazłyście świetne, wygodne rozwiązanie, drogę na skróty w postaci pigulek.
                  > Myślicie, że przechytrzycie naturę? Pożyjecie zobaczycie ... Gorączkujecie
                  > się, bo dobrze sumienie wam wyrzuca: słowo zabijam was przecież dotyczy. Nie
                  > tylko te bezlitosne matki dokonujące aborcji, porzucające noworodki.

                  ***
                  Ty naprawdę potrzebujesz porady nie tylko psychologa ale raczej psychiatry,bo
                  trochę przesadzasz z tym słowem'zabijam'.Akurat jeżeli chodzi o pigułki wierzę
                  lekarzowi a nie oszołomkom.Pigułki anty.zatrzymują owulację a nie przeszkadzają
                  zarodkowi się zagnieździć.Ale Ty o tym widocznie nie wiesz.
                  ***

                  > jak te beczki, w których znaleziono te małe niewinne istotki. Same nawet nie
                  > wiecie ile takich malutkich istotek w was umarło z powodu niezagnieżdżenia,
                  > przez pigułki.

                  ***
                  TEN TEKS TO JUZ PO PROSTU PRZEGIĘCIE-CZY TY WIDZISZ CO TY PISZESZ??????
                  ***

                  > Obrażajcie się, róbcie co chcecie, nie interesuje mnie to. Napisałam do
                  was
                  > na waszym poziomie, a szczególnie na poziomie Wiktorki.

                  ***
                  Kobieto,nie piszesz na moim poziomie,bo nie jestem fanatyczką i na szczęście
                  nigdy nie będę.
                  ***

                  Życzę, żeby was
                  > SUMIENIE ZJADŁO.

                  **
                  Biedna zakompleksiona kobietko,lecz sie.
                  ***
    • Gość: Kamelka Re: Dziękuję Panie Robercie. IP: *.biaman.pl 22.08.03, 23:25
      Wyszło szydło z worka. Lepiej póżniej niż wcale.
Pełna wersja