Dodaj do ulubionych

Na schizofrenię choruje co najmniej 400 tys. Po...

21.01.08, 15:58
Choruję od 10 lat na schizofrenie i wierze, że jest uleczalna.
Inaczej twierdzi moja psychiatra, że schizofrenia to choroba
przewlekła i do tej pory nie znaleziono leku na jej wyleczenie.

Książka "Po drugiej stronie lustra- wygrana walka ze schizofrenią"
jest również dowodem na to że schizofrenia jest uleczalna.

Dlaczego lekarze pomimo dowodów twierdzą inaczej?
Obserwuj wątek
    • ewkatym Re: Na schizofrenię choruje co najmniej 400 tys. 21.07.08, 15:06
      witam
      od 4 lat na te chorobe cierpi moja siostra, niestety po wielu
      konsultacjach lekarskich, wielu lat brania roznych lekow nic jej nie
      pomaga jest coraz gorzej dlatego PROSZE O POMOC GDZIE MOGE SIE Z NIA
      UDAC, JAKIS NAMIAR NA DOBEREGO LEKARZA... POMOCY JESTEM
      ZROZPACZONA...
      • pstom Re: Na schizofrenię choruje co najmniej 400 tys. 11.12.08, 11:16
        ewkatym napisała:

        > witam
        > od 4 lat na te chorobe cierpi moja siostra, niestety po wielu
        > konsultacjach lekarskich, wielu lat brania roznych lekow nic jej nie
        > pomaga jest coraz gorzej dlatego PROSZE O POMOC GDZIE MOGE SIE Z NIA
        > UDAC, JAKIS NAMIAR NA DOBEREGO LEKARZA... POMOCY JESTEM
        > ZROZPACZONA...
        Moje 40 letnie obserwacje na sobie samym, potwierdzone przez wielu specjalistów,
        sprowadzają się do stwierdzenia:
        tzw. schizofrenię powoduje traumatyczny wstrząs emocjonalny następujący w ściśle
        określonych warunkach psychologicznych, rodzinnych i społecznych. Przedłużające
        się nierozwiązane konflikty wewnętrzne, manifestujące się psychozą u
        najwrażliwszego członka rodziny psychiatria nazywa schizofrenią.Moje
        kilkudziesięcioletnie, wielostronne badania oraz osobiste doświadczenie zawarłem
        w artykułach umieszczonych na stronie dającej szczególnie wrażliwym przykłady,
        informacje i nadzieję.
        Paweł S. Tomaszewski
    • mag401 Na schizofrenię choruje co najmniej 400 tys. Po.. 22.07.08, 07:08
      Praktycznie patrząc na tego typu zdrowotne to lekarze
      są bezsilni. To są objawy związane ze strefa duchową
      człowieka. Bardziej wskazane jest udanie się do egzorcysty
      by się pomodlił o uwolnienie. Kłopot jest w tym, że oni mają
      swoje przepisy mówiące , że oni zajmują się opętaniem.
      Warto się rozejrzeć po internecie i znależć jakiś zakon, który się
      modli w zgłoszonej intencji . / wypada im uiścić jakąś opłatę/.
      Jeśli wyniki będą pozytywne warto opisać to na forum bo osób
      potrzebujących pomocy jest dużo.
      Pozdrawiam
      Cichocki Warszawa.
        • fir Re: Na schizofrenię choruje co najmniej 400 tys. 23.07.08, 13:14
          Ja mialem kiedys 'epizod psychotyczny' (kilka dni) czyli coś
          co jesli sie stale powtarza jest nazywane schizofrenią.
          Byłem w szpitalu dostalem prochy (przyduzo i przydlugo
          jesli o mnie chodzi) Stad wiem o czym mowa.
          Po roku powtórzyło mi się lekko a pozniej zniknelo
          tym samym moge powiedziec ze jestem wyleczony - stad wnieosek
          przynajmniej taki ze lekkie którkotrwale postaci psychozy
          moga byc kompletnie wyleczalne - pozniej miesiace po tym
          czulem sie nie gorzej niz przed chorobą i zadnych spustoszen
          we mnie nie spowodowala wrecz nauczyla mnie waznych rzeczy.
          Psychotyczność (czyli taki pewien stan podjarki umyslu),
          uwazam wrecz za cos dobrego - mozna sie tego nabawić
          w naturalny sposob np udajac sie w samotną podróż przez
          polskę na rowerze albo najprawdopodobniej
          z przepracowania i innych szalonych epizodow w
          zyciu no granie kilka dni na kompie niemal bez snu
          itp, czlowiek jest zmeczony ale musi o siebie dbac
          wrazenia są zintensyfikowane, jest sie niewyspanym
          jest duzo podstawowych mysli itp wiele osob
          pewnie to zna taki 'stan niewyspania' - to przypomina
          psychoze. Sama powazniejsza psychoza zas jest
          'wybuchem wyobrazni' polega to po prostu na tym
          ze czlowiek wyobraza sobie najdziwniejsze fantastyczne
          rzeczy, i pierwsza rzecza charakterystyczna jest to
          ze POTRAFI je sobei wyobrazic, bo sa to zgola
          fantastyczne rzeczy, np ze otaczajace go dzieci slużą
          w armi, albo ze nastepuje inwazja ufo na polske - drugą
          składową jest to ze czlowiek w to natychmiast wierzy
          Zdrowi ludzie potrafili by sobie tez wyobrazac
          sobie inwazje ufo na polske gdyby zechcieli sie
          odpowiedni skupic, schizofrenik natomiast w to
          od razu wierzy - a tu zytuacja zaczyna wygladac
          od razu bo mozna sobie wyobrazic ze gdyby nastepowala
          inwazja ufo na polske trzeba by cos zrobic - to
          w sumie wszystko - czlowiek sobie wyobraza
          najfantastyczniejsze rzeczy ktore go bardzo poruszają
          i w nie bezkrytycznie wierzy. Jest sie troche
          zachukanym bo wyobrazenia atakuja i zastraszonym,
          mozna probowac robic dziwaczne rzeczy i o tyle
          zdawalo by sie ze mozna byc groznym dla otoczenia
          ale ten stan charakteryzuje sie tym ze z drugiej strony
          latwo odwrocic wyobrazenia danego czlowieka na inne,
          np jesli uznam ze jestem duchem i umiem przechodzić
          przez siany to po trzech próbach gdy mi sie nie uda
          uznam ze widocznie sila kosmiczna odebrala mi moc
          i wyobraze sobei cos innego - w tym sensie czlowiek jest
          troche jak bladzaca kula ktora mozna przestawic latwo na inne
          tory i ktora ciagle zmienia kierunek (swoje wyobrazenia)
          Są one kosmicznie fantastyczne. Ciekawa sprawa w sumie.
          Kiedys czytalem w podreczniku psychologi o eksperymencie
          z psem, jesli psa zamknas w ogrodzeniu z ktorego się
          nie moze wydostac, to pies aby sie wydostac bedzie
          probowal zrobic wszystko, po prostu nie wiedzac co
          zrobic pies probuje wszystkiego co moze biega jak oszalaly
          Mz tak wlasnie jest ze schizofrenikami - to sie mz
          zaczyna gdy czlowiek (zdrowy jeszcze ale z
          problememi) zostaje odciety od ludzi ktorzy
          go nie chcia zrozumiec, ci ktorzy go otaczają są w porowaniu
          z nim zwierzakami, on nie potrafi sie z nimi porozumiec
          bo jest strasznie podatny na ciosy zamkniety w sobie
          i przewrazliwony ma tez klopoty, czlowiek jest zostawiony samemu
          jego wyobraznia rusza na poszukiwania i powoli zaczyna wariowac
          aby znalezc wyjscie z sytuacji, latajac jak oszalaly
          ma wieksze szanse ze cos sie zmieni, w moim wypadku
          na przyklad to w sumie wlasnie zadzialalo, dali mi w
          szpitalu jak mowi za duzo prochow - te prochy strasznie
          rozkladają, i mz stracilem przez nie rok zycia (przespalem
          go na prochach) - nie mowie ze sa zle tylko ze bylo ich
          za duzo, warunki zycia mi sie poprawily, humor
          poprawił, rozogniony umysł jeszcze raz po roku sie
          na krotko odezwał ale pozniej juz wtrybilem sie
          w normalne tryby zycia miedzy ludzmi i tak to choroba
          sie skonczyla. Mała psychoza - nawet ostra, rozmawialem
          kiedys z dziewczyną ktora nocą wylodawala siedząc i smiejac sie na
          dachu malucha na parkingu jest sama z siebie jakby pewnym
          przezyciem mistycznym, troche tak jakby doprowadzic
          siebie do takiego stanu swirowania bezsennoscią - i mozna
          po nim wrocic dalej do zycia jak do zycia po powrocie
          z imprezy z czarownikami w buszu w nowej zelandii - tyle
          ze czlowiek sam z siebie sobie tej przygody zwykle nie generuje
          tylko jest to skutek mek psychicznych i fizycznych
          sposowowanych jakimis problememami w zyciu. Jak to jest
          z trwałą psychozą tj czemu wielu ludzi ciagle wraca
          na te imprezki u czarownikow nie wiem bo to nie moj
          przypadek, na pewno jednak by sie wyleczyc musi skonczyc
          sie ta paskudna sytuacja ktora wygenerowala psychoze (brak
          dobrych przyjaciol i emocjonalna i duchowa samotnosc jest tu
          na pewno kluczowym czynnikiem), a nie jest to raczej w mocy samego
          czlowieka bo by ja zmienil, gdyby mi sie nie skonczyla ze mna
          pewnie by sie to powtorzylo znowu. Wiekszosc ludzi
          nie wie jak sadze o tym co tu napisalem o psychozie
          (jej podstawowy mechanizm czyli ten wybuch wyobrazni)
          troche lepiej jest z wiedzą czego wynikiem to jest
          (ze jest to raczej 'zasluga' otoczenia i konkretnej beznadziejnej
          sytuacji czlowieka a nie jego wlasna) sama ta choroba
          jest traktowana nieco jak w sredniowieczu i leczona tak samo
          subtelnie przy pomocy kaftana i duzej ilosci prochów

          js


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka