Gość: Maruda
IP: *.nyc.rr.com
10.01.02, 19:51
Jakis czas temu zaczelo mnie pobolewac gardlo pare dni uplynelo, a tu
nic - cholera nie chce sie odczepic, a co gorsza- robi sie coraz gorzej ...
Wczoraj wieczorem , jak juz musialam sie zgiac zeby przelknac sline (nie
wiedziec czemu pomagalo) a bol robil sie nieznosny (auuuuu...)
Pic nie moge, bo mnie boli jak cholera - ja nawet sliny nie moge lyknac z
tego wszystkiego - slinie sie jak jaki przygodny pacjent w Tworkach,
zginam sie co raz, stekam i za kazdym przelknieciem wykrecam twarz nie
milosiernie... a i jeszcze sobie waty w uszy napchalam i glowy nie umylam
zeby nic nie ryzykowac - widok poprostu zjawiskowy..
chwycilam za miniaturowa latarke, lusterko i postanowilam sobie zajrzec
w gardlo - w zasadzie zawsze podziwialam lekarzy, ze oni potrafia cos tam
dojrzec, bo ja za kazdym razem jak sie tam wpatruje to nie widze nic poza
miesoksztaltnym czerwonym otworem ssajaco-polykajacym. No ale tym
razem nawet ja zobaczylam - tego nie dalo sie nie zobaczyc - a wiecie co
tam zobaczylam? A to, ze konkretnie nie mam pol gardla bo jest z prawej
strony zapchane jakas opuchnieta gula pokryta bialymi plamami -
poprostu nie ma szczeliny miedzy tym sopelkiem co tak sobie filuternie
zwisa po srodku, a gardlem. Jest za to szczelina z lewej strony - dzieki
temu moge jeszcze cokolwiek przelknac - ale po co ??? Boli!!!!
Auuuuu...Pomocy
A najgorsze jest to, ze mi ten bol rozprzestrzenia sie na wszystkie strony -
na dol (wezly chlonne?), nos, a co najgorsze - uszy :-( O rany, zeby sie
tylko co nie porobilo....
A jeszcze dziwniejsze jest to, ze ja nawet goraczki nie mam...