Dodaj do ulubionych

Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry???

27.12.07, 17:50
Czy na tym forum jest ktoś kto wyleczył się dzięki Anry?
Bardzo proszę piszcie! Jeśli znacie przypadki osób, które się nie
wyleczyły to tez piszcie - chcę wiedzieć wszystko!
Obserwuj wątek
    • flamenchica Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 02.01.08, 16:35
      Witam ,
      czytając te wszystkie posty ,nie mogę uwierzyć że jest tak wiele
      niesprawiedliwych osądów co to leku ANRY i na prawde nie mogę powstrzymać łez
      kiedy to wszystko czytam. do Dr Rybczyńskiego w Poznaniu ( człowieka ,który
      wynalazł ten lek )trafiłam kiedy miałam 2 miesiące i ..naczyniaka jamistego na
      twarzy ,który rósł szybciej ode mnie ,wielkie czerwone, krwawiące zgrubienia
      ,ropiejące strupy , tak wyglądała moja twarz pokryta w połowie naczyniakiem .
      Rodzice byli bezradni , a lekarze rozkładali ręce, nie dawali mi zadnych szans
      nawet na przezycie . Wtedy rodzice dowiedzieli sie o dr Rybczyńskim , podawano
      mi lek Anry( skrót : ANatol RYbczyński) 3 krople , co 3 miesiące , potem dawka
      była zmieniana . Pierwsza reakcja nastąpila po 2 tygodniach . Strupy zaczęły się
      zasuszac , ciemnialy i odpadały . nie było juz ropienia !! Naczyniak stopniowo
      się zmniejszal by ostatecznie w wieku 2 lat Pozbyć sie choroby . Profilaktycznie
      dostawałam lek do 13 roku zycia , chociaż i tak było wiadomo ze naczyniak sie
      wchłonął ( wiec praktycznie byłam leczona przez Dr Rybczyńskiego niemalże do
      końca jego dni ( zmarł w 2001r w wieku 92 lat) Dr. Rybczyński przyjmował w swoim
      domowym gabinecie w Poznaniu wielu ludzi , pamietam ,kiedy jako mała dziewczynka
      do niego jeżdziłam po kolejna dawke leku.. widziałam wtedy ludzi w poczekalni ,
      słyszałam ich rozmowy o guzie wielkości sliwki który się wchłonął dzieki Anry o
      nadzieji i ..radości bo niepozorny dla nas pacjentów preperat z wody i krzemu
      im pomógł!!! ..pomógł mnie !
      Teraz mam 20 lat jestem zdrowa , studiuje , realizuje swoje marzenia , nie
      wyobrazam siebie jak bym mogła wyglądać i czy bym jeszcze żyła gdyby nie Dr
      Rybczyński ...On mnie uratował..po prostu. Wiem że nie zależało mu na
      pieniądzach , to nie było ważne , ale to zeby jego lek został zarejestrowany
      prze Instytut Leków , aby można go było kupić w aptece , . .niestety cały
      "światek" lekarski bał się podwarzenia swoich teorii... bał sie
      rewolucji..Dlaczego?? teraz gdy Dr Rybczyńskiego zabrakło , ciekawa jestem czy
      ludzie którzy sie tym zajmują pamiętaja o uprzedzeniu pacjentów o diecie która
      maja przestrzegać..tj. unikania picia wód mineralnych, z uzrdrowisk itp, picia
      soków z marchwi, jedzeniu kapusty kiszonej , JOGURTóW i tak dalej,lista
      produktów nie jest długa ..ale Jest , wiec może zanim bedziemy krytykowac lek ,
      może warto sie zapoznać ze sposobem jego przyjmowania, dawkowania i wspomnianej
      wczesniej diety.
      Moj przypadek został opisany ( jest zdjęcie) w książce Dr. Rybczyńskiego "Nowe
      Poglądy na Etiologię Choroby Raka i Choroby Aids i Zasady Przyczynowego ich
      Leczenia" chyba miałam szczęscie że byłam leczona przez samego twórce tego
      leku.... Pisze to wszystko bo czuje taki moj osobisty obowiazek , dług
      wdzięcznosci ..dla tego człowieka . Ludzie nie maja pojecia o pracy i
      poświęceniu , obrazając go nie znając jego osiągnięć - Namawiam do zapoznania
      się z biografią tego człowiEka.
      Kiedyś też wyśmiewano się z "wynalazków" medycyny , nie wierząc ze bakterie
      istnieją ..prawda? ;)

      PS. chętnie zeskanuje książkE dr. Rybczyńskiego , on nie "robił kasy" na tym
      leku jak obecnie jego kontynuatorzy.. Chciał leczyć ludzi ..i wyleczył tysiące,
      ja jestem jedną z nich.
      Pozdrawiam Serdecznie
      • knighteye Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 06.01.08, 15:05
        Gratuluję - wyleczono Cię, ale nie z raka :) Naczyniak z rakiem nie
        ma nic wspólnego, czyżby Rybczyński o tym nie wiedział?

        Naczyniak jamisty należy do najczęstszych GUZÓW ŁAGODNYCH w wieku
        niemowlęcym i dziecięcym. Guzy tego typu są miękkie, wypełnione
        krwią. Naczyniaki jamiste mogą mieć postać czerwonych guzków lub
        przybierać kształt lekko wklęśniętej niebieskawej zmiany (jeśli
        położone są w głębi skóry). Występują na twarzy, w obrębie
        owłosionej skóry głowy, czasem na języku dając jego powiększenie.
        Wzrost niektórych guzów bywa bardzo szybki. W czasie pierwszych 6
        miesięcy życia zmiany mogą się powiększać, najczęściej jednak
        SAMOISTNIE USTEPUJĄ do 2-4 roku życia. Naczyniaki jamiste, jeśli nie
        ustąpią samoistnie, wymagają zabiegu chirurgicznego.
        • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 09.02.08, 14:57
          Do knighteje. Rak złośliwy jajnika z przerzutami do otrzewnej i jelit.W 2006
          roku moja żona zachorowała na w/w chorobę, przyjęła 12 wlewów chemicznych, które
          uszkodziły jelita, watrobę, nerki,ukrwienie, unerwienie. Przerwaliśmy
          chemioterapię w lipcu 2007 roku i po 2 mcach zastosowaliśmy ANRY. W 2 tygodnie
          po zażyciu żona dostała gorączki pow,38 stopni i potwornych bóli brzucha,bóle i
          gorączka powtarzały się przez 3 miesiące lecz o różnym nasileniu.W marcu minie 2
          lata od rozpoczęcia leczenia,ilość guzów zmniejszyła się znacznie,żona czuje się
          bardzo dobrze i wspaniale funkcjonuje, kto nie wierzy może na własne oczy
          przekonać się jak wygląda chora na RAKA złośliwego jajnika 3 stopnia w dniu
          dzisiejszym.
          • knighteye Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 15.02.08, 00:47
            zygmunt1956 napisał:

            Przerwaliśmy
            > chemioterapię w lipcu 2007 roku i po 2 mcach zastosowaliśmy
            ANRY.

            No to napisz mi za 2-3 lata jak się żona miewa. I czy anry pomaga,
            bo wycofanie się guzów przypisałbym raczej chemioterapii, a nie
            cudownemu działaniu anry...

            No cóż, głupich nie sieją. Powodzenia życzę
            • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 16.02.08, 22:24
              Myślisz,że jestem laikiem i nie wiem co robię. Po zastosowaniu ANRY organizm
              żony zachowywał się tak jakby dostał wlew chemiczny, wszystkie objawy, była
              czerwona i bardzo słaba, miała gorączkę i bóle brzucha.Powyższe objawy
              powtarzały się przez okres 3 miesięcy z roznym nasileniem.We wtorek żona była na
              badaniach kontrolnych w CO, następne badanie kontrolne lekarz onkolog wyznaczył
              na czerwiec.Onkolog był zachwycony i zdziwiony tym, że przerwanie chemioterapii
              tak korzystnie wpływa na organizm żony. My zastosowalismy ANRY przy bardzo
              dobrych wynikach z morfologii.
              • agniecha321 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 05.01.09, 04:43
                Zygmunt. Nie denerwuj się . Ja przegrałam walkę o czyjeś życie i pomijając fakt
                że anry nie pomogło , to wręcz zaszkodziło. Mam kontakt ,ale dopiero teraz do
                lekarzy którzy leczą tym specyfikiem i jak słucham tego co mówią to wyć mi się
                chce że byłam taka głupia. P. TOMCZAK nie jest żadnym specjalistą i swoją
                głupotą robi ludziom krzywdę!!! NIE WOLNO podawać Anry czy to przed , czy po
                chemii ! Buteleczka cudu co pół roku ! Bzdura !!! Po kropelce pod ścisłym
                nadzorem lekarza, a w nas wlali po 4 butelki w ciągu 1 roku. odezwe się
                --
                agniecha321
                • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 10.01.09, 21:42
                  Widzisz agniecha321 moja żona zastosowała ANRY 1-07-2007 jednorazowo całą dawkę.
                  Następnej dawki już nie podaliśmy do dnia dzisiejszego i na razie nie podamy bo
                  wiemy jak organizm moze zareagować z własnego doświadczenia. Osobiście nie
                  polecam nikomu stosowania Anry z w/w powodow.
                  Moja żona przerwała chemię, ktora na jej organizm nie działala, potwierdził to
                  chirurg onkolog u ktorego ostatnio bylismy.

                  Chirurg podjął się wykonania operacji, która sie niebawem odbedzie. Mam
                  nadzieję,że guzy nowotworowe oddzieliły się od jelit i wszystko będzie ok.
                  Gdy przerwaliśmy chemię nie znalem calej prawdy jaki jest prawdziwy stan zdrowia
                  mojej żony ponieważ lekarze nie mówili prawdy, nie wiem czy celowo czy sami jej
                  nie znali.
                  Dzięki suplementom żona jest w bardzo dobrej kondycji fizycznej i psychicznej
                  która umożliwia przeprowadzenie bardzo powaznej operacji.
                  • agniecha321 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 18.01.09, 00:19
                    Witaj Zygmunt. To Bóg nad wami czuwa że twoja żona po pierwsze nie zareagowała
                    na hemie , i że wzięła tylko jedna dawkę. Reakcja po Anry w tym przypadku może
                    być różna wiem to z własnego doświadczenia i uwierz mi że z całego serca życzę
                    Twojej żonie zdrowia !!! Ale bądźcie czujni , bo to nie jest tak do końca jak
                    oni wszyscy mówią. Pamiętaj żeby kontrolować wątrobę, bo przy raku jelita na 100
                    przypadków , 99 kończy się przerzutem na wątrobę i .... Suplementy !!! Ekstra
                    rzecz !!! Twoja żona ma silny organizm i zdrowe podejście do choroby i to jest
                    głównym powodem jej dobrego stanu zdrowia. Cieplutko was pozdrawiam i służę
                    pomocą.
                    --
                    agniecha321
                • adam1_5 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 15.04.10, 23:22
                  Szanowna Pani! Mam bardzo uprzejmą prośbę czy mogłaby Pani podać kontakt do
                  lekarza który zna się na ANRY. Od 2 miesięcy walczymy u taty z rakiem płuc.
                  Rodzice spotkali się z opiniami o tym leku i bardzo ich to podbudowało. Boję się
                  jednak że zakup tego leku z wątpliwego źródła i brak konsultacji z lekarzem może
                  przynieść odwrotny skutek do zamierzonego. z góry uprzejmie dziękuję.
                  Mój adres adlt2@wp.pl
              • knighteye Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 04.04.08, 23:28
                Przykro mi Majka, że przekonujesz się o tym w tak bolesny sposób :(
                Jaka szkoda, że czasami ludzie wpadają w sidła takich handlarzy i
                zanim zrozumieją, jest juz za późno.

                Pisała tu osoba 'cudownie' uleczona z naczyniaka - gdzie odpisałaem,
                że pewnie i tak sam by się wchłonął z czasem.

                Pod spodem pisze osoba 'cudowanie' uleczona z plamicy Schonleina -
                Henocha. Dziwne tylko, że nazwy własnej choroby dobrze podać nie
                potrafi.

                I przedstawia kolejne cud wyleczenia z CAŁKOWIECIE ULECZALNEGO.

                Plamica Schonleina - Henocha:

                Zazwyczaj choroba przebiega w sposób łagodny i przemija bez
                powikłań, chociaż zdarzają się nawroty. U jednego na stu pacjentów
                zajęcie nerek prowadzi w różnym czasie do rozwoju ich niewydolności.
                Dlatego dzieci po przebytym epizodzie choroby Schonleina - Henocha
                powinny pozostawać pod opieką poradni nefrologicznej. Utrata krwi (z
                moczem i kałem) prowadzi do niedokrwistości, jednak w większości
                wypadków organizm szybko regeneruje się po ustąpieniu objawów.
                Zajęcie naczyń krezki może w rzadkich wypadkach spowodować
                wgłobienie (raczej u młodszych dzieci), a wtedy konieczna jest
                interwencja chirurgiczna. Inne powikłania zdarzają się bardzo rzadko
                i są związane z zajęciem naczyń w określonych narządach (np.
                zaburzenia czynności serca, bóle głowy, zmiana zachowania).


                Leczenie
                W większości przypadków stosuje się jedynie leczenie objawowe.
                Stosuje się leki "uszczelniające" naczynia krwionośne (rutozyd,
                etamsylat). Bardzo ważne jest ograniczenie aktywności fizycznej.
                Przy zajęciu stawów ulgę przynoszą niesterydowe leki przeciwzapalne
                (ibuprofen, naproksen). W przypadkach trwającej infekcji stosuje się
                dotyczące jej leczenie przyczynowe (np. antybiotyki, leki
                przeciwwirusowe). W poważniejszych przypadkach stosuje się sterydy,
                heparynę, kwas epsiaminokapronowy. Leczenie przebiega często w
                szpitalu i może trwać nawet kilka miesięcy.

                I to sa te cuda własnie. ALbo wcześniejsza terapia klasyczna, której
                skutki widać i po zakończeniu, a przypisuje się to działaniu ANRY.

                To jest oszustwo i powinno być karalne !!!




                • olaadamczyk Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 20.08.13, 18:21
                  Piszesz, że ANRY powinno być zabronione, a nawet karalne. A czy chemioterapia, to nie jest zbrodnia przeciwko chorym na raka !? Wszelkie tanie i skuteczne wynalazki na raka zostały zaprzepaszczone i zabronione !
                  Ja od czerwca mam zdiagnozowanego raka piersi. Guz 6 cm x 4 cm. Już oświadczyłam chirurgom-onkologom, że nie poddam się ani radioterapii, ani chemioterapii. Proponują w zamian usunięcie całej piersi i węzłów spod pachy. Nie godzę się na nic.
                  Nikt z moich znajomych, ani bliskich takich zabiegów nie przeżył.
                  Od miesiąca stosuję terapię dr. Gersona i pestki z moreli. W ten sposób mojej siostry mąż wyleczył chłoniaka w gardle w 2009 roku, o czym pisałam na forum Gazeta pl. Jednak z rakiem piersi nie jest taka prosta sprawa. Leczy się go długo i uciążliwie. Ale nie jest zabójcze dla pozostałych organów.
          • groman55 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 22.11.12, 12:13
            Gdzie była leczona Pańska żona,albo inaczej zapytam gdzie nabyć odpowiedni preparat ANRY dla konkretnej pacjentki.Mam chorą mamę i jak do tej pory nie możemy sie dostac do kliniki bo brak limitów,choć udało mi się dwa terminy ustalić jeden to Bytom 29.11.2012,drugi to Katowice - Ligota 06.12.2012,jednak czas nie stoi w miejscu a choroba tez nie śpi.Jestem zdesperowany takimi poczynaniami naszej słuzby zdrowia choć nie oni są winni a winnymi są urzędasy z NFZ.Lekarze chca leczeć i w rozmowach sa naprawde mili i konkretni jednak mają związane ręce a nas nie stac naleczenie które jest bardzo drogie i nie mówie tu o sobie i przypadku mojej mamy bo jesteśmy w stanie zdobyc srodki na podjęcie leczenia i nie ma tutaj znaczenia że ma 76 lat dla jest wazne aby jeszcze zyła jak najdłużej i w miarę dobrej kondycji.Dlatego prosze o jak najwięcej informacji o Anry sposobie zdobycia ,konsulatacjach na temat stosowania i nie ma znaczenia w jakim kirunku Polski będe musiał pojechac aby to zdobyc.
            Pozdrawiam i życze dużo zdrowia Panskiej żonie.
            Liczę na szybką odpowiedź.
            Prosze pisac na adres Rekrut102@interia.pl
        • koziorozka Anatol Rybczyński 23.11.18, 14:09
          sentinelese napisał(a):
          > czy posiada Pani skany tej książki?
          --------------
          "Nowe poglądy na etiologię choroby raka i choroby AIDS i zasady przyczynowego ich leczenia" wydano w 1990 roku, więc może w jakiejś bibliotece...
          Gotowych recept tam nie znajdziesz.
          Dr Anatol Rybczyński (zmarł w 2001) twierdził, że komórka nowotworowa nie jest patologicznie zmienioną komórką naszego organizmu, ale komórką pasożytniczą – grzybiczą.
          Od wydania tej książki prawie 30 lat, nauka poszła naprzód, ale teorii o grzybach nikt nie potwierdził...
          Preparat Anry sprzedawany jest pod inną nazwą, ale to naciągactwo. Sama poczytaj tekst z lipca tego roku.
          www.fakt.pl/wydarzenia/polska/wroclaw/anry-roztwor-krzemu-na-nowotwory-chory-na-raka-ostrzega/3t3psll
          • snajper55 Re: Anatol Rybczyński 23.11.18, 14:31
            koziorozka napisała:

            > Od wydania tej książki prawie 30 lat, nauka poszła naprzód, ale teorii o grzyba
            > ch nikt nie potwierdził...

            Nikt też nie potwierdził teorii mówiącej, że Ziemia jest płaska. Do tego nauka złośliwie ignoruje tę teorię. Boją się Prawdy!

            S.
            --
            Kantyczka z lotu ptaka
    • violama Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 02.03.08, 21:40
      Jestem 38 letnią kobietą. Mając 16 lat zachorowałam na zespół schenlaina
      henocha, czego skutkiem było dość ciężkie uszkodzenie nerek. Groziła mi
      niewydolność nerek, byłam załamana. Trafiłam do dr Rybczyńskiego w
      Poznaniu.Jeżdziłam do niego przez kilka lat co pół roku i wypijałam u niego lek
      robiony przez niego /nigdy nie wiedziałam co to jest/. Wyglądało to jak woda i
      nie miało żadnego smaku. Dziś wiem że był to preparat ANRY. Obecnie jestem
      zdrową osobą i mam dwójkę wspaniałych córek. Zostałam wyleczona dzięki temu
      wspaniałemu człowiekowi, a lekarze rozkładali już ręce. Nie mogę uwierzyć, że
      znałam tak wspaniałego człowieka, który dla tych badań poświęcił swoje życie.
      Ludzie wierzcie w siłę tego leku. Jestem jednym z wielu / na pewno/ przypadków
      wyleczonych preparatem ANRY. Na moją chorobę nie było żadnego leku znanego
      medycynie. Jestem bardzo wdzięczna temu WIELKIEMU człowiekowi, bo dzięki niemu
      żyję i jastem szczęśliwa.
      • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 21.03.08, 08:27
        Wczoraj byłem z żoną na USG brzucha.Pozostało jeszcze kilka guzów, które nie
        zmieniają swoich wymiarów,nie rosną i nie maleją, wszystko wskazuje, że
        obumarły. Guzy znajdują się przy jelitach i usunięcie ich operacyjnie nie jest
        możliwe.Poczekamy do czerwca jeżeli następne badania onkologiczne potwierdzą
        dotychczasowe wyniki wtedy będziemy mogli powiedzieć, że walkę z tym wrednym
        gadem wygraliśmy.
        • majka814 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 03.04.08, 19:36
          U mojej mamy też pozostało kilka guzów, nie rosły nie malały, a mama
          czuła się dobrze.
          Cud?! Niestety okazało się, że mimo tego i dobrych wyników nastąpiły
          przerzuty do kości! W przeciągu dosownie kilku dni z dobrej formy
          mamy i dobrych wyników nie pozostało nic. Teraz jej stan jest bardzo
          ciężki i nikt nie potrafi jej pomóc. Bardzo cierpi!
          Nie popełniaj tego błędu, który my popełniłyśmy!
          Całym sercem życzę Wam wygranej z tą paskudną chorobą.
          • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 04.04.08, 20:45
            Widzisz Majka my oprócz Anry stosujemy jeszcze 4 preparaty wspomagające ,które bardzo mocno regenerują wyniszczony przez chemię organizm. W przypadku mojej żony organizm nadal walczy tak samo jakby dostawał co 2 tygodnie wlew chemiczny.To już 9 miesiąc od ostatniej chemii, nie powrócimy już do tego typu leczenia ponieważ chemia nie daje gwarancji wyleczenia a zniszczenia które spowodowała usuwamy do chwili obecnej. W walce z Rakiem nie stosowaliśmy żadnych diet ani lewatyw. Wychodzimy z założenia, że z rakiem może walczyć tylko silny i dożywiony organizm.
    • boooo Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 16.08.08, 23:31
      Parę dni temu zmarła bliska mi osoba. Nie kupowaliśmy ANRY. Kupowaliśmy
      natomiast przez blisko 2 lata POLECANE przez różnych szamanów soki NONI, grzybki
      REISHI, BIOBRAN.... Oczyściliśmy skutecznie kieszenie, a raczysko postępowało
      nadal. Cóż, tonący brzytwy się chwyta... Uważam, że sprzedawcy tych specyfików
      są ludźmi nieuczciwymi, dobrze wiedzą, że produkty te nie wyleczą z raka. Liczy
      się tylko pieniądz, a rodzina chorego zrobi wszystko w celu uzdrowienia chorego.
      O skuteczności przekonaliśmy się bardzo boleśnie.
      • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 20.09.08, 20:48
        To już 15 miesiąc skutecznej walki z rakiem złośliwym jajnika 3
        stopnia od ostatniej chemioterapii. Przerwaliśmy chemioterapię na
        wznowie [żona przyjęla 12 z 16 zaplanowanych chemii]. Oprócz Anry
        stosujemy suplementację i medycynę konwencjonalną.W suplementcji
        organizmu żony stosujemy swoje dawki, które w bardzo szybkim tempie
        regenerują organizm. Na potwierdzenie mojej teorii skutecznej walki
        z rakiem przedstaiam wyniki ostatnich badań.
      • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 20.09.08, 22:17
        Morfologia Krwi.Liczba krwinek bialych w mm3 9,6 K/mm3 norma 4.0 -
        10??
                     Liczba krwinek czerwonych w mm3 4,72M/mm3 norma 4,0 -
        5,0??
                     Hemoglobina                    13,8 g/dl        12-16??
                     Hematokryt  42,2%         37-47   
        Średnia objętość krwinek 89 um3 81-89
        Średnia masa hemoglobiny w krwince 29.2 pg 27 - 33
        Średnie stężenie hemoglobiny w krwince 32,7 g/dl 33-37
        Stopień dyspersji krwinek czerwonych 14,1 % 11,5-14,5
        Liczba plytek krwi 357 K/mm3 130-400
        Średnia objętość krwinki płytkowej 8,6 um3 6,5-11,0
        Szerokość rozkładu płytek krwi 12,0 % 10-18,0
        PCT 0,308 % 0,10-0,50
        Zawartość procentowa limfocytów 25.4 % 20-45
        Zawartość procentowa monocytów 9.1 % 3 -8
        Zawartość procentowa granulocytów 65.5 % 40-70
        Liczba limfocytów 2.4 K/mm3 1-4
        Liczba monocytów 0.8 K/mm3 0.2-0.7
        Liczba granulocytów 6.4 K/mm3 2.5-7.0
        BIOCHEMIA
        Glukoza 71 mg/dl 70-105
        Cholesterol 217 mg/dl 120-200
        Trójglicerydy 140 mg/dl 40-140
        Mocznik 35 mg/dl 15-40
        Aminotransferaza asparaginowa 24 U/L do 31
        Aminotransferaza alaninowa 25 U/L do 42
        Kreatynina 1,62 mg/dl 0.6-1.2

        Proszę porównać wyniki swoje lub swoich najblizszych z wynikami
        mojej żony to będziecie mieli skalę porównawczą.
        To że moja żona ma tak dobre wyniki to zasługa dlugiej i solidnej
        suplementacji. Nie stosowaliśmy NONI,REISHI I BIOBRAN dlatego nie
        będę się na temat skuteczności w/w preparatów wypowiadał.
        Preparaty , które my stosujemy przetestowała moja żona na sobie z
        rewelacyjnym skutkiem jak dotychczas. Po przerwaniu chemioterapii na
        wznowie przy raku złosliwym jajnika w krótkim czasie powinno
        nastąpić zejście. Wszyscy lekarze do ktorych żona musiała się udać w
        celu leczenia zniszczen poczynionych przez chemię nie mogą uwierzyć,
        że przyszła do nich osoba tak poważnie chora. W CO Pani onkolog nie
        chce dać żonie skierowania na MORFOLOGIĘ KRWI trwierdzi, że na
        niedokrwistość nigdy nie cierpiala. Badanie krwi ktore przedstawilem
        powyżej żona wykonała w przychodnie rejonowej.Na dzień dzisiejszy
        moja żona czuje się bardzo dobrze,oczywiście ma jeszcze od czasu do
        czasu jakiś slabszy dzień lub 2. SUPLEMENTY nie są lekami i nie
        leczą RAKA lecz uruchamiają uklad odpornosciowy. Uklad odpornosciowy
        zaczyna likwidować przyczyny powstawania chorób - najlepszym żywym
        przykladem jest moja żona.
            
        • knighteye Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 20.09.08, 23:54
          A co mają wyniki morfologii do skuteczności terapii?
          Markery podaj (choc nie u każdego pacjenta są wykładnikiem postępu
          choroby, ale to wyjątki). Morfo bez chemii bywa raczej normalna.
          osoba leczona konwencjonalnie na raka jajnika: przed terapią marker
          CA.125 na poziomie 130, po kilku kursach chemii 15. Wycofanie zmian -
          potwerdzone zarówno markerami, jak i wynikami innych badań.

          Bzdety wypisuj na stronce anrowców Zygmuncie, bo z wielu przeróznych
          forów już Cie wywalili.

          Wystarczy negatywna opina wpisana na jakimkolwiek forum, a zaraz
          pojawia się osoba 'cudownie wyleczona' po ANRY. Inwigilujecie neta
          jak FBI :) Wypisuj swoje bzdury na waszej rodzimej stronce i nie mąć
          ludziom w głowach.

          • traper1973 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 05.09.10, 13:18
            Kolego knighteye.

            trafiłem na to formu zupełnie przypadkiem i nie mam nic wspólnego z rakiem. Wciagnęła mnie
            tematyka i doszedłem aż dotąd. Czytając twoje wypowiedzi mam nieodparte wrażenie że jestes
            wynajety przez koncen farmaceutyczny lub kolegów lekazy aby inwigilować tego typu fora lub
            strony internetowe.
            Jeśli ludzie nie mają realnej nadzieji na wyleczenie w standardowy sposób dlaczego boli cię że
            szukają czegoś innego, nawet jeśli to niepotwierdzone?? Czytałęś biografie Rybczyńskiego? Kim ty
            jesteś abynegować dzieło życia tego człowieka?

            pozdr
            • haszek3 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 09.01.11, 14:40
              Nie ma panaceum jednego na raka...Nowotwor to indywidualna odpowiedz organizmu na nasze problemy,uwarunkowana naszymi indywidualnymi sklonnosciami i stopniem odpornosci.Przyczyn naprawde moze byc tysiace.ANRY nie jest panaceum na raka.Jest jednym z elementow terapii i niestety nie zawsze skutecznym...Decyduje o jego skutecznosci stan chorego,zwlaszcza jego uklad odpornosciowy,stan ukladu limfatycznego,watroby...Wazne jest niezmiernie to po ilu cyklach chemii i naswietlan jest pacjent.Od miejsca i wielkosci guza i od ilosci i usadowienia sie przerzutow.Dr.Rybczynski mial takie dobre efekty,bo jako lekarz i do tego chirurg mogl prowadzic pacjenta wg,zasad ,ktore sam wynalazl.a stosowanie Ktorych jest po prostu niezbedne w terapi Anry.Pokazcie mi onkologa,ktory zechce zoperowac chorego a po 6 tygodniach podac mu krzem,zaleci robienie co kilka dni wynkow ,lewatywy z kawy i diete niskoweglowodanowa...Albo podz Anry a po kilku tygodniach wykona zabieg... Na wlasnym przykladzie wiem,ze Anry dziala jako preparat profilaktyczny,a na przykladzie mojej znajomej wiem,ze takze w przypadku raka.Podany u niej krzem na powracajacego po kazdym zabiegu usuniecia go guza pod kolanem,zlikwidowal guza ujawniajac przy okazji guza w piersi...Pod oslona Anry,bo ten ciagle dzialal, lekarz/niczego nie swiadom/guza z piersi wyluskal .Nie bylo zadnej chemii i naswietlan,dziewczyna czuje sie dobrze,nic sie nie dzieje.Po pol roku wziela kolejna dawke.Przez trzy dni miala potezny bol glowy.Wiem,ze to z pewnoscia mlode komorki rakowe byly likwidowane gdzies w glowie...Minelo juz 4 lata i jest spokoj.Ale ona byla odwazna od poczatku...Powtarzam raz jeszcze...Anry jest cudowne,ale trzeba wiedzic wiele,a przede wszystkim przekonac onkolaga by zechcial wspolpracowac...To tyle na dzis...Nie jestem lekarzem ,ale wiem o Anry duzo...Moge podpowiedziec ,podtrzymac na duchu...Moj mail jest dostepny bez problemu...Pozdrawiammm
                  • miloszimateusz Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 12.09.13, 21:00
                    można też WODĄ UTLENIONĄ I SODĄ OCZYSZCZONĄ - poczytajcie :


                    f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3916284 - jak ludzie powiadają o swoich przezyciach z tym specyfikiem ( sama uzywałam...)

                    www.vismaya-maitreya.pl/naturalne_leczenie_woda_utleniona_cz2.html

                    www.youtube.com/watch?v=79r-oYtDMlI&feature=player_embedded

                    leczenieraka.blogspot.com/2011/06/rakieta-antyrakowa-czyli-co-moze-soda.html

                    na temat tych TANICH preparatow pisze wiele ludzi w internecie , poszukajcie !
                    ja osobiscie wierze, ze cos w tym jest, niestety nie chcą pokazać tego światu , bo przemysł farmaceutyczny padł by na łopatki..., niestety...
                    przestałam wierzyc lekarzom , bo oni wykonują tylko swoja prace, ale niejednokrotnie nie pomogają i nie są otwarci na metody tanie i metody naturalne...

                    swoje dzieci ( i siebie ) leczę u p. Trembaczowskiego ( bioenergią ) , piję H2O2, raz w tygodniu sodę o , wspomagam sie ziołąmi szwedzkimi, ktore sama mieszam oraz propolisem... Są efekty !
                    Anry tez braliśmy - kazdy z nas po 3 dawki , efekty - szczerze sama nie do konca nie wiem co pomagało...braliśmy wiele rzeczy ( oprocz wyzej wymienionych , medycyna chinska ) , wiec nie moge jednoznacznie stwierdzic. Jedynie co , to nieźle wymiatało- dzieci sie wychorowały za wszystkie czasy, infekcja za infekcją , z nosów leciało, gardła bolały, goraczki itp , czyli na bank działało...

                    piszcie w razie pytań .

                    pozdrawiam i zdrowia zycze
        • boooo Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 15.10.08, 10:19
          Podczas całego okresu chemioterapii, moja siostra miała rewelacyjną morfologię,
          markery poniżej normy. Stwierdzono, że nie jest "wydzielaczem". Środki, które
          brała, miały na celu podniesienie odporności. Niemniej jednak nie miały one
          wpływu na rozwój raka. Przerzuty rosły bez ograniczeń... aż do tragicznego
          końca. Życzę Ci i Twojej żonie jak najlepiej, ale jak widać morfologia i markery
          to nie wszystko, niestety.
          • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 16.10.08, 19:46
            Współczuję Ci boooo.
            Jak już wcześniej pisałem my preparaty wspomagające stosujemy w dawkach bardzo
            mocnych nie profilaktycznych.
            Wczoraj zadzwoniła koleżanka żony i oznajmiła, że jest chora na nowotwór jelita
            grubego. Dzisiaj żona pojechała pocieszyć koleżankę i przekazać jej swoją wiedzę
            którą zdobyła podczas walki z rakiem złośliwym jajnika. Telefon przekazały
            koleżanki żony, które wiedziały o skutecznej walce mojej żony z nowotworem.
            Mogę pisać cuda o skuteczności naszego leczenia i tak mało kto uwierzy w moje
            opowieści. Wygląd zewnętrzny żony jest całkowitym zaprzeczeniem opisu choroby w
            dokumentach. Raka zatrzymaliśmy i następuje powolne wycofywanie się objawów
            choroby.Objawy bólowe i gorączkowe ustąpiły. Nie opisuję przypadku w celach
            reklamowych ale po to by uzmysłowić chorym i ich rodzinom, że można zatrzymać
            raka złośliwego i skutecznie z nim powalczyć.
                • pipiblond Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 09.11.08, 15:42
                  Preparat ANRY, to lek homeopatyczny w dużym stopniu wspomagający leczenie. Ale
                  jest pewne ale. Po zażyciu tego środka należy odtruwać, wydalać jady
                  nowotworowe, wydalić toksyny. Należy wspomnieć również o wyżywieniu. Nowotwory
                  rozrastają się dzięki energii otrzymywanej z glukozy. Jedna tabletka nie
                  wyleczy, chemia,jak stwierdzili naukowcy, robi więcej złego jak dobrego, ale
                  kogo to obchodzi ?. Ta terapia jest stosowana bardzo długo i tylko słyszymy o
                  nowych wynalazkach. Tylko, że medycyna naturalna stosuje w przeciwieństwie do innej.
                  • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 24.01.09, 22:43
                    Po 3 latach walki z nowotworem jajnika lekarka po moich natarczywych pytaniach
                    przyznala,że rokowania w przypadku mojej żony dawały nikle szanse na przeżycie 3
                    miesięcy. Po tej informacji zrozumiałem dlaczego nie mówiono nam prawdy.
                    Operacja na którą czkaliśmy własnie się odbyła i żona jest już w domu. Po 3
                    latach zaczynamy wszystko od poczatku z dużym bagażem doświadczeń.
                    • slimaq Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 28.01.09, 17:38
                      Panie Zygmuncie, cieszę się że wszystko jest na dobrej drodze. My
                      również walczymy, choć przy pomocy medycyny klasycznej. Własnie w
                      przyszłym tygodniu będzie operacja i .... jesteśmy dobrej mysli.
                      Niestety nie mogliśmy zaufać Pani Tomczyk i nie stosowaliśmy ANRY.
                      Chemia działa ale zdajemy sobie sprawę że to nie koniec. Ciekaw
                      jestem wypowiedzi Agnieszki123, o co chodziło, gdyż nie wykluczamy
                      po zabiegu jednak zatosować ANRY.
                      AGNIESZKO123 jeśli możesz opisz co było powodem takiej reakcji.
                      Pozdrawiam wszystkich dotkniętych tą francą. Nie dajcie się!!
                      Robert
                      • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 29.01.09, 10:34
                        Robercie dlaczego chcecie zastosowac Anry, nie lepiej poczekać i zobaczyć jaki
                        efekt przyniesie leczenie metodami klasycznymi.

                        Po 18 miesiacach od zastosowania ANRY żonie na poczatku w 2 miejscach pękło
                        cialo i zaczela sączyć się z ran wydzielina.

                        Końcowy etap tuz perzd operacją całe ciało pokryly wrzodziejace rany , rany
                        trudne do zaleczenia.
                        Nam się udalo wyjść zwycięsko z tego etapu walki ale radze wszystkim ktorzy
                        chca pójść moją drogą aby się głęboko zastanowili zanim zastosują ANRY.
      • amelianna987654 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 02.04.20, 14:41
        A czy lekarze aplikujący choremu chemię są uczciwi?..Nie...zle za to za darmo i legalnie bez zadnych konsekwencji zniszczą organizm pacienta powodując ogromne cierpienie. Na szamanów trzeba uważać i odpowiednio selekcjonować. Niestety, nie napiszę tu, że ANRY leczy raka, bo nie jestem naukowcem i się na tym zupełnie nie znam. Nie wykluczm rownież jego dobroczynnego działania na organizm. Poradnik Zdrowie
        www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/apteczka/krzem-a-zdrowie-krzem-na-wlosy-paznokcie-stawy-i-nie-tylko-aa-fFo4-8AeX-vyMT.html . Jedno co wiem, chemioterapia nie pomaga.
        Jeżeli komuś pomaga ANRY lub Vit C, lub cokolwiek innego, to niech to stosuje!
        • snajper55 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 06.04.20, 12:07
          amelianna987654 napisała:

          > A czy lekarze aplikujący choremu chemię są uczciwi?..Nie...zle za to za darmo i
          > legalnie bez zadnych konsekwencji zniszczą organizm pacienta powodując ogromne
          > cierpienie. Na szamanów trzeba uważać i odpowiednio selekcjonować. Niestety, n
          > ie napiszę tu, że ANRY leczy raka, bo nie jestem naukowcem i się na tym zupełni
          > e nie znam. Nie wykluczm rownież jego dobroczynnego działania na organizm. Por
          > adnik Zdrowie
          > www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/apteczka/krzem-a-zdrowie-krzem-na-wlosy-paznokcie-stawy-i-nie-tylko-aa-fFo4-8AeX-vyMT.html . Jedno co wiem, chemioterapia nie pomaga.
          > Jeżeli komuś pomaga ANRY lub Vit C, lub cokolwiek innego, to niech to stosuje!

          Wielu chemia pomaga, niektórym nie moze już pomóc. Ale ponieważ nigdy nie wiadomo, to próbuje się pomagać wszystkim. No, tym, którzy się zakwalifikują. Lepsza szansa niż jej brak.

          S.
          --
          Ave, Praeses, morituri te salutant! (by witek.bis)
    • matmaker Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 07.02.09, 12:42
      Myślę, że bardzo dobre potwierdzenie skuteczności preparatu Anry daje przypadek Marka Kidzińskiego, który chorował na nowotwór złośliwy (lekarz tak go opisał: "Jest to nowotwór bardzo złośliwy z bardzo wrednej rodziny")

      Marek przerwał wyniszczającą chemipoterapię i zdecydował wspólnie z rodziną że pójdzie inną drogą. Stosował preparat ANRY jednocześnie wspomagając organizm odpowiednimi suplementami, właściwą dietą i kilkoma innymi czynnikami. Podjęte ryzyko opłaciło się, choroba została całkowicie wyleczona.

      Po wyzdrowieniu Marek napisał książkę o swojej historii, opisał dokładnie, w jaki sposób się wyleczył. Przeczytałem ją i muszę przyznać, że bardzo mnie zaintrygowała. Historia ta opisana jest oczami samego Marka, potem jego brata, mamy i na końcu taty.

      Jeśli macie jakąkolwiek styczność z nowotworem (u siebie lub bliskich czy znajomych), zajrzyjcie do tej książki, warto ją przeczytać, daje dużo do myślenia, a przede wszystkim jest żywym przykładem, że raka, nawet najbardziej złośliwego, można pokonać niekoniecznie w szpitalu....

      Tutaj znajdziecie tę książkę:
      pokonaj-nowotwor.zlotemysli.pl/open,1/
      • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 12.02.09, 21:53
        matmaker zgadzam się z twoją opinią, ze zastosowanie ANRY musi być połączone z
        bardzo solidną suplementacją,
        To już 4 rok walki z rakiem jajnika G3.Chemia ktorą dotychczas przyjęła żona nie
        potrafiła odkleić guzów od jelit a jednak guzy się odkeiły i można było
        przeprowadzic operację.

        Może z jednym guzem niewielkich rozmiarów można sobie poradzić w jakimś krótszym
        czasie ale nie z rakiem jajnika G3.

        Objawy jakie wystąpily po zastosowaniu ANRY opisywalem na bieżąco i doskonale
        znam chyba wszystkie.
        • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 04.03.09, 20:53
          Włączyliśmy do walki z RAKIEM bioenergoterapeutę - przyznaję szczerze nie bardzo
          wierzyłem, że zabiegi przyniosą pozytywny skutek.

          Po pierwszym seansie żona nie odczuwala żadnych sensacji.
          Po drugim po 2 godzinach dostala gorączki i bóli calego organizmu.
          Po 3 seansie półgodzinnym powtórzyly się objawy 2 seansu.
          Przyznaję szczerze, że faceta tak naladowanego energią w swoim życiu nie spotkalem.
          Bioenrgoterapeuta pozyczył żonie koszulkę i kazał w niej chodzić.
          Okazało się, że koszulka jest naladowana jego energią i organizm żony reaguje
          tak samo jakby żona byla na zabiegu.
          Będę opisywał w miarę na bierząco co dzieje się z zoną po dalszych zabiegach.
          Walczymy wszelkimi dostępnymi metodami i nie dopuszczamy do siebie możliwości
          przegrania tej nierównej walki.
          • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 23.03.09, 19:33
            Po operacji wróciliśmy do chemioterapii, mamy nadzieję że tym razem zadziała.
            Oprócz chemii stosujemy również suplementy + bioenergoterapię.
            Bioenergoterapeuta swoimi zabiegami bardzo korzystnie wpływa na psychikę i cały
            organizm żony.Planujemy wykonać markery w czwartek, wówczas będzie wiadomo czy
            markery spadły i o ile.
            • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 29.05.09, 19:49
              Markery spadają ale one nie są w tej chwili najważniejsze.
              Ponownie porzuciliśmy leczenie chemią i wrociliśmy do metod niekonwencjonalnych.
              Leczenie niekonwencjonalne spowodowalo,że choroba zaczęla się wycofywać i
              prawdopodobnie w tym roku pokonamy raka złośliwego jajnika III stopnia. Po
              badaniu USG będziemy wiedzieli czy guzy nowotworowe znikly calkowicie czy
              jeszcze pozostaly.
              Walczymy jak dotychczas bardzo skutecznie i nasze wysiłki nie idą na marne. Mam
              nadzieję, że kiedyś może ktoś z nieuleczalnie chorych zechce skorzystać z
              naszych doświadczeń.
              • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 03.10.09, 20:05
                Przerwaliśmy chemię i ponownie zastosowaliśmy ANRY,objawy po zastosowaniu
                wystąpily takie same jak w 2007 i 2008 roku. Walczymy nadal i jak dotychczas
                skutecznie.Stosujemy oprocz anry dożywianie na poziomie komórkowym oraz
                bioenergię. Połączenie umiejętne wszystkich metod przynosi bardzo dobre
                rezultaty. Walka z tym gadem jest bardzo trudną walką, bardza często miałem
                wątpliwości czy wybrałem dobrą drogę. Po 4 latach moge powiedzieć, że wybraliśmy
                w naszym przypadku jedyną słuszną drogę walki pomimo różnych trudności. Moja
                żona jest pelnosprytna i nie wymaga opieki i pomocy.
                • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 31.10.09, 21:08
                  Zastosowanie ANRY powoduje rozpad guzów nowotworowych i toksyny zalewają cały
                  organizm. Ponieważ żona nie chce stosować lewatyw, ktore prawdopodobnie usuwają
                  toksyny z organizmu musimy sobie radzić w inny sposób z toksynami. Walka z
                  toksynami nie jest łatwa, toksyny zatruwają wątrobę,nerki i inne narządy.
                    • oliwkowska Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 16.12.09, 18:34
                      Panie Zygmuncie ciekawa jestem o jakiej terapii dodatkowej Pan pisze, o jakiej suplementacji na poziomie komorki. Myle ze niektorzy chetnie skorzystaja z tych bogatych doswiadczen. Chcialam zapytac przy okazji czy zna Pan lecznicze wlasciwosci postu ? Znam przypadki wyleczen z raka bez chemii i naswietlan. Po i przed operacja chorzy odbyli post wg dr Dabrowskiej, a potem co jakis czas do tego wracali, ale juz krocej.Jest jeszcze jedna skuteczna metoda powodujaca wzrost odpornosci nieswoistej- wywolanie sztucznie stanu zapalnego. Jest na ten temat film na You tube. Tam praktycznie mozna zobaczyc jak sie to robi. Cala teorie bym pominela choc nie przecze ze autor filmu, fizyk i byly chory na raka trzustki nie ma racji. Jedno jest pewne, taki stan uruchamia komorki zerne, o co wlasnie idzie.
                        • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 20.12.09, 17:31
                          Namawiam żonę na lewatywy i chyba zacznie wreszcie stosować ale jest tak zajeta,
                          ze zapomina je przygotować. Co drugi dzień na 7 rano wożę ją na 2 godzinny
                          zabieg do bioenergoterapeuty Waldemara Boczara. Po powrocie do domu żona musi po
                          zabiegu przespać ok. 2 godzin ponieważ po zabiegu jest bardzo zmęczona.
                      • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 20.12.09, 17:24
                        Pani Oliwkowska dożywienie organizmu na poziomie komórki powoduje uruchomienie
                        układu odpornościowego, który zaczyna naprawę uszkodzonych narządów tzw.
                        samoleczenie, wystarczy wówczas umiejętnie połączyć medycynę konwencjonalną z
                        niekonwencjonalną + bioenergoterapię i osiągniemy bardzo dobre rezultaty leczenia.
                        W naszej sytuacji przy dużej ilosci guzów nowotworowych nie bardzo mogliśmy
                        pozwolić sobie na głodówkę ponieważ obawialiśmy się czy nie dojdzie do
                        niedrożnosci jelit.
                      • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 20.12.09, 17:10
                        Nie mogę podawać na forum nazw preparatów poniewaz nie chciałbym mieć z tego
                        powodu klopotow [ ludzie sa rożni]. Zastosowanie suplementów powoduje określone
                        reakcje organizmu nie zawsze pozytywne.
                        Kiedy następuje rozpad guzów żona dostaje bardzo mocnych boli brzucha, trawi jej
                        organizm gorączka pow. 38 stopni,robi się czerwona,objawy powyższe powtarzają
                        sie co 2 tygodnie lub częściej. Anry kupowaliśmy od Pani Tomczak. Całą kurację
                        wszystkimi preparatami prowadzę sam.
                        • daniel2109x Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 07.10.14, 01:26
                          Ten produkt to nowa era w żywieniu. Zawiera składnik nieżbedny dla kazego ( FGF ) , który znajduje sięw płodzie ludzkim i podczas karmienia piersią jeszcze dziecko je otrzymuje. DO 21 roku życia ono zanika i potem JEDYNYM źrodłem tego niezbędnego skladnika do prawidłowego funkcjonowania organizmu jest produkt - LAMININE, więcej o nim na stronie totalfreedom.pl/zdrowie
                          Ten produkt zawiera również krzemionkę
                          • olaadamczyk RE: LAMININE 11.11.14, 17:27
                            Odnośnie LAMININE, to wydaje mi się szczególnie po cenach i tym, że rejestracja i zakup jest przez Amerykę zwykłym cwaniactwem. To mi śmierdzi wyłudzeniem.
    • misiaczek97 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 12.01.10, 10:55
      Moja siostra choruje na raka jajnika /obecnie z przerzutami do wątroby
      od 2001.Jej stan zdrowia na tą chwilę jest dobry/ma wzorcową
      morfologię/,przyjmuje suplementy diety/na składniki chemii,której
      otrzymała bardzo dużo jest uczulona/Po suplementach wystąpiła u siostry
      gorączka.Czytałam "Jak pokonałem raka w 90dni",jest tam opisane ,że
      gorączka jest skutkiem rozpadu guzów.Czy może mi ktoś dodać metody
      usuwania toksyn przy tej chorobie,sposobie odżywiania na poziomie
      komórkowym,oraz co doprowadza do uruchomienia komórki zernej
          • zygmunt1956 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 17.03.10, 21:09
            5 rok walki rozpoczęty, żona nadal ma objawy takie same jakby przyjęła wlew
            chemiczny. Zmiany nowotworowe tk. z listopada 2009 12 mm w obrazie usg z marca
            2010 roku nie występują. Ogólnie wszystko idzie w dobrym kierunku.
            Olu nie chcę nikomu doradzać ponieważ my postanowiliśmy walczyć z rakiem przy
            pomocy suplementów i bioenergoterapeuty, jeżeli coś w naszej terapii poszłoby
            nie tak nie będę miał do nikogo pretensji.
            • domka18w Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 21.03.10, 16:08
              witam!
              jak zawsze na każdym forum są opinie pozytywne jak i negatywne na temat anry. co
              moge powiedzieć przede wszystkim każdy z nas powinien zarzywać anryt
              PROFILAKTYCZNIE raz na pół roku,aby nie dopuścić do choroby nowotworowej. krzem
              jest pierwiaskiem życia i dopiero kiedy go w organiźmie zabraknie powstaje
              choroba nowotworowa. pisze między innymi o tym Siemionowa w swoich książkach, dr
              Rybczyński, prof. Aleksandrowicz oraz wielu innych. Jeżeli już dojedzie do
              wykrycia raka należy się zastanowić bardzo poważnie nad chemioterapią oraz
              radioterapią, ponieważ obie te metody likwidują tylko "wał obronny" wokół guza i
              pozornie wyniki są lepsze. proszę jednak zauważyć,że nikt nie bada poziomu
              leukocytów podczas wlewania chemii, ponieważ spadają niemalże do zera tylko
              kilka dni potem kiedy już organizm może się lekko odbudować. jeżeli leukocyty są
              niskie aby wlać chemię podaje się leki ponoszące leukocyty. pytam w jakim celu
              skoro chemia zbija je do zera??? podczas raka bardzo ważną rzeczą jest dieta
              niskowęglowodanowa ponieważ rak żywi się cukrem,a dowodem tego jest wynik
              komputerowy pet, podczas którego kontrastem jest glukoza. na podstawie pobory
              glukozy określa się gdzie występuje guz. warto się na tym zastanowić. anry
              wspomaga leczenie nowotworów jednak nie każdemu się uda pokonać walkę. polecam
              przyjmowanie anry profilaktycznie,aby nie dopuścić do ubytku krzemu w organiźmie.
            • slimaq Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 17.02.11, 23:22
              zygmunt1956 napisał:

              > 5 rok walki rozpoczęty, żona nadal ma objawy takie same jakby przyjęła wlew
              > chemiczny. Zmiany nowotworowe tk. z listopada 2009 12 mm w obrazie usg z marca
              > 2010 roku nie występują. Ogólnie wszystko idzie w dobrym kierunku.
              > Olu nie chcę nikomu doradzać ponieważ my postanowiliśmy walczyć z rakiem przy
              > pomocy suplementów i bioenergoterapeuty, jeżeli coś w naszej terapii poszłoby
              > nie tak nie będę miał do nikogo pretensji.


              Panie Zygmuncie, widzę nieobecność Pańską na forum od dłuższego czasu - niepokoję się, ale wierzę że opuściliście już ciemną stronę i postepy zdrowotne z roku na rok polepszają się. Pańska wypowiedź na forum, że tak jest bylaby dla mnie utwierdzeniem się w wierze.
              Pozdrawiam Was serdecznie.
              Robert z Olsztyna
    • miloszimateusz Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 25.01.11, 01:04
      witam ,
      Anry zażylismy profilaktycznie 9 tyg temu, cała rodziną ( z małymi dziecmi włacznie).
      Ja , w glebi serca mialam nadzieje,ze pomoze mi na małopłytkowość,bo zakonczylam leczenie u hematologa, tak naprawde - z NICZYM...odesłał mnie, nie próbując wyjasnic czemu wciaż mam tak mało płytek krwi...(ok 79000)..nie zlecał dodatkowych badań...myslłam, ze tak juz musi byc ...

      O skutkach podania Anry musiałabym dużo pisać ...dzieci,jak i my-dorośli, przechodziliśmy różne dolegliwości- goraczka, anginy, kaszle, niesamowite wydzieliny z nosa , ropiejące oczy,bóle brzucha, ktore budziły mnie nocą i były nie do zniesienia... Niektore z objawow trwaja do dzis ..., czyścimy sie dosłownie wszyscy !!!
      U najstarszego syna , na glowie zaczelo złuszczać sie pewne nieduże znamie, którego górna warstwa razu pewnego jak gdyby nigdy nic, ODPADŁA..., niestety pojawiła sie nowa łuska na tymże znamieniu i znów odpadła kilka dni temu...( ktos mi powiedział,ze tak dzieje sie wlasnie po ANRY...)
      Znamie znów jest widoczne i znów z jednej strony robi się porowate...Bardzo sie boje o syna, czasem mam myśli, by iść do dermatologa, by to usunąć, ale jak pomysle , ze ponoć nie usuwa sie znamion, narośli , a Anry ma dprowadzić do "wyleczenia", to znów jawi sie dla mnie iskierka nadziei, ze tak wlasnie bedzie...
      Nie wiem czy słuszna moja decyzja z tym wlasnie znamieniem...?

      Dziś zrobiliśmy wszyscy badanie krwi . I jakie moje zdziwienie, jak odebralam popoludniem wyniki - MOJE PŁYTKI WYNOSZĄ 155 (norma 150-400) Jeszcze nigdy nie miałam takich wyników . Moje plytki są w normie!!!!!!!!! do tej pory nie moge uwierzyć...Bardzo sie ciesze:)
      Dodam,ze wszyscy mamy wzorcowa morfologie...

      Moim skromnym zdaniem, śmiem stwierdzić, ze ANRY działa , czego jestem dowodem...Żywię ogromną nadzieje,ze ochroni moje DZIECI ...

      • haszek3 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 25.01.11, 10:56
        Dr.Rtbczynski pisal w swojej ksiazce o poprawianiu sie wynikow krwi...Ale nie ma nic za darmo...Dlugo to trwalo ,zanim okazalo sie,ze sa efekty...Bywa czaesto tak ,ze chorzy zaczynaja miec stracha widzac u siebie biegunki,wysypki,skoki temperatury itp.Organizm,zanim sie naprawi ,musi sie oczyscic.Innej drogi nie ma... Np.Przy guzach piersi nawroty moga byc wielokrotne na przestrzeni wielu miesiecy ,a bywa,ze i lat...Wiem,ze to trudne,ale trzeba zaufac...No i nie brac krzemu po kilku chemiach i naswietlaniach.Gdy pojawia sie duzo przerzutow...Rzadko wtedy sie udaje pomoc choremu...Ciesze sie,ze tu idzie ku dobremu.A to znamie musi sie wyszalec.Dermatolog nic tu nie pomoze,najwyzej zaszkodzi...Wszystkie objawy zostana stlumione,a Bog jeden raczy wiedziec,gzie problem sie przemiesci...Pozdrawiam
        • miloszimateusz Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 05.11.11, 19:37
          Ta "cisza" na forum mnie przeraża...Zastanawiam sie dlaczego nikt o nic nie pyta, niczym sie nie dzieli..., czyżby doba ANRY minęła? Czy też ludzie przestali się krzemem interesowac.....
          My jesteśmy po kolejnej dawce (dzieci we wrzesniu, ja w październiku). U najstarszego syna pewnego dnia rozszalały się wymioty, bardzo wysoka, trudna do zbicia, gorączka, bóle brzucha....Truchlałam ze strachu, ale w miarę trzeźwo postępowałam, podając mu tylko ostropest w dużych dawkach,litrami świeżą miętę i środki przeciwgorączkowe ( to niezbyt mądre, ale nie dawałam psychicznie rady...)
          Wieczorem wymioty i reszta zwyczajnie minęła....
          Znamie dalej szaleje-łuszczy się, robi strupek i odpada, srednio raz na kilka tygodni i znow sie pojawia....Okładam mu go olejem rycynowym , zmywając sodą ....
          Młodszy syn OK ( polipy zniknęły!!!!, samoczynnie, za pomocą ANRY, oczywiście !!!! Jest po badaniu laryngologicznym) , córeczka - najmłodszy członek rodziny rowniez OK ( pomniejsza sie prosak w oczku, nie wiem co z wątrobą , bo na dłoniach dalej są czerwone plamki , swiadczace niby o problemach wątrobowych)....

          Wypowiadajcie sie prosze na temat krzemu, ludzie czekają na nasze opinie...Działajmy, zatem możemy, zanim bedzie za poźno...., Zyjemy w cięzkich czasach, otoczeni samą chemią....
          Pozdrawiam i czekam na Wasze wpisy.
          • aga.w86 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 19.03.12, 16:52
            Witam. Śledzę ten wątek od jakiegoś czasu... Moja mam choruje na raka od 6 lat. Przeszła tradycyjne leczenie. Teraz niestety jest zbyt słaba na podanie chemi. Od roku jest bez leczenia. Czytam o preparacie ANRY. Zastanawiam się czy podać go mamie, jednak obawiam się jak ona na to zareaguje, jak zareaguje jej organizm. Z tego co czytam wynika, że skutki uboczne po podaniu są dość silne...Boje się jak mama to zniesie. Czy te skutki występują zawsze i u każdego??? Proszę o odpowiedz, ktokolwiek wie coś więcej... Widzę też ogromną ilość opini negatywnych, na temat samego preparatu ANRY jak i na temat p. Tomczak,m która preparat ten sprzedaje.... Ale człowiek chce wierzyć... Przecież są też osoby, które twierdzą, że ANRY im pomógł...
    • vorkunn Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 25.04.12, 18:21
      TAK - moj mąż był leczony tym preparatem w 2006 roku (chłonniak) i do dzisiaj jest, żyje, ma się dobrze;
      nie wiem czy jest to "wyleczenie" bo tego nigdy nie wiadomo, faktem jest ze dzieki terapii tym preparatem i prowadzeniu przez fantastycznego lekarza, uniknął resekcji żołądka, kolejnych chemii itp;
      nie ma cudownych środków - są tylko przypadki.....tak jak przy wielu innych chorobach i sposobach ich leczenia, stadium w którym choroba zostaje zdjagnozowana a lecznie podjete i wielu innych czynnikach
    • anowi120 Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 21.07.14, 07:18
      Witam.Jezdzilam do Pani Tomczak,zostawilam tam baardzo duzo pieniedzy ,lecz z bolem moge stwierdzic ze doprowadzilo to moje zdrowie do ruiny.Idea tych terapii moze nie jest zla ale Pani T mam wrazenie ze pozbawiona jest myslenia lub tez nastawiona jest tak na biznes ze nie niezastanawia sie co dla kogo...Ja z mojego doswiadczenia moge tylko przestrzec ludzi,ktorzy tak jak ja sxukali zdrowia,poprawy,a dostali pogorszenie,bol i pusta kieszen..Na dodatek sprawdzilam dziwne patogeny ktore mialam stwierdzone w gabinecie T ,w innym gabinecie pracujacym na tym samym sprzecie i o dziwo nie pokrylo sie...chyba sama przed soba wyszlam na naiwna ze zawiezylam tym ludziom....
      • cancer-go-away Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 10.06.16, 14:54
        Czy ktoś wie coś o ANRY i p. Tomczak??? Mam 28 lat i od ponad roku choruje na czerniaka, zmiana zrobiła mi się zaraz po ciąży,2 tyg temu dowiedziałam się, że mam przerzuty, jeden nawet w mózgu. Nigdy nie miałam chemii ani radioterapii, jedynie usunięcie węzłów chłonnych z jednej pachwiny, ponieważ były przerzuty na węzły. Brałam udział w badaniu lekiem wemurafenib, ale leku raczej nie brałam tylko placebo, bo nie było żadnych niepożądanych efektów,przez rok byłam pod stałą kontrolą lekarzy, ponad rok spokoju (limfadektomie miałam 30marca 2015r) i koszmar znów wrócił. Zaczęłam wraz z rodziną szukać pomocy w medycynie niekonwencjonalnej, chociaż nie rezygnuje zupełnie z klasycznych metod. Proponują mi leczenie innymi lekami, chemioterapia i radioterapia nie wchodzą w grę, a usunięcie zmiany w mózgu metodą GammaKnife w sobotę. Bardzo proszę o kontakt do lekarzy, którzy prawidłowo leczą preparatem dr Rybczyńskiego. Czytałam książkę Marka Kidzińskiego i w końcu pojawiła się we mnie iskierka nadzieji, ten człowiek się wyleczył i nadal żyje, choć też miała złośliwy nowotwór.
    • vegamed.pl Re: Czy jest tu ktoś kto wyleczył się dzięki Anry 04.02.18, 15:38
      Moją mamę wyleczył.
      Mając czterdzieści kilka lat miała guza piersi, wielkości śliwki i skierowanie na amputację. Nie stawiła się na operację i poddała leczeniu przez profesora. Guz się rozpuścił. Mama ma 79 lat i nadal żyje. Ja brałam kilka razy preparat na uregulowanie cyklu miesiączkowego. Moja ciocia miała mięśniaka wielkości główki noworodka i guz zmniejszył się do wielkości pomarańczy - tyle wiem, ciocia już niestety nie żyje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka